niedziela, 20 września 2020

Weryfikacja Częstochowa 18.09.2020

Wróciłem. Zdałem :) A teraz po kolei.

W piątek miałem drugie podejście do egzaminu weryfikacyjnego dla kandydatów na egzaminatorów - do egzaminu teoretycznego, którego nie zdałem w Gdańsku. Tym razem zapisałem się do Częstochowy - z uwagi na trochę mniejszą odległość, a termin egzaminu został wyznaczony na piątek na godzinę 15.30 - czyli jak dla mnie idealnie, ponieważ wystarczyło wziąć jeden dzień wolny w pracy i po prostu pojechać.

Zaczęło się kilka minut po wyznaczonym czasie - przewodniczący oraz wszyscy inni z komisji przeprowadzili swoje czynności przed budynkiem WORD-u - zapewne aby nie gromadzić tylu osób w jednej sali. pewnie także z powodu pięknej pogody. W oczekiwaniu na swoją kolej (osoby zdają alfabetycznie) nie uczyłem się, bo i nawet nie miałem z czego - na drogę nie wziąłem ani kodeksu drogowego, ani jednego z tych wszystkich rozporządzeń i ustaw.

Chwilę po szesnastej pani egzaminatorka (swoją drogą ta sama co w Gdańsku) wyczytała moje nazwisko i wskazała stanowisko nr 3 - ale musiałem jeszcze chwilę poczekać aby jeden z członków komisji zdezynfekował je. Po zajęciu miejsca rozpocząłem egzamin - o zasadach nie będę pisał, ponieważ są one identyczne jak na egzaminie w Gdańsku. Po odpowiedzi na wszystkie 20 pytań postanowiłem jeszcze raz je przeczytać i ewentualnie coś zmienić, ale po powtórnym ich przejrzeniu niczego nie zmieniłem będąc przekonanym o tym że prawidłowo zaznaczyłem.

Gdy poprosiłem jednego z członków komisji o chęć zakończenia egzaminu ręka lekko mi zadrżała gdy klikałem "ZAKOŃCZ", ale po tym moim oczom ukazał się zielony napis POZYTYWNY. Aaaaaleeeeeee wspaniale, pan z komisji chyba też był zaskoczony gdyż na cały głos powiedział: 38 punktów! (w tym momencie wszyscy na sali skierowali na mnie wzrok...). Jak się później okazało był to najwyższy wynik od długiego czasu, a podczas tej grupy wraz ze mną zdała jeszcze jedna osoba lub dwie (ta druga po wyjściu z sali egzaminacyjnej nie chciała z nikim rozmawiać, dlatego nie wiem czy ma pozytywny czy nie).

Pan z komisji wpisał mój wynik do protokołu, ja poprosiłem o wydruk potwierdzający wynik (tak na wszelki wypadek, gdyby mi się to jednak tylko przyśniło...) no i dopiero gdy go dostałem zauważyłem iż miałem dwa błędy - tzn. na dwa pytania odpowiedziałem nieprawidłowo. Oba miały niską wagę punktową (po 1 pkt) - więc musiały być z tych prostszych, ale podczas weryfikacji nie ma takich - kto podchodził ten sam wie. W przypadku pozytywnego nie miałem możliwości sprawdzić tych błędnych odpowiedzi - ale najważniejszy jest wynik :)

Teraz czekam na wyznaczenie daty i miejsca egzaminu praktycznego (najwcześniej na początku przyszłego roku), po którego pozytywnym zaliczeniu będę mógł powiedzieć, że spełniłem swoje kolejne marzenie :) Tylko co ja teraz będę robił wieczorami, gdy już nie muszę się uczyć?

Podsumowując:

+ umiałem jeszcze więcej niż przed pierwszym egzaminem

+ bardzo fajny wyjazd - w innym gronie niż ostatnio

+ kolejne doświadczenia i kontakty

+ w ogóle nie byłem zmęczony (dopiero w sobotę)


- nie miałem czasu na cokolwiek prócz egzaminu

18 komentarzy:

  1. Na te wieczory to ani chybi jak znalazł będzie haft matematyczny, albo ozdabianie świeczek, świetnie Ci szło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gapa ze mnie oczywiście GRATULUJĘ!!!

      Usuń
    2. Mario, myślałem o książkach, spacerach, basenie i innych takich, ale kto wie... :)

      Usuń
    3. Dzięki za gratulacje :)

      Usuń
  2. A ja sie ciesze, po prostu, i gratuluje takiej wysokiej ilosci punktow!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej. Z jednej strony gratulacje, ale z drugiej ty jednak dwóch rzeczy nie wiesz. I na dodatek nie wiesz, których rzeczy nie wiesz, więc się nie możesz doszkolić i będziesz teraz tak żył tkwiąc w błędzie. Straszne to :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję i życzę powodzenia podczas drugiej części egzaminu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Osiem kciuków trzymaliśmy, wielkie graty. Hau ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja jak zwykle trochę inaczej. Koszt tego egzaminu. Czy to taki jak kwalifikacja na kierowcę, która kosztuje tyle co 1,5 m-czny kurs, by państwo zarobiło?
    Mamy co raz więcej egzaminów, papierków, wszystko kosztuje. Kurs na prawko C z innymi badziewiami kosztuje już w pełni ok. 7 tysi.
    No cóż, państwo ciągle ma mało kasy.
    Mimo tego pozdrawiam i gratuluję.

    OdpowiedzUsuń