wtorek, 30 czerwca 2009

Laaato ..

Dzisiejszy wpis będzie tak gorący, jak pogoda w południe. "Uplastycznienie nawierzchni bitumicznych pod wpływem wysokich temperatur" (jak to ładnie przytoczyłem) daje się we znaki. Ale dziś nie o lecie, dziś chciałbym przypomnieć jedno z pytań testowych na kategorię B:

Na miejscu wypadku samochodowego znajdujesz odcięty lub urwany palec jednej z ofiar wypadku. W jaki sposób zabezpieczysz tę część ciała ? A - palec umieszczę w sterylnej gazie, suchym worku foliowym , a ten w wodzie z lodem, B - zamrożę, C - pozostawię bez zabezpieczenia na miejscu wypadku

Fajne ? Znacie prawidłową odpowiedź ? Ile razy omawiam to na wykładach, tyle razy słyszę całą salę rozśmieszoną do granic możliwości, po czym padają pytania (bo prawidłowa odpowiedź to ... A !) skąd kierowca ma to wszystko wziąć ? No dobrze, gazę może znajdzie w apteczce (najpierw natknie się na prezerwatywę (!) i na dziecięce, tępe, chińskie (?) nożyczki. Wyjmie gazę i owinie "palec ofiary" ... Co dalej ? Woreczek foliowy - suchy woreczek foliowy. Tylko skąd go wziąć ? Woda ? Tylko w butelce (i do tego gazowana :P), a w butelce takiego palca to można tylko utopić ... Idźmy dalej, lód ? Skąd wziąć lód ? To raczej tylko zimą ...

Ach. te upały. Nie tylko ekspertom od układania pytań dokucza nieznośnie wysoka temperatura, kursantom także. Otóż, dziś kolega poprosił o przeprowadzenie egzaminu wewnętrznego. Młoda brunetka, z którą miałem przyjemność jechać długo nie wytrzymała. Przy wyjeździe na ruchliwą trasę nie zauważyła (i nie usłyszała najprawdopodobniej) ... karetki pogotowia na sygnale ! No po prostu nie mogłem jej pozwolić, by "wytoczyła się" wprost pod nadjeżdżający pojazd uprzywilejowany ... Ale co tam, zwalmy winę na instruktora lub na pogodę ;-)

A na koniec jeszcze fajne zdjęcie :) Jeden rzut oka, drugi, trzeci, w końcu się zatrzymujemy i czytamy gdzie jest objazd, a gdzie nie ma ... i może faktycznie rowerem będzie lepiej ?

piątek, 26 czerwca 2009

Trudne omijanie

W czasie całego kursu nauki jazdy, można wyodrębnić błędy, które dość mocno obniżają ocenę kursanta. Błędy te wynikają ze zwykłego gapiostwa, braku należytej koncentracji, "przebimbania" wykładów, czy też po prostu braku wyciągania wniosków ze zdarzeń, sytuacji pojawiających się na drodze.

A jednym z takich błędów jest nieprawidłowe lub brak używania kierunkowskazów. Przede wszystkim, należy ich używać wtedy, gdy mamy zamiar zmienić pas ruchu lub kierunek jazdy. Natomiast po zakończeniu manewru należy kierunkowskaz niezwłocznie wyłączyć.

Tu wydaje się że to proste, ale kursantom sprawia to mnóstwo trudności - a zwłaszcza przy omijaniu (przejeżdżanie lub przechodzenie obok nieporuszającego się pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody) innych pojazdów zaparkowanych w pobliżu jezdni. Część z nich wystaje nieznacznie na jezdnię, więc należy je ominąć. I wtedy, gdy mamy zamiar ominąć dany pojazd, mamy też zamiar nieco oddalić się od krawężnika. Nie zawsze przy tym zmieniamy pas ruchu, a jednak należałoby włączyć kierunkowskaz, by ostrzec jadących z tyłu (i nie tylko ich) iż coś jest na jezdni, a nasz pojazd nieco zmieni tor jazdy. Przy czym, warto oddalić się na bezpieczną odległość od omijanego pojazdu/przeszkody, gdyż nigdy nie wiadomo czy nikt nie wybiegnie zza niej, lub ktoś np nie otworzy drzwi w omijanym pojeździe. Kierujący ma obowiązek zachowania bezpiecznego odstępu od omijanego pojazdu, osób pracujących na jezdni, pieszego lub przeszkody, a w razie potrzeby powinien również zmniejszyć prędkość. Omijanie pojazdu sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony.

Często w takich sytuacjach słyszę: mam włączyć kierunkowskaz ? Najczęściej odpowiadam twierdząco. Ważne też, by zachować pewną konsekwencję. Jeśli zostaje włączony lewy kierunkowskaz, prawy też powinien być użyty. Oczywiście, nie dotyczy to sytuacji kiedy końcówka omijania styka się ze skrzyżowaniem. Czasem, w sytuacji kiedy ktoś próbuje wyjechać z prawej - podporządkowanej drogi, zobaczy prawy kierunkowskaz "eLki" i nie zwracając większej uwagi wjeżdża wprost pod naukę jazdy. Już po zasygnalizowaniu, upewnieniu się co do możliwości i zmianie pasa, kierunkowskaz należy niezwłocznie wyłączyć. On nie może non stop "mrugać". Czasem omijanych jest kilka aut, a kierujący nie wyłączają lewego "migacza" tylko jadą na nim aż do momentu powrotu na prawą część jezdni/pasa ruchu. Takie zachowanie jest naganne.

Z problemem omijania, związane są jeszcze dwie inne kwestie. Po pierwsze, przed rozpoczęciem manewru omijania należy ocenić sytuację z tyłu. A że kursanci raczej nie lubią patrzeć w lusterka, to już wiemy że różnie z tym bywa. Podobnie jak z oceną sytuacji z przodu. Czy jest miejsce na bezpieczne ominięcie przeszkody ? Czy mogę wykonać ten manewr bez utrudniania ruchu pojazdom jadącym z przeciwka ? Niedawno jeden z kursantów wyskoczył wprost na nadjeżdżający pojazd z przeciwka, bo przecież - ja zdążę ! Skończyło się na ostrym hamowaniu i reprymendzie.

Po drugie, w sytuacji gdy jakiś pojazd zaparkowany jest w pobliżu linii ciągłych, zmusza innych użytkowników drogi do najechania/przejechania przez nią. I co zrobić w takiej sytuacji ? Możliwości są różne: można zatrzymać za takim pojazdem i czekać aż odjedzie (...) - a można też - i nawet trzeba, ominąć przejeżdżając linię ciągłą. Oczywiście, w innych sytuacjach zabrania się najeżdżania/przekraczania linii ciągłych, ale tu zmusza nas do tego konkretna sytuacja, niefrasobliwość innych kierowców byle jak parkujących auta, a także niewydolność służb policji i straży miejskiej (wiejskiej). A tak na marginesie - to olbrzymie pokłady pieniędzy, które po prostu wystarczy nakładać w formie mandatów na tak parkujących kierowców ! Odholowania pojazdów też wchodzą w grę, a tu pieniądze są jeszcze większe ! Jakże często takie pojazdy utrudniają wyjazd innym kierowcom, a co dopiero mówić kursantom ? Niestety, obserwując codziennie dziesiątki nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów i bardzo mizerną pracę służb "porządkowych" wydaje się, że panuje zasada: kto chce, jak chce, gdzie chce ...

I tak oto biedny kursant męczy się z myślą czy włączyć kierunkowskaz czy nie, ominąć czy zaczekać, najechać na ciągłą czy się "przecisnąć" ...

środa, 24 czerwca 2009

Ostre hamowanie

Od dłuższego czasu zastanawiam się, z czego wynika to w tytule u kursanta, kandydata na kierowcę. Technika właściwego hamowania jest omawiana na wykładzie, nie sądzę, by później instruktorzy pomijali tak ważny element, a bardzo często spotykam się z bardzo gwałtownym, ostrym hamowaniem. Dlaczego ?

W takich sytuacjach "tarka" na jezdni, koleiny, ubytki w nawierzchni czy wreszcie piasek/inne zanieczyszczenia mogą spowodować zmniejszenie przyczepności kół do nawierzchni i droga "obliczona" przez kursanta znacznie się wydłuży. Nie muszę chyba wspominać o tym, że kierujący z tyłu będą tym faktem (gwałtownym hamowaniem) zaskoczeni.

Zatem pytam: dlaczego kursanci hamują w ostatniej chwili z prawie pełnym impetem ? Dlaczego tak trudno wyegzekwować prawidłową technikę hamowania (bez użycia sprzęgła m.in), wczesne hamowanie i prawidłowy odstęp przy zatrzymaniu ?

A przepisy zabraniają gwałtownego, nieuzasadnionego hamowania (o czym już pisałem).
Chyba muszę poświęcić więcej czasu temu zagadnieniu podczas szkolenia ...