niedziela, 16 grudnia 2018

Własnoręczne prezenty

Kartki zrobione, ostatnimi czasy myślałem nad prezentami - zwłaszcza dla dalszych znajomych. No i wymyśliłem, że gdy zapakuję w coś ładnego ciastka, które ostatnio robiłem to chyba będzie w punkt. Tzn to co mógłbym sprezentować od siebie - czyli nie wyręczając się byle sklepem i pieniędzmi.


W kartonikach są po cztery ciasteczka położne na papierze śniadaniowym. Zadziwiająco dobrze trzyma się puder - jakby przyklejony.


Mam nadzieję że te paczuszki będą miłą niespodzianką dla obdarowanych :) Dla mnie to także kolejne doświadczenia i poszukiwania czegoś, w co mogę włożyć swój czas, pracę, zaangażowanie.

sobota, 15 grudnia 2018

Podsumowanie tygodnia 62

Poniedziałek

Na jazdę przychodzi kursant od innego instruktora. Ma już ponad 20 godzin za sobą, próbuję mu wytłumaczyć aby zaczął używać czwartego biegu. Tłumaczę i tłumaczę, a on dalej co najwyżej na trójce. W końcu mówi tak - "nie czuję się kompetentny do użycia czwartego biegu". Aha, od razu się zamknąłem :)

Wtorek

Na ulicach widzę coraz więcej pojazdów z małymi rejestracjami. Od kilku tygodniu można je dostać zamiast standardowego rozmiaru - ale tylko w przypadku gdy miejsca na tablice są mniejsze - tymczasem niektórzy chcą zrobić pseudo tuning i biorą małe tablice. I już ruszyły kontrole, czy kierowcy nie składali fałszywych oświadczeń...

Duża i mała tablica rejestracyjna. Źródło
Środa

A po pracy przygotowuję ciastka maszynkowe. Robiłem je kilka dni temu, ale rozeszły się w tempie błyskawicy, więc teraz podwójna porcja. W domu pachniało masłem, narobiłem się bardzo!

Czwartek

Dostałem małą podwyżkę. 10 zł. Fajnie, gorzej że od stycznia w drugiej pracy będzie obniżka. 300 zł. Chyba muszę się napić.

Piątek

Próbuję spowodować, aby kursant patrzył na znaki. Ale on uparty jest, w ogóle go to nie interesuje.

środa, 12 grudnia 2018

Rocznik 61 na kursie

Na jazdach pojawiła się pewna pani. Początek peselu to 61 - jakże ona inna niż większość młodzieży - bardzo miło się z nią pracuje, mimo tego że nic nie umie i naprawdę muszę się postarać aby w miarę samodzielnie poruszała się po mieście.

W ogóle ciekawe jest to, że ona myślała iż najpierw pojedzie gdzieś za miasto, lub tam gdzie nie ma ruchu. Faktycznie, na pierwszej jeździe byliśmy na placu i ja sam ją tam zawiozłem. Ale od drugiego spotkania uczy się już normalnie w ruchu drogowym - inaczej taka nauka byłaby bez sensu.

Na razie ma tylko 6 godzin, ale stopniowo robi postępy i ciągle próbuje opanować kolejne manewry i zadania. Myślę że poradzi sobie co najmniej dobrze.