niedziela, 23 września 2018

Spokój

Niedzielny spacer najlepszy na wyciszenie, przemyślenia mniej ważnych spraw, rozluźnienia przed nadchodzącym "urlopem".



W lesie niezbyt dużo ludzi, spokój i tylko drzewa odzywają się szumiąc. Robię kilka zdjęć i z uśmiechem oddycham powietrzem rześkim i lekko już chłodnym.


Poniżej jeszcze kilka zdjęć z drona z Mazur.



sobota, 22 września 2018

Podsumowanie tygodnia 50

Poniedziałek

Po wyjeździe na Mazury ledwo żyję. Potrzebuję urlopu po urlopie!


Wtorek

Na egzamin wewnętrzny przychodzi dziewczyna. Pisałem już kiedyś o takich, którym biust się wylewa - ale jej to normalnie eksploduje! Jeszcze założyła jakąś białą bluzkę (?), taką lekko przezroczystą i przewiewną, najmniejszy ruch powietrza odsłaniał wszystko. Na placu przybiegli  do nas inni instruktorzy, ale dziewczyna nie zdała bo dwukrotnie źle pojechała na tzw. łuku.


Środa

Baleno wydaje jakieś nowe, dziwne dźwięki. Chyba pochodzą z silnika, lub układu wydechowego.


Czwartek

Na mieście znów akcja "eLka" - czyli policja wraz z urzędnikami kontrolują nauki jazdy. Mnie nie zatrzymali, ale kolegę tak. Nie miał karty przeprowadzonych zajęć - ale wpadka...


Piątek

Za tydzień o tej porze znów będę na "urlopie".



***

A dziś chętnych zapraszam na imieninowego sernika.

czwartek, 20 września 2018

Jest cudnie

1) Parkujemy równolegle. Widzę, że kursantka strasznie męczy auto kręcąc kierownicą na postoju do samego końca, prawie ją urywając. I podczas jednego parkowania robi tak 3-4 razy blokując ruch innym pojazdom z efektem mizernym - stajemy skośnie na samym środku ulicy - ku zdenerwowaniu tych którzy czekają na możliwość przejechania.

Po chwili okazuje się, że przy 45 stopniach względem drugiego pojazdu ona z maksymalnego skrętu w prawo próbuje skręcić do oporu w lewo. Oczywiście podczas całego parkowania nie patrzy wcale w lusterka, bo przecież szuka wspomnianych 45 stopni no i zawzięcie kręci kierownicą.


2) Z inną osobą ćwiczę hamowanie do zatrzymania. Zadanie - jak wszystkie inne powinny być wykonane z zachowaniem bezpieczeństwa ruchu, ale... Przy końcu manewru gwałtownie wciska hamulec - aby zatrzymać pojazd w wyznaczonym przeze mnie miejscu.

Gdy pytam dlaczego tak (ledwie unikając najechania aut z tyłu) - ona beztrosko zadowolona z "poprawnego" wykonania. Potem wygarnia mi, że uczyła się zatrzymywania przy drugim drzewie - a ja miałem czelność wskazać jej trzecie...

3) Wsiada do mnie młody człowiek. Bezmyślnie włącza światła mijania (oczywiście jeszcze przed uruchomieniem silnika), a gdy pytam jak się nazywają i jaka jest ich rola - nie ma bladego pojęcia. Jest w ogóle zdziwiony że śmiem pytać, że zadaję mu jakieś pytania!

4) Na placu z inną osobą, podczas nauki jazdy po tzw. łuku. Przy cofaniu osoba skręca pełny obrót kierownicą przy drugiej tyczce. Gdy zmieniamy stanowisko do nauki osoba gubi się zupełnie i z pretensją - zawsze ćwiczyłam po lewej stronie - tu gdzie jestem teraz jest za dużo pachołków - nie wiem kiedy mam skręcać (już ze złością).

Tak, po powrocie z tygodniowego urlopu jakiś czas temu zastałem "nowe standardy" w nauce kursantów. Wszyscy oczywiście wiemy, że kursanta przede wszystkim należy nauczyć bezpiecznie jeździć - a nie konkretnie przygotowywać pod egzamin - prawda? Pójście na łatwiznę dla wielu instruktorów jest normą, ale to pokazuje też drugą stronę.

Wszyscy tu opisani kursanci nie mają ochoty słuchać dlaczego nie powinni kręcić kierownicą na postoju, patrzeć w lusterka (o eliminowaniu martwego pola nie wspominając - to wręcz kosmos) czy orientować się kiedy używać konkretnych świateł. Oni nie chcą tego w ogóle słyszeć. Kręcą kierownicą używając jednej ręki, odkręcając po prostu wypuszczają ją z dłoni aż sama się odkręci. W głowie mi się to nie mieści.

Kursanci mają gdzieś moje tłumaczenia i coraz częściej się złowrogo krzywią gdy zaczynam tłumaczyć. Tak, oczywiście mogę przesiedzieć te jazdy w aucie, mogę olewać technikę jazdy - wszystko można olać - ale nie chcę być jak większość, chciałbym nauczyć ich jeździć najlepiej jak to możliwe. Czas, w którym trzasnę drzwiami zbliża się nieuchronnie.

No dobrze - możliwe że wszyscy zaangażowani i chętni wiedzy są na zajęciach u Aberka - a u mnie zostały same nieuki :P