sobota, 30 października 2021

Podsumowanie tygodnia 211

Poniedziałek

Ten czas po pracy, kiedy nic nie muszę robić - poniedziałki są z tego powodu fajne.

Wtorek

Początkowo miałem wybrać się na rower, ale jednak nic z tego nie wyszło. Niby ciepło, ale wiatr dość mocno wieje i ochota mi przeszła.

Środa

W listopadzie mam 3 dni wolnych, w dodatku odbieram dzień za przepracowaną sobotę. A to plus weekend daje w sumie 6 dni! Pewnie nie będzie już tak jesienne i ładnie jak jeszcze kilka dni temu:

Czwartek

Noclegi na Mazurach zamówione. A wieczorem podwójny seans w saunie.

Piątek

Bardzo ciężko dzień. W pracy nie mam czasu nawet na toaletę. Nie mówiąc już o zjedzeniu czegokolwiek. A wieczorem koncert w filharmonii. Fajny, ale bez szału.

poniedziałek, 25 października 2021

Dystans

Na swoją nową pracę staram się patrzeć z coraz większego dystansu. Wydaje mi się, że jestem naiwny, łatwowierny i dający się manipulować - na lewo i prawo. Do tego sądziłem, że pracuję w zgranym i dobrze działającym zespole, który gra do jednej bramki. Nic bardziej mylnego, ostatnie dni i jakieś trzy-cztery tygodnie diametralnie zmieniły moją opinię n/t mojego Departamentu. Po ostatnich dwóch "aferach", w których niestety byłem głównym bohaterem dokonałem przewartościowania. Bardzo dużo myślałem o tym wszystkim, co mnie otacza w pracy, o ludziach, o ich decyzjach, o głównym managerze. Powoli, bardzo powoli wraca mi jakaś tam przyjemność z pracy, ale to dopiero ułamek tego co było na początku. Dziś będąc w pracy po prostu odliczam czas do końca - choć może z czasem się to zmieni... Kilka spostrzeżeń:

  • to co się mówi, a to co się robi to zupełnie co innego. To się rzadko kiedy łączy. Niesamowite, gdy gość na wysokim stanowisku tłumaczy mi co i jak powinienem zrobić, a za dwadzieścia minut idzie do swojego okienka i mając identyczną sytuację postępuje zupełnie odwrotnie. Zawsze sądziłem, że od niego mogę się dużo nauczyć, a nawet wzorować - ale głupi jestem! 
  • kontrole - mimo że niektóre aspekty spraw realizuję w taki sam sposób, osoba kontrolująca raz ocenia to dobrze a raz źle - oczywiście w jakiś tam sposób argumentując ten fakt. Z tym, że w taki sposób zawsze można znaleźć taką interpretację przepisu(ów), żeby tylko zgnoić kontrolowanego. Przejmowanie się kontrolami jest zbyteczne - wszystko można tak opisać i podsumować, jak się tylko zechce.
  • co by nie robić - i tak można być ukaranym. Dlaczego? A dlaczego nie?
  • narzekanie współpracowników to nieodłączny element przebywania w Departamencie. Narzekanie na co? Na wszystko. Że słońce świeci i słabo widać ekran komputera, że słońce nie świeci i jest brzydko za oknem, że pada deszcz lub że deszczu nie ma (a powinien!). Oczywiście także na zbyt małe zarobki, zbyt duże obowiązki, na klientów, współpracowników, managera - normalnie na wszystko! Bardzo mnie to irytuje.
Tu trzeba mieć specyficzne predyspozycje. Strasznie grubą skórę. Uczę się tego - ale jaki to będzie miało na mnie wpływ to się okaże. 

sobota, 23 października 2021

Podsumowanie tygodnia 210

Poniedziałek

Dzień spokojny, nie licząc krótkiej wymiany sms-ów z dawnym kolegą. Od pewnego czasu dość dziwnie się zachowuje, unika mnie - no chyba że - tak jak dzisiaj - próbuje dać mi przytyk. Ale to nic, nie przejmuję się nim.

Wtorek

Wieczór spędzam słuchając konkursu chopinowskiego - tylko to jestem w stanie obejrzeć w rządowej telewizji (TVP Kultura). A w pracy próbuję zarezerwować sobie kilka dni wolnego w listopadzie i odwiedzić Kętrzyn :)

Środa

Brakuje mi kontenansu. I w pracy i poza nią. Od koleżanki dostaję takie coś. Strasznie niedobre! Smakuje okropnie! Jeden łyk i wylałem resztę szklanki.

Czwartek

Po pracy mam dłuższą przejażdżkę - tym bardziej miłą, że słońce pięknie zachodziło za horyzont.

Piątek

W pracy spokój - a po południu robię zakupy, sprzątam i ogólnie - ogarniam mieszkanie bo spodziewam się gości.

wtorek, 19 października 2021

Hybrydą w górę i dół

Korzystając z kilku dni wolnego w ubiegłym tygodniu wybrałem się w nieco dalszą wycieczkę. Sam wyjazd - fantastyczny: począwszy od pogody kończąc na zwiedzonych atrakcjach, ale nie o tym. W końcu miałem okazję przejechać się trochę dalej moją hybrydową Yariską - byłem ciekaw jak będzie spisywać się na krętych i górskich drogach, jakie będzie zużycie paliwa oraz ogólnie - jak sobie poradzi oraz co na taką jazdę powiedzą pasażerowie?

1) cechą nowej hybrydy jest szybkie ładowanie baterii* - wystarczy niezbyt długi zjazd i z 30% robi się 80%, wiele razy miałem nawet 100%. Zarządzanie gromadzeniem oraz oddawaniem mocy z baterii jest bardzo dobrze realizowane - przy sprzyjającym ukształtowaniu terenu udało mi się 15 km przejechać na samym prądzie ani razu nie uruchamiając silnika spalinowego;

2) podjazdy pod wzniesienia można pokonać na dwa sposoby - albo standardowo na silniku spalinowym, albo na elektrycznym - o ile jest wystarczająca ilość energii. Często tak robiłem dość szybko opróżniając baterię, która znowu się ładowała zjeżdżając z góry;

3) zużycie paliwa nigdy nie przekroczyło 3.7 litra, na niektórych odcinkach wynosiło równe 3 na 100 km. Prędkość - na drogach krajowych nie przekraczałem 100 km/h z przewagą 80-90, a w rejonach serpentyn i wzniesień/spadków średnia prędkość to 30 km/h;

4) komfort oraz głośność - na akceptowalnym poziomie. Silnik czasem wchodził na wyższe obroty - ale tylko gdy intensywniej przyspieszałem lub miał naprawdę dużą górę do pokonania. Wyprzedzanie lub włączenie się do ruchu to sama przyjemność.

* ładowanie baterii odbywa się podczas wytracania prędkości, lub podczas wstępnej fazy hamowania. Nie ma możliwości ładowania z gniazdka elektrycznego.

sobota, 16 października 2021

Podsumowanie tygodnia 209

Poniedziałek

Piękna pogoda, mam wolny dzień w pracy i odpoczywam daleko od domu :) Dużo spaceruję, robię zdjęcia i oglądam żubry.


Wtorek

Czas wracać do domu. Sama podróż przynosi mnóstwo frajdy, za oknem mgła i lekki deszcz który powoli zanika a pojawia się słońce. Zatrzymuję się w pięknych miejscach.


Środa

Wciąż wolne. Wieczorny relaks w aquaparku - odkąd zrobiło się chłodniej w saunie panuje tłok.

Czwartek

Wracam do pracy. 8 godzin mija szybko, a wieczorem znowu aquapark.

Piątek

W pracy szybko czas mija, choć to był bardzo pracowity dzień. Później podlewam kwiatki w mieszkaniu koleżanki i wyjeżdżam do dużego miasta.

sobota, 9 października 2021

Podsumowanie tygodnia 208

Poniedziałek

Po zepsutym weekendzie także poniedziałek nie najlepszy. No i dyscyplinująca rozmowa z głównym managerem. A po południu jadę na dłuższą wycieczkę rowerem wracając po ciemku - ale mam nowe bardzo dobre oświetlenie.

Wtorek

Po południu ulga, jednak manager nie miał racji. Wieczorem koleżanka z winem.

Środa

Powoli emocje opadają, a dzień jest w miarę spokojny.

Czwartek

Poranek z przymrozkiem i szronem na szybach - oczywiście moja Toyota nocuje w garażu więc mnie to nie dotyczy.

Piątek

Odbieram polecony od centrali Toyoty - zapraszają mnie do serwisu na wymianę jakiegoś elementu (chyba chodzi o sterownik) który może wadliwie działać, ale na razie się tym nie przejmuję - ponieważ myślami jestem już gdzie indziej :)

sobota, 2 października 2021

Podsumowanie tygodnia 207

Poniedziałek

Nic nie zwiastowało tego, co będzie się działo we wtorek. No może tylko jeden sms, który podniósł mi ciśnienie. Oj bardzo... ale ciąg dalszy we wtorek - wtedy będzie jeszcze gorzej.

Wtorek

Dwie sprawy.

1) W pracy burza ze mną w roli głównej. Z samego rana zostałem wezwany do głównego managera - plus taki że kilka minut wcześniej kolega z okienka obok powiedział mi co się szykuje i idąc "na dywanik" już wiedziałem o co chodzi. Ale nie mogłem się spodziewać tego co usłyszałem. Jeszcze kilka dni wcześniej główny manager chwalił moją pracę, a dzisiaj miałem myśli że czas zbierać swoje rzeczy z szafek i pakować się do domu.

Te kontrole, które miałem poprzednio to nic w porównaniu do tego. Do końca tygodnia czuję dziwny ból karku - myślę że to efekt stresujących i wyczerpujących sytuacji w pracy (i poza). Wiem - pomyślicie że nie warto pracować w takich warunkach, ale tu jest o wiele lepiej niż w nauce jazdy...

2) Po pracy ciąg dalszy tematu z sms-a dnia poprzedniego. O dziwo w nocy z poniedziałku na wtorek poukładałem sobie ten temat w głowie i powtarzałem same mądre rzeczy. A może ta trudna sytuacja z pracy spowodowała że ten problem wydawał się być o wiele mniejszy? Mam nadzieję że to ostatnia część tej nonsensownej historii.

Środa

Z samego rana do głównego managera. Dziś już spokojnym głosem, zupełnie w innej tonacji. Okazało się że sprawa nie wygląda aż tak tragicznie jak to zostało nakreślone (wypalone?) wczoraj. Mało tego - całkiem możliwe że wszystko to rozejdzie się po kościach i nie będzie żadnej sprawy (okaże się w poniedziałek).

Czwartek

Ból karku utrzymuje się nadal, choć w pracy wszystko wróciło do normy - mam dość sporo czasu dla siebie. Wieczorem robię ciasto z jabłkami.


Piątek

Po pracy wyjeżdżam do dużego miasta. Spróbuję odciąć się od tego wszystkiego co miało miejsce w tygodniu, tylko wciąż nie umiem tego robić...