sobota, 28 października 2023

Podsumowanie tygodnia 315

Poniedziałek

Pierwszy dzień w pracy po dwutygodniowym urlopie. Ogólnie - nic ciekawego, czyli praca jak do tej pory. 

Wtorek

Po pracy mam dużo wolnego czasu. Na spacer, drzemkę, oglądanie TV, zrobienie pełnego obiadu, posłuchanie muzyki, czy choćby odpoczynek. Miło, muszę częściej praktykować.

Środa

Zachód słońca, który ostatnio obserwowałem wprawił mnie w dobry humor. 



Czwartek

W pracy bezproblemowo i całkiem szybko. Później spotkanie na mieście ze znajomymi z dawnych lat. Do domu wracam późno, ale warto było. 

Piątek

Zaczynam weekend, który zapowiada się deszczowo (dzisiaj - w sobotę) i słonecznie (jutro). W planach lepienie pierogów i saunowanie, a w niedzielę wycieczka :) O tej porze pięknie jest w leśnych wąwozach, więc fajnie byłoby to zobaczyć.

wtorek, 24 października 2023

Urlopowe wspomnienia

Minęło ponad dwa tygodnie od wyjazdu na Kretę, a mi wciąż w głowie obrazki z urlopu. Rejs łodzią, kąpiele w bardzo przyjemnie rozkołysanym morzu, codzienne opalanie na plaży, zabytki, mnóstwo spacerów, przepyszne jedzenie, odpoczywanie przy basenie, wieczorne szwendanie między uliczkami, zachody słońca. Koty wygrzewające się w pierwszych porannych promieniach słońca, kolorowe i pięknie ukwiecone uliczki, mnóstwo palm (kocham palmy!), wszystko to składa się na wspaniały urlop.



Bardzo chętnie wróciłbym tam, nawet i już! Tak w ogóle, to mało co abym faktycznie został na Krecie dłużej. Lotnisko w Heraklionie - stolicy wyspy - jest delikatnie mówiąc przestarzałe i niezbyt wydolne nawet w okresie poza szczytem sezonu, informacje na bilecie oraz tablicach informacyjnych nijak miały się do rzeczywistości i tylko zupełnym przypadkiem zdążyłem na samolot powrotny do Warszawy. 



Oczywiście absolutnie nie zniechęciło mnie to ponownego odwiedzenia Krety, ale to dopiero za jakiś czas. Na przyszły rok mam zarezerwowany wyjazd na Cypr - także w październiku, ale może uda się jeszcze coś zorganizować na początku lata, zobaczymy. Tymczasem ja wciąż spaceruję po uliczkach Rhetymnonu...

sobota, 21 października 2023

Podsumowanie tygodnia 314

Poniedziałek

Odpoczywam po wyjeździe. Wciąż poza domem. Obiad na mieście, potem dwie i pół godziny saunowania i pływania. Kolacja też na mieście, chyba zbyt przyzwyczaiłem się do tego że ktoś zrobi jedzenie...

Wtorek

Odpoczynku ciąg dalszy, ale pogoda nieco bardziej słoneczna więc wybieram się na spacer. Po południu telefon w sprawie zapowietrzonego kaloryfera w całym pionie - i prośba o udostępnienie mieszkania na czas naprawy. Czyli trzeba wracać do domu, ale i tak już to planowałem więc na wieczór wracam do siebie.


Środa

Z samego rana panowie w sprawie zapowietrzonego kaloryfera. Aż trzech i co ciekawe - każdy z nich coś robi. Po pół godzinie jest już po wszystkim, nawet za bardzo nie zabrudzili mi łazienki. Poza tym cały dzień wolny, więc korzystając z pogody serwuję sobie wycieczkę rowerową, a wieczorem dostaję rydze. Smażę je z czosnkiem na klarowanym maśle. Bardzo smaczne.


Czwartek

Odwiedzam moje poprzednie miejsce pracy - szkołę jazdy. Jest miło, rozmawiam z szefostwem prawie dwie godziny. Później szykuję ubranie na przyszły tydzień - czyli głównie prasuję koszule. A wieczorem ubieram się w miarę ciepło i idę na długi spacer.

Piątek

Z rana trochę roboty, ale lekkiej i przyjemnej. Za to dobrze płatnej. Potem wyjazd do dużego miasta na weekend. Czas psychicznie przygotowywać się do powrotu do pracy, ale myślę już o wyjeździe listopadowym - tylko kilkudniowym i tu w kraju, ale zawsze to coś :)

środa, 18 października 2023

Kreta

Dwie i pół godziny lotu, a świat zupełnie inny - począwszy od ludzi, widoków, pogody, zapachów, jedzenia - wszystko tu - na Krecie - jest inne niż u nas w mniejszym lub większym stopniu. 

Hotel


Trzy gwiazdki, usytuowany w samym centrum miasta Rethymno. Mały, nowoczesny a jednocześnie klimatyczny. Komfortowy to mało powiedziane. Na szczególny plus zasługuje obsługa w restauracji - jeszcze nie spotkałem się z tak wysoką jakością. Jednak z całego samolotu ludzi, tylko ja zdecydowałem się na ten właśnie hotel - może dlatego że nie oferuje formuły all inclusive? Pyszne lokalne jedzenie, świetna lokalizacja - jak dla mnie ideał.



Miasteczko


Urokliwe. Z wąskimi uliczkami, pięknym portem i zabytkami ale także z przyjemnymi tawernami - które zapełniają się w porze popołudniowo-wieczorowej. Bardzo miło spaceruje się wśród palm - nawet późnym wieczorem jest bezpiecznie. Nie zauważyłem tu pijanych ani awanturujących się, ale także policji. 




Atrakcje


Wenecka Forteca - zbudowana w XVI wieku na wzgórzu, skąd rozpościerają się fenomenalne widoki. W 1645 roku twierdza zdobyta została przez Turków, ale zajęło im to aż 22 dni oblężenia. Dziś na terenie fortecy znajdują się pozostałości budynków sakralnych, magazynów prochu i artylerii, schrony oraz m.in. amfiteatr. 




Fontanna Rimondi - powstała w podobnych czasach co twierdza, jako zapotrzebowanie na czystą wodę dla mieszkańców, którzy borykali się z niedoborami wody pitnej. Punkt centralny starego miasta, zawsze gwarny i pełen turystów. 


Handmade Traditional Philo Workshop  - miejsce ręcznie wyrabianego ciasta filo oraz przysmaków takich jak baklava oraz kataifi. Przepyszne, oczywiście bardzo słodkie - idealne do kawy! Można podpatrzeć proces wytwarzania ciasta oraz kupić gotowy produkt. Miejsce z duszą i historią. 


Plaża

Wiadomo, że jednym z ważniejszych atrakcji są greckie plaże. Temperatura w połowie października w nocy oscylowała w okolicach 20 stopni, a w dzień dochodziła nawet do 30. Woda idealnie nadawała się do kąpieli.



Oczywiście atrakcji i spostrzeżeń było znacznie więcej, ale najlepiej samemu przyjechać i poczuć to oraz zobaczyć na własne oczy, bo żadne opisy i zdjęcia nie oddają w pełni tego śródziemnomorskiego klimatu.

sobota, 14 października 2023

Podsumowanie tygodnia 313

Poniedziałek

Odpoczywam w Rethymno. To urokliwe miasteczko z pięknymi uliczkami. Wieczorami zapełniają się turystami. 


Wtorek

Jest też piaszczysta, szeroka i długa plaża. Woda bardzo ciepła, warunki do kąpieli idealne. W ciągu dnia temperatura oscyluje od 26 do 29 stopni. 


Środa

Przed południem odpoczywam przy basenie. Głównie czytam książkę. Słońce mocno przygrzewa, filtry na ciało obowiązkowe. 


Czwartek

Wycieczka. Najpierw spacer przez wąwóz, potem oglądanie wodospadu, rejs łodzią i plażowanie wśród lasu palmowego. Gorąco. Woda, okulary, czapka i filtry. 


Piątek

W Rethymno jest ogromna Forteca, z której są piękne widoki. Wstęp jedynie 4 Euro, a frajdy mnóstwo. 

sobota, 7 października 2023

Podsumowanie tygodnia 312

Poniedziałek

Już przed południem dostaję mnóstwo wkurzenia. I tym razem nie klienci - ale zarząd. Czy zawsze musi być tak że jak już coś dobrze idzie to oni muszą się wpier*olić i zburzyć całą dobrą atmosferę? Nagle coś, co było białe staje się czarne - choć tak naprawdę nie zmieniło koloru, a wszystko zależy od tego kto co chce powiedzieć. Do końca dnia bez humoru, bez chęci do czegokolwiek. Na szczęście (?) nie mam czasu na głupoty, bo muszę czytać ustawy i do późnej nocy uczyć się.

Wtorek

Pokłosie kontroli z ubiegłego tygodnia. Główny dział kontroli wzywa mnie celem ostatecznego rozprawienia, ale wcześniej obłudnie próbuje upewnić się po raz kolejny: "Tomku, zdajesz sobie sprawę że dałeś du*y na całej linii frontu?". Jak tu zwykle bywa, wszelkie nieprawidłowości (także te najdrobniejsze) urastają do rangi "katastrofy" i "przegranej sprawy". Kiedy odpowiadam "nie", pada odpowiedź "jak to?". Po chwili zostaję wyrzucony z nakazem natychmiastowego powrotu do pracy oraz zapowiedzią, że w późniejszym czasie zostaną mi przedstawione niezbite dowody świadczące o moim niedochowaniu staranności, błędnych decyzji, naruszenia prawa i zasad panujących w firmie. Pięknie. Oczywiste jest, że nie pamiętam każdego klienta będącego przy okienku, a wiem że kontrolowany okres dotyczy sytuacji sprzed półtora miesiąca. Czyli sam nie wiem, co ewentualnie mogą na mnie mieć.

Po kilku godzinach wezwanie. Już na samym początku zauważam, że kontrolujący nieco zmiękł. Jak się okazało - nagrania nie przedstawiają jego zarzutów a moją rację. Ponadto, mimo wysokiej jakości nagrania nie widać jednoznacznie moich rzekomych błędów. Daje mi chwilę na to abym przedstawił swoją wersję po czym nieznacznie zmienia narrację i wskazuje że "mimo wszystko "powinienem postąpić inaczej. Ja wciąż z nim się nie zgadzam, bo nawet wg zasad firmy w takim przypadku to JA decyduję którą procedurę zastosować. Ale, jakie to ma znaczenie? Kiedy ktoś chce Cię zniszczyć, lub po prostu zmieszać z błotem wszystko może zinterpretować tak, jak mu wygodnie.

Po pół godzinie monologu jest mi obojętne co będzie z tym dalej. Podpisuję protokół pokontrolny w formie i wersji tak zawoalowanym, że niby "to nie zrobi ci krzywdy" a jednocześnie zupełnie nie wiadomo o co w nim chodzi. Tzn. niby coś zrobiono, ale nie wiadomo co. Niby coś wytłumaczono, ale nikt nie wie co dokładnie. Niby zaleca się wprowadzić większą dyscyplinę podejmowanych decyzji, ale nie wskazano żeby gdziekolwiek były uchybienia. 

Mam taką ochotę na przekleństwa jak nigdy, ponieważ takiego bagna dawno nie widziałem. Tzn. widziałem, ale nie sądziłem że będę w nim siedział. Możliwe, że wszystko to było zrealizowane na konkretne potrzeby - naturalnie nie mam pewności co do takiej tezy, ale jest to wysoce prawdopodobne. Celów jest co najmniej kilka.

Środa

Dalszy ciąg problemów, tym razem zdrowotnych. Przy ostatniej donacji krwi pojawiły się pewne komplikacje, a pobieranie krwi natychmiast wstrzymano. Po wszystkim przepraszali mnie wielokrotnie oraz ostrzegali, że mogą wystąpić dość spore dolegliwości. Zastosowane jeszcze na miejscu specyfiki bardzo mi pomogły i już myślałem, że panie z centrum krwiodawstwa przesadzały. Otóż nie. Problem pojawił się ze zdwojoną siłą. Oczywiście dodzwonić się do rodzinnego graniczy z cudem, więc w grę wchodziła bezpośrednia wizyta lub próba radzenia sobie samemu. Wybrałem to drugie - z wizytą w aptece. 

Czwartek

Wir obowiązków miesza się z bólem i nieprzespaną nocą. A wymagania w pracy większe niż zwykle, bo zaczyna się nowy projekt. Na szczęście w szufladzie mam dużą ilość paracetamolu. Już nie mam pojęcia co dokładnie mnie boli - nie tylko ręka ale i głowa, a może już wszystko?

Piątek

W niedzielę lecę na wakacje. Niby to wiem, a prawie w ogóle nie cieszy. Nie mam siły, za oknem zimno, wietrznie i ponuro, ale przecież za kilkadziesiąt godzin będę w innym świecie - urlop jest na wyciągnięcie ręki, a ja przejmuję się pierdołami. Po południu pakuję się i staram nie myśleć o robocie, a później idę na długo nocny spacer.