Praktykanci. Jest ich całkiem sporo, tak jak kiedyś pisałem głównie przychodzą do mnie. Z jednym mam pewien dyskomfort. Jest średnio przygotowany do pracy z klientami, a w ramach praktyk musi popracować z nimi pod moim nadzorem. Niestety mam wtedy podwójną robotę, bo nie dość że sprawdzam wszystkie dokumenty klientów, to jeszcze muszę jego pilnować. A tu dużo się dzieje. Złego.
Po każdej sprawie biorę tego praktykanta na bok i tłumaczę jego nieprawidłowe działanie - co nie jest niczym szczególnym - ale właśnie on mocno irytuje swoim nieodpowiedzialnym podejściem. Nie potrafi uzupełnić dokumentów, nie wie co gdzie ma wpisać, nie umie poruszać się po systemie - zatem muszę go ciągnąć jak za rękę i stale coś korygować. W dodatku nie zna wszystkich obowiązkowych przepisów, a nawet nie jest w stanie ich znaleźć.
Dziś po jednym z klientów podczas omawiania jego poczynań, dalej szedł w zaparte! Ja mówię mu jedno, a on swoje. Aż trudno mi w to uwierzyć, jak trzeba być ograniczonym aby podczas uczenia się nowych rzeczy ignorować a wręcz forsować swoje własne (niezbyt mądre) teorie. Są one tak niedorzeczne, że do teraz zastanawiam się, czy on w ogóle rozumie gdzie jest i co robi.
Mógłbym nie zaliczyć mu tych praktyk, ale zaliczyłem. Ma prawo się mylić, może zapomnieć niektórych rzeczy, może liczyć na moją pomoc, ale nie powinien kłócić się tylko uczyć, słuchać i poprawiać to co robi źle. Ponieważ "trochę" ciężko idzie mu to, poprosiłem o przejście na kolejne praktyki do moich współpracowników. Ci albo zignorują go nic nie tłumacząc, albo sprowadzą do parteru używając niezbyt przyzwoitego słownictwa.
Kiedyś miałem już podobny przypadek. Obiecałem sobie, że nie będę się tym przejmował. Ale znowu - chciałbym przekazać mu najlepszą wiedzę jaką mam, oraz tak poprowadzić jego praktyki aby wyniósł z nich jak najwięcej. Ale skoro on ma inny pomysł, to proszę uprzejmie - ale beze mnie.
Wciąż majowe tulipany:

To nie macie jakichś zapisanych przepisów, według których został dopuszczony do praktyk?
OdpowiedzUsuńDomyślam się, że istnieje jakiś obszar interpretacyjny i on sobie go lubi naginać w swoją stronę :)
Nie daj się praktykantom! :)
Po szkoleniu teoretycznym realizują praktyki z tym, że powinni już mieć trochę wiedzy...
UsuńNo tak, on sobie wszystko pod siebie podporządkowuje - w ten sposób idzie po najmniejszej linii oporu 😁
Praktyki są po to, żeby się uczyć, a nie udowadniać, że wie się lepiej od mentora. Ale nie da się nauczyć kogoś, kto uważa, że wie lepiej. Dałeś mu szansę i mnóstwo wsparcia, ale skoro ma inny pomysł na siebie to powodzenia!
OdpowiedzUsuńPiękne tulipany na pocieszenie.