Z racji pewnych zdarzeń mam okazję do poznania nowych ludzi. Całkiem sporej ilości jak dla mnie. Nie to żebym czuł się przytłoczony, no pewnie że nie pamiętam imion, ale średnio się tym przejmuję, natomiast zadziwia mnie mnóstwo innych rzeczy, tu tylko trzy z nich:
- Przekonanie, że "skoro tu jestem, wszyscy mają wokół mnie skakać". Ale że co? Nawet jeśli ktoś sporo za coś zapłacił, to nie znaczy że może traktować drugiej osoby prawie jak szmatę - choć akurat znam takie przypadki. Ludzie przychodzą do sklepu i uważają, że wszystko im można bo przecież płacą...
- Osoba zadaje mi pytanie. Ja zaczynam odpowiadać, na co osoba reaguje tak że zadaje kolejne pytanie - mimo że nie udzieliłem jeszcze odpowiedzi na poprzednie. Bardzo mnie to irytuje. Próbowałem różnych metod, ale najczęściej osoba zadaje po raz któryś to samo pytanie i przerywa mi wtrącając kolejne. Gdy mam szkolenia natychmiast wprowadzam kulturę wymiany zdań ze słuchaczami, no ale tu inne okoliczności - nie mogę uczyć kultury innych ludzi.
- Nie wiem, ale wypowiem się. Wygłoszę swoje wielkie zdanie, bo przecież ja mam rację. Nie ważne że totalnie nie mam pojęcia w temacie, ale... przecież ja wszystko wiem najlepiej! I będę twardo bronić mojego niezbyt mądrego zdania! Siłą niech mi go odbiorą, nie oddam za żadne argumenty!
Ponieważ od kilku dni wiedziałem że będę miał ów kontakt, nastawiłem się jak kot do jeża, czy jakoś tak. Ponieważ on olał mnie, to teraz ja robię tylko to co muszę na poziomie minimum 😁 i ani grama więcej. Trzymam się jak najdalej i - choć nie unikam - to nie pozwalam przekroczyć pewnej granicy. Przy innych kontaktach jest lepiej oraz średnio, ale tak źle jak dzisiaj jeszcze nie było. Czekam na kolejne atrakcje do końca tygodnia.
Na poprawę humoru dzisiejsze chmurki 😀

Ale ładne chmurki.
OdpowiedzUsuńJa przestaję dyskutować, jak ktoś mi powie: "ale ja to wszystko wiem".
Staram się też nie dyskutować na temat religii, czy różnych ideologii z osobami, które "wiedzą lepiej" ;)
Kiedyś słyszałem o metodzie, żeby zamiast złościć się na takie osoby, próbować zrozumieć, co one chcą powiedzieć, co powoduje, że mówią, co mówią.
Sprawdzam, czy rozumiem, co dzieje się u nich w głowie. Czasami to mi pomaga, a przynajmniej odwraca uwagę od własnych emocji ;)
A materiału badawczego nigdy mi nie brakuje :P
Spokojnego wieczoru! :)
Chyba najlepiej oddalić się i nie słuchać, ale nie zawsze jest to możliwe. Niestety, muszę wysłuchać i jeszcze się do tego odnieść, bo później mogę zostać obwiniony, że nie sprostowalem jego wyobrażenia na dany temat.
UsuńPunkt 3 to niestety plaga naszych czasów. Dobrze, że stawiasz granice i robisz tylko niezbędne minimum, na takich ludzi szkoda energii. Podejście z trybem minimum jest zdrowe. Szkoda Twoich nerwów na takich ludzi. Oby limit absurdów na ten tydzień został już wyczerpany.
OdpowiedzUsuń