Ehh, te tłumaczenia krótko mówiąc nie ruszają mnie - tłumaczę i mówię dalej swoje - by później nie było że instruktor nic nie mówił. Swoją drogą, tego z drzwiami nie rozumiem do teraz - jeszcze nigdy nikt mi nie wciskał, że coś co jest otwarte jest zamknięte.
Ogólnie w czasie jazd często puszczała fochy, minę miała taką jakby zjadła wcześniej kilogramy cytryn, nijak nie można się z nią dogadać - próbowałem po dobroci oczywiście. Dziś więc wysłałem ją na wewnętrzny praktyczny - przyznaję, dałem jej najbardziej wymagającego instruktora, bo czemu miałoby być inaczej? Jak można się było domyślić, nie udało jej się włączyć świateł które wylosowała (przeciwmgłowe tylne). Ponieważ to jest tak skomplikowana czynność - którą dodatkowo tłumaczyłem 23 razy - wynik wewnętrznego mógł być tylko jeden - NEGATYWNY!
A jakie było jej tłumaczenie? Żadne - nos na kwintę, obrażenie i foch na cały świat a szczególnie na instruktora i tyle dialogu. Przepraszam - monologu. I co dalej? Nie wiem, z jazdy dostała ocenę najniższą z możliwych. Dokończymy kurs i zadecyduje(my) cóż zrobić dalej...



