sobota, 16 października 2021
Podsumowanie tygodnia 209
sobota, 9 października 2021
Podsumowanie tygodnia 208
Poniedziałek
Po zepsutym weekendzie także poniedziałek nie najlepszy. No i dyscyplinująca rozmowa z głównym managerem. A po południu jadę na dłuższą wycieczkę rowerem wracając po ciemku - ale mam nowe bardzo dobre oświetlenie.
Wtorek
Po południu ulga, jednak manager nie miał racji. Wieczorem koleżanka z winem.
Środa
Powoli emocje opadają, a dzień jest w miarę spokojny.
Czwartek
Poranek z przymrozkiem i szronem na szybach - oczywiście moja Toyota nocuje w garażu więc mnie to nie dotyczy.
Piątek
Odbieram polecony od centrali Toyoty - zapraszają mnie do serwisu na wymianę jakiegoś elementu (chyba chodzi o sterownik) który może wadliwie działać, ale na razie się tym nie przejmuję - ponieważ myślami jestem już gdzie indziej :)
sobota, 2 października 2021
Podsumowanie tygodnia 207
Poniedziałek
Nic nie zwiastowało tego, co będzie się działo we wtorek. No może tylko jeden sms, który podniósł mi ciśnienie. Oj bardzo... ale ciąg dalszy we wtorek - wtedy będzie jeszcze gorzej.
Wtorek
Dwie sprawy.
1) W pracy burza ze mną w roli głównej. Z samego rana zostałem wezwany do głównego managera - plus taki że kilka minut wcześniej kolega z okienka obok powiedział mi co się szykuje i idąc "na dywanik" już wiedziałem o co chodzi. Ale nie mogłem się spodziewać tego co usłyszałem. Jeszcze kilka dni wcześniej główny manager chwalił moją pracę, a dzisiaj miałem myśli że czas zbierać swoje rzeczy z szafek i pakować się do domu.
Te kontrole, które miałem poprzednio to nic w porównaniu do tego. Do końca tygodnia czuję dziwny ból karku - myślę że to efekt stresujących i wyczerpujących sytuacji w pracy (i poza). Wiem - pomyślicie że nie warto pracować w takich warunkach, ale tu jest o wiele lepiej niż w nauce jazdy...
2) Po pracy ciąg dalszy tematu z sms-a dnia poprzedniego. O dziwo w nocy z poniedziałku na wtorek poukładałem sobie ten temat w głowie i powtarzałem same mądre rzeczy. A może ta trudna sytuacja z pracy spowodowała że ten problem wydawał się być o wiele mniejszy? Mam nadzieję że to ostatnia część tej nonsensownej historii.
Środa
Z samego rana do głównego managera. Dziś już spokojnym głosem, zupełnie w innej tonacji. Okazało się że sprawa nie wygląda aż tak tragicznie jak to zostało nakreślone (wypalone?) wczoraj. Mało tego - całkiem możliwe że wszystko to rozejdzie się po kościach i nie będzie żadnej sprawy (okaże się w poniedziałek).
Czwartek
Ból karku utrzymuje się nadal, choć w pracy wszystko wróciło do normy - mam dość sporo czasu dla siebie. Wieczorem robię ciasto z jabłkami.
Piątek
Po pracy wyjeżdżam do dużego miasta. Spróbuję odciąć się od tego wszystkiego co miało miejsce w tygodniu, tylko wciąż nie umiem tego robić...

