środa, 7 maja 2008

Szkolenie

Czy po szkoleniu można wiedzieć mniej niż przed ?

No dobrze - trochę przewrotnie zadałem pytanie. Chodzi o to, że po jednym ze szkoleń przeprowadzanych przez WORD moje dotychczasowe wiadomości legły, zostały zgniecione prze zupełnie inne teorie, interpretacje itp. Nowa (?) teoria - a chodzi o zasady włączania kierunkowskazów na skrzyżowaniach o ruchu okrężnym - dała dużo do myślenia. Obecnie "rozgryzam" to i próbuję sam dojść dlaczego tak a nie inaczej. Ponadto, to chyba pierwsza sytuacja kiedy to szef (obecny na szkoleniu) kompletnie zlekceważył temat, sugerując nam stanowczo - dalsze kształcenie kursantów na obecnych zasadach.

Zobaczymy - materiały, książki, komentarze poszły w ruch.

A co poza tym ? Mnóstwo pracy, ale wydaje się że pod koniec czerwca powinno się wszystko uspokoić (chyba). Być może wtedy uda mi się wziąć urlop choć na 5 dni ?

Aut coraz więcej, po okresie zimowym ciężko znaleźć wolne miejsce parkingowe, zator goni zator a na zewnątrz coraz cieplej (znów ten brak klimatyzacji). Dla niektórych to nawet lepiej - czas w korku biegnie szybko, a 40 minut egzaminu zdaje się być krótszym.

I jeszcze refleksja/pytanie. Dlaczego (pomimo wykładów i omawiania tej problematyki) przy wyprzedzaniu rowerzystów kursanci jadą kilka centymetrów obok nich ? Niektórzy to nawet wydają się nie zauważać tych pełnoprawnych uczestników ruchu drogowego ! A minimalny odstęp od jednośladu to 1 metr.

Dość lania wody, lecę w książki. Niebawem opiszę tu o tych kierunkowskazach (mam nadzieję ;) )

czwartek, 1 maja 2008

Korki, TIR-y, eL-ki ...

Do skrętu w lewo z Legionowej - głównej arterii miasta - stoi osiem samochodów. Siedem to "elki", dwie mają rejestrację łomżyńską, pięć jest spoza jego granic - z Wyszkowa albo Piszu, a nawet z Warszawy. Adepci sztuki prowadzenia samochodów są mało zdecydowani. W jednym cyklu świateł najwyżej dwóch zdobywa się na odwagę i skręca. Rośnie irytacja ostatniego w kolejce kierowcy wracającego po pracy do domu. W liczącym niecałe 80 tys. mieszkańców mieście pokonanie skrzyżowania zajmuje mu tyle samo czasu, co w zatłoczonej metropolii.

Pełny artykuł.

U mnie wygląda to bardzo podobnie. Tylko mój punkt widzenia jest nieco inny.
Mianowicie to, że miasto się korkuje to chyba każdy musiał sobie zdawać sprawę, gdyż od bardzo wielu lat nie robi się dosłownie NIC z infrastrukturą drogową. A aut nie ubywa lecz odwrotnie.

TIR-y muszą gdzieś jeździć, a nauka jazdy również. Obecnie wystarczy jeden wypadek który zablokuje jedną z główniejszych dróg, by całe miasto stanęło. To chyba nie wina eL-ek ?
Co do szkolenia, to naturalnie są omawiany zasady dynamicznej jazdy (w granicach prędkości dopuszczalnych przepisami) - ale także jazdy oszczędnej i ekonomicznej - co nie wyklucza się nawzajem. Zdaża się, że komuś zgaśnie silnik, poczeka zbyt długo - ale czy od kursanta można oczekiwać rutyny, doświadczenia i zdecydowania kierowcy mającego pewny staż ? Zaraz ktoś powie że z boku siedzi instruktor i nic nie robi ! Przecież ów nie może stale podpowiadać czy jechać czy też jeszcze poczekać. Na tym polega szkolenie, że kandydat na kierowcę ma sam nauczyć się podejmować decyzje. Trafne i bezpieczne przede wszystkim.

W dodatku, to właśnie na nauce jazdy zwraca się uwagę na kulturę jazdy i zasadę wzajemności. Niejednokrotnie przepuszczamy innych kierujących pomimo tego iż to my mamy pierwszeństwo. Za moment tej uprzejmości możemy sami potrzebować by wybrnąć z zakorkowanej ulicy.

Inna sprawa, to fakt że układ komunikacyjny, brak synchronizacji sygnalizacji świetlnej, mnóstwo błędów konstrukcyjnych nie ułatwia poruszania się - zwłaszcza przy obecnym natężeniu pojazdów. A nauka jazdy też musi gdzieś ćwiczyć. Na niektórych osiedlach poustawiano znaki zakazujące wjazdy pojazdom szkoleniowym, lecz wg Kodeksu takie znaki nie istnieją, ponadto - czy to jest rozwiązaniem problemu ?

czwartek, 24 kwietnia 2008

Zielona strzałka

Na początek krótka historia (realna, a jakże). Sytuacja na skrzyżowaniu, sygnalizator ze strzałką warunkową (S2). Stoimy, ponieważ jest czerwone. Pojawia się zielona strzałka, lecz X stoi. - Czemu nie jedziemy ? - pytam po chwili. - Zagapiłem się. Przepraszam - odparł X. No, trudno pomyślałem. W końcu świat się nie zawali jeśli on nie przejechał w odpowiednim czasie. Ale za moment zaświeca się pełny sygnał zielony. My dalej stoimy. Powoli się zaczynam irytować, aż w końcu pytam: - Czemu nie jedziemy ? - Czekam na strzałkę - odparł X. Z zaskoczenia przez 2-3 sekundy nie wiedziałem co powiedzieć. - Ale strzałka pojawi się dopiero razem z czerwonym ! - w końcu mu mówię. A on: - Trudno. Poczekam.

A gdyby ktoś pytał, to X ma wyjeżdżone ponad 20 godzin.

W środku dnia za to dobra informacja - kursant zdał egzamin łączny (teoria i praktyka) za pierwszym podejściem. W zasadzie jeździł zgodnie z przepisami, ale nic poza tym.

A na koniec dnia egzamin wewnętrzny. Kursantka od kolegi - nieco zaskoczona koniecznością pokazania dowodu osobistego, kryteriami oceny i ogólnie całą sytuacją. Pozostawiając ją w takim stanie (no dobra, może jeszcze troszkę ją podkręciłem ze stresem :P) ruszyliśmy na miasto. W ciągu pierwszego kilometra, zamiast trzeciego biegu włączyła jedynkę. Autem gwałtownie szarpnęło a silnik wpadł w bardzo wysokie obroty. Wyjmuję więc arkusz i piszę pierwszą eN-kę. To błąd techniczny, który nie powoduje przerwania egzaminu (a wynik jest nadal pozytywny). Lecz ona o tym nie wie. Popełniła błąd, ja coś zapisałem. I co dalej ?

Poziom stresu wzrasta. Wjeżdżamy na boczną ulicę, gdzie kursantka ma wykonać manewr zawracania. Zdaje się, że wybrała już miejsce - będzie cofać we wjazd po prawej stronie. Sęk w tym, że zatrzymała naprzeciwko skrzyżowania (a nie w odległości ponad 10 m za nim). Zadanie zostało więc do powtórki, a ja wpisałem drugą eN-kę do arkusza.

Po kilku chwilach, kursantka znów włączyła jedynkę zamiast trójki, lecz tym razem nie pozwoliłem na puszczenie sprzęgła. Po zatrzymaniu pojazdu ogłosiłem wynik negatywny (powtórzenie tego samego błędu). W międzyczasie zdążyła dwukrotnie zdławić silnik na skrzyżowaniu ruszając z "dwójki". Niestety, egzamin się zakończył.

I zakończył się też kolejny dzień pracy :)

PS. Sygnalizator S2: