niedziela, 29 kwietnia 2018

Butterflies - Basia Trzetrzelewska

Po dziewięciu latach Basia wydaje nową płytę - Butterflies. Jeden z utworów które można odsłuchać jest poniżej.


Płytę można już zamawiać, chwilowo w Empiku jest nawet mała promocja. Premiera 18. maja. Ja już czekam na swoje zamówienie. Wydaje się, że tego lata motyle będą nie tylko w moim brzuchu...

sobota, 28 kwietnia 2018

Podsumowanie tygodnia 29

Poniedziałek

Niebawem majowe święta. 1 i 3 nie pracuję, dodatkowo wziąłem jeszcze 2 wolny. I mam trzy dni. Wiem, jak na mnie źle to działa, ale muszę odpocząć bo inaczej będzie kiepsko. Może uda mi się uciec od pracy przez te trzy dni...I myśli ostatnio spokojniejsze...

Wtorek

Ale ciężki dzień. Zużyłem większość pokładów swojej cierpliwości, która powinna mi wystarczyć do końca tygodnia. Dawno nie dostałem tak w kość... Ale nie pokazałem niczego, tylko czuję się taki "zużyty".


Środa

Dziś mam wolne, bo komuś pomagam. Jadę daleko (choć dla mnie mogłoby być dalej), bo po prostu wiozę. Na drodze tłok, nerwowo i niebezpiecznie. SMS który dostaję kilka dni wcześniej "Uważaj na siebie" nabiera teraz realnego znaczenia - w kontekście mnie oczywiście.

Czwartek

Zaczynam kolejne wykłady. Na sali 28 osób, aż się boję jak zaczną się zapisywać na jazdę. W firmie zatrudniają nowego człowieka, mam z nim dzielić auto. Chyba na powitanie powiem mu, żeby oddawał mi zawsze czyste auto - wtedy nasza współpraca będzie przebiegała poprawnie...

Piątek

Tymczasem we wszystkich spodniach (i paskach przede wszystkim) zapinam o jedną dziurkę mniej. Schudłem. I to nie tylko w jednych spodniach zauważyłem, tylko we wszystkich które mam i akurat używam. Uff, fajnie - lepiej mi, ciekawe ile ważę - nie mam wagi w domu, ale pewnie odrobinę mniej. Staram się zdrowo odżywiać, nie pić coli i unikać fas-foodów - oczywiście czasem się zdarzy, ale przecież wszystko jest dla ludzi...

czwartek, 26 kwietnia 2018

Sytuacje na kursie

Ponieważ sam jestem dziwakiem, nie ruszają mnie inne dziwactwa. Może dlatego reaguję tak spokojnie...

1) Np kursantka, która mimo wysokiej temperatury prowadzi auto w rękawiczkach. Jak twierdzi, pocą jej się dłonie - dla mnie nie jest to problem bo i tak chusteczkami przecieram kierownicę, ale skoro tak chce - nic mi do tego. Nie przeszkadza mi także to, że ubrana jest jakby było minus dziesięć, niech tam - ja włączam klimatyzację bo mi gorąco i uczę.

Ale gdy byłem ostatnio z nią na placu, podszedł kolega. Patrzył na nią dziwnie, na mnie jeszcze bardziej. Czułem, że chce o to zapytać, ale powstrzymał się. I dobrze. Ciekawe na jak długo...


2) Tak samo nie rusza mnie kolejny kursant. Przychodzi na jazdę, wcześniej uczyłem jego rodziców ( niecały rok temu zrobili prawo jazdy, oboje już zdali - matka za trzecim, ojciec za pierwszym) i jedyne co chce, to ruszać z impetem. W każdej sytuacji wdusza gaz pewnie ponad połowę, szybko puszcza sprzęgło i katapultujemy się do przodu.

Nie pomagało tłumaczenie, więc musiałem ostrzej. Zrobiłem mu ostatnio małą awanturę, bo jakaś dyscyplina musi być. Ja wiem, że u innych instruktorów miałby spokój i nikt by się nim nie przejmował, tam byłby na stopie koleżeńskiej, mógłby wozić swoje laski w aucie i szaleć po mieście z łokciem na drzwiach. Ale jest u mnie - pewnie rodzice mu kazali wybrać mnie - w końcu jednak przyszedł na kurs nauki jazdy, a nie jak najszybszego ruszania z piskiem opon. Mimo wszystko lubię go i staram się ze wszystkich sił żeby nauczyć go kultury, zasad i współżycia na drodze.

3) I następna kursantka. Podjeżdżam w umówione miejsce, wysiadam zza kierownicy i zapraszam ją, a ona mówi że nie wsiądzie. Staję zaskoczony niedowierzając co słyszę i proszę o powtórzenie. Ona twierdzi, że wewnątrz coś "lata" i że się boi no i ma uczulenie. Naprawdę nic nie zauważyłem, sprawdzam czy wewnątrz jest jakaś mucha czy inny owad latający - ale nic nie znajduję. A ona nadal mówi, że widziała jak podjeżdżałem "to coś" było w aucie. No tak, ten latający owad to byłem ja, bo w aucie naprawdę nic nie ma.

W drodze kompromisu ustalamy, że otworzę na chwilę wszystkie drzwi i "to coś" wyleci może, a jeśli nie to odwołujemy jazdę. Poskutkowało, z tym warunkiem że mamy pozamykać wszystkie okna i unikać otwierania drzwi. Dobrze że mam klimatyzację...