sobota, 8 lipca 2023

Podsumowanie tygodnia 299

Poniedziałek

Kolejny zwyczajny tydzień. Do pracy dojeżdżam hulajnogą, korzystam z pięknego lata. Po pracy pichcę różne rzeczy w beztłuszczowej frytownicy od Lidla, wciąż wszystko działa jak powinno. Dania wychodzą pyszne, lekko strawne i szybko się przygotowują.

Wtorek

Popołudniowy squash. Zabieram więcej wody, która się przydaje. Jestem cały mokry, a 60 minut mija niespodziewanie szybko. I dobrze, bo po dwóch godzinach wyzionąłbym ducha. Buty są idealnie dopasowane, z rakietą muszę się jeszcze "dogadać".

Środa

Prawie nie odczuwam dolegliwości z powodu wczorajszego treningu, tylko lekko czuję mięśnie pośladków. W pracy wzywają mnie do głównego managera. Podwyżka. Jest tak, że część wynagrodzenia została podwyższona, a inna część obniżona. W sumie podwyżka wynosi mniej więcej 20 %, ale dokładnie dowiem się za niecały miesiąc po tym jaka kwota wpadnie na konto. 

Czwartek

W pracy nic ciekawego, to znaczy dobrze. Pojawia się premia. Mniejsza niż zwykle, ale lepsze to niż nic. Przecież w wielu miejscach pracy w ogóle nie mają premii. Po pracy wychodzę znowu na grę w squasha. A wieczorem słucham Napiórkowskiego w radiu Nowy Świat i pakuję się na weekend. Wyjeżdżam trochę dalej niż zwykle, a pogoda zapowiada się idealna.

Piątek

Odliczam aby do końca dnia. Później wsiadam w hybrydę i pędzę - najpierw do dużego miasta (standardowo - obiad/sauna/zakupy) a w sobotę wyjeżdżam na relaks pod słońcem. Na wszelki wypadek zabieram książkę i krzyżówki - aby nie nudzić się podczas tego relaksu :)

niedziela, 2 lipca 2023

Nowe aktywności

Tak mi się spodobało na squashu, że korzystając z zakupowego czasu w sobotę, dobrałem sobie trochę potrzebnych rzeczy. Podstawa to rakieta - którą wypożyczyłem pierwszym razem. Wolałbym mieć swoją nie tylko z powodów finansowych, ale także higienicznych. Poszukałem wcześniej na temat doboru odpowiedniej rakiety i kupiłem - mam nadzieję że odpowiednią :)


Przy okazji w oczy wpadła mi koszulka i spodenki termoaktywne, które mogę przecież wykorzystać nie tylko na hali sportowej. Przymierzyłem i wybrałem odpowiednie dla siebie. Przechodząc obok butów poszukałem tych, które mają białe podeszwy. Spodobały mi się te biało-siwe, wygodnie się w nich czułem podczas mierzenia więc też wrzuciłem do koszyka. 


We wtorek idę na trening, do tego czasu obejrzę jakiś film instruktarzowy dotyczący podstaw gry. Kolejny trening w czwartek. Mam zamiar jeszcze pójść na siłownię, ale to na pewno nie w tym tygodniu, bo jeszcze zapewne będę cały obolały po tych grach. W piątek sauna - ale to w ramach relaksu. A co do siłowni - przez przypadek znalazłem miejsce z sauną i to niedaleko mojego miejsca zamieszkania - koniecznie muszę się tam wybrać jak nieco ochłonę po tych wszystkich treningach.

Wczoraj przejechałem 27 km na rowerze, a dziś w ramach leśnego spaceru 8 km - tak bez żadnej presji i z minimalnym tylko zmęczeniem. 

W kwestii czytania - udało mi się kupić ciekawą książkę. Zacząłem czytać, jest świetnie napisana, od zawsze stewardessy mnie fascynowały! Autorka książki prowadzi fanpage o tej samej nazwie na Facebooku, a czasem pojawia się w radiu Nowy Świat :) 

sobota, 1 lipca 2023

Podsumowanie tygodnia 298

Poniedziałek

Wakacje. Na ulicy spokojniej, choć moja podróż do pracy hulajnogą trwa tyle samo co zawsze. Dla mnie ten okres będzie oznaczał nieco więcej pracy niż zwykle, choć powoli odliczam dni do wolnego weekendu, podczas którego jadę do Gdańska.

Wtorek

W ramach zajęć sportowych pierwszy raz wybieram się na squasha. Z kolegą. Podczas godzinnej rozgrywki leje się ze mnie bardzo intensywnie. Puls dochodzi do 170 ale tylko na moment, bo zwykle oscyluje między 130 a 150. Półlitrowa butelka wody okazuje się zbyt mała. Wg aplikacji spalam niecałe 700 kalorii. Bardzo mi się to spodobało, kolejne zajęcia w przyszłym tygodniu.

Środa

W Departamencie kilka nieprzyjemności, ale praca z ludźmi daje takie efekty. Po pracy miałem ochotę na spacer, ale deszcze skutecznie to uniemożliwił. Może to i lepiej? Jestem jakby połamany, po schodach w ogóle nie mogę iść, a żeby założyć buty to już w ogóle trud nie z tej ziemi.

Chyba już ostatnie tegoroczne truskawki. Nie robię już żadnego ciasta, zjem je ot tak po prostu.


Czwartek

Wciąż czuję wiele mięśni i ciężko mi się poruszać. A zwłaszcza jak po kilkunastu minutach próbuję wstać z krzesła jest ciężko. Po południu jakoś rozchodziłem się i jest nieco lepiej. Wieczorny spacer spowodował że powoli wracam do siebie.

Piątek

Już żyję weekendem. Po pracy jadę do dużego miasta. Obiad i sauna, potem zakupy. Muszę kupić krótkie spodenki do squasha. I rakietę. Ale to już pewnie w sobotę, bo popołudniowy piątek już zaplanowany do późnej nocy.