sobota, 31 marca 2018

Podsumowanie tygodnia 25

Poniedziałek

Nie, nie dopuszczam krzyku. Musiałem zakończyć jazdę wcześniej. Tak gdzieś w połowie. Policzyłem mu tylko pół godziny. Echa jeszcze przez kilka dni. Ściskający żołądek również. Ze mną nigdy więcej.

Wtorek

Miało być już cieplej, a jak wyglądam przez okno to znowu biało. Najchętniej rzuciłbym to wszystko w...
(i całe auto przykryte grubą warstwą śniegu)


Środa

Prócz wykładu nie robię nic innego. Przerażająca pustka, cisza. Nie umiem tak. Nie chcę. Ten dzień należy szybko zapomnieć.

Czwartek

Dobrze, zamiast marudzić trzeba się wziąć za siebie. Przeżyłem środę, w perspektywie święta - masakra. Ściągam rozporządzenia i coś jeszcze - daje mi to odrobinę lepszego nastroju.

Piątek

Niby policji ma być więcej na drogach (akcja święta), a jak wyjeżdżam z kursantami za miasto (droga krajowa/ekspresówka) to nadal bidnie. Chyba można by się na tej drodze zabić i pewnie nikt by nie zauważył...

czwartek, 29 marca 2018

Tankowanie

Będąc ostatnio w trasie zatrzymuję się na Orlenie, aby zatankować, wyjść do toalety oraz rozprostować kości. Tuż po podjechaniu pod dystrybutor od razu podchodzi człowiek w czerwonym, firmowym uniformie. Niezbyt już młody, pomyślałem że idzie do kogoś i po prostu przechodzi obok mnie, ale gdy tylko wysiadłem z auta pyta czy może pomóc zatankować?! Osłupiałem. A idź Ty w cholerę - pomyślałem bardzo zaskoczony i chyba odpędziłem go samym wyrazem twarzy... Czy ja wyglądam na totalnego durnia? Myślałem, że podchodzą tylko do kobiet, albo wcale...

Kiedyś również w trasie, musiałem zatankować gaz LPG. A jak wiemy, z tym bywa różnie - bo od pewnego czasu jest samoobsługa (nie wszędzie, choć ja raczej korzystam z dużych stacji), ale sam "proces" podłączania pistoletu lekko się różni, i... wiecie co, nie mogłem sobie poradzić z zatankowaniem. Byłem gotów jechać gdzie indziej, aby tylko nikogo nie prosić o pomoc, ale...koleżanka którą akurat wiozłem powiedziała że ona pójdzie po kogoś z obsługi...a jak to kończyła mówić to już prawie wchodziła do budynku.

Przyszedł facet, spojrzał na mnie (taaaa) i podłączył pistolet tankujący zwalniając mnie z tego całkowicie. Darował sobie komentarz, jego mina mówiła wszystko. Na szczęście to koleżanka płaciła, więc zaoszczędziłem sobie wstydu przy kasie... :( (od tamtej pory nie wjeżdżam na tę stację)

Natomiast coś, co mnie ostatnio irytuje podczas tankowania to... fakt, że na Circle K (dawny Statoil) nawet jak tankuję co do grosza - to podczas odkładania pistoletu na miejsce, potrafi czasem wskoczyć dodatkowe 2-3 grosze. Jeśli tego nie zauważę, to przy kasie jestem z lekka zaskoczony (nie, nikt nie chce tych groszy, ale po prostu widokiem na paragonie jestem zaskoczony). Co innego na Orlenie, tam nigdy nie miałem takiej sytuacji, a jestem tam stałym bywalcem co 2-3 dni...


wtorek, 27 marca 2018

...jak dwa jabłka na czereśni...

...nasza podróż cały czas trwa, rozpoczęła się już jakiś czas temu...

...mimo nocy, doskonale wiemy gdzie jechać. Mamy cel, widzimy go doskonale. W zasadzie, jest on tylko dla nas. Odnaleźliśmy go, nikt ani nic nie zepsuje tej podróży, jest ona niezniszczalna. Auta, które przejeżdżają obok nas wydają się być tak blisko, dosłownie na wyciągnięcie ręki przez szybę. A jednocześnie tak daleko - ich pasażerowie nie mają pojęcia kim jesteśmy, skąd i dokąd jedziemy. Nic o nas nie wiedzą. Żyją w zupełnie innym świecie niż my, jakbyśmy byli podobni tylko z wyglądu... Czasem niektórzy próbują zajrzeć, zobaczyć nasze wnętrza, wyczytać cokolwiek z mimiki twarzy, ale...jest raczej ciemno i wszelkie ich próby kończą się fiaskiem...

...psy, które do tej pory nigdy nie jechały w aucie, leżą na tylnej kanapie bardzo spokojnie i tylko co jakiś czas spoglądają mi w lusterko wsteczne.  Podnoszą wysoko swoje kudłate, ale mądre łby i... zaglądają prosto w oczy, Widzę je doskonale - jakby czegoś szukały, albo na coś czekały. Robią to po kolei, a czasem wszystkie razem. Ich wzrok jest skupiony tak bardzo... Jestem. I ten ktoś obok również. Wszyscy w komplecie, bezpieczni - nieniepokojeni. Psy znów kładą się wygodnie, a my...

...jedziemy w swoim tempie, niespiesznie. Mimo dużej ilości zakrętów staram się prowadzić jak najlepiej potrafię niwelując przechyły nadwozia. Choć jestem skupiony na drodze, otoczeniu i innych pojazdach, moje myśli są blisko. Nie potrafię ich określić, ale na pewno wywołują poczucie lepszej chwili, dobrze wykonanego zadania, jestem...zadowolony... Dają mi poczucie siły, niezależności, ale także odpowiedzialności. Tylko, dlaczego pojawiły się dopiero teraz...


...wydaje mi się, że światła w aucie działają dwa - trzy razy lepiej niż zwykle, bo każdy zakręt jest oświetlony jakby tuż przed nami był...dzień. Jednak w aucie dalej półmrok, ale może to lepiej? Mój wzrok w ogóle się nie męczy, kręgosłup nie boli, delektujemy się wszystkim, co jest wewnątrz pojazdu, a ciszy nie przerywają ani psiaki, ani my. Słychać delikatny szum powietrza opływającego karoserię i tyle...

...z tym, że mimo ciszy my co jakiś czas rozmawiamy. O wszystkim. Nasze dusze rozumieją się bez słów wypowiedzianych, nie wchodzą sobie w zdanie, nie przerywają, nie zamęczają nawzajem, nie zadają niechcianych pytań bo... i tak znają odpowiedź... porozumiewają się w języku tylko zrozumiałym dla nich samych...i przede wszystkim - słuchają... dialogi przemykają w obie strony niczym delikatne arpeggio wykonywane na harfie, a my...

...w idealnej harmonii jedziemy dalej i dalej...