niedziela, 30 kwietnia 2023

Frytkownica Silvecrest

Kilkaście dni temu sprawiłem sobie nowe cacko. W sumie to nic takiego, frytkownica na gorące powietrze z Lidla - SILVERCREST 9w1. Kosztowała 519 zł, udało mi się kupić nieco taniej, w tej chwili niestety znacząco podrożała - link


W dość dużym pudełku znajduje się sam sprzęt, instrukcja obsługi, książeczka z przykładowymi przepisami oraz poradami, oraz sporo akcesoriów. M.in obrotowy kosz, szpikulce do szaszłyków oraz tacki (3). Frytkownica jest dość spora, wewnątrz spokojnie można zmieścić całego kurczaka (do 1.5 kg), trzy poziomy różnych rzeczy na tackach oraz dodatkową tackę na dół na ewentualnie kapiący tłuszcz. Tego ostatniego najczęściej się nie używa, co powoduje że potrawy są zdrowsze i bardziej lekkostrawne.


Tak więc miejsca wewnątrz jest naprawdę sporo, ale zdecydowanie mniej niż w tradycyjnym piekarniku. Urządzenie ma moc 1800W i spiralę a nad nią wentylator, który natychmiast rozprowadza gorące powietrze wewnątrz. Frytkownica bardzo szybko się rozgrzewa, pieczenie jest zdecydowanie krótsze niż w przypadku zwykłego piekarnika, oraz smaczniejsze - do czego podchodziłem dość sceptycznie aż sam spróbowałem. Potrawy są soczyste wewnątrz, chrupiące z zewnątrz - smakują dużo lepiej niż z piekarnika - przetestowałem wiele potraw i niebawem napiszę o tym więcej.


Można smażyć, grillować, podgrzewać, zapiekać, gotować i np. suszyć. Wyświetlacz jest dotykowy i ma zaprogramowanych kilka gotowych funkcji - pieczenie ryby, frytek czy pizzy. Oczywiście w każdym momencie można samodzielnie ustawić temperaturę (od 40 do 200 stopni) oraz czas pracy (od 1 do 60 minut). Dodatkowym przyciskiem można włączyć/wyłączyć obracanie się kosza/rożna. Wentylator pracuje dość głośno i wg mnie to jest jedyny mały minus frytkownicy, no ale samo użytkowanie trwa kilka/kilkanaście minut więc da się wytrzymać. 

Dużym plusem jest możliwość podejrzenia co dzieje się wewnątrz. Dodatkowo lampka wewnątrz daje mnóstwo światła (można ją wyłączyć). Na razie jestem bardzo zadowolony, mam nadzieję że mój zachwyt nie będzie malał ani trochę. Frytki, łosoś, zapiekanki, chipsy, bułeczki, ciastka - to już robiłem i niebawem napiszę o tym więcej. Ciekawe, czy ktoś z Was używa takiego/podobnego sprzętu? 

sobota, 29 kwietnia 2023

Podsumowanie tygodnia 289

Poniedziałek

Dzień wolny, który wykorzystuję na odpoczynek ale tylko częściowo. Ponieważ robię wiosenne mycie autka - z woskowaniem i odkurzaniem włącznie. Pogoda dopisuje, bo jest ciepło i bardzo słonecznie. Po południu kończę czytać "Srokę" i... jestem trochę zawiedziony końcówką, a może nawet trochę więcej niż samą końcówką. Przyznam, że czytałem to jednym tchem, ale czegoś mi zabrakło - liczyłem na większe zagmatwanie sprawy, a tu pojawiło się to, czego się domyślałem. Książka jest ogólnie ciekawa i nie żałuję zakupu.

Wtorek

W pracy nowości. Główny manager zaprosił mnie na rozmowę i zaproponował zajęcie się kolejnym projektem. Przy czym jeszcze nie zaczął się ten poprzedni. Ale to dobrze, z mojego punktu widzenia to kolejny szczebelek wyżej (co jest akurat mało istotne) i zdobywanie doświadczenia na nieco innym polu (a to już całkiem istotne). Dodatkowe wynagrodzenie również będzie mile widziane. Ale zanim to muszę się przygotować, co zajmie trochę czasu.

Środa

Bezproblemowy dzień. Tylko długi, bo po pracy kilka dodatkowych obowiązków, a przed nocą jeszcze spacer. Krótszy niż zwykle bo katar jeszcze trochę trzyma.

Czwartek

Jak z bicza strzelił. Może dlatego że po pracy od razu wyjeżdżam do dużego miasta na weekendowe atrakcje. Otwarcie sezonu letniego w wielu restauracjach (niestety wraz ze zmianą cen) oraz lodziarniach (działają już wszystkie), do tego popołudniowa sauna do kompletu.

Piątek

Podwyżkowe wynagrodzenie na koncie z samego rana. Dobrze, bo ceny galopują. Przed południem wizyta u bardzo kulturalnego fryzjera, potem zakup garnituru. Zwykle do pracy chodziłem w koszulach, ale w związku ze sprawą wtorkową będę musiał podnieść poziom ubioru. Zakupy ubraniowe nigdy nie były moimi ulubionymi, a te bardziej eleganckie to już w ogóle tragedia. Nie dość że obsługa sklepu od razu osacza potencjalnego klienta wzrokiem, to ciężko wybrać mi coś co się podoba. Dziadkowe i weselne odpadają, szare i monotonne również. Zbyt kolorowe tym bardziej. Naprawdę, nie jest łatwo... 

Jakimś cudem udaje mi się wybrać zestaw (po odwiedzeniu kilku sklepów w dużym centrum handlowym i długim przymierzaniu różnych proponowanych wersji), który kupuję, bo chyba spełnia moje oczekiwania (teraz czas na kolejną mękę - dobór odpowiedniego obuwia, ale zostawiam to na sobotę). Potem obiad w modnej knajpie i lody połączone z długim spacerem. Na wieczór znowu sauna, bo czuję że to bardzo pomaga na katar/zatoki i ogólnie - dobrze relaksuje. Tym razem królują nokturny chopinowskie a z zapachów cytryna i eukaliptus. Jak zwykle przygaszone światło i miła obsługa. Super. Wieczór z drinkiem i serialem "Czarnobyl" - całkiem ciekawym. A do pracy wracam dopiero w czwartek.

sobota, 22 kwietnia 2023

Podsumowanie tygodnia 288

Poniedziałek

Długi dzień, a ból gardła nie ułatwia sprawy. Raczej chłodno, choć tulipany zaczynają już kwitnąć.

Wtorek 

Na dokładkę ostry katar. Wieczorem idę do apteki po leki.

Środa 

Muszę odwołać dwa spotkania po pracy, ze względu na słabość i niedyspozycyjność. Leki działają ale jakoś niezbyt szybko. 

Czwartek 

Wyjeżdżam w kilkudniową delegację. Na szczęście z nosa już tam mocno się nie leje, więc funkcjonować można swobodniej. Kilkugodzinna podróż nie jest aż tak bardzo męcząca. Hotel też ok. 

Piątek 

Drugi dzień w pracy wyjeździe. Robię rzeczy "na około" i jest to miłe odmiana codzienności. Minusem jest ogrom obowiązków, bo nawet w czasie wolnym udaje mi się tylko przebiec przez stare miasto w Wilnie i kupić same kartki. Nie miałem zbyt dużych oczekiwań, bo szefostwo zawsze na takich wyjazdach nie daje nam czasu dla siebie.