sobota, 29 lipca 2023

Podsumowanie tygodnia 302

Poniedziałek

Po oddaniu krwi idę na obiad. Wydawało mi się że spokojnie zjem dwudaniowy (zupa ryżowa + burger) ale okazało się to ponad moje siły. Oczywiście mógłbym próbować jeść do oporu, ale to niezbyt zdrowe. Wydaje mi się że niewiele osób jest w stanie zjeść taką dużą porcję, a zwłaszcza tą ilość frytek. Zestaw taki (woda/zupa/burger z frytkami i sosem pomidorowym) kosztuje niecałe 35 zł. Ja część jedzenia zabrałem do domu.

Wtorek

Wyjątkowo zamiast hulajnogi jako środek transportu do pracy wybieram własne autko. Ale - ulica gdzie mam garaż jest remontowana. Zwykle da się nią przejechać manewrując pomiędzy robotnikami i maszynami, ale tego dnia niestety nie. Już w nocy padał rzęsisty deszcz, a zdarty asfalt spowodował coś jakby koryto rzeki, po którym płynęło mnóstwo błota i trochę wody. Po wyjechaniu z garażu miałem mieszane uczucia czy przebrnę te 300 (na oko) metrów do asfaltu. Udało mi się przejechać 10-20 metrów jadąc trochę bokiem i musiałem zatrzymać się i przepuścić auta z przeciwka. Jedno jakoś przejechało, ale drugie ugrzęzło w jasnożółtym korycie błotnym tuż przede mną. Bez szans na wyminięcie. Cudem udało mi się zawrócić i wstawić auto do garażu (z całkowicie brudnymi kołami), po czym pobiegłem po hulajnogę. Nic że deszcz - jakoś do pracy trzeba dojechać. 

Środa

Wizyta u lekarza. Oczywiście czas wejścia nie zgadzał się z zaplanowanym - czekałem pół godziny dłużej, ale rozumiem to. Obiekt prywatny i pierwszy minus - krzyż na ścianie. Na stoliku gazety do poczytania (m.in "Gość Niedzielny"), co mocno zniechęciło mnie do kontynuowania leczenia w tym miejscu. Rejestratorka Magda bardzo miła, przyniosła mi krzesło (było trochę ludzi) - nie dość że sprawnie obsługiwała ludzi to jeszcze odbierała telefony. Mogłaby pracować w naszym Departamencie, wydawała się być bardzo sprytną osobą. Dodatkowo sytuację nieco polepszył lekarz, profesjonalny i konkretny, do tego przeznaczył mi więcej czasu niż standardowo w takich sytuacjach. No, ale cena także była dużo wyższa. Ostatecznie umawiam się na kolejną wizytę z tym, że sprawdzę jeszcze inne miejsca tego typu i jakby co to odwołam.

Czwartek

Pobory na koncie. Nowe, po podwyżce. Nie ma tragedii choć liczyłem na nieco więcej. Za miesiąc będzie kolejna podwyżka, taka bardziej symboliczna ale jednak.

Piątek

Do Departamentu przyjeżdża zespół ratownictwa medycznego. Jeden z klientów na sali poczuł się słabo, więc ktoś z obsługi przy okienkach postanowił wezwać pomoc. Oczywiście nie może takie coś wpłynąć na naszą pracę, więc tylko widziałem taką sytuację ale szczegółów nie znam. W każdym razie zabrali gościa do szpitala. Oczywiście rozpoczęło się już dochodzenie - zespół do spraw kontroli zabezpieczył monitoring i rozpoczął wnikliwe śledztwo. A nuż to wina pracownika Departamentu! 

Po pracy wracam w lekkim deszczu do domu (na hulajnodze), ale jest bardzo przyjemnie ciepło. Suszę ubrania i zaczynam kolejny wspaniały weekend!

poniedziałek, 24 lipca 2023

W dużym mieście...

... dużo wszystkiego. Wiele możliwości, mnóstwo różnych nacji i kultur, mnogość wyborów co do prawie każdego aspektu. Od samego początku w dużym mieście chodzę do centrum krwiodawstwa, bo już podczas pierwszej wizyty spodobało mi się tu. Jest miło, nikt nie patrzy na mnie w sposób typu "o, to ten typ z Departamentu", mam olbrzymią anonimowość i swobodę. Wszystko odbywa się w harmonijny sposób - najpierw pobieram numerek z automatu, podchodzę do rejestracji gdy wyświetli się mój numer, potem identycznie w laboratorium i u lekarza, aż na końcu leżę w wygodnym fotelu podczas donacji. W międzyczasie jest okazja zagadać z kimś z obsługi. Dziś temat (nie)lubienia dzieci i wątek "gdzie pan pracuje?" "Aaaa, to już rozumiem skąd u pana tyle cierpliwości". A jednocześnie mam mnóstwo frajdy bo lubię patrzeć na ludzi. Obserwować ich zachowania i reakcje. 

Po weekendzie pomidorki wciąż mają się świetnie i mimo upałów dzielnie wytrzymały moją nieobecność. Na pewno w tym zasługa kul nawadniających. To samo zastosuję podczas wyjazdu nad morze, nie będzie mnie cztery dni więc też powinno być wszystko ok. 


Dzisiaj jeszcze odpoczywam, a od jutra do pracy, ten tydzień będzie piękny i emocjonujący! :)

sobota, 22 lipca 2023

Podsumowanie tygodnia 301

Poniedziałek

W końcu przychodzą moje nowe gadżety z internetowego sklepu medycznego. To najwyższy czas na działanie, a w aptekach nie ma takiego asortymentu niestety.

Wtorek

Około 3 nad ranem dzwonek do drzwi. Sąsiadka, która chwilowo mieszka sama ma problem z nietoperzem. Miała otwarte okno i jegomość wpadł z niezapowiedzianą wizytą. U mnie też był, kilkanaście miesięcy temu. No ale do rzeczy - ubrałem się (dość powoli) i poszedłem zobaczyć jak mogę pomóc. Na szczęście wciąż otwarte okno spowodowało że nietoparza już nie było, bo nie mam pojęcia co miałbym zrobić - wiadomo że go nie dotknę nawet, a gdyby zaczął latać to uciekałbym pewnie szybciej niż sąsiadka.

Poleciłem, aby kupiła siatkę na okna. 

Środa 

Po południu spotykam sąsiadkę. Kupiła siatkę w Carrefourze i ma nadzieję na spokój. Ja też. 

Czwartek 

Pomidorki rosną. Ponieważ na weekend wyjeżdżam postanowiłem wstawić kulę z wodą, która w teorii ma zapobiec wysuszeniu podłoża. Zobaczymy, w poniedziałek po południu okaże się czy rośliny przeżyły. 



Piątek 

Bardzo przyjemy dzień. Trochę zachmurzony, lekko deszczowy ale także słoneczny. Po pracy jadę do dużego miasta a po drodze załatwiam kilka spraw -  m.in. odbieram buty. Niestety mierzenie odbywa się pod czujnym okiem sprzedawczyni która skupia na mnie całą swoją uwagę (brak innych klientów). W efekcie wybieram buty zbyt małe a następnego dnia dokonuje zwrotu.