poniedziałek, 27 czerwca 2016

Co zwiedzać na Minorce - cz. II

Ciąg dalszy mojej listy atrakcji na Minorce.


4) El Toro. Najwyższy szczyt na wyspie 357 m n.p.m. Prowadzi do niego dość kręta i stroma ponad 3 kilometrowa droga. Bezpłatne dwa spore parkingi.


Dojazd jedynie własnym środkiem transportu, żadne autobusy tu nie dojeżdżają. Ewentualnie z najbliższej miejscowości można próbować spacerem. Rower raczej odpada, no chyba że ktoś ma dobrą kondycję.


Klasztor
Ale także zjazd nie jest łatwy. Ciągłe używanie hamulca (zjeżdża się prawie cały czas ostro w dół) może skończyć się jego przegrzaniem, dodatkowo droga ma momentami dziwne nachylenie nawierzchni oraz bardzo ostre zakręty. Moje małe auto z wypożyczalni ledwo dawało radę, ale o tym w innym wpisie.

Wejście do klasztoru
Z góry - gdzie znajduje się klasztor, oczywiście sklepik z pamiątkami oraz restauracja - rozpościera się piękny widok na całą wyspę. Przy dobrej pogodzie (tu jej zabrakło, jak kończyłem wizytę na El Toro zaczynało już padać) widać całą Minorkę.

5) Faro de Cavalleria - latarnia morska. Wysunięta najbardziej na północ latarnia w okół której są pozostałości fortyfikacji obronnych. Prowadzi do niej droga "lokalna". Co to znaczy? Po zjechaniu z drogi prowadzącej do najbliższej miejscowości wjeżdża się na taką, która na mapie jest zaznaczona jedynie cieniutką linią.



Ostatnie około 10 km do celu prowadzi właśnie po takiej lokalnej drodze, która w większości przypadków mieści na szerokość jedno auto. Zdarza się, że przez drogę spacerują owce i krowy (łaciate!), a jak jedzie coś z przeciwka - to jest mały problem. Oczywiście da się cofnąć, czasem zjechać na bok (uwaga, często tuż przy końcu asfaltu jest po prostu przepaść, lub kamienie).


Nie mam zdjęć, ale żeby tam dojechać należy przejechać przez kilka prywatnych posesji. Podczas mojej wyprawy nikt nie żądał żadnych opłat za to, ale czytałem o takich sytuacjach w internecie. Przejechanie przez posesję wymaga otwarcia drewnianej "bramy" - a po przejechaniu trzeba zamknąć za sobą naturalnie. Myślę, że miejscowi po prostu to akceptują, także z powodu raczej małego ruchu (droga prowadzi jedynie do latarni i fortyfikacji obronnych).


Wracając wstąpiłem na plażę, która znajduje się około 3-4 km od latarni. Na żadnej mapie jej nie ma, jest dziewicza i przepiękna! W zatoczce ciepła woda, rudo-żółty piasek i prawie nikogo nie było - poezja :) Niestety, znów zaczynający padać deszcz nie pozwolił na kąpiel.



6) Alaior. Małe miasteczko w centrum wyspy, przy głównej drodze. W zasadzie można sobie odpuścić zwiedzanie, ale w takich małych miastach, które nie biją się o kolejne autokary turystów można poczuć prawdziwy zapach Minorki, podejrzeć jak żyją miejscowi - a i tak tamtędy się przejeżdża.


W miasteczku jest szkoła, przedszkole, kościół i lokalne urzędy - to normalne. Miejscowi powoli przemieszczają się pomiędzy starymi kamienicami z wąskimi jednokierunkowymi uliczkami. Ale cechą bardziej charakterystyczną jest otwartość mieszkańców. Dosłownie i w przenośni. W większości domów otwarte drzwi i okna, niespiesznie przesiadujący ludzie w barach i na ulicach.

Myślałem że to kaplica, ale to po prostu część willi ;-)
W Alaior spędziłem ponad 4 godziny (innym razem opiszę dlaczego) i ani razu nie widziałem pędzącego pojazdu, czy kogoś kto spieszyłby się gdziekolwiek. Od około 14 do 17 trwa sjesta, a wtedy to już zupełnie pustoszeją ulice a sklepy są zamykane.

10 komentarzy:

  1. Tomku, widze, ze umiesz dostrzec piekno i cieszyc sie takimi niewielkimi atrakcjami, ja tez tak lubie, Twoj opis przypomnial mi podroze po Portugalii, po takich gdzies tam zagubionych pueblecitos..ja to uwielbiam, a jeszcze jak sie zna jezyk tubylcow to juz jest to po prostu delicja! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i P. :)

      Usuń
  2. Tomek :)
    Coz moge napisac innego jak to, ze odwiedziles cudowne miejsca i dzielisz sie nimi z nami.
    Dziekuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę z tego wyjazdu :)

      Usuń
  3. zacznę od zdania: "Ale cechą bardziej charakterystyczną jest ich mieszkańców" - co autor miał na myśli :D

    A tak poza tym to wysepka bardzo zachęcająca. Na Krecie też są takie miejsca gdzie jest brama którą należy samodzielnie otworzyć i potem za sobą zamknąć żeby kozy nie zwiewały albo nie biegały po ulicy. Latarnia bardzo klimatyczna a na ten szczyt chyba weszłabym pieszo.

    BTW: widzę, że z pogodą też miałeś różnie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, poprawiłem. Pieszo, można i tak, ale chyba nie w taką pogodę. A ta była kapryśna tylko jednego dnia na szczęście.

      Usuń
  4. Ładna plaża i w ogóle ładnie tam, na tej Minorce :)

    OdpowiedzUsuń