W poniedziałek udało mi się na chwilę wyjechać poza miasto. Miałem upatrzone jedno pole makowe, wziąłem więc drona i pojechaliśmy.
Niestety, potrzebowałbym trochę więcej czasu aby ładniej ustawić obiektyw nad polem, więc to co widać jest jakie jest - i pogoda nie była idealna, bo chmurzyło się na burzę.
Przy okazji - nawet przy silnym wietrze zdjęcia nie są poruszone, co jest bardzo dużą zaletą drona.
Zdjęcie powyżej z wysokości około 80 m.
A to już z prawie 200. Wiało tam bardzo, co chwilę miałem komunikaty ostrzegające przed silnym wiatrem. Mam wrażenie, że w ubiegłym roku czerwonych pół było więcej...
wtorek, 5 czerwca 2018
niedziela, 3 czerwca 2018
Zakochany las
Upalna pogoda sprzyja leżeniu na plaży, więc celowo wybieram zupełnie inny kierunek - zielony las. Droga usiana makami cieszy nie tylko moją duszę, podziwiamy kontrastujące kolory, co chwilę robię zdjęcia - prócz tulipanów maki są moimi ulubionymi kwiatkami ... Przypominają mi, aby wyjąć drona i zrobić kilka zdjęć czerwonym polom - tylko trzeba je gdzieś znaleźć - może jutro?
Jak się okazuje, wyjście do lasu było dobrym pomysłem. Nie ma tu żywego ducha (prócz nas oczywiście), za to przyjemny chłód i brak latających owadów. Szeroka ścieżka, zieleń...następnym razem muszę tylko wziąć duży worek na śmieci - wszak jednak jakaś bytność tu czasem istnieje i pozostawia trochę śmieci. W plecaku jest za to książka i butelka wody - (to drugie zwłaszcza dla tej drugiej osoby)...
Siedzimy na starym, uschniętym i przewróconym drzewie, jakby akurat czekało na nas... Odwracam bezwiednie kartki książki, mój wzrok nawet czyta poszczególne wyrazy, ale...gdyby ktoś mnie spytał o czym była ta książka - nie bardzo umiałbym odpowiedzieć...bo skupiam się na czymś a w zasadzie na kimś...
Odpoczywamy...cień, przyjemny chłód i lekki wiatr, spokój i cisza...Zero innych ludzi, jak to dobrze że większość tłoczy się na plażach - takie miejsca jak te są tylko dla nas...Chyba muszę wybłagać w gwiazdach, aby dało się zatrzymać czas...
Jak się okazuje, wyjście do lasu było dobrym pomysłem. Nie ma tu żywego ducha (prócz nas oczywiście), za to przyjemny chłód i brak latających owadów. Szeroka ścieżka, zieleń...następnym razem muszę tylko wziąć duży worek na śmieci - wszak jednak jakaś bytność tu czasem istnieje i pozostawia trochę śmieci. W plecaku jest za to książka i butelka wody - (to drugie zwłaszcza dla tej drugiej osoby)...
Siedzimy na starym, uschniętym i przewróconym drzewie, jakby akurat czekało na nas... Odwracam bezwiednie kartki książki, mój wzrok nawet czyta poszczególne wyrazy, ale...gdyby ktoś mnie spytał o czym była ta książka - nie bardzo umiałbym odpowiedzieć...bo skupiam się na czymś a w zasadzie na kimś...
Odpoczywamy...cień, przyjemny chłód i lekki wiatr, spokój i cisza...Zero innych ludzi, jak to dobrze że większość tłoczy się na plażach - takie miejsca jak te są tylko dla nas...Chyba muszę wybłagać w gwiazdach, aby dało się zatrzymać czas...
sobota, 2 czerwca 2018
Podsumowanie tygodnia 34
Poniedziałek
Sąsiad z piętra niżej o którym już kiedyś pisałem - wyprowadził się. Szkoda :(
Wtorek
Uroczystość w drugiej pracy. Wydusili ze mnie większość sił... I jeszcze te upały, w aucie mam klimatyzację, w drugiej pracy - tylko dodatkowy stres...
Środa
Pytanie kursanta przy dojeżdżaniu do skrzyżowania o ruchu okrężnym - czy to rondo jest obrotowe? (to ten co przyszedł z Osą kiedyś...)
Piątek
Dużo ludzi na mieście, czas wtedy biegnie szybciej niż zwykle... A upały nie odpuszczają...
Sąsiad z piętra niżej o którym już kiedyś pisałem - wyprowadził się. Szkoda :(
Wtorek
Uroczystość w drugiej pracy. Wydusili ze mnie większość sił... I jeszcze te upały, w aucie mam klimatyzację, w drugiej pracy - tylko dodatkowy stres...
Środa
Pytanie kursanta przy dojeżdżaniu do skrzyżowania o ruchu okrężnym - czy to rondo jest obrotowe? (to ten co przyszedł z Osą kiedyś...)
Piątek
Dużo ludzi na mieście, czas wtedy biegnie szybciej niż zwykle... A upały nie odpuszczają...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



