Weekendowe spacery tym razem zaprowadziły mnie do pięknego szlaku źródeł i lessowych wąwozów. Cisza, jedynie szum wiatru i śpiew ptaków. W cieniu przyjemny chłód, wszystkie wąwozy miałem tylko dla siebie - nie było w nim nikogo innego.
Dobrze, że miejsce nie jest w ogóle promowane, zapewne nieliczni są w stanie tu dotrzeć. Szlaki są częściowo zarośnięte i wyglądają na zupełnie dzikie. Pięknie, uwielbiam takie ciche i spokojne miejsca.
Po prawie godzinnym spacerze główną ścieżką wychodzę w okolicy pięknego gospodarstwa agroturystycznego. Od razu w oczy rzuca się ukwiecona weranda, która wręcz tonęła w czerwonych pelargoniach (niestety odpoczywali tam ludzie, więc nie robiłem zdjęć).
Na pewno tam wrócę w innej porze roku :) Tymczasem miejsce z góry wygląda bardzo niepozornie, ale wiadomo - wąwozy kryją się w gęstwinie drzew...
czwartek, 9 sierpnia 2018
wtorek, 7 sierpnia 2018
Damski poniedziałek
Wczorajszy poniedziałek rozpoczął się już przed 6. rano. Ledwo zwlekam się z łóżka, przeciągnąłem toaletę i nie zjadłem śniadania. Zamiast tego zabrałem coś "na ząb" do pracy i od 7 już jeździłem. Tym razem pierwsza jazda A. - to siostra starszego braka, który robił u mnie kurs wiele lat temu. Bardzo miła, aż niesamowicie przyjemnie było mi uczyć ją podstaw - pomimo że wcześniej w ogóle nie jeździła.
Jeszcze większym zaskoczeniem była pierwsza jazda M. Ona także wcześniej nie jeździła autem, ale prawie bezbłędnie wykonywała to co jej tłumaczyłem. Nie dyskutowała, nie komentowała, tylko w ciszy wykonywała polecenia. Super - czy nie mogłoby być tak zawsze?
Ostatnie dwie godziny pracy z kolejna panią. Trochę opryskliwa, pretensjonalna i mało kontaktowa. Postanowiłem po prostu przeczekać te dwie godziny. Ma już ponad połowę kursu z innym instruktorem, ale nadal nie wie jakie są zadania egzaminacyjne, co będzie od niej wymagał egzaminator. Za to zdążyła przekląć kilku kierowców, opowiedziała mi jak bardzo nienawidzi pieszych i że opie*rzy swojego dotychzasowego instruktora. Za co? Za to że dziś miała ze mną, a nie z nim. Tak jak się domyślacie, zrobiłem co do mnie należało - ale nie poprawiałem błędów które już nabyła.
Mimo że to zapowiadał się bardzo ciężki dzień, był w miarę znośny, choć fizycznie czułem się średnio...
Jeszcze większym zaskoczeniem była pierwsza jazda M. Ona także wcześniej nie jeździła autem, ale prawie bezbłędnie wykonywała to co jej tłumaczyłem. Nie dyskutowała, nie komentowała, tylko w ciszy wykonywała polecenia. Super - czy nie mogłoby być tak zawsze?
Ostatnie dwie godziny pracy z kolejna panią. Trochę opryskliwa, pretensjonalna i mało kontaktowa. Postanowiłem po prostu przeczekać te dwie godziny. Ma już ponad połowę kursu z innym instruktorem, ale nadal nie wie jakie są zadania egzaminacyjne, co będzie od niej wymagał egzaminator. Za to zdążyła przekląć kilku kierowców, opowiedziała mi jak bardzo nienawidzi pieszych i że opie*rzy swojego dotychzasowego instruktora. Za co? Za to że dziś miała ze mną, a nie z nim. Tak jak się domyślacie, zrobiłem co do mnie należało - ale nie poprawiałem błędów które już nabyła.
Mimo że to zapowiadał się bardzo ciężki dzień, był w miarę znośny, choć fizycznie czułem się średnio...
niedziela, 5 sierpnia 2018
Letnie jazdy
Kilka ostatnich bardzo ciepłych dni skłoniły mnie do sprawdzenia, jaka temperatura panuje w aucie - oczywiście podczas włączonej klimatyzacji. Temperatura na zewnątrz wahała się między 30 a 31 stopni, a klimatyzacja pracowała na obiegu otwartym. Wentylator w pozycji 3. Termometr ustawiłem w pobliżu fotela instruktora, ale poniżej linii bocznej szyb tak, aby nie był nasłoneczniony. Pomiary przeprowadziłem z przodu i tyłu.
Okazało się, że wewnątrz mam pomiędzy 21 a 23 stopnie z przodu auta. W okolicach tylnej kanapy było 24 stopnie, a raz na chwilę termometr pokazał tam 25 stopni.
Mogłoby być lepiej, ale wydaje mi się że Baleno nie ma nawet atermicznych szyb. Oczywiście wentylator w trzeciej pozycji nieźle już huczy, ale wolę hałas niż piekarnik w aucie...
A popołudnia spędzam obserwując spokojne zachody słońca, popijam czarną herbatę i podjadam francuskie ciasteczka...
Okazało się, że wewnątrz mam pomiędzy 21 a 23 stopnie z przodu auta. W okolicach tylnej kanapy było 24 stopnie, a raz na chwilę termometr pokazał tam 25 stopni.
Mogłoby być lepiej, ale wydaje mi się że Baleno nie ma nawet atermicznych szyb. Oczywiście wentylator w trzeciej pozycji nieźle już huczy, ale wolę hałas niż piekarnik w aucie...
A popołudnia spędzam obserwując spokojne zachody słońca, popijam czarną herbatę i podjadam francuskie ciasteczka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)








