sobota, 9 kwietnia 2022

Podsumowanie tygodnia 234

Poniedziałek

Wyjazd do Suntago. Dzień wcześniej pozostawiłem auto na parkingu, bo ślisko a ja już na letnich oponach. Na szczęście w dniu wyjazdu padający śnieg nie utrzymywał się już na jezdni. W parku wodnym świetnie - ale w tym roku już tam raczej nie wybiorę - czas poszukać innych atrakcji.

Wtorek

Niespieszny powrót do domu.

Środa

Wieczorny telefon od koleżanki z byłej pracy. Ona już tam dawno nie pracuje, ale utrzymujemy kontakt - raz na kwartał lubimy sobie pogadać. Tym razem to smutna wiadomość, ponieważ koleżanka ma problemy ze swoim mężem. Nie wiem czemu dzwoni akurat do mnie z tym problemem, widocznie potrzebowała się wygadać i wypłakać. Sprawa jest poważna i przykra.

Czwartek

Korzystając z ocieplenia jadę do pracy hulajnogą. Nie jest źle - tym bardziej jak powoli się jedzie.


Piątek

I znowu weekend. Trzy dni w pracy, dwa dni wolnego (sobota i niedziela). A niebawem dodatkowy wolny dzień świąteczny. Na razie zero planów, ale jak będzie ładna pogoda to może jakiś długi spacer lub wyjazd rowerowy? Tymczasem po pracy wyjeżdżam do dużego miasta na relaks i odpoczynek.

środa, 6 kwietnia 2022

Mrówki

Stało się! Manager pęka z dumy i radości. Nasz Departament, jako jeden z najbardziej wzorowych* w całym kraju został wybrany do przeprowadzenia naboru, przeszkolenia oraz przeegzaminowania kandydatów do pracy w Departamencie. Szok! Nie dość że wiąże się to z olbrzymią nobilitacją (oczywiście głównie dla kadry zarządzającej) to w ślad za tym idzie spory strumień finansowy (także dla kadry zarządzającej). Jeszcze trzy lata temu sam uczestniczyłem w przygotowaniach do takiej pracy, dziś widzę jak wygląda to z drugiej strony, ale nie o tym.

Kandydatów do pracy w Departamencie jest sporo, pierwsze zajęcia już się odbyły. O mało co nie musiałbym prowadzić kilku modułów, mój kierownik działu pytał czy nie chciałbym. Pamiętam, że zrobiłem wtedy zdziwioną minę - jak to ja? Przecież ja nic nie umiem i ledwo sam się jakoś tu wyrabiam! Na szczęście w międzyczasie kierownik innego działu (taaaa - komunikacja pomiędzy działami...) ustalił w swoim zespole osobę do prowadzenia tych zajęć. Wystąpienia przed ludźmi mnie nie przerażają, ale uczyć innych czegoś co niedawno sam rozpocząłem - wg mnie jest nieodpowiednie. Dziwi mnie natomiast, że sporo moich starszych kolegów ma tyle oporu przed tymi zajęciami. Mają dużą wiedzę i doświadczenie. A problemy które ja rozwiązuję w kilka minut oni "ogarniają" natychmiast.

Co się z tym jeszcze wiąże? Że za jakiś czas będę miał za plecami obserwatorów. Kandydaci do pracy w Departamencie będą umawiać się na praktyki, podczas których będą się przyglądać temu co robię, jak robię, które procedury wybieram, jakie podejmuję decyzje, jak je uzasadniam itp/itd. Będą mieli wgląd do danych osobowych naszych klientów, do systemu na którym pracujemy, oraz najważniejsze - pod koniec praktyk będą prowadzili sprawy pod moim okiem. Oraz oczywiście kierownika działu (który teoretycznie będzie czuwał nad wszystkim, a praktycznie nad niczym). Potem będą przechodzić niełatwe egzaminy, ale to już poza mną.

I co dalej? Czy będzie to oznaczało że mogę stracić pracę, ponieważ na moje miejsce będzie kilka innych osób? Niekoniecznie. Mam przewagę w prawie rocznym doświadczeniu w pracy, oraz - mimo wszystko - jakąś tam wypracowaną renomę. Tak wiem - minimalną, ledwo dostrzegalną - ale jednak. Więc o pracę się nie boję, a jeśli po tym wszystkim przyjdą do nas nowi pracownicy - będzie dobrze. Jeśli będą potrzebowali pomocy to chętnie pomogę. Sam niedawno byłem w takiej sytuacji. Na pewno nie stanie się to wcześniej niż w przyszłym roku, więc tym bardziej nie mam się czego obawiać. Tymczasem zasuwamy dalej, jak te mrówki...

* tak, wiem. Sam o mało nie naplułem na monitor ze śmiechu jak się o tym dowiedziałem będąc w Departamencie.

sobota, 2 kwietnia 2022

Podsumowanie tygodnia 233

Poniedziałek

Koniec pandemii. Pierwszy dzień od długiego czasu, gdy możemy pracować bez masek. Chyba każdy w Departamencie odetchnął z ulgą, choć nie - jeden z kolegów chodzi wciąż w maseczce. Ciekawe jak długo, myślę że góra tydzień. Moi klienci przy okienku także bez maseczek. Fajnie, tym bardziej że niektórzy z nich całkiem ładni.

Tymczasem "służba" demontuje osłony z pleksi przy okienkach, z podłogi odklejane są żółte taśmy wskazujące odległość dwóch metrów (w przypadku kolejki), a do dozowników nikt już nie dolewa płynów dezynfekujących. Skończyły się jednorazowe rękawiczki (ja i tak nie używałem) i tak już pozostanie - przynajmniej na razie.

Wtorek

Piękny dzień. Dlaczego? Mam jakoś zaskakująco dobre podejście do pracy. Mimo że niebo pochmurne, że lekko popadało, że średnio ciepło (w porywach 11 stopni) to bardzo miło zleciał dzień.

Środa

Nastrój taki jak wczoraj. Im mniej się spinam w pracy tym lepiej - a może to przez to że w przyszłym tygodniu znów jadę do Suntago?

Czwartek

Normalnie w czwartek wybrałbym się na basen, saunę lub przynajmniej długi spacer. Ale nie dzisiaj. Nie chce mi się gdziekolwiek jechać, a na spacer jest zbyt mokro. Wiem - dla chcącego nic trudnego - ale dzisiaj po prostu sobie odpocznę w domu.

Piątek

Z lekkością dotrwałem do piątku. Dziwne, starzeję się coraz bardziej, więc powinno mi być coraz trudniej... Muszę jeszcze pomyśleć nad tym dlaczego tak się dzieje. Tymczasem po pracy wyjeżdżam do dużego miasta. Na drogach jest biało i ślisko, a ja już na letnich oponach. Na jednym z podjazdów pojazd nie daje rady wyjechać, więc muszę się wycofać. Oczywiście zero jakichkolwiek służb utrzymania dróg pomimo tego, że jechałem po drodze ekspresowej, a w mieście po samych głównych trasach. Idę ulepić bałwana :P