sobota, 13 sierpnia 2022

Podsumowanie tygodnia 252

Poniedziałek

Po weekendzie wracam do pracy naładowany nową energią oraz świadomością, że ten tydzień w pracy będzie krótszy, a także tym że czekają mnie same miłe rzeczy!

Wtorek

Popołudniowe wyjście na obiad. Zostałem zaproszony, mogłem przebierać w menu dowolnie! Wybrałem coś podobnego do burgera, tylko nie tak wielkiego jak to zwykle podają. W sam raz dla mnie - najadłem się, ale waga wciąż pokazuje właściwe 74.8.

Środa

Miałem przyjemność uczestniczenia w nowym projekcie w naszym Departamencie. W sumie to wszyscy mogli, ale nikt prócz mnie nie chciał więc tym bardziej czuję się wyróżniony. Jeszcze ze dwie takie sprawy i będę mógł je prowadzić samodzielnie - a prócz managera nikt tego nie robi. Tym bardziej fajnie, ponieważ nie muszę wtedy siedzieć przy okienku (z tymi marudami) więc coś się dzieje - a ja lubię jak się dzieje :) Gdy wróciłem do swojego stanowiska współpracownicy nie szczędzili kąśliwych uwag, no ale spływa to po mnie. 

Po pracy idę do koleżanki aby zająć się jej kwiatkami, pomidorami, miętą i truskawką przed moim wyjazdem.  Zanim podleję kwiaty usuwam stare liście, pożółkłe badyle i inne niepotrzebne rośliny. 



W sumie dużo tego jest - w tym celu zabieram z domu dwie foliówki w które wkładam wszelkie odpadki. Nie chciałbym, aby koleżanka po powrocie zastała takie coś w koszu na śmieci. Balkon ma wyłożony sztuczną trawą, a każdy kto choć raz miał pelargonię wie, jak bardzo z niej się sypie. Wyzbierałem wszystko co było, trochę mi z tym zeszło...



Następnie podlałem wszystkie rośliny, wymieniłem wodę dla ptaków (przecież nie mogą pić brudnej i starej nie?) i wytarłem kurz z parapetu. Truskawka pięknie odżyła, a ponieważ dodałem jej nawozu znów pojawiły się owoce - są przepyszne!



W międzyczasie mieszkanie przewietrzyło się znakomicie. Niesamowitym plusem są zachody słońca, które można obserwować z kuchni. Nie mam pojęcia, czy ona w ogóle zachwyca się tym co ma... Bo ja tak i to bardzo!


Czwartek

Pakuję się. Zajmuje mi to niecałe 10 minut i gotowe! Tym razem w podróż nie zabieram książki, sam lot będzie trwał krócej niż godzinę więc nie będzie czasu na nudy. Plecak do połowy pusty. I lekki. Ciekawe, czy znowu przetrzepią mnie na lotnisku od głowy do stóp? Przynajmniej nie będę miał dużo do wyjmowania i pakowania przy funkcjonariuszach.

Piątek

Popołudnie w Gdańsku :) Doleciałem szybko i bezpiecznie! Na lotnisku obyło się bez szczegółowej kontroli, a nawet nie musiałem zdejmować butów - szok! Czyżbym nie był już na czarnej liście? Tymczasem rozglądam się za kartkami pocztowymi i innymi drobiazgami. Trochę dziwnie bez auta (przyzwyczajenie), no ale nie jest źle - dobrze że nie ja muszę ogarniać kwestie transportu :P

środa, 10 sierpnia 2022

Las

Za chwilę wylatuję do Gdańska. Nieco przedłużam sobie weekend biorąc wolne w piątek i zamierzam nieco pozwiedzać i odpocząć. To lot krajowy, mam ze sobą jedynie bagaż podręczny i zastanawiałem się jak wcześnie powinienem być na lotnisku - bo zwykle jestem około dwie godziny wcześniej, no ale wtedy muszę najpierw stanąć w kolejce do odprawy, nadać bagaż, udać się do kontroli bezpieczeństwa i dopiero potem czekać przy odpowiedniej bramce. Tym razem odprawiam się on-line, bagażu nie będę nadawał więc godzina przed wylotem powinna wystarczyć? Sam już nie wiem... Ryanair który będzie realizował lot ma dość zagmatwane kanały kontaktu, ponieważ dodzwonić się trudno a na chacie pisałem z jakimś bootem. Mniejsza o to.

Tymczasem weekend spędziłem bardzo aktywnie. Wsiadłem na rower i zrobiłem dość długą leśną trasę, która po części przebiegała nad wodą. Sałatka zamiast niedzielnego rosołu zjedzona została wśród szumu drzew. Godzina drogi od dużego miasta i jestem w innym świecie.

A żaglówki niezmiennie kojarzą mi się z pięknymi wycieczkami na Mazury - o tak, zdecydowanie! Kiedy znów mógłbym tam pojechać? Mam stamtąd same fantastyczne wspomnienia - ja chcę tam być!

Niestety to musi poczekać. Nie da się być wszędzie, bo przecież w tym roku i tak już miałem sporo wyjazdów, a w październiku lecę na Kos. I do Uli kiedyś w przyszłości! Ehh, moje marzenia podróżnicze nie mają granic :P  To na koniec kilka zdjęć z poniedziałkowego zachodu słońca:




sobota, 6 sierpnia 2022

Podsumowanie tygodnia 251

Poniedziałek

Ten tydzień będzie wyjątkowo spokojny. Po pracy więcej odpoczywam niż zwykle, ale w końcu są wakacje prawda? Popołudniowy obiad w restauracji rybnej* a potem wyjazd nad wodę (oczywiście rowerem). Do zachodu słońca nie doczekałem, ale niebo i tak zachwycało.


* mimo podwyżek cen wciąż stać mnie na obiad, choć widzę że tłumów tam nie ma a zwykle były

Wtorek

Po pracy wybieram się do mieszkania sąsiadki aby podlać jej kwiaty. Potem jadę na jej działkę zabierając przenośnego jednorazowego grilla. Przez resztę popołudnia zastanawiam się czy na działkach można w ogóle robić grilla? Dymi się z niego mocno, ale kiełbasa smakuje bardzo dobrze.

Środa 

Do końca tygodnia coraz bliżej. Upały nie odpuszczają, odetchnąć można tylko w nocy.

Czwartek

Truskawka u sąsiadki zupełnie oklapła. Słońce pali ją przez większość dnia, więc podlewanie uskuteczniam rano i wieczorem prawie modląc się aby truskawka przeżyła.

Piątek

Wizja fajnego weekendu powoduje że pracuje mi się naprawdę nieźle i to mimo zgrzytów z kolegami. Truskawka wstała na szczęście, podlewam ją na zapas ponieważ wrócę dopiero/już w niedzielę. Tymczasem waga pokazuje już 74.8 - co mnie bardzo cieszy tym bardziej że następnego dnia mam w planach oddać krew więc będzie mnie jeszcze mniej 😁