sobota, 31 października 2020

Podsumowanie tygodnia 159

Poniedziałek

Zamiatam liście na placu manewrowym, bo jest ich tak dużo że powoli zaczynają przesłaniać linie ograniczające pas ruchu.

Ale wcześniej dzwoni pani z salonu Toyoty, ma dwie wiadomości: dobrą i mniej dobrą. Ta pierwsza to taka, że auto będzie tańsze niż mam na umowie, nieznacznie (bo i tak już wynegocjowałem niezły rabat) ale jednak. Druga jest taka, że auto będzie dopiero w połowie grudnia - wszystko się opóźniło ze względu na bardzo duże zainteresowanie Yarisem oraz sytuacją w Europie...

toyotanews.eu.pl

Wtorek

28 - tyle godzin ma już za sobą kursantka z którą pracuję. Wciąż nie redukuje biegów przed skrzyżowaniami, co skutkuje tym że na ich środku auto gwałtownie szarpiąc zatrzymuje się. Ona oczywiście nie orientuje się co się stało, jedynie zmienia bieg na pierwszy i próbuje ruszać (ale auto zgasło więc to się oczywiście nie udaje). 

Na końcu jazdy stwierdza że to przez maseczkę wszystko. Tak - przez maseczkę, którą ma na twarzy. Przez chwilę zastanawiam się, czy chcę wiedzieć dlaczego, ale ciekawość zwycięża. Otóż maseczka ogranicza jej możliwość spojrzenia na lewarek i dlatego nie redukuje biegów (to jej wytłumaczenie). Gdy mówię jej że powinna patrzeć na drogę i w lusterka ona wciąż że to wina maseczki. Wszelka dyskusja z nią jest zbędna.

Środa

Z rana podjeżdżam pod firmę, a raczej próbuję. W końcu trwa remont rozkopanej przez wiele tygodni drogi (i do tej pory pozostawionej samej sobie). Wjeżdżam na remontowany odcinek, ale okazuje się że z drugiej strony droga zablokowana. Zawrócić też nie ma jak, bo wszystko poblokowane i stoją jakieś maszyny. Przeciskam się więc pomiędzy krawężnikiem a jakimiś pachołkami i przeklinam po raz kolejny drogowców.

Czwartek

Na sali wykładowej mam 4 osoby (reszta on-line). Wszystkie na sali bardzo rozmowni, odpowiadają na moje zaczepki tak chętnie, że przez moment zastanawiam się w myślach czy zdążę zrealizować program - tak się rozgadali. Rzadkość.

Piątek

Dzień wypłaty. Kolejny miesiąc z dużą ilością godzin, ale na szczęście jutro i pojutrze odpoczywam :)

czwartek, 29 października 2020

Końcowe jazdy

Na końcowe jazdy przychodzi dziewczyna, która do tej pory miała dwoje instruktorów. Zna mnie z wykładów i tak się akurat złożyło, że dziś właśnie trafiła do mnie. Podczas całych tych dwóch godzin nagadałem się bardzo dużo, ponieważ nie wiedziała ona o wielu aspektach:

  • hamowanie silnikiem przy zwalnianiu i zatrzymywaniu
  • używanie czwartego biegu 
  • asystent ruszania na wzniesieniu (nowy Suzuki Swift)
  • parkowanie - kryteria oceny i sposób wykonania
  • parkowanie równoległe (nigdy nie ćwiczyła)
  • wykonanie manewru zawracania na odcinku drogi
  • taktyka jazdy
  • prawidłowe użycie świateł w czasie jazdy
  • wykorzystanie potencjału systemu hybrydowego
  • wykonanie czynności po zakończeniu jazdy
O powyższych w ogóle nie słyszała, nie miała pojęcia co i jak zrobić. To, co wykonywała prawidłowo to technika ruszania, jazda po pasie ruchu do przodu i tyłu (z pewnymi zastrzeżeniami) oraz pierwsze zadanie - czyli sprawdzanie świateł oraz płynów eksploatacyjnych. Co ciekawe, dziewczyna ta nie odrzucała mojej wiedzy, którą w ciągu tych dwóch godzin chciałem jej przekazać. A jak widać z ilości punktów powyżej nie było tego mało - tym bardziej szanuję jej postawę za to że nie zamknęła się na najprostszych (żeby nie napisać prymitywnych) "poradach" poprzednich instruktorów. 

Na koniec jazd powiedziała, że w ciągu tych dwóch godzin dowiedziała się więcej niż przez 26 poprzednich! I zapytała, czy w sobotę również będą z nią pracował. Odpowiedziałem że nie, ponieważ w weekendy odpoczywam... Zasmuciła się, ale mam nadzieję że zapamiętała choć część z tego co jej przekazałem :)

wtorek, 27 października 2020

Wyprzedzanie ciągnika

Trzecia lekcja kursantki, pod którą podjeżdżam w umówione miejsce. Przychodzi zapłakana (to dziwne, bo jeśli już to płaczą po jazdach a nie przed!), a ja postanawiam wyjechać w trasę. Jakoś dajemy radę - ona mimo wszystko powoli uczy się tego co wymagam  - i jesteśmy już poza miastem. Droga jednojezdniowa po jednym pasie ruchu, a przed nami ciągnik z przyczepą. Jedzie jakieś 35-40 km/h. Tłumaczę jej co i jak ma zrobić aby wyprzedzić jeszcze zanim do niego dojechaliśmy, ale ona - zwykle nic nie mówiąca - pyta czy musi wyprzedzać. Zaskoczony jej pytaniem po chwili namysłu odpowiadam że nie musi, bo przecież będąc na kursie ona nic nie musi. 

Jedziemy za ciągnikiem, na szczęście ruch nie jest wielki i jakiegoś szczególnego zagrożenia nie stwarzamy, ale ja wciąż myślę o jej pytaniu. Po przejechaniu około 10 km za ciągnikiem ponawiam temat i pytam czy już jest ok i czy może jednak spróbujemy wyprzedzić - bo przecież ja powiem jej co i jak i w razie potrzeby pomogę. Ona się zgadza, więc (czując jakąś ulgę) ponownie tłumaczę co i jak, a po chwili wyjeżdżamy na środek aby spojrzeć czy z przodu nie nadjeżdża pojazd z przeciwka (jest zupełnie pusto) i już mamy wyprzedzać gdy ona mówi "ja nie chcę!" - na co ja chwytam kierownicę i powoli wracamy na prawy pas - tam gdzie byliśmy przed chwilą za ciągnikiem.

Po kolejnych kilometrach zastanawiam się czy ten ciągnik może gdzieś skręci. Niestety nie, jedziemy wciąż za nim. Sam więc wydałem polecenie skrętu w boczną drogę, gdzie po kilku minutach kręcenia kierownicą (aby zawrócić) wracamy do miasta - przecież gdyby w drogę powrotną również jechał jakiś ciągnik to droga zajmie nam długie minuty...

Jej następna jazda będzie z innym instruktorem (nie wyrzuciłem jej, tak się akurat złożyło). Na 100% mogę stwierdzić, że żaden z moich kolegów nie pozwoliłby jej na decyzję o tym że nie chce wyprzedzać, tylko narzuciłby swoje zdanie. Ja już jestem na to za stary - od pewnego czasu nie siłuję się z ludźmi na kursie - o ile mieści się to w granicach bezpieczeństwa oczywiście - i nie stoję nad nimi z kijem, o nie.