poniedziałek, 13 maja 2013

Księżniczka [4]

Znów przybyło kursantów, na razie bez tłoku ale już czuję że więcej pracuję.

Na horyzoncie pojawił się Ł, który dawno temu rozpoczął kurs i nie skończył do dziś. W końcu zadzwonił i umówił się na jazdę. Już kiedyś szło mu słabo (delikatnie mówiąc), teraz jest nie lepiej. Chyba nawet gorzej. Spytałem go, czemu zrobił taką przerwę w jeździe, odparł że w zimie bał się jeździć. Szczerze, nie lubię takiego poddawania się - w końcu jak nauczyłby się w trudnych warunkach, teraz radziłby sobie lepiej.
Najgorsze, że w ogóle nie panuje nad tym co robi. Np w sytuacji skrętu na skrzyżowaniu potrafi wcisnąć gaz do końca, puścić kierownicę, a zamiast sprzęgła wcisnąć hamulec. Też do końca oczywiście. Ł mówi, że nie panuje nad tym co robi, gdyż "tych rzeczy" jest zbyt dużo.

Tymczasem opisywana niedawno "księżniczka" trochę sobie odpuściła i ... jeździ najczęściej raz w tygodniu. Dla mnie to całkiem dobrze, wszak wystarczy mi tych nerwów. Co prawda jest już nieco lepiej, ale w dalszym ciągu się gubi. Nie wiem, czy cokolwiek dobrego z tego będzie...

18 komentarzy:

  1. miło poczytać o takim Ł który dziwne rzeczy robi na skrzyżowaniach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, jakbyś za nami wtedy jechała mówiłabyś co innego :P

      Usuń
  2. W zimie podobno łatwiej zdać :D Ale cóż...

    Skoro za dużo, to z niego kierowcy to będzie chyba że cudem się "prześlizgnie" jakoś... Niestety takich kierowców co zdają "fartem" jest za dużo... A potem tylko wypadki robią.

    Księżniczka w końcu końcu będzie śmigać eLką jeszcze wszystkich zadziwi... :D Po wykupieniu sporej ilości doszkalających rzecz jasna :D
    Jazdy raz na tydzień to zbyt mało by być potem porządnym kierowcą, a czasem to zbyt mało by egzamin zdać bo niektóre rzeczy można zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ponieważ są zdziwieni że zarzuciło im auto. A księżniczka chyba nie zamierza dokupić jazd... więc będzie ciekawie ;-)

      Usuń
  3. Oj tam bez przesady :D Może sobie przemyśli że jeszcze dużo nie umie... Albo zmieni instruktora na tego który jej wypisze od tak zaświadczenie :D
    PS. Ile ona ma wyjeżdżonych godzin ? (jeśli to nie tajemnica ;p)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 14 lub 15, jakoś tak.

      Usuń
    2. No to jej się bardzo "spieszy" do prawka...Przy takim pośpiechu to może do sierpnia...

      A potem będzie rozpowiadać innym że instruktor zły bo nie mial czasu jeździć z nią...

      Jak możesz z takimi osobami wytrzymać co robią kurs na "odwal się"... A potem chcą efektów?

      Usuń
    3. Przywykłem. Najważniejsze to nic na siłę i oddzielić pracę od domu.

      Usuń
    4. No też niby racja ale taki kurs sensu nie ma jak dla mnie.
      A potem Wam nie będzie się chciało takim wypisywać zaświadczeń o ukończeniu kursu...

      Usuń
    5. Kurs bez sensu, choć byłbym szefem firmy powiedziałbym co innego - kasa się liczy, a czy ktoś robi to z sensem czy nie - jego problem. Wiesz Ana, swojego rozumu komuś nie oddasz.

      Usuń
    6. No ale potem nie dziw się że pretensje ze strony księżniczki będą o to że nie chcesz wypisać papierów czy coś...

      Bałabym się z takim kimś jeździć co olewa wszystko bo nigdy nie wiadome co komu odbije...

      Usuń
    7. To wpisane w koszty pracy...

      Usuń
  4. Mnie to tylko zastanawia jak po takim dniu pełnym wrażeń, gdzie siedzi się z prawej strony - odreagować ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, jeszcze nie - bo jak wiadomo z planami różnie bywa i często ktoś lubi je popsuć ;)
    Na pewno na Blogu coś o tym napiszę niebawem :)

    OdpowiedzUsuń