sobota, 21 marca 2015

Terapia

- jesteś moim terapeutą - stwierdziła kursantka (K) po skończonej jeździe. Lekko zaniemówiłem, ale oczywiście nie dałem tego po sobie poznać. - to następna sesja w piątek, od 16 do 18 -  odpowiedziałem szybko. K przytaknęła, podpisała kartę i wysiadła.

Ale jakim terapeutą? No dobra, rozmawiamy non stop - ale tylko n/t jazdy i przepisów drogowych! Nie mam pojęcia, co przy okazji kursantka "kradnie" mi z auta, ale skoro za kierownicą czuje się lepiej - to tylko się cieszyć. Teraz ma najważniejszy moment na kursie - opanowała już te prostsze i te trudniejsze czynności, ale musi je wykonywać szybciej, bardziej automatycznie i z udziałem podzielności uwagi - tzn np. po zatrzymaniu zastanowić się, w jaki sposób za chwilę ruszyć, ocenić właściwie sytuację na skrzyżowaniu, oraz dołączyć do tego prawidłową pracę rąk, zauważyć wyłączający się kierunkowskaz i określić zachowanie innych kierujących. A wszystko to dzieje się w ciągu kilku sekund, czasem krócej.

Niestety, zaczyna się zamartwiać narastającymi wymaganiami z mojej strony - tzn. boi się, że w ciągu trzydziestu godzin nie zdąży pojąć tego wszystkiego. Oczywiście istnieje taka obawa, ale myślę że nie warto się tym przejmować. Bo czy to doprowadzi do czegoś dobrego? Raczej nie, a może wywołać jedynie niepotrzebną presję, która z czasem będzie stanowić barierę blokującą daną osobę nawet w 100%. Więc tłumaczę, że nie jest to kwestia kluczowa, że nie należy o tym na razie myśleć, że przyjdzie na to czas - i że jeśli będzie taka potrzeba, to wtedy będziemy się zastanawiać nad optymalnym rozwiązaniem.

Bo chyba jesteśmy dorosłymi, inteligentnymi ludźmi (nie mówię o sobie :P), którzy potrafią podjąć właściwą decyzję i wybrać tę najlepszą - w oparciu o pożądane efekty, możliwości finansowe i po prostu - życiową mądrość i doświadczenie. I być może w ogóle godziny dodatkowe nie będą potrzebne! Na razie, tego nikt nie wie :))

Więc ona się uczy, jeździ i trenuje, a ja cierpliwie tłumaczę i wymagam coraz to więcej.

2 komentarze:

  1. Co "kradnie"? Wiarę w swoje możliwości:)
    I bardzo dobrze, że wymagasz coraz więcej:)

    OdpowiedzUsuń