Zakup auta

Ale sam zakup to dopiero początek. Bo jest jeszcze kilka obowiązkowych pozycji: ubezpieczenie (specjalne ubezpieczenie na naukę jazdy które dość mocno leci w górę ze względu na wysokie ryzyko kolizji/wypadków), dodatkowy hamulec - plus inne elementy typu dodatkowe lusterka, sprzęgło dla instruktora, L na dach pojazdu. Oczywiście przydałyby się również nakładka na kierownicę, pokrowce na fotele oraz inne niż oryginalne dywaniki gumowe pod nogi (i tak zużyją się w ekspresowym tempie), apteczka, reklama na samochód. Naturalnie potrzebne jest także zaświadczenie ze stacji kontroli pojazdów iż auto odpowiada warunkom stawianym nauce jazdy.
Mamy już auto - nowe, pachnące jeszcze plastikami. Opłaciliśmy już te wszystkie powyższe sprawy - ale auto wciąż ma prawie zerowy przebieg... chcąc oddać go na lekcję nauki jazdy wypadałoby przejechać nim "normalnie" chociaż kilkaset kilometrów. Dzisiejsze nowe pojazdy nie potrzebują jakiegoś specjalnego docierania, ale jak ktoś widział/słyszał/czytał co kursanci robią z autami wie o czym piszę.
Tymczasem wsiadając do firmowego pojazdu w zasadzie nic z tych rzeczy mnie nie interesuje. Sprawdzam tylko gdzie są dokumenty i czy w baku jest paliwo. I tyle - reszta praktycznie nie istnieje. Czy auto wymieniane jest co cztery lata (najczęściej)? Czy jest to nowy model, a może w międzyczasie auto przeszło face-lifting i układ świateł się zmienił? Dla kursanta to niebagatelna różnica (ostatnio jeden z kursantów stwierdził że nie zdał, bo auto egzaminacyjne miało inny kolor niż to na którym się uczył...), a dla mnie zupełnie nieistotna rzecz.
generalnie pomijając koszty własnego samochodu to ja bym chyba nie dała rady patrzeć jak mój prywatny samochód jest niszczony/dewastowany przez uczących się dopiero kierowców. Co innego służbowy do którego nie masz sentymentu a co innego własny.
OdpowiedzUsuńTaka praca. Chyba nie należy się przywiązywać do aut, ale nie wiem, nie znam się...
UsuńVery interesting post Tomek!
OdpowiedzUsuńEnjoy your new week!
Dimi...
Thank you Dimi, have a nice evening :)
UsuńAha. A w następnej blotce będą argumenty na rzecz szkolenia we własnym aucie?
OdpowiedzUsuńPlusy i minusy, ale o finansach głównie.
UsuńBardzo to ciekawe, co piszesz Tomku - bede czekała z miła chęcią na ciąg dalszy :) Serdecznosci z deszczowego Londynu zasylam, gdzie zaczynaja kwitnąć żonkile :)
OdpowiedzUsuńDzięki Ula :)) Pozdrówy!
Usuń