piątek, 3 stycznia 2014

I po świętach...

Po kilku dniach wolnego, znów wracam do zwiedzania mniejszych i nieco większych dziur w mieście. Dwa dni przed Nowym Rokiem ruch niesamowity, mnóstwo samochodów, pieszych i stłuczek. Po piętnastej byłem już wolny, bo ostatni kursant odwołał jazdę. I dobrze, nie miałem jakoś szczególnej ochoty do pracy.

Ale poniedziałek znów szykuje się wolny, choć nie do końca. Szef wpadł na pomysł, by tego właśnie dnia (tak tak, 6 stycznia w dniu imienin Kacpra, Melchiora i Baltazara) postanowił zrobić zebranie dla instruktorów. Z intensywnym naciskiem na "obecność obowiązkowa". Tylko trochę mnie to zdziwiło, bo zebrania (najczęściej nic nie wnoszące) odbywały się już w soboty i niedziele.

W końcu rozwijamy się i idziemy do przodu, a kto wie - czy za rok jakieś zebranie nie odbędzie się np. w wigilię Bożego Narodzenia? Oczywiście z obowiązkową obecnością!

Jeden z prezentów pod choinką

8 komentarzy:

  1. Takie zebranie 6 stycznia nie może być legalne! Do PIP-y go zgłosić! Albo chociaż do proboszcza :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh, szkoda nerwów.

      Usuń
    2. no poważnie ... 6 stycznia nie po to jest wolnym dniem od pracy zdaje się, że nawet dla sklepów !!! zgroza

      Usuń
    3. Tak, choć u nas niektórzy normalnie pracują :P Więc zebranie szef traktuje zupełnie normalnie, w końcu to nie praca...

      Usuń
  2. 6 stycznia to wolne... Masakra jakaś z takim zebraniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paranoja...
      ja raz miałam jazdę w święto przez pomyłkę :D za późno się zorientowali że powinni mieć wolne i nie chcieli mieszać skoro już ludzi poumawiali :D

      Usuń
  3. święto 6 stycznia to bzdura. Durny pomysł polityków, którzy chcieli się podlizać Kościołowi:(

    OdpowiedzUsuń