czwartek, 6 sierpnia 2020

Po swojemu

Próbujemy włączyć się do ruchu. Osoba którą uczę nie słucha zbytnio, więc to co mówię puszcza między uszy. Z tyłu pusto, więc nie interweniuję. W sumie tylko w tym miejscu silnik zgasł piętnaście razy zanim udało się ruszyć. Tak - wyraz "udało się" można przyrównać w tym momencie do wyrazów "szczęście", "fart". Cały czas zbyt szybko puszcza sprzęgło oraz nie zwiększa obrotów silnika.

Ogólnie podczas dwóch godzin silnik gasł bardzo wiele razy - już sam tego nie liczyłem nawet, bo po co się dodatkowo denerwować? Mimo tego że osoba ta ma już czternaście godzin kursu praktycznego, wciąż próbuje wszystko zrobić po swojemu - z raczej słabym skutkiem. Moje zaangażowanie ograniczone do niezbędnego minimum. Oby dotrwać do końca kursu.


6 komentarzy:

  1. Ciekawe czemu ludzie próbują robić po swojemu, ona, ta osoba, była od początku u Ciebie? Skąd jej się to wzięło z tym, że robi jak uważa, że ma robić, może podpatrzyła u kogoś. Tak się po prostu zastanawiam, bo mnie sam proces uczenia się interesuje, choćby uczenia się złych nawyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wszystkie jazdy na cały czas u mnie. Jest uparta i chyba uważa że tak jak sama czuje jest najlepiej.

      Usuń
    2. "Czucie i wiara silniej mówi do mnie / Niż mędrca szkiełko i oko” ;o)

      Usuń
  2. Tomku, nie poznaję Cię. Nie możesz się poddawać już po czternastu godzinach jazd. To Ty tam rządzisz - tęp uzurpatorkę! Po Twojemu ma być! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja już od dawna z nikim nie walczę, więc niech robi co tam sobie chce.

      Usuń