czwartek, 20 września 2018

Jest cudnie

1) Parkujemy równolegle. Widzę, że kursantka strasznie męczy auto kręcąc kierownicą na postoju do samego końca, prawie ją urywając. I podczas jednego parkowania robi tak 3-4 razy blokując ruch innym pojazdom z efektem mizernym - stajemy skośnie na samym środku ulicy - ku zdenerwowaniu tych którzy czekają na możliwość przejechania.

Po chwili okazuje się, że przy 45 stopniach względem drugiego pojazdu ona z maksymalnego skrętu w prawo próbuje skręcić do oporu w lewo. Oczywiście podczas całego parkowania nie patrzy wcale w lusterka, bo przecież szuka wspomnianych 45 stopni no i zawzięcie kręci kierownicą.


2) Z inną osobą ćwiczę hamowanie do zatrzymania. Zadanie - jak wszystkie inne powinny być wykonane z zachowaniem bezpieczeństwa ruchu, ale... Przy końcu manewru gwałtownie wciska hamulec - aby zatrzymać pojazd w wyznaczonym przeze mnie miejscu.

Gdy pytam dlaczego tak (ledwie unikając najechania aut z tyłu) - ona beztrosko zadowolona z "poprawnego" wykonania. Potem wygarnia mi, że uczyła się zatrzymywania przy drugim drzewie - a ja miałem czelność wskazać jej trzecie...

3) Wsiada do mnie młody człowiek. Bezmyślnie włącza światła mijania (oczywiście jeszcze przed uruchomieniem silnika), a gdy pytam jak się nazywają i jaka jest ich rola - nie ma bladego pojęcia. Jest w ogóle zdziwiony że śmiem pytać, że zadaję mu jakieś pytania!

4) Na placu z inną osobą, podczas nauki jazdy po tzw. łuku. Przy cofaniu osoba skręca pełny obrót kierownicą przy drugiej tyczce. Gdy zmieniamy stanowisko do nauki osoba gubi się zupełnie i z pretensją - zawsze ćwiczyłam po lewej stronie - tu gdzie jestem teraz jest za dużo pachołków - nie wiem kiedy mam skręcać (już ze złością).

Tak, po powrocie z tygodniowego urlopu jakiś czas temu zastałem "nowe standardy" w nauce kursantów. Wszyscy oczywiście wiemy, że kursanta przede wszystkim należy nauczyć bezpiecznie jeździć - a nie konkretnie przygotowywać pod egzamin - prawda? Pójście na łatwiznę dla wielu instruktorów jest normą, ale to pokazuje też drugą stronę.

Wszyscy tu opisani kursanci nie mają ochoty słuchać dlaczego nie powinni kręcić kierownicą na postoju, patrzeć w lusterka (o eliminowaniu martwego pola nie wspominając - to wręcz kosmos) czy orientować się kiedy używać konkretnych świateł. Oni nie chcą tego w ogóle słyszeć. Kręcą kierownicą używając jednej ręki, odkręcając po prostu wypuszczają ją z dłoni aż sama się odkręci. W głowie mi się to nie mieści.

Kursanci mają gdzieś moje tłumaczenia i coraz częściej się złowrogo krzywią gdy zaczynam tłumaczyć. Tak, oczywiście mogę przesiedzieć te jazdy w aucie, mogę olewać technikę jazdy - wszystko można olać - ale nie chcę być jak większość, chciałbym nauczyć ich jeździć najlepiej jak to możliwe. Czas, w którym trzasnę drzwiami zbliża się nieuchronnie.

No dobrze - możliwe że wszyscy zaangażowani i chętni wiedzy są na zajęciach u Aberka - a u mnie zostały same nieuki :P

11 komentarzy:

  1. Może jesteśmy jacyś niedzisiejsi, ale jak to czytam, to tez tych ludzi po prostu nie rozumiem. Płacą za to, żeby uczyć się jeździć, a wychodzi na to, że mają to w dupie. Rozumiałabym taka postawę, gdyby nauka jazdy była obowiązkowa, gdyby wysyłano na nią uczniów albo pracowników, ale przecież to jest dobrowolne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasem czuję się niedzisiejszy, ale dobrze mi z tym :)

      Usuń
  2. Pamietam doskonale, ze mój kurs prawa jazdy odbywał się wyłącznie pod katem egzaminu, nie nauki dobrej jazdy. Dużo wskazówek dostałam od Taty, jak na przykład zachować się przy jeździe nocą i wiele innych. Już Ci to kiedyś pisałam, ze podziwiam Cię za cierpliwość. Dobrego dnia, może dziś trafia się pojętni kursanci i oszczędza Twoje gardło oraz kierownice :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzieś przeczytałem celne - jak sądzę - spostrzeżenie: Polacy szczególnie nie lubią być pouczani; być może tu leży pies pogrzebany. Mamy chore pojmowanie wolności - już za granicą z anarchią. To wygląda na jakieś upiorne przejęcie spuścizny mentalności szlacheckiej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni oglądają pewnie dużo filmów, tam każdy tak jeździ, trzymając kierownicę jedną ręką, w drugiej telefon, albo rewolwer :P A Ty im tu każesz tak normalnie jeździć ;)
    Niektórzy może też nie chcą się przyznać, że zawalili, to szukają kota :P

    OdpowiedzUsuń
  5. After study a number of of the blog posts on your website now, and I actually like your means of blogging. I bookmarked it to my bookmark web site listing and might be checking again soon. Pls take a look at my web site as properly and let me know what you think. online casino

    OdpowiedzUsuń