wtorek, 12 maja 2020

Korzyści z trasy

Już kilka razy pisałem o tym, jakie tematy poruszam jeżdżąc z kursantami poza miasto, na co zwracam im uwagę i czego chcę nauczyć. Byłbym idiotą, gdybym przy okazji sam nie korzystał...

Wybrałem sobie trasę akurat na około 110 minut - czyli jeśli mam dwie godziny z kursantem to od razu po ustawieniu wszystkiego wyjeżdżamy w trasę. Musi jechać dość sprawnie, nie może wlec się 50-60 km/h bo inaczej nie zdążę wrócić do miasta po kolejną osobę. Trasa jest bardzo malownicza, przebiega przez kilka powiatów i zawiera mnóstwo walorów krajoznawczych. Najpierw jadę równą i piękną drogą wojewódzką, która niedawno została wyremontowana. Jest gładka jak stół i auto dosłownie płynie po niej. Jedzie się idealnie. Za oknem soczyste kolorowe pola - zielone, żółte i szare - gdyby nie to że muszę patrzeć na drogę nie odrywałbym wzroku. Czasem jakieś stadko sarenek widzę.


Następnie wjeżdżamy w wioski, w których mijam kilka pięknych starych domków. Są proste i niezbyt duże, choć czasem widać jeszcze poszczególne elementy ornamentyki, no i budowane dość dawno temu nie przypominają tych dzisiejszych - okazałych kolosów bezpłciowych i wymuskanych w każdym calu, z panelami solarnymi na dachu. Część z tych starych wymaga pilnego remontu, bowiem mają rozsypujący się dach, spróchniałe i ledwie trzymające się okna oraz obdrapane ściany.



Są też ładniejsze, zadbane, dopilnowane a jednocześnie mające coś fajnego w sobie. Przede wszystkim są mniejsze, a ja lubię małe domy. Niestety na zdjęciach nie udało mi się ująć tego, co widzi ludzkie oko.

Potem wjeżdżam na drogę lokalną. Bardzo mały ruch, ale mnóstwo zakrętów.  Co ciekawe, nawet i tu droga jest wyremontowana i kompletnie bez zarzutu. Odcinek ten nie trwa zbyt długo, ale wywiera na mnie spore wrażenie. Za oknem znów mnóstwo kolorów, ale tym razem jadę górą a pola i łąki są jakby w dolinie. Jak dopisze pogoda to dodatkowym atutem jest niebo i chmury :)


Końcówka drogi powrotnej to długi odcinek drogi krajowej, na której można rozwinąć większe prędkości. Mijam ruiny zamku, przejeżdżam obok wielu stawów, droga ma fajne zakręty, które wymagają odpowiedniego przygotowania do ich pokonania. Ruch jest spory, ale droga szeroka i całkiem fajna. Wracając do miasta jestem naładowany pozytywnymi widokami i nową energią :)

A na koniec kilka zdjęć z tulipanami (choć w poprzednim wpisie o nich zapomniałem).



15 komentarzy:

  1. Domyślam się, że na zdjęciach są dwa domy płciowe. A jakiej płci konkretnie? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież to widać - górny męskiej, dolny żeńskiej. Oba cnotliwie hetero. ;-)

      Usuń
    2. Tak stereotypowo, że jak więcej makijażu to od razu samiczka? A przecież w przyrodzie nie zawsze tak jest. Na wiosnę to często samce są strojniejsze :P

      Usuń
    3. Raczej schludność bardziej niż ubarwienie mi się rzuciła w oczy.

      Usuń
    4. Jaki ubaw? Przecież to dyskusja na serio dwóch bardzo poważnych panów.

      Usuń
  2. I to jest wielka zaleta Twojej pracy! Tez byn patrzyla i patrzyla, szczegolnie, kiedy jest tak pieknie wiosennie. A ja uwielbiam takie domki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale nie można zapominać o obserwacji drogi ;-) Pozdrowienia :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak, mi też się podobają.

      Usuń
    2. Przydał by się taki i czas i pieniądze, żeby w nim siedzieć ;) Ciekawe, czy w nich jest dobry internet ;o)

      Usuń
    3. Internet to już chyba wszędzie jest :) Małe domki są najfajniejsze - łatwo utrzymać porządek, w miarę niskie koszty :)

      Usuń
  4. Domki, stawy, ruiny zamków, sarenki, pola, lasy, tulipany - ale masz szczęście mieszkać w takim krajobrazie. A do tego te chmury:)

    OdpowiedzUsuń