wtorek, 5 stycznia 2021

Ostatnia deska 2

Pisałem niedawno o pewnej pani, której musiałem zastosować nietypowy proces szkolenia - nazwałem to "ostatnią deską ratunku". Jak ogólnie wygląda takie szkolenie również pisałem wcześniej, dzisiaj chciałbym napisać o efektach.

1) poprawiła technikę ruszania, jeśli tylko zmieni bieg na pierwszy to w zasadzie w około 90% rusza właściwie, pojazd nie gaśnie i w miarę nie szarpie;

2) niestety wciąż zapomina o zmianie biegów, czyli jedzie przez miasto na trójce, zatrzymuje się przed przejściem i nic nie robi - a powinna zredukować na jedynkę;

3) zbyt mało widzi pieszych, np dziś - po prawej facet zbliża się do przejścia, a u niej nie ma żadnej reakcji, w dodatku przed przejściem nie wiedzieć po cholerę patrzy w lewo i w ostatniej chwili gwałtownie hamuje - bo pieszy oczywiście już wszedł na przejście

4) na znaki nie zwraca uwagi WCALE. Mimo tego że na wielu jazdach pytałem jaki znak minęła, a ostatnio po każdym takim zdarzeniu zatrzymywaliśmy auto i ona musiała wyjść z auta i pójść sprawdzić jaki znak stał (bo oczywiście nie widziała go), niczego jej to nie nauczyło. Z drugiej strony głupio mi starszą panią co chwilę wyganiać z auta i kazać chodzić oglądać znaki;

5) często się zdarza, że dojeżdża do skrzyżowania i przepuszcza każdego - czy trzeba czy nie, a wynika to z dwóch spraw - a) nie patrzyła na znaki, b) nie zna zasad pierwszeństwa;

6) dlatego przed jazdą, zanim jeszcze ruszy wypytuję ją np. o zasady ruchu drogowego. Na początku w ogóle tego nie umiała, teraz odpowiada już właściwie, ale gdy przychodzi co do czego dalej popełnia te same błędy;

7) na którejś z jazd wciąż nie umiała włączyć odpowiednich świateł. Postanowiłem wtedy, że nie zrobię z nią żadnej innej czynności, jak nie opanuje świateł - wszak ile można na to czekać? Było to na mniej więcej czterdziestej trzeciej jeździe. Przez ponad godzinę - najpierw wytłumaczyłem jak włączyć i do czego służą światła, potem kazałem jej powtarzać. Ciężko jej szło, ale przez ten czas nauczyła się (dobrze że nowe auto to i akumulator mocny);

8) plac manewrowy (jazda po "łuku") opanowała prawie bardzo dobrze, co na jej możliwości powinienem ocenić jako idealnie;

9) wciąż nie używa czwartego biegu, ale to tak odległa sprawa że nie wiem czy kiedykolwiek dojdzie do takiej wprawy (i w ogóle potrzeby użycia czwórki);

10) parkowanie - na 10 razy uda jej się trzy, czasem cztery. Reszta wykonana jest błędnie - bo albo nie używa kierunkowskazów, albo kręci kierownicą w złą stronę, albo zrobi cokolwiek innego źle;

I co dalej? Ano uczy się, bo oczywiście aby podejść do egzaminu państwowego musi najpierw zdać wewnętrzny, a na to nie ma szans. Na razie tłumaczę jej, żeby uczyła się dalej - o ile chce to ciągnąć, bo nie ma co rzucać się na egzamin wewnętrzny. A jeśli już się uprze, to poproszę aby zrobił go ktoś inny - nie ja.

5 komentarzy:

  1. Jeśli ktoś chce to się uda, też potrzebowałam dużej ilości godzin głównie przez kwestie manualne, ale nie rozumiem jak można być ignorantem i znaków nie znać...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta pani po prostu urodziła się za wcześnie, bo za jakiś czas będą pojazdy autonomiczne, wtedy mogła by sobie w spokoju pić kawę w czasie prowadzenia samochodu, czytając przy tym jakieś czasopismo ;) Czyli uczy się jednak, albo powoli. To jak ja chińskiego, tyle, że nie stanowię przy tym zagrożenia dla ruchu drogowego ;)

    OdpowiedzUsuń