Żyję urlopem, choć to dopiero od jutra.
Szykuję auto na dłuższy wyjazd. Wymieniam filtr kabinowy, używam preparatu do odświeżania klimatyzacji i odkurzam - choć brudno nie jest.
Wtorek
Śniadanie w drodze. Jajecznica na toście, plus sałatka. Trochę dziwne, że ten tost to coś takiego jak słodka chałka. Nie jestem przyzwyczajony do takich połączeń smaków.
Długa jazda, krótki odpoczynek i obiad w Sanoku.
Późnym wieczorem dojeżdżam do miejsca docelowego - Wetliny.
Środa
Z rana słońce, potem deszcz. Złapał mnie, gdy wychodziłem na Smerek. Zerwał się spory wiatr, zrobiło się zimno i mokro. Bluza, kurtka, czapka i płaszcz przeciwdeszczowy uratowały mnie, ale ograniczyły przyjemność i widoki (zdjęcie poniżej w czasie, gdy chmury na chwilę odpuściły).
Po zejściu ze szlaku deszcz przestał padać, a ja udałem się na duży deser - naleśnik z serkiem waniliowym i jagodami.
Nieco ponad 21 km pieszo, dość zimny wieczór spędzam z drinkiem na werandzie pełnej kwiatów i zieleni.
Spostrzeżenia:
1) niedźwiedzi brak
2) skrzynki pocztowej także (kiedyś była)
Czwartek
Piękny dzień, słoneczny i cieplejszy niż środa. Wieszak na szlak i robię mniej więcej taki sam (około 20 km pieszo) odcinek, ale zaliczam dwa szczyty. Ten drugi już z pewnym zmęczeniem, zwłaszcza podczas podejścia pod górę.
Kilka zdjęć poniżej.
Piątek
Z rana krótki deszcz, ale po godzinie słońce i letnie wysokie temperatury. Dziś bez szaleństw, bo nogi już trochę czuję, więc ciut krócej - tylko 18 km. Chyba muszę mieć lepsze buty na takie wędrówki.
Koniki po drodze, motylek i trochę widoków ze szlaku.
Obiad w restauracji, a późny deser w kolejnym miejscu - znowu naleśnik ale inaczej zrobiony i lepszy niż ten poprzedni.
***
A dziś - w sobotę - powrót do domu, ale dopiero na wieczór bo zamierzam zwiedzać i korzystać z atrakcji po drodze z tym, że chodzenie ograniczam do minimum 😁
Miłego weekendu!












Świetna wycieczka! Lubię piesze wędrówki. Polska ma wiele ciekawych regionów do zaoferowania. Widoki ze szlaków takie, ze można wziąć głębszy oddech.
OdpowiedzUsuńJa także uwielbiam takie klimaty!
UsuńBieszczady - cudne okolice - a ja tam nigdy nie byłem - zazdrosczę i gratuluję kondycji.
OdpowiedzUsuńDzięki, Lechu - trzeba to zmienić i przyjechać 😃
UsuńŚwietne widoki!
OdpowiedzUsuńKalorie na te super desery to chyba spaliłeś, więc pewnie podwójny radość z delektowania się nimi!
Spokojnej podróży!
O zdecydowanie tak z tymi kaloriami i radością 😀
UsuńDzięki!
Przypomina mi się jak byłam na samotnym urlopie w Bieszczadach, to było ponad 20 lat temu. Fajna przygoda, całkiem inna niż z kimś, bo inaczej się przeżywa spotkania z podobnymi sobie włóczykijami ☺️
OdpowiedzUsuńAle teraz już byłabym się niedźwiedzi 🐻🐗🐾
Niedźwiedzi nie widziałem, na szlakach gdzie są inni ludzie raczej ich się nie spotka, choć różnie bywa. Miłej soboty 😃
UsuńDni w pracy potrafią się dłużyć, a to urlop mija w ekspresowym tempie 😅 Grunt że od tego całego cyrku miałeś chwilę wytchnienia. Odnośnie tostów to faktycznie dziwne połączenie. One się raczej na słodko sprawdzają a jajecznica bynajmniej słodkim daniem nie jest 😅
OdpowiedzUsuńTak, udało mi się odpocząć od cyrku 😁 No właśnie, ta słodka chałka średnio pasowała do jajecznicy, ale może tak się teraz jada 🤔
UsuńJa bynajmniej się z tym nie spotkałem a do jajecznicy preferuję jednak zwykłe pieczywo, a w ostateczności razowe.
UsuńJa też nie, ale rzadko chodzę na śniadania do restauracji. Zwykle - czyli pszenne? Staram się tego unikać i jeść tylko żytnie.
UsuńTak, pszenne. Trzeba przyznać, że jesteś w niezłej formie skoro potrafisz przejść 21 km pieszo. Ja taki dystans pokonałem raz, jako nastolatek, gdy do Zamościa "z buta" wybraliśmy się na wagary 😅 A na brak niedźwiedzi bym nie narzekał. O ile nie potrafisz szybko biegać to spotkanie z nimi mogło by się różnie skończyć 😂
UsuńJak szybko bym biegł, to i tak byłoby zbyt wolno - najlepiej unikać bo w konfrontacji nie ma szans 😜
UsuńNiezłe wagary - a powrót też pieszo?
Nie, na pieszy powrót zabrakło motywacji i skorzystaliśmy z autobusu 😂 Dziś już bym się raczej nie skusił na tego typu wędrówkę 😉
UsuńHahaha, te młodzieńcze czasy 🤣
UsuńDziś już tylko powspominać idzie 😉 Jeszcze na rowerze to chętnie pojeżdżę, ale długie spacery już mnie nie ciągną.
UsuńKażdy lubi to co sprawia frajdę, u mnie tylko bieg nie przejdzie a rower i spacer super, choć z tych dwóch rzeczy bardziej rower 👍
UsuńJednak trzeba dbać o rozruszanie kości, bo brak aktywności wcześniej czy później wyjdzie. 🙄
UsuńAle Ty chyba ruszasz się sporo w ogrodzie 🤔
UsuńJa mam ruchu faktycznie w nadmiarze. Jedynie zimą z tym bywa różnie i potrafię przybrać parę kilogramów. Ale nie jestem bynajmniej w mniejszości 😅
UsuńAle gdyby było trochę śniegu, miałbyś darmowy trening 😜
UsuńOdśnieżać akurat lubię i nie należę do grona tych, którzy przeklinają gdy nawali śniegu. Zimy w Polsce i tak są coraz mniej śnieżne a ludzie mimo to potrafią narzekać.
UsuńTylko śniegu brak. A ja tęsknię za takim mrozem z dużą ilością śniegu.
UsuńW takie dni jak dziś to ja szczególnie za tym tęsknię 😅 Chętnie bym się nawet w zaspę rzucił 😂
UsuńNo tak. Rozumiem 😁 Ja pierwszy raz w tym temacie oku użyłem klimatyzacji ❄️ i aż zimno się zrobiło 🤣
UsuńZazdroszczę. Ja się ratuję chłodnym prysznicem, bo branie gorącego było by totalnym masochizmem 😅 No i lody oczywiście.
UsuńCzytałem, że lody tylko pogarszają sytuację, bo organizm wtedy produkuje więcej ciepła żeby się ogrzać 😜
UsuńBo to fakt. Podobnie jak z gaszeniem pragnienia zimnymi napojami. Ale jednak w taki skwar człowiek szuka szybkiego ochłodzenia 😉
UsuńNo właśnie, chyba lepiej napić się gorącej herbaty - ale kto tak robi - pewnie prawie nikt 😁
UsuńSpecjaliści twierdzą, że w skwar najlepiej nawadniać się wodą. Ale ta nie każdemu podchodzi.
UsuńAha, możliwe. Mi pasuje. Szczególnie gazowana 🥤
UsuńMnie też, szczególnie że wodą łatwiej ugasić pragnienie niż czymś słodkim.
UsuńZdecydowanie tak 👌
UsuńOżywiłeś we mnie wspomnienia. Lata temu byłam w Wetlinie na wczasach. Cudowne miejsce. Właśnie takie je pamiętam jak jest pokazane na twoich zdjęciach. Miłego wypoczynku życzę. Śniadanko super z nieodłączną kawką oczywiście 😋
OdpowiedzUsuńDzięki, fajne wspomnienia są miłe i przyjemnie tak wrócić - jak nie osobiście to chociaż we wspomnieniach 🤗
UsuńWitaj Tomku
OdpowiedzUsuńCóż za piękne widoki. I właśnie dla takich warto wędrować górskimi szlakami.
No i taki deser jak najbardziej się należał.
A motyli jeszcze w tym roku nie widziałam.
Pozdrawiam upalnym początkiem lata
Cześć Isameno, dziękuję za miły komentarz! Deser miał mnóstwo cukru, ale od czasu do czasu można sobie pozy tym bardziej, że podczas wędrówki spaliłem dużo kalorii, a cukier też potrzebny 😃
UsuńDziękuję, miłego weekendu!
18 kilometrów „bez szaleństw” brzmi całkiem imponująco! 😄 Nic dziwnego, że nogi zaczynają dawać o sobie znać. Ale patrząc na te widoki, chyba warto było zrobić każdy krok 😊
OdpowiedzUsuńBardzo lubię takie relacje ze szlaku – trochę przyrody, trochę lokalnych smaków i ten spokój, którego często brakuje na co dzień. A naleśnik wygląda tak dobrze, że aż zgłodniałam 😋
Życzę spokojnego powrotu i wielu ciekawych odkryć po drodze. W końcu czasem najfajniejsze atrakcje czekają właśnie między punktem A i B 🚗🌿☀️
Cześć Aniu, miło Cię tu widzieć! Dla Ciebie to pewnie krótki dystans, ale pamiętaj że ja na co dzień siedzę przy okienku 😁
UsuńDziękuję, miłego wieczoru i pięknej niedzieli 😀
Widoki I naleśniki jak najbardziej, ale tyle kilometrow bym już nie dała rady.
OdpowiedzUsuńWidok wynagradza trud i wysiłek 😃
UsuńByłem dawno temu na Połoninie Wetlińskiej i też nie spotkałem żadnych niedźwiedzi.
OdpowiedzUsuńO, czyli nic się nie zmieniło 😁
UsuńW sumie na plus, bo czymże jest chwilowy deszczyk naprzeciw potęgi Bieszczadów. A propos słodkich, a właściwie lekko słodkich bułeczek, jadłeś kiedyś "puławianki"? Mimo, że jest wyczuwalna wyraźnie słodka nuta, to świetnie pasują do wędlin z masłem.
OdpowiedzUsuńNie, nawet nie słyszałem o nich, muszę się tym zainteresować 👍
UsuńW piekarni Sarzyńskiego powinny być, zwłaszcza w Puławach. Na ogół szybko się rozchodzą, trzeba wpaść do piekarni o siódmej.
UsuńAha, to małe szanse 😁
UsuńOch te widoki, a desery wspaniałe. Pogoda jednak okazała się łaskawa!
OdpowiedzUsuńNajlepsze naleśniki jedliśmy w Izerach, a po sporym wysiłku smakują najlepiej!
Zgadza się, po wysiłku są świetnym wynagrodzeniem trudów 😃
UsuńJa się nie mogę poneidziałku doczekać, bo wracam do swojej ulubionej gry. A u Ciebie jak zwykle smakowite kąski. Na szczęście jestem po diecie i mogę sobie już na taki erzeczy pozwolić. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZatem smacznego i przyjemnej rozrywki z grą 😃😃
UsuńButy to.podstawa. moje właśnie poszły do szewca, bo dziurę wytarłam w środku. ;) I postanowiłam zainwestować w jakieś ekstra skarpetki turystyczne.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia i smakowite jedzonka.
Mam nadzieję, że zwiedzanie po drodze się udało i docierasz już do domu. Upał jest straszny....
No tak, buty oraz skarpetki to podstawa w takich przypadkach. Upał wczoraj dość spory, ale w klimatyzowanym aucie nie czułem tego wcale.
UsuńMiłej niedzieli 😃
Ładne widoczki. :) Byłam w Sanoku 21 lat temu, ciekawe jak się zmienił przez ten czas.
OdpowiedzUsuńDzięki 😀 Okolice zamku ładne, no i ta krótka uliczka ze sklepami i restauracjami też 👍
UsuńUważaj!!! ... bo niedźwiedź w każdej chwili może wyjść z krzaków:-)
OdpowiedzUsuńZgadza się, trzeba być uważnym 😀
UsuńFajny miałeś wyjazd. Gdyby to zależało ode mnie, każdą dłuższą przerwę spędzałbym w podobny sposób. Czasem każdy facet potrzebuje swojej „jaskini” takiej chwili oddechu od codziennego zgiełku, żeby zresetować głowę, wyciszyć emocje i na spokojnie poukładać sobie różne sprawy żeby wrócić do pracy w wersji zaktualizowanej 😁
OdpowiedzUsuńFajny, pogoda też dopisała i tak sobie myślę, że powroty do domu też fajne 👍
UsuńFajny wypad, no i Bieszczady...zazdroszcze. a jedzenie to już bizancjum.
OdpowiedzUsuńDzięki 😀
UsuńNiedźwiedzi nie było a anioły te ulotne bieszczadzkie były?
OdpowiedzUsuń"Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach
One nam przyzwalają
I skrzydłem wskazują drogę
I wtedy w nas się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień
Anioły bieszczadzkie bieszczadzkie anioły
Dużo w Was radości i dobrej pogody
Bieszczadzkie anioły anioły bieszczadzkie
Gdy skrzydłem Cię musną już jesteś ich bratem"
Oj tak, Anioły były 😃👍
UsuńNo i superowsko!
UsuńFajnego tygodnia życzę :)
Dzięki Mario, u mnie szykuje się trudny tydzień, ale dzisiaj oglądałem w tv że w okolicach Wrocławia plaga szopów praczy!
UsuńOh wow the flowers look amazing darling
OdpowiedzUsuńThanks 😊
UsuńGratuluję udanego urlopu🙂 Mój mąż pochodzi z tamtych stron więc tym milej mi się czytało🙂
OdpowiedzUsuńMiło mi, dziękuję 😃 Przyjemnego tygodnia życzę 🌷
UsuńWycieczki górskie to naprawdę najlepszy relaks. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTeż tak uważam, miłego weekendu 😃
UsuńTe drugie naleśniki wyglądają super apetycznie.
OdpowiedzUsuńI takie były, trochę chrupiące, puszyste i mega dobre!
Usuń