czwartek, 21 sierpnia 2025
O zmianach
wtorek, 5 sierpnia 2025
Głupi i szczęście
To ten dzień. Zapamiętam go na długo, jest dość ważny jeśli chodzi o moją drogę zawodową. Trudny, pełny różnych obaw, zakrętów i niepokojów. Mógł skończyć się niezbyt ciekawie, co oznaczałoby co najmniej L4 i trochę "wolnego", ale nie o tym.
Oto stoję przed wielką górą, u podnóża której znajduje się przepaść. Muszę/powinienem wejść na sam szczyt. Nie mam przy sobie żadnych narzędzi, żadnych pomocy, jestem tylko ja i strach. A góra bardzo stroma, momentami śliska i niebezpieczna. Nigdy nie wchodziłem na taką, ale żeby nie stać w miejscu muszę to zrobić. Więc decyduję się. Mnóstwo lęków o to, czy dam radę, czy ryzyko jest tego warte. A na górze ktoś, kto woła mnie, abym szedł coraz wyżej.
Idę, choć najchętniej powiedziałbym "nie chce mi się". Zaciskam zęby i zgodnie ze wskazówkami głosu z góry, nie patrzę za siebie. Serce wali jak szalone a cały organizm pracuje na najwyższych obrotach. Mam wrażenie, że mózg mi dymi jak stara lokomotywa, ale ręce i nogi ani na moment nie odmawiają posłuszeństwa (to nawet trochę dziwne, bo np podczas pływania na basenie łapie mnie skurcz gdy za długo ćwiczę). Nie mogą okazać słabości, bo to oznaczałoby spore kłopoty. Zatem chyba rozumieją, że muszą dać z siebie wszystko, a może i więcej żeby przeżyć.
Nie czuję ani zmęczenia, ani głodu czy pragnienia. Mimo że wspinam się od kilkudziesięciu minut bez przerwy wisząc na krawędzi, nie czuję właściwie nic. Nawet nie wiem, jak daleko jeszcze do wierzchołka, nie myślę o tym. Nie jestem w stanie. Słyszę tylko uwagi i jakby rozkazy kogoś z góry. Nie ma już odwrotu, musisz iść dalej.
Po kolejnych długich minutach udaje mi się wdrapać na sam szczyt, kiedy nagle ręce i nogi robią się jak z waty, zaczynają drżeć i w ogóle mnie nie słuchają. Nie mogę się ruszyć, ale na szczęście jestem już na górze. Już nie spadnę. Ledwie stoję chwiejąc się w każdą stronę i próbuję złapać oddech, uspokoić serce i odpocząć. Dopiero teraz zauważam, że jestem tak spocony, że ubrania można wyżymać. Jednocześnie czuję, jak wbijają mnie one w ziemię. Są tak ciężkie, jakbym dźwigał na sobie kilogramy ołowiu.
Na szczęście auto stoi tuż obok mnie, więc daleko iść nie muszę. Niezgrabnie wpadam na fotel i jadę do domu. Ale jak dziwnie mi się nim kieruje! Nie słyszę silnika, gaz reaguje inaczej niż zwykle, kierownica nie chce się obracać, cały samochód jest jakiś otępiały. Albo ja. Po dojechaniu do domu, wciąż się chwiejąc spotykam sąsiadkę przed blokiem. Pomyśli sobie - o, ten pijak spod trójki wrócił do domu. I jeszcze prowadzi po alkoholu! Zamykam szybko drzwi od mieszkania i rozbieram się do naga. Faktycznie, wszystko mokre. Jeszcze nigdy nie byłem aż tak spocony. Biorę długi prysznic i opadam na fotel. Jest trochę lepiej, serce już tak mocno nie wali, ale czuję olbrzymie pragnienie. Ponad pół dużej butelki wody połykam bardzo szybko, dosłownie w kilku łykach. Czuję, że zaczynam wracać do rzeczywistości, choć dzisiaj już nic poważnego nie zrobię... Tylko odpoczywam.
Kolejny podobny dzień przede mną mniej więcej za miesiąc. Będzie trudniejszy, chyba że jakoś się do niego przygotuję. Ale czy można się przygotować na każdą ewentualność? Niestety to dopiero początek, ale kto nie idzie do przodu, ten się cofa... A że głupi ma zawsze szczęście, to może jakoś się tam uda wszystko.
Poniżej chmury sprzed kilku dni.
wtorek, 14 lutego 2023
Ceny egzaminacyjne
sobota, 1 maja 2021
Podsumowanie tygodnia 185
Poniedziałek
Zaczynam nową jazdę z młodym chłopakiem. Jeździ brawurowo i chaotycznie. Wydaje mu się że wiele już umie. Pracuję nad nim.
Wtorek
Dzień zaczynam od 6.00 a do domu wracam tuż przed 21.00. Wracając samemu do domu jadę przez małą miejscowość z prędkością około 45 km/h i dostrzegam, że na środku drogi stoi lis. Wciskam mocno hamulec i jestem zaskoczony skutecznością hamowania. Lis ucieka, a ja prawie stanąłem. Yaris ma bardzo dobre hamulce.
Środa
Kolejne szkolenie, egzamin i nowy zawód do mojej kolekcji. Nie powiem że się nie stresowałem - jak komisja liczyła moja punkty, to wydaje mi się że słyszałem bicie serca. Po stwierdzeniu "zdał pan" lekko zamarłem, aż członek komisji jeszcze raz wskazał na mnie...
Czwartek
Chłopak z poniedziałku zaczyna powoli rozumieć (?) o co chodzi i jeździ trochę wolniej. Pracę kończę o 20 na drugim końcu miasta, kiedy docieram do domu przygotowuję słodki wypiek - napiszę o nim niebawem.
Piątek
Pierwsze w tym roku zdjęcia tulipanów, które pojawiły się pod sąsiednim blokiem, tuż obok mojego garażu:
niedziela, 18 kwietnia 2021
Przygotowania do egzaminu
Zapisałem się na egzamin praktyczny dla kandydatów na egzaminatorów. Umawiam się na jazdy po Warszawie w drugiej połowie maja, ponieważ trzeba poznać okolice miejsca gdzie odbędzie się egzamin. Część praktyczna polega na tym, że obok mnie siedzi inny kandydat na egzaminatora i to on wciela się w rolę osoby egzaminującej (ja za kierownicą jestem jakby kursantem).
Po pewnym czasie następuje zamiana miejsc. Wszystko ocenia komisja (dwuosobowa) z tylnej kanapy. Niewskazanie błędu, lub nieprawidłowe wykonanie jakiegokolwiek zadania oznacza kłopoty. Innym zagadnieniem jest poznanie infrastruktury okolicy - ponieważ zadaniem osoby egzaminującej jest takie pokierowanie "kursanta", aby zrobił jak najwięcej zadań w jak najkrótszym czasie.
Wydaje mi się, że ta część jest łatwiejsza niż egzamin teoretyczny, choć tak naprawdę to sam tego nie wiem. A tak poza tym - dostałem ostatnio piękną kolorową miseczkę:
środa, 27 stycznia 2021
Nowe pytania egzaminacyjne
W bazie pytań dla kandydatów na kierowców pojawiło się sporo nowych pytań, więc jeśli ktoś chciałby zobaczyć je (wraz z odpowiedziami) proszę o kontakt mailowy - tylko nie wszyscy na raz, bo zapchacie mi skrzynkę :)
Ja nie jestem zwolennikiem nauki pytań, ale wiem że gdy ktoś się przygotowuje do egzaminu, na pewno dobrze mu to zrobi jeśli spróbuje sobie odpowiedzieć na te, które pojawiły się ostatnio.
czwartek, 10 grudnia 2020
Trans - koniec
Transpłciowy kursant miał dziś ostatnie dwie godziny jazdy. Ostatnio nie przyszedł na jazdę (bo zapomniał), a dziś miał ze mną egzamin wewnętrzny.
Na placu manewrowym wszystko zrobił bezbłędnie i sprawnie. Umiał to, już od pewnego czasu "łuk" wychodził mu bardzo dobrze, także światła i płyny eksploatacyjne nauczył się znakomicie. Na miasto wyjeżdża bez włączony świateł, choć niebo bardzo zachmurzone i jeszcze kilka minut temu padał śnieg, no ale w tej chwili nie pada - więc nie ma problemu.
Pierwsze dwadzieścia minut bez najmniejszego potknięcia, mimo tego że na ulicach ślisko (pierwszy poważny śnieg) i dość duży ruch. Robimy parkowanie prostopadłe - akurat na "moim" osiedlu. Proszę go, aby po zaparkowaniu poinformował kiedy skończy. On informuje jeszcze wtedy, gdy nie wyłączył kierunkowskazu - czyli błąd. Zadanie parkowanie będzie musiało być powtórzone.
Podczas jazdy widzę krople deszcze/śniegu, które spadają na szybę - a przypomnę że jedziemy na światłach do jazdy dziennej. Zastanawiam się, czy są to opady z drzew czy coś po prostu pada. Nie chcę niesłusznie oblać go, więc postanawiam obserwować i czekać dalej.
Dojeżdżamy do przejścia dla pieszych, do którego z lewej strony zbliża się starsza kobieta. Widzę że kursant ją obserwuje, ale nie podejmuje żadnego działania. Szykuję się więc do reakcji i przejęcia kontroli nad autem, ale w ostatnim momencie kursant gwałtownie wyhamowuje. Na szczęście pojazdy z tyłu były nieco dalej on nas.
Po chwili wjeżdżamy na największe skrzyżowanie w mieście, gdzie wydaję mu polecenie skrętu w lewo. Kursant ustawia się właściwie na lewym pasie (w dodatku ma tam sygnalizację bezkolizyjną - więc to tak naprawdę prościzna) ale - jak zwykle - wyłączył kierunkowskaz podczas oczekiwania na zielone. Stoimy pierwsi. Gdy włącza się sygnalizator zezwalający na skręt w lewo kursant pyta mnie gdzie jedziemy a jednocześnie rusza prosto. Ja oczywiście nie odzywam się w takim momencie, a on postanawia przejechać przez skrzyżowanie na wprost. W ułamku sekundy oceniam sytuację i chwytając za kierownicę unikam kolizji z pojazdami na sąsiednim pasie, na który kursant próbował właśnie wjechać.
Tuż za skrzyżowaniem zatrzymuję pojazd w pierwszym możliwym miejscu, włączam światła awaryjne i informuję go o negatywnym. Teraz, jeśli będzie chciał podejść do egzaminu czeka go kilka dodatkowych godzin, lub chociaż powtórzenie egzaminu - ale to nie u mnie ponieważ cały grudzień już zajęty.
Tymczasem jutro odbieram swoje wymarzone autko :)
![]() |
| Źródło: toyotanews.eu.pl |
niedziela, 20 września 2020
Weryfikacja Częstochowa 18.09.2020
Wróciłem. Zdałem :) A teraz po kolei.
W piątek miałem drugie podejście do egzaminu weryfikacyjnego dla kandydatów na egzaminatorów - do egzaminu teoretycznego, którego nie zdałem w Gdańsku. Tym razem zapisałem się do Częstochowy - z uwagi na trochę mniejszą odległość, a termin egzaminu został wyznaczony na piątek na godzinę 15.30 - czyli jak dla mnie idealnie, ponieważ wystarczyło wziąć jeden dzień wolny w pracy i po prostu pojechać.
Zaczęło się kilka minut po wyznaczonym czasie - przewodniczący oraz wszyscy inni z komisji przeprowadzili swoje czynności przed budynkiem WORD-u - zapewne aby nie gromadzić tylu osób w jednej sali. pewnie także z powodu pięknej pogody. W oczekiwaniu na swoją kolej (osoby zdają alfabetycznie) nie uczyłem się, bo i nawet nie miałem z czego - na drogę nie wziąłem ani kodeksu drogowego, ani jednego z tych wszystkich rozporządzeń i ustaw.
Chwilę po szesnastej pani egzaminatorka (swoją drogą ta sama co w Gdańsku) wyczytała moje nazwisko i wskazała stanowisko nr 3 - ale musiałem jeszcze chwilę poczekać aby jeden z członków komisji zdezynfekował je. Po zajęciu miejsca rozpocząłem egzamin - o zasadach nie będę pisał, ponieważ są one identyczne jak na egzaminie w Gdańsku. Po odpowiedzi na wszystkie 20 pytań postanowiłem jeszcze raz je przeczytać i ewentualnie coś zmienić, ale po powtórnym ich przejrzeniu niczego nie zmieniłem będąc przekonanym o tym że prawidłowo zaznaczyłem.
Gdy poprosiłem jednego z członków komisji o chęć zakończenia egzaminu ręka lekko mi zadrżała gdy klikałem "ZAKOŃCZ", ale po tym moim oczom ukazał się zielony napis POZYTYWNY. Aaaaaleeeeeee wspaniale, pan z komisji chyba też był zaskoczony gdyż na cały głos powiedział: 38 punktów! (w tym momencie wszyscy na sali skierowali na mnie wzrok...). Jak się później okazało był to najwyższy wynik od długiego czasu, a podczas tej grupy wraz ze mną zdała jeszcze jedna osoba lub dwie (ta druga po wyjściu z sali egzaminacyjnej nie chciała z nikim rozmawiać, dlatego nie wiem czy ma pozytywny czy nie).
Pan z komisji wpisał mój wynik do protokołu, ja poprosiłem o wydruk potwierdzający wynik (tak na wszelki wypadek, gdyby mi się to jednak tylko przyśniło...) no i dopiero gdy go dostałem zauważyłem iż miałem dwa błędy - tzn. na dwa pytania odpowiedziałem nieprawidłowo. Oba miały niską wagę punktową (po 1 pkt) - więc musiały być z tych prostszych, ale podczas weryfikacji nie ma takich - kto podchodził ten sam wie. W przypadku pozytywnego nie miałem możliwości sprawdzić tych błędnych odpowiedzi - ale najważniejszy jest wynik :)
Teraz czekam na wyznaczenie daty i miejsca egzaminu praktycznego (najwcześniej na początku przyszłego roku), po którego pozytywnym zaliczeniu będę mógł powiedzieć, że spełniłem swoje kolejne marzenie :) Tylko co ja teraz będę robił wieczorami, gdy już nie muszę się uczyć?
Podsumowując:
+ umiałem jeszcze więcej niż przed pierwszym egzaminem
+ bardzo fajny wyjazd - w innym gronie niż ostatnio
+ kolejne doświadczenia i kontakty
+ w ogóle nie byłem zmęczony (dopiero w sobotę)
- nie miałem czasu na cokolwiek prócz egzaminu
niedziela, 26 lipca 2020
Weryfikacja Gdańsk 25.07.2020
Pierwszy w tym roku egzamin weryfikacyjny dla kandydatów na egzaminatorów odbył się (wczoraj i trwa jeszcze dziś) w Gdańsku. Z tego co mi wiadomo jednego i drugiego dnia podchodziło do egzaminu łącznie około 300 osób. Dla mnie było to pierwszy raz, zaplanowałem sobie tylko egzamin teoretyczny (100 zł), choć niektórzy radzili "zapisz się też na praktykę" (dodatkowe 300 zł) - ale w przypadku niepowodzenia na teorii wpłacone pieniądze przepadają.
![]() |
Egzamin teoretyczny w formie testu komputerowego na kategorię B składa się z 20 pytań o różnym stopniu trudności:
- 7 pytań o wartości 3 punktów,
- 6 pytań o wartości 2 punktów,
- 7 pytań o wartości 1 punktu,
Nie znałem odpowiedzi na jedno pytanie - zupełnie pominąłem akurat ten wątek, więc pozostało mi jedynie "strzelać". Pozostałe pytania nie stanowiły żadnego zaskoczenia, ale wg mnie to odpowiedzi są trudniejsze niż same pytania. Są one (odpowiedzi) tak sformułowane, że trzeba znać każdy wyraz, bardzo dokładnie tak jak jest on zapisany w ustawach/rozporządzeniach i innych dokumentach, ale także potrafić stosownie zastąpić dany wyraz alternatywnym - a jednocześnie nie kolidującym z innym zapisem wynikającym z aktów prawnych.
Po egzaminie mogłem sprawdzić niepoprawne/niepełne odpowiedzi. Łącznie nieprawidłowo odpowiedziałem na cztery pytania. Trochę jestem zły na siebie, ponieważ jedno z pytań za 3 punkty (więc akurat tyle ile brakowało do zaliczenia) najpierw zaznaczyłem prawidłowo:
Przed egzaminem teoretycznym egzaminator:
a) potwierdza tożsamość osoby egzaminowanej oraz zgodność jej danych z danymi zawartymi w systemie teleinformatycznym
b) przedstawia się
c) potwierdza tożsamość osoby egzaminowanej a następnie uruchamia urządzenie komputerowe
ale gdy wróciłem jeszcze raz by kontrolnie sprawdzić każdą odpowiedź zmieniłem na:
Przed egzaminem teoretycznym egzaminator:
a) potwierdza tożsamość osoby egzaminowanej oraz zgodność jej danych z danymi zawartymi w systemie teleinformatycznym
b) przedstawia się
c) potwierdza tożsamość osoby egzaminowanej a następnie uruchamia urządzenie komputerowe
Prawidłowa odpowiedź to "a". Wydawało mi się że nam odpowiedź, bo wiadomo że po sprawdzeniu danych egzaminator uruchamia urządzenie komputerowe § 21 ustęp 1 i 2 rozporządzenia w sprawie egzaminowania [...] niestety poprawiłem błędnie.
Podsumowując:
+ jeszcze nigdy nie umiałem tyle co teraz
+ fajny wyjazd (mimo wszystko, a działo się [...])
+ zdobyłem kolejne doświadczenia
+ mam mnóstwo pytań które pojawiły się na egzaminach (także innych osób)
+ nawet tak bardzo nie jestem zmęczony (600 km w jedną stronę)
- wynik negatywny
- duży koszt dojazdu
- spory koszt zakwaterowania
- miałem tylko kilkanaście minut na Jarmark św. Dominika w Gdańsku
jestem zadowolony, następny egzamin we wrześniu - czas siadać do nauki - jak tylko podleję moje pomidorki - bo przez weekend lekko opadły :)
![]() |
| Bardzo krótka wycieczka na stare miasto |
sobota, 25 lipca 2020
Podsumowanie tygodnia 145
Moje pomidorki rosną i rosną :) Podlewam, porozmawiam z nimi - ostał się tylko jeden krzak, ale ten który jest ma się dobrze :)
Wtorek
Kilka dni temu.
Jedna z kursantek, która miała ze mną około 20 godzin przyszła z mamą do biura. Na skargę. Narzekały, że córka podczas jazdy nie może ze mną pożartować. Więc szef rozumiejąc "powagę" sprawy zmienił jej instruktora i na jedną godzinę zapisał do mojego kolegi.
Dzisiaj.
Ta sama kursantka z mamą znów w biurze. Nie chce już jeździć z tym kolegą, chce natychmiast wrócić do mnie na jazdę. Szef wkurzony, bo terminy u mnie najwcześniej za miesiąc...
Środa
Kiedy po pracy jadę do drugiej, przejeżdżam obok lotniska. Akurat do lądowania podchodzi samolot, który po dotknięciu płyty przyspiesza i odrywa się - to zapewne kolejne ćwiczenia przyszłych pilotów, którzy bardzo często ćwiczą takie "manewry".
Czwartek
Na moich wykładach on-line kilka nieprzyjemności. Jakoś dotrwałem do końca, ale przed kolejnym wykładem muszę się przygotować. Nie sądziłem, że będę musiał poznawać tak różne aspekty ewentualnych kar w stosunku do tych, którzy sami przychodzą i coś ode mnie chcą. Szok.
Później rozmawiam z kolegą, który mówi że nie możemy oczekiwać iż przychodzą tylko kulturalni ludzie. Dla mnie to niepojęte, aby robić takie rzeczy/zachowywać się w tak podły sposób.
Piątek
Po południu wyjazd do Gdańska. Jutro (25.07) mam egzamin teoretyczny dla kandydatów na egzaminatorów - pisałem już o tym :) Miłego weekendu, dla mnie będzie trochę inny niż zwykle.
poniedziałek, 6 lipca 2020
Światła
niedziela, 28 czerwca 2020
Egzaminy wewnętrzne
sobota, 27 czerwca 2020
Podsumowanie tygodnia 141
Zaczynam od 7.00 akurat spod swojego bloku. Czekam punktualnie, po piętnastu minutach dzwonię, ale kursant nie odbiera. To nie jest jego pierwszy raz, kiedy nie przychodzi na jazdę. Mam więc prawie 2 godziny dla siebie.
Mój balkon lekko ukwiecony. Kupiłem ostatnie dostępne kolorowe roślinki, przesadziłem w swoje doniczki i podlewam nawozami, aby ładnie wyglądały :)
Wtorek
Pod koniec dnia trafia mi się osoba, która już nieco godzin jazdy ma za sobą. Ale wciąż nikt nie nauczył jej dostosowywania prędkości. W efekcie pędzi jak szalona, nie zwalnia ani przy przejściach, ani przed zakrętami, ani przy skrzyżowaniach. Napracowałem się, ale mam nadzieję że zrozumie o co chodzi.
A poza tym - zapisałem się na egzamin weryfikacyjny. Jadę do Gdańska za około miesiąc na egzamin teoretyczny - nie wiem jeszcze jak ogarnę to organizacyjnie, ale zobaczymy :)
Środa
Z samego rana na 2 godziny dziewczyna. Bardzo wysoki poziom kultury, normalnie aż jestem zaskoczony że jeszcze są tacy młodzi ludzie - niezwykle miło się pracowało :)
Czwartek
Podczas wykładów on-line kolegi dochodzi do nieprzyjemnych wydarzeń. To może efekt złudnej anonimowości tych którzy siedzą po drugiej stronie komputera? Nie wiem, ale były one (wydarzenia) na tyle złe, że sam szef zaangażował się w sprawę. Ja mam nadzieję, że nie będę miał tej nieprzyjemności i nie będę musiał z łobuzem jeździć.
Piątek
Kontynuacja z czwartku. Procedury wykładów on-line zostały zmienione, trwa namierzanie łobuza i jest to tylko kwestia kolejnego wykładu (w poniedziałek). Głupota ludzka nie zna granic.
poniedziałek, 20 kwietnia 2020
Co dalej?
Liczyłem na to, że drobni przedsiębiorcy będą mogli prowadzić swoje działalności, tacy np fryzjerzy. Tam gdzie ja zwykle chodziłem każdy umawiał się na konkretną godzinę, w salonie rzadko ktoś siedział i czekał na swoją kolej, a jeśli już to trwało to kilka minut. Czy w dzisiejszych - maseczkowych czasach nie dałoby się otworzyć tej dziedziny? Tam przecież nikt nie spędza dużej ilości czasu, nie jest "face to face", a pozwala funkcjonować pracownikom. Mój fryzjer utrzymywał się jedynie ze swojej pracy, więc logiczne - nie pracuje - nie zarabia. A z czego zapłaci za lokal? Może ma coś odłożone?
Tymczasem Czechy ogłosiły konkretny plan - co kiedy będzie otwarte. I tak już wiemy, że nauka jazdy w Czechach wraca do pracy dokładnie 11 maja. Takie konkrety są dla pracodawców kluczowe w tym momencie. U nas oczywiście nic nikt nie wie. A więc czy trzymać jeszcze pracowników, czy już zwalniać, czy będzie wystarczająco pieniędzy na opłaty za pojazdy/lokal/plac manewrowy? Masakra.
Z tego wszystkiego wyłamały się dwa ośrodki egzaminujące. WORD w Warszawie i Nowym Sączu zaczynają pracę. Ten pierwszy już od dziś (wszystkie kategorie prócz praktyki na B), a ten drugi w zakresie każdej kategorii dokładnie od 27 kwietnia.
*** *** ***
A na stronach ministerstwa zostały ogłoszone terminy egzaminów kwalifikacyjnych dla kandydatów na egzaminatorów. I wiecie na kiedy? Egzaminy odbędą się w Gdańsku 22-24 maja. Czyli za około miesiąc. Ja się nie wybieram - raz że nie chciałbym być w większej grupie na sali, dwa że to bardzo daleko. Wolę Warszawę.
niedziela, 22 grudnia 2019
Egzamin na prawo jazdy 2020
Do tej pory bywało różnie, czasem czekało się nawet i godzinę (lub więcej) na swoją kolej. Szczególnie problem dotyczył dużych ośrodków egzaminowania. Co ważne, dotyczy to także egzaminu teoretycznego - ponieważ do chwili obecnej nie było sprecyzowane jak dużo może spóźnić się osoba zdająca egzamin.
Kolejną nowością, która z dużym prawdopodobieństwem pojawi się niebawem to wzrost kosztu podejścia do egzaminu. Przypomnę że w roku 2011 egzamin teoretyczny kosztował 22 zł, a praktyczny 112. Od roku 2013 do dzisiaj egzamin teoretyczny kosztuje 30 zł, a praktyczny 140 (kategoria B), czyli była to bardzo nieznaczna podwyżka, a ceny paliwa, koszty prowadzenia ośrodka oraz koszty zatrudnienia poszybowały mocno w górę. O ile wzrośnie opłata od przyszłego roku dokładnie nie wiadomo, ale pojawiają się głosy że maksymalnie do 400 zł. Myślę że tak gwałtownie raczej cena nie podskoczy, ale spodziewałbym się mniej więcej podwyżki o 100 lub 150% w stosunku do obecnych.
Jak tylko odpowiednie rozporządzenie pojawi się na stronach rządowych, dam znać.
wtorek, 23 lipca 2019
Praktyki egzaminatorskie
Następnym razem muszę być jeszcze bardziej czujny, wtedy nawet jeśli człowiek popełni błąd, to ja mu zwrócę uwagę, a i siebie będę uważniej kontrolować. Dziennie przeprowadzam cztery egzaminy teoretyczne, więc szybko mi idzie (muszę mieć 10).
I wciąż mi się to podoba, zwłaszcza praktyka. Stresuje bardzo, ale to głównie dlatego, że muszę zapamiętać i stosować wszelkie "zasady" egzaminatora, u którego robię praktyki. Tzn. wszystko musi być takie, jak on sobie tego życzy mimo, że przepisy nie określają tego aż tak dokładnie. Fajnie też spotkać się z kolegami z kursu i wymienić wrażeniami, bo każdy z nas prawie kipi od nadmiaru emocji :)
środa, 10 lipca 2019
Kurs dla...[9]
Podczas kursu muszę mieć co najmniej 20 obserwacji egzaminów teoretycznych oraz tyle samo egzaminów praktycznych - na placu manewrowym oraz w ruchu drogowym. Ponieważ dziennie mamy 5-6 egzaminów teoretycznych, dość łatwo je "zrobić", gorzej z praktyką - jeśłi trafią się osoby gorzej jeżdżące zdarza się, że nie wyjeżdżają nawet z placu manewrowego, co mi nic nie daje - ponieważ nie mam zaliczonego miasta. I tak czasem w ciągu dwóch godzin mam 6 egzaminów, a czasem nie mam wcale.
Egzaminowani zwykle reagują uśmiechem, gdy jestem przedstawiany jako obserwator, który siedzi sobie cichutko w aucie. Ale są także tacy, którzy uważają że nie udało im się zdać z tego powodu, że ktoś siedział z tyłu. Absurd, ale jak wiadomo - różni są ludzie. Nie mają prawa odmówić odbywania mi praktyk - mało tego - po zaliczeniu obserwacji będę przeprowadzał takie egzaminy: 10 teoretycznych oraz 10 praktycznych pod nadzorem egzaminatora, który będzie czuwał na poprawnością procedur. Bardzo mi się to wszystko podoba, egzaminatorzy mnóstwo tłumaczą, pokazują i objaśniają. Oczywiście każdy z nich trochę inaczej prowadzi egzamin, tak więc doświadczenie bardzo cenne.
niedziela, 30 czerwca 2019
Nowości na egzaminie praktycznym
- osoba niepełnosprawna będzie mogła podejść do praktyki w zakresie kategorii AM na quadzie (czterokołowiec lekki), lub trójkołowym motorowerem;
- dokument, który potwierdza tożsamość osoby to także: tymczasowe zaświadczenie tożsamości cudzoziemca, polski dokument tożsamości cudzoziemca, zgoda na pobyt tolerowany;
- egzamin nie może być przeprowadzony jeśli osoba egzaminowana naraża swoje życie i zdrowie na uszczerbek - chodzi tu o niebezpieczne zachowania osoby zdającej na placu manewrowym;
- egzaminator przerwie egzamin, jeśli pojawią się błędy wynikające z tabeli nr 1 załącznika nr 2 do rozporządzenia - do tej pory egzaminator mógł przerwać ale nie musiał - sam oceniał kwalifikację błędu;
- egzaminator zwraca uwagę na umiejętność zapewnienia bezpieczeństwa wszystkich użytkowników dróg, w szczególności najsłabszych i najbardziej narażonych, przez wykazywanie należytego szacunku dla innych - tego zapisu do tej pory nie było, chodzi o pieszych i rowerzystów w szczególności;
- podczas realizowania zadania "hamowanie do zatrzymania" nie obowiązuje już prędkość 50 km/h - w tym momencie jest ona ograniczona jedynie miejscem wykonywania zadania;
- wspomniana wcześniej tabela nr 1 załącznika nr 2 została nieco zmieniona, m.in dodano sytuację kiedy zachowanie osoby egzaminowanej może skutkować kolizją lub wypadkiem (przerwanie egzaminu), oraz nieupewnienie się przed wjazdem na przejazd kolejowy czy nie zbliża się pojazd szynowy (przerwanie egzaminu);
poniedziałek, 24 czerwca 2019
Śmiertelny wypadek podczas egzaminu
Źródło
niedziela, 26 maja 2019
Geniusz
Na placu manewrowym wylosował sprawdzenie oleju oraz świateł mijania. O ile olej omówił w miarę ok (na tyle, aby pozwolić mu kontynuować), o tyle zamiast świateł mijania facet (29 lat) włączył kierunkowskazy. Sprawdził je oba, następnie podczas przygotowania do jazdy prawe lusterko ustawił na tylne koło - czyli na sam dół. Dla mnie było to już bez różnicy, bo i tak źle sprawdził światła. Daję mu więc drugą próbę, którą zgodnie z przepisami ma i jeszcze raz pytam go, czy pamięta co ma sprawdzić - potwierdza prawidłowo że są to światła mijania i sprawdzenie oleju (chociaż mówi niewyraźnie i z dużą trudnością składa zdanie).
Za drugim razem też włącza kierunkowskazy zamiast mijania, lusterka prawego już nie ruszając (nadal na koło). Wynik egzaminu jest negatywny, ale może kontynuować egzamin (chyba że nie chce). Pytam go, co z tymi światłami a on się patrzy na mnie jak w obraz. Jego bardzo bardzo bardzo tępy wzrok nie daje mi podstaw do tego, aby sam zorientował się o co chodzi. Tłumaczę mu więc, jak na wykładzie - że światła mijania to nie to samo co kierunkowskazy, ale on nadal nie rozumie. Wydukał z siebie kilka słów, nie do końca zrozumiałem - coś w stylu "mijam więc kierunki".
W końcu pytam go, na jakich światłach jeździł podczas kursu, a on na to: "do końca" (w tym momencie tępy wzrok skierował na przełącznik świateł). Spoglądając na niego i słuchając tego co powiedział musiałem chwilę się zastanowić co zrobić dalej, a przede wszystkim ochłonąć. Chyba jednak przedszkolak uczony przez 30 godzin wiedziałby więcej niż on. Niestety zadecydował, że chce jechać na miasto :(
100 metrów od placu jest sygnalizacja, wyświetlane jest czerwone. Jego reakcja zerowa - tak jak jechał te 30 km/h (bardziej się nie rozpędził) tak próbował przejechać dalej. Wyhamowałem auto z niewielkim piskiem opon i w tym momencie nie musiałem już przeprowadzać dalej tego egzaminu (zgodnie z przepisami kiedy spowoduje zagrożenie). Uff, zjechaliśmy na bok i przez ponad 20 minut tłumaczyłem mu co powinien zrobić aby zacząć jeździć jak człowiek, lecz jego wzrok nie wskazywał aby rozumiał co mówię. Niezależnie od tego chciałem dotrwać do końca godziny i po prostu aby już wysiadł z auta...
























