Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tulipany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tulipany. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2025

Podsumowanie tygodnia 397

Poniedziałek 

Po pracy jadę do dużego miasta, ale tylko na trzy godziny (koncert jazzowy). Wracając mam po drodze burzę, słońce oraz piękną tęczę - i to więcej niż jedną. 

Wtorek

Jeszcze spokojny dzień. Bardzo zimny. 

Środa

Masakra. Klienci dają do wiwatu, zaciskam zęby. Na domiar złego manager znowu stawia nierealne oczekiwania. Wzywa mnie trzy razy w ciągu jednego dnia...

Czwartek

Też fatalnie. Po południu jestem wymęczony strasznie. Idę na sauny z nadzieją na relaks. Sporo ludzi, ale raczej nikt ze znajomych.

Piątek

Potrzebuję weekendu i odpoczynku. Ponadto dopada mnie jakoś wirus, więc apteka i leki wchodzą do gry.

sobota, 17 maja 2025

Podsumowanie tygodnia 396

Poniedziałek 

Kolejny zimny dzień. Wyciągam kurtkę zimową, którą uprałem i schowałem w szafie. 

Wtorek 

Szczegóły dzień. Do południa kilka SMS-ów z życzeniami. Wieczór spędzam w spa, które funduję sobie w ramach relaksu i dbania o siebie 😎

Środa

Doglądam kwiatów koleżanki. Okazuje się, że cytryna próbuje ożyć! Podlewam ją delikatnie, żeby nie przesadzić. 

Czwartek

W pracy spokój. Po pracy drzemka, która powoduje że w nocy nie mogę spać. Wciąż zimno. Spółdzielnia znowu uruchomiła grzanie - więc zanim zakręcam kaloryfery mam dość gorąco w mieszkaniu. 

Piątek

Kiedy przyjdzie lato?! Mam tego dość, wykupuję wyjazd na Santorini. Za kilkanaście dni będę wygrzewał się w tamtejszych gorących i słonecznych klimatach.

poniedziałek, 5 maja 2025

Długi weekend

Spędzam poza domem, dzieląc tych kilka dni na: wędrówki po Świętokrzyskim Parku Narodowym, spływ kajakiem po Czarnej Nidzie oraz relaks w Basenach Tropikalnych w kieleckim kompleksie Binkowski.

W Parku dość dużo ludzi, ale wybieram szlaki mniej uszęszczane przez innych, co daje mnóstwo frajdy, możliwości posłuchania śpiewu ptaków i błogiego spokoju. 




Na spływie bardzo przyjemnie - udało mi się uniknąć płynięcia ze zorganizowaną (i bardzo głośną) grupą. Nieco ponad 4 godziny odskoczni od codzienności.


Na basenach mnóstwo ludzi, ale w strefie 18+ zupełnie inaczej. Pełna kultura, delikatne oświetlenie, dużo nagości i kilka zabiegów pielęgnacyjnych. I świetna muzyka. W ramach odpoczynku jacuzzi na dachu z widokiem na zachód słońca, coś wspaniałego!


Wracając do domu denerwuję mnóstwo kierowców. Jadę zgodnie z przepisami, co powoduje dużo napięcia i niebezpiecznych sytuacji - wyprzedzają mnie kiedy tylko nadarzy się okazja. Gdy zatrzymuję się na "strzałce warunkowej" od razu trąbią. Po drodze nie mijam żadnego patrolu policji. 

Wstępuję do smacznej ale bardzo drogiej restauracji na obiad (trzeba poczekać na wolny stolik) i bezpiecznie wracam do domu. Czas planować kolejny wyjazd :)

sobota, 3 maja 2025

Podsumowanie tygodnia 394

Poniedziałek 

Kolejne coraz cieplejsze dni. Na saunach luźniej zaczyna się robić, co daje jeszcze więcej przyjemności z korzystania.

Wtorek 

Tymczasem w pracy trochę zmian, ale nie bezpośrednio dla mnie. Mnóstwo nerwów (też nie dla mnie) i ogólnego bałaganu.

Środa 

Po pracy przejażdżka rowerowa po lesie i relaks nad wodą. 

Czwartek 

Rozpoczęcie majowego sezonu na tulipany. Jak co roku w każdym wpisie w tym miesiącu będę umieszczał zdjęcia tych pięknych kwiatów.



Piątek 

Odpoczynek i relaks. Piękna pogoda (choć zapowiadano burze).

niedziela, 20 kwietnia 2025

Trochę lenistwa

Czas świąteczny wykorzystuję na odpoczynek, ale też aktywność fizyczną. Zamiast mazurków i innych makowców na stół trafiają babeczki Pastéis de nata oraz bezy. Jedne i drugie z obniżoną ilością cukru, bo powinienem ograniczać ich spożywanie.



Babeczki robi się w dość prosty sposób, a efekty są wspaniałe, oczywiście trochę im brakuje do portugalskiego oryginału, ale są bardzo smaczne - zwłaszcza na ciepło. 



Bezy to prościzna. Gorzej, gdy trzeba je upiec na starym piekarniku bez możliwości ustawienia konkretnej temperatury, lub gdy ów Stary piekarnik z jednej strony grzeje mocniej a z drugiej słabiej.

Poza tym trochę spacerów i wycieczek rowerowych - czyli głównie w poszukiwaniu pięknych tulipanów. 

sobota, 25 maja 2024

Podsumowanie tygodnia 345

Poniedziałek

Znów zupełnie bez entuzjazmu. Idę do pracy jak na ścięcie, na szczęście z każdą godziną jest coraz lepiej.

Wtorek

Ciężki dzień, po pracy łapię trochę czasu dla siebie, a późny wieczorny spacer poprawia mi nastrój.

Środa 

Dostaję kartkę od Grażyny, oraz kilka upominków z podróży od innej osoby. Tu niestety wkradła się dziwaczność obdarowującej, ale może że względu na wiek nie dziwi mnie to tak bardzo.

Czwartek 

W końcu. Zmieniam operatora sieci komórkowej. Z Nju mobile przenoszę się do T-Mobile. Głównie z tego powodu, że mam sporo miejsc bez zasięgu. Czy zmiana okaże się tą na lepsze zobaczę już w ten weekend.

Po południu wybieram się na miasto, gdzie odbywa się koncert orkiestry wojskowej. 

Piątek 

Zmęczenie daje o sobie znać. Po pracy odpoczywam na balkonie z krzyżówką, a także wybieram się na rower do lasu. 

sobota, 18 maja 2024

Podsumowanie tygodnia 344

Poniedziałek

Poniedziałki są coraz bardziej trudne. Świadomość że znowu zaczyna się kolejny tydzień z klientami jest tak podła, że robi mi się niedobrze. Znajoma mówi, że to objawy depresji i że powinienem do lekarza iść. 

Tymczasem ten dzień jest dla mnie wyjątkowy, bo to dzień urodzin. Dostaję kilka SMS-ów i życzeń telefonicznych. Miło.

Wieczorem idę popływać na basen, oraz wygrzać się na saunach. Jest mało ludzi i całkiem przyjemnie. 

Wtorek 

Z samego rana wiadomość od Uli. Pyta czy już dostałem przesyłkę, ale w skrzynce pocztowej pusto. W pracy kontrola i porządna reprymenda od przełożonego. Ostatnio powiedział że nie będzie ingerował w moje decyzje, ale najwyraźniej zmienił zdanie.

Po południu dostaję avizo z poczty. 

Środa 

Z samego rana odbieram przesyłkę od Uli. Nie bez przeszkód, bo chociaż całkiem miły pan bardzo się starał to nie mógł podłączyć tego urządzenia na którym się trzeba podpisać odbierając przesyłkę. Dwoił się i troił, aż w końcu wydał mi paczkę przez okienko swojej koleżanki. Wcześniej go tam nie widziałem, chyba to ktoś nowy. Ale w tym wieku? 

W Departamencie nie miałem sposobności do zajrzenia, choć kusiło mnie bardzo! Wieczorem otworzyłem, a tam przepiękne kartki (2) ze świetnymi życzeniami - takimi trafionymi w sedno, książka oraz czekolada. Totalne zaskoczenie!



Czwartek 

Protokół z kontroli wtorkowej. Przełożony spuszcza z tonu i stwierdza, że w sumie to miałem prawo podjąć taką decyzję i że ogólnie jest ok. No super. Najpierw zjechał mnie od góry do dołu, a potem bez żadnego przepraszam stwierdził że jest ok. Masakra. 

Dostaję kartkę pocztową z Mazur od Darka i cudArteńki.

Po pracy jeżdżę rowerem po lesie. Piękne ścieżki zachęcają do rekreacji i odpoczynku. 


Piątek 

Niebawem wyjeżdżam na tygodniowe wakacje. Niby urlop wpisany w grafik, ale okazuje się że główny manager kręci nosem i wszystko to wisi na włosku. Po pracy idę na pizzę i lody a potem na miejscowe sauny. 

sobota, 11 maja 2024

Podsumowanie tygodnia 343

Poniedziałek

Budzę się ledwo żywy. W nocy trochę spałem a trochę nie, ale nic nie wskazywałoby na tak słaby poranek. Nie mam siły zwlec się z łóżka, boli każda cześć ciała. Jakoś wstaję i ogarniam się do roboty. Ale mam szczęście, moi klienci umówieni na dzisiaj są kompletnie nie przygotowani i przy okienku z nimi jestem dosłownie kilka minut i wracam na zaplecze. I do toalety, bo dochodzą problemy żołądkowe. Do domu nie mogę, na zwolnienie też nie. Muszę to jakoś przeżyć, koleżanka z innego działu przynosi mi kubek zaparzonej mięty co trochę pomaga. O 16 kładę się już u siebie na łóżku i nie mam siły na jakąkolwiek aktywność.

Wtorek 

Wciąż słabo, ale deko lepiej niż wczoraj. Pierwszy raz w tym tygodniu coś jem. Kanapki (2) z szynką i miksem sałat, ale sam nie wiem czy odczuwam głód czy nie. Stopniowo coraz lepiej, a wieczorem prawie całkiem dobrze.

Środa 

Do pracy jadę hulajnogą. Schodzę z niej na każdym przejściu i przeprowadzam, ale tam gdzie są przejazdy dla rowerzystów przejeżdżam. Na jednym z nich (3 pasy w jednym kierunku) pojazd najbliżej mnie zatrzymuje się, ja wjeżdżam i widzę że zza niego jedzie drugi, który w ogóle nie zwalnia. Zatrzymuję się gwałtownie i zeskakuję z hulajnogi, a pojazd przejeżdża kilka centymetrów od przedniego koła hulajnogi. Gość pojechał dalej, a ja już do chodnika wolałem się przejść.

Czwartek 

W pracy spięcia. Kolega kilka okienek dalej ode mnie robi mi niezbyt przyjemne uwagi - wyraźnie ma jakiś problem. Ignoruję go.

Piątek 

Wolne. Tzn nie do końca, ale tak prawie. Lubię takie piątki. Wcześniej szykuję autko, żeby ładnie się prezentowało. Przed południem jadę do dużego miasta i standard - 2.5 godziny na saunach, potem kolacja na mieście (uwielbiam sezon na szparagi!) i zasłużony odpoczynek!


czwartek, 9 maja 2024

Straty długiego weekendu

Kilka dni temu wyjechałem na długi weekend, w mieszkaniu zostawiłem kwiaty - podlałem je bardziej niż zwykle, ale i to nie pomogło. Bratki nie przeżyły tak długiego rozstania ze mną. 


Nawet zabrałem je z balkonu i wstawiłem do mieszkania, odsunąłem od miejsca gdzie bezpośrednio świeci słońce. Padły mimo tego. 


No trudno, chociaż szkoda mi ich. Gdy wróciłem natychmiast dałem im wodę, no ale było już za późno. Na szczęście wszystkie inne kwiatki spokojnie przeżyły. A za niecały miesiąc wyjeżdżam na krótkie wakacje daleko stąd, więc wtedy bratki miałyby jeszcze gorzej. 

A skoro maj - to jak co roku do każdego wpisu wrzucę co najmniej jednego tulipana. Zdjęcia pochodzą z tego roku i są to okazy, które udało mi się złapać w kwietniu, bo wraz z nadejściem maja tulipany się niestety skończyły. 

wtorek, 23 maja 2023

Jak w zegarku

Ostatnie trzy-cztery tygodnie były wyjątkowe. Jeszcze nie miałem aż tyle dodatkowej pracy. Do tej pory, gdy poświęcałem czas na naukę to dlatego, że miałem jakiś egzamin lub zaliczenie. Tym razem było inaczej. W czerwcu (dokładnie 28 czerwca) miną dokładnie dwa lata odkąd pracuję w Departamencie Spraw Trudnych i Beznadziejnych. To był różny czas, ale ogólnie - dziś zdecydowanie inaczej patrzę na to co wokół mnie. Przede wszystkim:
  • nabrałem odrobinę doświadczenia (co daje trochę więcej komfortu z trudnymi przypadkami);
  • początkowo skupiałem się na jednych obowiązkach, teraz rozdzielam czas między różnymi projektami (różnorodność jest dobra);
  • nowe projekty są ciekawe, inspirujące, rozwijające no i korzystne finansowo (lubię to!);
  • zdobyłem przychylność współpracowników (nie wszystkich oczywiście), dziś są dla mnie o wiele lepsi niż wcześniej;
  • jestem pewien, że pokazałem się z dobrej strony (manager ma do mnie większe zaufanie);
  • wypracowałem swój własny styl, który mi bardzo odpowiada;
Są też minusy, ale tam gdzie jest duża odpowiedzialność muszą być minusy. Wszystko jest do przejścia, w tej chwili wydaje mi się że nie ma rzeczy niemożliwych. A to że trzeba chodzić jak w zegarku, to może i lepiej? 

Ale wracając do ostatnich tygodni. Wydarzyły się w tym czasie dwa bardzo ważne dla mnie fakty, dwa spore projekty, które realizuję SAMODZIELNIE. Musiałem się do nich przygotowywać przez dużą część czasu - częściowo robiłem to pomiędzy klientami w pracy (manager pozwolił mi korzystać z jego stanowiska pracy) a resztę w domu. Pierwszy projekt zakończył się pełnym sukcesem, do managera dotarły same pozytywne opinie, dostałem nawet pochwałę - chyba pierwszy raz, ale to mało ważne. Lubię dobrze wypaść w ważnych sprawach, wszystko dopiąłem na ostatni guzik i nic mnie nie zaskoczyło, a niebezpieczeństwo wszelkiej maści było mnóstwo. Departament zyskał na tym bardzo dużo.

Drugi projekt, z mojego punktu widzenia jest jeszcze ważniejszy niż ten pierwszy - miał swój pierwszy finał wczoraj (poniedziałek). Znowu garniturek, pasek z czerwono-zielonym delikatnym akcentem oraz odpowiednio dopasowane Oliviery poszły w ruch. Wszystko odbyło się na najwyższym poziomie, jestem zachwycony! Muszę jeszcze pomyśleć o ładniejszym zegarku, to drobiazg - ale ważny. Reprezentuję cały nasz oddział Departamentu, muszę więc ładnie wyglądać. Poza tym pierwsze wrażenie - nastawienie, mimika, sposób ubrania, tembr głosu - wszystko to wpływa na to jak zostanę odebrany. I nie będzie już drugiej szansy, tzn. część druga projektu oczywiście będzie, ale ocena jaką dostanę podczas pierwszej minuty/dwóch pozostanie ze mną na długo.

Jeszcze w życiu nie miałem tak odpowiedzialnego zajęcia jak teraz. Czynności, które musiałem wykonać/przygotować sprawiały mi tak dużo radości, że nie zdawałem sobie sprawy z tego że po pracy siedziałem po 6-7 godzin przed komputerem non stop. Moja pozycja w Departamencie jest diametralnie inna niż wcześniej. Jednoznacznie ciężka praca prowadzi do sukcesu, muszę bardziej w siebie wierzyć.

Druga część finału odbędzie się na początku czerwca. Już wiem że startuję z innego, lepszego pułapu niż przed pierwszym. Raz, że zdobyłem mnóstwo przychylności dwa że bardziej wiem czego się ode mnie oczekuje. Pokłosie tego projektu będą się ciągnęły przez co najmniej 3-4 miesiące a może i dłużej. W tym czasie pozostanie mi już tylko dwie rzeczy - spijać piankę wytężonej pracy, zbierać pochwały od managera (:P) i nie tylko od niego. No i ładnie się ubierać, to przede wszystkim. Tu już nie ma dowolności.

Tymczasem jedne z ostatnich tulipanów:


sobota, 20 maja 2023

Podsumowanie tygodnia 292

Poniedziałek

To będzie trudny tydzień. Przygotowuję się do kolejnego projektu. Mnóstwo pracy, po południami do późnego wieczora spędzam przy komputerze.

Wtorek

W pracy pomiędzy klientami, potem znowu w domu. Nauka i przygotowania intensywne. Wieczorem wykorzystuję dodatkowo czas, który był zarezerwowany na spotkanie z pewną osobą która odwołała wizytę.

Środa

W dalszym ciągu nie mam czasu ani na spacer ani na saunę. Kulminacja projektu jeszcze w tym tygodniu.

Czwartek

Nie panuję nad nerwami w pracy. Mój pierwszy klient trochę oberwał, mam wyrzuty z tego powodu. I psuje mi to cały dzień.

Piątek

Po pracy znowu praca. Ale wieczorem wybieram się na półtoragodzinny spacer. Jest zadziwiająco ciepło, bo wczoraj było wietrznie i tak zimno, że musiałem wyciągnąć grubszą kurtkę do pracy.

sobota, 13 maja 2023

Podsumowanie tygodnia 291

Poniedziałek

Szykuje się ciężki tydzień. Mnóstwo spraw na głowie, do tego dużo roboty w pracy i po pracy. Muszę ogarnąć kolejny rozległy temat, który - zrobiony raz - wystarczy na długo, ale popołudnia do późnej nocy mam pracujące w domu.

Niestety tulipany już przekwitają. Tak się zastanawiam, gdzie w Polsce można je podziwiać? Kilka lat temu byłem w Łodzi w ogrodzie botanicznym, było tam przepięknie od tych wszystkich kolorów. Na samym dole wpisu kilka zdjęć stamtąd.

Wtorek

Ostatnie przymiarki. Jednak jutro będę musiał kupić inną białą koszulę, bo ta którą mam - nawet ładna - to jakoś słabo się układa z krawatami.

Środa

Kończę projekt. Pozostała kosmetyka materiału, więc wyrobiłem się wcześniej niż myślałem. Ale to lepiej, bo na horyzoncie kolejne wyzwanie. Po pracy szybka wizyta w galerii handlowej - kupuję koszulę i pasek z dyskretnym akcentem zielono-czerwonym.

Czwartek

Pierwszy raz piekę chleb bez mąki - tylko na ziarnach. Wyszedł przepyszny! A poza tym robię ciasto ze śliwkami i drugie z jabłkami. Zabieram je jutro do pracy.

Piątek

Niby luz, a jednak nie. Ale miło i fajnie, spijam śmietankę z kilkudniowych przygotowań :) Po wszystkim wzywa mnie główny manager który wyraża swoje zadowolenie. 






sobota, 6 maja 2023

Podsumowanie tygodnia 290

Poniedziałek

Odpoczywam. Piękna pogoda, więc korzystam ile się da :) 

Wtorek 

Wciąż odpoczywam. Pogoda wciąż ok. Uskuteczniam spacery. 

Środa 

Powinienem się uczyć, ale dzień ucieka jak przez palce. A w sumie nic ważnego nie robię. 

Czwartek

Czuje się jakby był poniedziałek. W pracy spokój. 

Piątek 

Popołudniowa sauna. Mało ludzi, miła atmosfera. I znowu wolne 😀


poniedziałek, 1 maja 2023

Dmuchawce latawce

Poniedziałkowa pogoda skłaniała do wybrania się na wycieczkę. Było dużo spacerowania i leśne powietrze, trochę zmęczenia i późny obiad, ale najciekawszy spektakl był wieczorem - zachód słońca. Specjalnie wracając do domu wstąpiłem nad zalew i czekałem... 


Trochę przeszkadzała mi w tym grupka rozwydrzonych, głośno zachowujących się młodych chłopaków, no ale trudno.


Słońce powoli chowało się za horyzontem, ale wciąż widoki były piękne.


Im dalej od rozwydrzonych, tym ciszej i więcej trzciny.



Dmuchawce także użyłem do fotografowania, najpierw w wersji bardzo zbliżonej.


Druga wersja - to pojedynczy obiekt na tle słońca.


Ostatnia wersja to zespół dmuchawców.



A skoro to maj - to jak zawsze w każdym wpisie będą się pojawiać tulipany - najpiękniejsze kwiaty jakie tylko są :)