Po raz kolejny uświadamiam sobie, jak wiele powinienem przemyśleć zanim zacznę działać, zanim coś powiem lub napiszę... Kilka dni temu na pewnym forum napisałem coś... a już w ciągu dnia - góra dwóch okazało się, że jestem zupełnym dinozaurem...
Nie dość że już nie młody (czy to się powinno pisać razem?! - mniejsza z tym), to umysł ma wąski, stygmatyzuje i szufladkuje nadal. A obiecał sobie, ba - postanowił że będzie się rozwijał, poszerzał horyzonty... ale ale - i tak już jest lepiej niż wcześniej. Więc może nie ma co przeżywać?
A w kwestii dinozaurów - na szczęście można to traktować z przymrużeniem oka, można spojrzeć na to z jedynie słusznej strony - życzliwości, dobrego humoru, chęci pomocy lub jak kto woli - wszystkie chwyty dozwolone :)
W sumie, gdyby ktoś złośliwie chciał - mógłby doskonale wbić we mnie grubą szpilę, zadać ból w najczulszy punkt, zadrwić i zaśmiać się i co tam jeszcze - można powiedzieć, że w pewnym sensie odsłoniłem się. Co prawda tylko na chwilę i tylko w wąskim kręgu - ale jednak - jeśli ktoś chciałby, sytuacja idealna.
Moja bezbronność z czasem zniknie, a gdy ten post się opublikuje to nie pozostanie po niej ani śladu. I dobrze, choć to interesujące - zapewne za drugim razem rozegrałbym to identycznie, bo dlaczego miałbym cokolwiek udawać? :) Bardzo dobrze się z tym czuję, niech nic się nie zmienia :)
A przypieczętowaniem doskonałego nastroju (mimo wszystko doskonałego!) niech będzie pyszny pierniczek w towarzystwie Impry - czarnej, wyrazistej liściastej - a w tle piękne zatoczki Sozopola... :))
PS. poborów wciąż na koncie nie ma, "jadę" już na rezerwach! Ale A5 robi piękniejsze zdjęcia niż mój stary G2 mini, jest też bardzo szybki. Korzystanie z niego to czysta przyjemność. Zdjęcia umieszczone w tym wpisie są zrobione jeszcze starym telefonem.
Wesołych Świąt.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą forum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą forum. Pokaż wszystkie posty
sobota, 26 marca 2016
piątek, 29 października 2010
Grzybki
Zamówiłem 3, przysłali mi 4. Pewnie to taki przedświąteczny (mam na myśli święta grudniowe :P) bonus, bo zapłaciłem za 3 sztuki. No i dalej jestem na poszukiwaniach - bo jak to ja - wolę mieć prezenty kupione wcześniej, by potem śmiać się z tych co zamawiają w ostatniej chwili.
niedziela, 26 września 2010
Po-urlopowo ...
Wróciłem z urlopu i od razu oddałem się w wir pracy (tak się to pisze ?). Rano jazdy, potem wykłady, a potem padam ze zmęczenia.
W mieście niektóre remonty dobiegły końca, zatory są mniejsze, całkiem fajnie się jeździ. Niebawem może zrobię jakieś fotki ? Tylko kogo prócz mnie interesują skrzyżowania ? :P
Koncert, o którym niedawno pisałem został odwołany.
A na forum o którym także kiedyś wspominałem czuję się coraz bardziej obco.
Bilans zysków i strat w ubiegłym tygodniu mimo wszystko wychodzi na plus :)
Na koniec fotka:
W mieście niektóre remonty dobiegły końca, zatory są mniejsze, całkiem fajnie się jeździ. Niebawem może zrobię jakieś fotki ? Tylko kogo prócz mnie interesują skrzyżowania ? :P
Koncert, o którym niedawno pisałem został odwołany.
A na forum o którym także kiedyś wspominałem czuję się coraz bardziej obco.
Bilans zysków i strat w ubiegłym tygodniu mimo wszystko wychodzi na plus :)
Na koniec fotka:
środa, 4 sierpnia 2010
Bad day
Od samego rana boli mnie coś w okół szyi. Ból jest dość spory, nie pozwala na poruszanie głową, co jest średnio fajny w tym zawodzie. Na większości skrzyżowań z trudem obserwuję sytuacje. To chyba efekt wczorajszej zbyt długiej rozrywki przed komputerem ? Jeśli tak, to wina niejakiego RR`a. Wysłał mi klucz do pewnej gry, a ja zamiast odpocząć wciągnąłem się w grę on-line ...
Po drugie, miałem dziś dwie bardzo wyczerpujące godziny. Pewna kursantka ma problemy z jazdą. Ze wszystkim. No, ale że instruktor ma być prawie psychologiem, słuchając jej problemów, żalów i tym podobnych histe(o)rii, przesiedziałem a raczej - przeżyłem te dwie godziny. Dłużyły się jak cholera !
Po trzecie, cały dzień padał deszcz. Nawet nie miałem jak wyjść z auta rozprostować kości. Że też nie wziąłem parasolki !
Po kolejne - wróciwszy do domu, od razu miałem kilku rozmówców na GG. Na forum przewrót. Wszystko stanęło na głowie, runęło jak nieudolnie zbudowany domek z kart. Wkurzyło mnie to, bo było to miejsce wyjątkowe. Fajne, ciekawe - lubiłem spędzać tam czas. Ale to już nie wróci.
Tak jak i ten bad day się kończy. Oby jutrzejszy był lepszy :)
Po drugie, miałem dziś dwie bardzo wyczerpujące godziny. Pewna kursantka ma problemy z jazdą. Ze wszystkim. No, ale że instruktor ma być prawie psychologiem, słuchając jej problemów, żalów i tym podobnych histe(o)rii, przesiedziałem a raczej - przeżyłem te dwie godziny. Dłużyły się jak cholera !
Po trzecie, cały dzień padał deszcz. Nawet nie miałem jak wyjść z auta rozprostować kości. Że też nie wziąłem parasolki !
Po kolejne - wróciwszy do domu, od razu miałem kilku rozmówców na GG. Na forum przewrót. Wszystko stanęło na głowie, runęło jak nieudolnie zbudowany domek z kart. Wkurzyło mnie to, bo było to miejsce wyjątkowe. Fajne, ciekawe - lubiłem spędzać tam czas. Ale to już nie wróci.
Tak jak i ten bad day się kończy. Oby jutrzejszy był lepszy :)
czwartek, 6 września 2007
Kultura jazdy. Zator drogowy.
Tak jak obiecałem, najpierw o nauce jazdy w korku.
Palpatine w jednym z komentarzy napisał, iż przyszłych kierowców nie uczy się jeździć w korkach (chodzi o zatory drogowe). Myślę, że to nie jest do końca tak, ponieważ chyba nie ma sytuacji, aby podczas całego szkolenia 30-godzinnego nie było okazji do takiej jazdy.
U mnie wygląda to następująco: gdy osoba ma już podstawy za sobą (ruszanie/hamowanie/skręcanie itp), wjeżdżamy powoli do centrum, a tam prawie zawsze są zatory. Nauka w tym momencie polega na uświadomieniu kursantowi tematu zależności względem innych kierujących. Bo za chwilę to on może znaleźć się na podporządkowanej, z której nie da się wyjechać bez uprzejmości innych, to on będzie potrzebował zmienić pas ruchu na zakorkowanej jezdni, wreszcie to on będzie potrzebował włączyć się do ruchu (np. z jakiejś zatoczki). Podobne sytuacje można długo wymieniać. Postawienie się po tej drugiej stronie, łatwiej pozwala na zrozumienie problemu jazdy mądrej i efektywnej podczas zatorów drogowych (choć nie tylko).
Myślenie, koncentracja także są bardzo ważne podczas takich jazd. Do tego dochodzi jeszcze nauka pozytywnych gestów (co niektórzy kursanci uważają za dziwne i nieodpowiednie). Częstym problemem jest brak cierpliwości, a także kultury (mam na myśli swoich uczniów). Ich komentarze niejednokrotnie mnie zaskakują i zmuszają do stłumienia. Ludzie wtedy dziwią się, dlaczego nie pozwalam im komentować i popędzać innych. Swoją drogą - skądś muszą wynosić te negatywne cechy. Najpewniej z najbliższego otoczenia - domu, kolegów itp z którymi mają okazję podróżować. Wyhamowanie tych złośliwych emocji także mieści się wg mnie w pojęciu nauki jazdy.
Tak w wielkim skrócie robię ja. Temat jest bardzo ciekawy i na pewno nie został wyczerpany.
A teraz o egzaminie:
Trafiliśmy do egzaminatora, z którym miałem średnio miłą rozmowę na poprzednim spotkaniu. I tu pełne zaskoczenie - on bardzo miły, niezwykle rozmowny (opowiadał o osach, autach, egzaminach, korkach i wypadkach !) - a wszystko to w 15 minut - kiedy kursantka sprawdzała stan techniczny, a potem (tak jak sądziłem już wcześniej) cofając na łuku nie zmieściła się i był koniec. Ależ mnie zaskoczył - czyli można być miłym i ludzkim ?
A teraz o innych bzdurach:
Wczoraj opuściłem pewne forum, na którym byłem od niedawna i nie zdążyłem się tam zbytnio zadomowić. Sądziłem, że łatwiej będzie należeć do tego grona, z uwagi na pewne podobieństwa. Jednakże troszkę się pomyliłem. Wkurzało mnie to szukanie podtekstów, licytacja głupoty niektórych użytkowników, brak pracy moderatorów i kilka innych spraw, dlatego sobie poszedłem. Dziś czuję się nieco dziwnie. Przeglądałem, co nowego napisali ale jutro już chyba nie będę.
A może to ja jestem zbyt wymagający ? Będąc moderatorem na innym forum, czasem słyszę opinie iż jestem zbyt sztywny w tym co robię. Zasady/regulamin jest jasny. Rozumiem, że ktoś może czegoś nie-doczytać (choć powinien zerknąć do regulaminu), ktoś może się pomylić itp itd. Ale jeśli raz, drugi - zwracam uwagę a to nie pomaga - to sorry, ale ostrzeżenie(a) leci na konto. Jeśli administratorowi to nie pasuje, to niech mnie wywali (:P), choć akurat na moim forum administrator wpada na forum raz na 4 dni. On także mnie wkurza, bo nie dba o to i nie ma go gdy jest potrzebny - ale trudno. Ja robię swoje a za resztę odpowiada administrator.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




