Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 kwietnia 2026

Podsumowanie tygodnia 455

Poniedziałek 

Rytm dnia niezmienny. Praca, potem szybki obiad i nauka. Jedynie na basen i sauny nie chodzę z powodu braku czasu.

Wtorek 

Jeden ze współpracownikami chce mi wbić szpilkę i przez dłuższy czas zwraca się do mnie po nazwisku. Ogólnie źle mi się to kojarzy, bo pamiętam nauczycielkę z podstawówki, która miała podobne zamiary i też mówiła do mnie po nazwisku a do innych uczniów po imieniu. 

Olewam współpracownika i z uśmiechem na twarzy robię swoje. Choć gdzieś wewnątrz boli.

Środa

Prowadzę szkolenie dla zaprzyjaźnionych departamentów z innych miast. Jest miło i przyjemnie, a pracę kończę chwilę po trzynastej. Główny manager chwali mnie aż trzy razy, ale dociera to do mnie dopiero przed wieczorem.

Czwartek 

Spotykam sąsiadkę. Mówi, że rozmawiała z tymi którzy nie grzeszą higieną oraz, że problemem jest facet. Bardzo oszczędza on wodę i mydło, stąd ten odór na klatce schodowej. 

Ostatnio jest jakby trochę lepiej, ale nie wiem czy to zasługa odświeżaczy powietrza czy może zaczął się chociaż trochę obmywać?

Piątek 

Marzę o saunie i basenie, ale to musi poczekać. Po południu w przerwie między ustawami i rozporządzeniami piekę szybki sernik z musem malinowym. Trudno mi wytrzymać żeby się schłodził i próbuję gdy jeszcze jest letni. Pyszny! A zimny będzie jeszcze lepszy. Tak jak poprzednio ma 0 cukru, ale tym razem nie dodałem masła i jest smaczniejszy. 

Pakuję utensylia oraz szykuję się do pracy w sobotę - to tylko dyżur, czyli przyjemniej niż zwykle, ale biała koszula sama się nie uprasuje. 

sobota, 14 lutego 2026

Podsumowanie tygodnia 445

Poniedziałek 

Osłabienie prawie minęło, ale sen wciąż dość średni. Zatem rano wstaję zmęczony i wtedy najchętniej bym spał, lub w ciągu dnia.

Wtorek 

Leki na sen nie działają. Po kilku dniach postanawiam ich nie brać.

Środa

Kino. "Pies 51" - świetny film, który trzyma w napięciu do samego końca. Polecam.

Czwartek 

Popołudnie na basenie. Trochę nie mam sił, ale odrobina ćwiczeń a potem odpoczynek na saunie dobrze na mnie wpływa. Szkoda, że ten efekt jest taki krótki.

Piątek 

Dzień staje się coraz dłuższy. Po południu wciąż jest widno i to oznacza że wiosna coraz bliżej. Tego dnia jest słonecznie, zatem szczególnie widać te zmiany.

sobota, 27 września 2025

Podsumowanie tygodnia 415

Poniedziałek 

Po kilku dniach wolnego, wracam do Departamentu. "Koledzy" ubolewają, że wróciłem bo "podczas twojej nieobecności tak dobrze nam się pracowało" - ależ miło mi się zrobiło jak to usłyszałem. No trudno, muszę ich tolerować. Są, bo są - to tak jak z indykami australijskimi. 

Tymczasem po zakończeniu ważnego  projektu kilka dni temu, konto zostało dość solidnie zasilone. Nie spodziewałem się że aż tak. 

Wieczorem coś w szyi zaczyna mnie boleć, ale nie biorę tego na poważnie.


Wtorek

Środek nocy. Budzi mnie ból z lewej strony kręgosłupa, szyi, oraz lewej ręki. Chwilę leżę spokojnie, cisza jak makiem zasiał. Próbuję się przekręcić, ale nie mogę. Najmniejszy  ruch uwalnia taką dawkę cierpienia, że leżąc nieruchomo zamieram. Mam wrażenie, że cała moja lewa strona podjęła decyzję o natychmiastowym strajku. Jedyne co, to mogę oddychać. Ale muszę się obrócić, bo za chwilę wyjdę z siebie. Staram się nie myśleć o tym co czuję, tylko w jakikolwiek sposób podrzucić ciało do góry i przekręcić się na drugi bok. Opieram się bardzo powoli na prawym łokciu, i próbuję zmienić pozycję, ale odczuwam tak ostry ból, że momentalnie opadam w dół.

Wyczerpała mnie ta próba, muszę odpocząć. Zastanawiam się, gdzie tak mogłem się załatwić? No fakt, zdarzyło mi się jechać z otwartym oknem (i to właśnie z lewej strony), ale także pływałem sporo w zewnętrznym basenie, a jakoś szczególnie ciepło nie było... No i ostatnio zagrzałem się jadąc rowerem a było dość wietrznie... Dobra, wystarczy użalania się nad sobą, muszę się odwrócić bo inaczej zwariuję. Zaciskam zęby i tym raz robię zdecydowany i szybki ruch obracający moje - mam wrażenie - wiotkie ciało na drugą stronę. Coś "zgrzytnęło", albo mi się tylko wydawało, ale udało się - ułożyłem się na lewym boku. Uff. Niestety po chwili czuję się gorzej niż wcześniej - mogłem domyśleć się, że skoro boli mnie lewa strona, to nie należy się na nią obracać. Staram się utrzymać głowę na jednym poziomie z kręgosłupem, lecz niewiele to pomaga. Muszę wrócić na poprzednią stronę... I takie atrakcje mam do samego rana.

Środa

Po nieprzespanej nocy z trudem zwlekam się z łóżka, a w zasadzie z wielkim bólem zasuwam się z niego. Chyba z nadzieją, że jak się rozchodzę to będzie lepiej. I było, ale tylko przez 2-3 godziny, a potem tylko gorzej. Będąc w przerwie między klientami biorę leki przeciwbólowe, które trochę pomagają. Mam szczęście, że klienci nie dopisali tego dnia - a ci co byli umówieni, szybko wychodzili. Kończę wcześniej i  idę na basen i saunę. Na basenie pływam machając lewą ręką jak oszalały. Pomyślałem, że jak ją porządnie rozruszam, to problem minie. Potem idę na saunę, z zamiarem wygrzania szczególnie bolącego miejsca. Wieczorem leki przeciwbólowe i jakaś maść kupiona w aptece. Dzięki temu (?) zasypiam w miarę dobrze.

Czwartek 

Trochę się bałem, że po tym maratonie basenowym lewa ręka mi odpadnie, ale jest na swoim miejscu. Dałem jej nieźle popalić. Ale ból jakby mniejszy, a głową ruszać mogę w prawie każdą stronę. 

W pracy całkiem nieźle, sporo wolnego czasu. Nie licząc tego: "Tomek, wkurzasz mnie, działasz na moje nerwy" - powiedział mi jeden ze współpracowników. Denerwuję go, bo sam niewiele osiągnął, także w Departamencie, ale nie ważne.

Piątek 

Słoneczny, ale zimny dzień. W pracy bardzo dobrze, wciąż działam na nerwy co niektórym, nawet niezły ubaw mam z tego powodu. Kończę wcześniej i idę na lody korzystając z tego, że wciąż są czynne. Potem spacer w słońcu, ale mało przyjemny bo wietrznie i zimno. Natomiast sobota i niedziela lekko wyjazdowa, przyjemnego weekendu!

sobota, 20 września 2025

Podsumowanie tygodnia 414

Poniedziałek 

W Departamencie sporo pracy, ale spokojnie. Potem mam ćwiczenia, które sprawiają że wracam do domu zmęczony.

Wtorek

Szybko kończę robotę i pakuję utensylia na dłuższy wyjazd. 

Środa

Wyjeżdżam, dość daleko, zatem wstaję wcześnie rano. Po drodze sporo ograniczeń w ruchu (remonty) oraz wypadek (niestety śmiertelny - jak się później okaże). 

Czwartek 

Odpoczywam, ale także robię mnóstwo kroków. W nocy śpię jak zabity.

Piątek 

Powoli wracam do domu. Muszę zrobić kilka przerw na rozprostowanie kości. Niebo zachmurzone, momentami lekko pada.

Krótki spacer w parku, pogoda coraz ładniejsza. A gdy usiadłem na ławce, natychmiast przybywa paw. Nie znam jego zamiarów, zatem lekko zaniepokojony czy nie zechce mnie "zjeść" robię zdjęcia. Bo paw - jak się okazało - przybył zapozować.


Potem najprzyjemniejsza część dnia - wizyta w Turkusowym Wzgórzu u Hani. Po drodze mijam bardzo miłą parę polsko-francuską - zupełnie obcy pięknie się uśmiechając mówią "dzień dobry". Oni też wracają z Turkusowego. Niebo pojaśniało, a słońce w pełni wyłoniło się zza chmur. Byłem tam niezbyt długo, bo musiałem wrócić i nabrać sił na sobotnie atrakcje, ale o tym innym razem.


sobota, 12 lipca 2025

Podsumowanie tygodnia 404

Poniedziałek 

W pracy nudy. Po pracy najpierw niby mam mieć zajęte popołudnie, ale ostatecznie okazuje się że nie. Nic nie robię, odpoczywam. Dzwoni koleżanka (ta od podlewania kwiatów) i prosi o wymianę także drugiej klamki okiennej.

Wtorek 

Po pracy jadę do Castoramy i kupuję drugą klamkę. A potem odpalam laptopa i robię kolejny projekt na weekend.

Środa

Odwiedzam koleżankę i wymieniam klamkę. Okazuje się, że w głównych drzwiach balkonowych również możnaby wymienić klamkę na nową, co obiecuję zrobić.

Czwartek 

Odbieram kartkę z Chin. Widzę (po dacie wysyłki) że szybko doszła. Tymczasem moje kartki z Santorini chyba wciąż są gdzieś w trasie...

Piątek 

Niby weekend ale inny niż zwykle. Zostaję w domu, mam sporo roboty - także w sobotę i niedzielę. Obiad na mieście, potem lody i zasłużony odpoczynek. Pogoda nie pozwala na rower, więc wieczór spędzam w domu. Poprawiam ostatnie rzeczy w prezentacji na niedzielę (na sobotę mam już wszystko zrobione). 

sobota, 24 maja 2025

Podsumowanie tygodnia 397

Poniedziałek 

Po pracy jadę do dużego miasta, ale tylko na trzy godziny (koncert jazzowy). Wracając mam po drodze burzę, słońce oraz piękną tęczę - i to więcej niż jedną. 

Wtorek

Jeszcze spokojny dzień. Bardzo zimny. 

Środa

Masakra. Klienci dają do wiwatu, zaciskam zęby. Na domiar złego manager znowu stawia nierealne oczekiwania. Wzywa mnie trzy razy w ciągu jednego dnia...

Czwartek

Też fatalnie. Po południu jestem wymęczony strasznie. Idę na sauny z nadzieją na relaks. Sporo ludzi, ale raczej nikt ze znajomych.

Piątek

Potrzebuję weekendu i odpoczynku. Ponadto dopada mnie jakoś wirus, więc apteka i leki wchodzą do gry.

sobota, 26 kwietnia 2025

Podsumowanie tygodnia 393

Poniedziałek 

Wyniki badań w miarę dobre z tym, że muszę ograniczyć cholesterol oraz cukier (a zwłaszcza to pierwsze).

W ramach dbania o siebie wieczorny spacer z liczeniem kroków. Jest piękna pogoda, więc dużo spacerowiczów i biegaczy.

Wtorek 

W pracy nic ważnego. Po pracy basen i sauna. Coraz częściej zagadują osoby, które widzą mnie często (zwłaszcza w saunie).

Środa 

Wracam z pracy a tu kotek - wygrzewa się na samochodzie 🤓



Czwartek 

Ochłodzenie, ale żadnej czapki lub cieplejszej kurtki nie biorę. 

Koleżanka (opiekuję się jej kwiatkami) wróciła z dwutygodniowego wyjazdu. Zaleciła niezbyt częste podlewanie (bo wciąż chłodne wieczory), ale jedna z roślin upadła (cytryna). Miała zbyt mało wody - trochę słabo bo mógłbym się bardziej postarać i zainteresować a nie tylko podlać byle jak 😳 

Piątek 

Wyjazd do dużego miasta. Korki na drogach, sauny gorące jak zwykle a kolacja w domu. Miłego weekendu 😀

sobota, 15 marca 2025

Podsumowanie tygodnia 387

Poniedziałek 

Słoneczne popołudnie, więc idę na spacer. Ciepło tak, że nie wiadomo jak się ubrać. 

Wtorek

Względny spokój. I wciąż ciepło. Grudnik zaczyna kwitnąć.

Środa

Zastanawiam się czy nie pojeździć rowerem po pracy, ale rezygnuję. Dużo słońca, ale nieco wietrznie. A ja wciąż próbuję opanować zatoki.

Na mieście otworzyło się już pierwsze miejsce ze sprzedażą lodów. Ponieważ rzadko jestem w tych okolicach to nie wiem czy cieszą się dużym zainteresowaniem.

Czwartek 

Kontrola w pracy. Ale wszystko jest w porządku. Po pracy jadę do aquaparku, gdzie jest niecałe 40 osób na obiekcie. Czyli prawie pusto. Trochę pływam i saunuję.

Piątek

Grudnik rozkwita coraz bardziej. Co ciekawe tylko od strony okna, czyli lubi światło. I wodę, bo podlewam go trochę częściej niż zwykle.


sobota, 8 marca 2025

Podsumowanie tygodnia 386

Poniedziałek 

Tego dnia mam doczynienia z niezbyt czystymi (i pachnącymi) klientami. Co jakiś czas muszę wietrzyć salę, bo czuć było mocno. 

Wtorek

Leniwy dzień. Słoneczny i coraz bardziej ciepły. Podczas wieczornego spaceru mocno się zagrzałem, trzeba lżej się ubierać.

Środa 

Mój schabowy w pracy sieje zgorszenie.

Czwartek 

Polecam oliwki i migdały z tej firmy. Bardzo smaczne.


Piątek 

Wiosna na całego. Słonecznie i ciepło, tylko trzeba uważać żeby się nie przeziębić. Po pracy jadę do dużego miasta, wiadomo.

sobota, 16 listopada 2024

Podsumowanie tygodnia 370

Poniedziałek 

Wolne. Dzień spędzam w dużym mieście, lekko zaniepokojony telefonem znajomej. 

Wtorek

Powrót do Departamentu. Mam bardzo dużo szczęścia. Niewiele pracuję. Obijam się od ścian.

Po pracy idę na siłownię. Półtorej godziny intensywnych zajęć. Mnóstwo ludzi, a to najdroższa siłownia w mieście. Daleko jej do mojej ulubionej z dużego miasta, ale cóż poradzić?

Środa

Powtórka z wtorku. Umówieni klienci przychodzą bez wymaganych dokumentów i "papierów",  lub nie przychodzą w ogóle co znowu skutkuje tym że pracuję bardzo mało.

Po pracy znowu siłownia. Wychodzę zmordowany. 

Czwartek

Ledwo mogę założyć kurtkę. Bolą mnie mięśnie, o których do tej pory nie miałem pojęcia. Mój trener dał mi przerwę na dzisiaj, więc mogę odpocząć. Piekę małą szarlotkę.


Po upieczeniu jem tylko mały kawałek zostawiając resztę nas weekend.

Piątek

W pracy fajnie. Klienci nawet mili, czas płynie szybko. Po pracy siłownia. Ćwiczymy inne partie ciała. Jest ciężko, ale coraz fajniej. Ludzi mało, półtorej godziny mija błyskawicznie. Ledwo się ruszam po tym treningu.

Wieczorem odzywa się koleżanka z siostrzanego Departamentu z drugiego końca kraju - przyjeżdża do nas niebawem w ważnej sprawie i wcześniej chce mnie wypytać o pewne kwestie. Pomagam jej, bo dlaczego nie? Wiem, że często pomaganie innym kończy się fatalnie, przejechałem się nas tym już wiele razy. Tłumacze co i jak oraz daje namiary na odpowiednich managerów, żeby nie błądziła od drzwi do drzwi.

No i zaczynam powoli klimat świąteczny - skoro w Bydgoszczy już stoi choinka, w ramach relaksu włączam świąteczne przeboje 😁

sobota, 9 listopada 2024

Podsumowanie tygodnia 369

Poniedziałek 

Zimno. Trochę słonecznie, ale zbyt mało.

Wtorek

Podejmuję decyzję - niebawem zacznę chodzić na siłownię. Ostatnio (podczas wyjazdu) troszkę mi się przytyło. Ale nie tylko z tego powodu zamierzam zadbać o swój wygląd zewnętrzny.

Środa

Pierwszy dzień w Departamencie po dluuuugimmmm urlopie. A tam nowości - nowy sprzęt, a w dziale obsługi bezpośredniej nowa osoba.

Czwartek 

Wspomnienia z wyjazdu. Ale bym tam wrócił - już teraz! Natychmiast!

Piątek 

Po pracy jadę do dużego miasta. Skoro zimno, to wiadomo - sauny, potem kolacja i małe zakupy. Za oknem ciemno i średnio przyjemnie, a dni będą jeszcze krótsze. 

sobota, 12 października 2024

Podsumowanie tygodnia 365

Poniedziałek 

"Zakamarki Białego Domu" - zamawiam najnowszą książkę Marka Wałkuskiego. Tak trochę w ciemno, bo nie czytałem żadnych recenzji, ale mam nadzieję że będzie interesująca.

Wtorek 

Poranny klient. Pod koniec załatwiania jego sprawy pytań go, czy wszystko zrozumiał i czy ma pytania, a on mówi tak: "jakie ma pan perfumy?". Rozbawia mnie tym dość mocno.

Środa 

Do pracy jadę rowerem. Niestety tak jak myślałem - spociłem się mocno. Po pracy jadę na basen i saunę, a do domu docieram wieczorem.

Czwartek 

Dzień odbierania telefonów. Jeden facet dzwoni cztery razy, mam go już serdecznie dość.

Po pracy idę na spacer.


Piątek

W pracy luz, za to jaki wieczór - na TVP Kultura świetny film - "Klatka dla ptaków" - i nie wiem tylko, czy większym zaskoczeniem jest sam film czy fakt, że oglądałem go w TVP 😱

sobota, 28 września 2024

Podsumowanie tygodnia 363

Poniedziałek 

W pracy pojawiam się pierwszy. Uruchamiam swoje okienko i sprzątam na biurku, ale myślami wciąż jestem podczas weekendowego odpoczynku - leśnych spacerów.

Mniej więcej w połowie dnia dział kadr informuje mnie, że dokumenty które zaniosłem w pewnej sprawie zostały odrzucone. Dlaczego? "Bo tak". W wolnej chwili idę do managera, któremu zgłaszam problem. A ponieważ on raczej nie odmawia mi pomocy, po jednym jego telefonie sprawę udaje mi się załatwić pozytywnie. 

Ku*wa, jak nie masz poparcia to guzik możesz załatwić - nawet w Departamencie w którym pracujesz. 

Wtorek 

Dostaję nowy rachunek z nadpłatą za wykorzystanie wody. Prawie 200 zł, z których teraz będą nas bieżąco rozliczać - o ile będę podawał im faktyczny odczyt z wodomierzy, bo gość który sprawdza liczniki chodzi w godzinach, w których jestem w robocie. 

Korzystając z pięknej pogody prawdopodobnie ostatni raz w tym roku idę na lody w moim małym miasteczku. Biorę dużą porcję. Chętnych mało, "ogródek" prawie pusty a lody przepyszne.

Środa

Kupuję nowy telefon, to znaczy zmieniam obecnego Reno Oppo 3 pro na wersję z numerem 12. Nowy sprzęt wiadomo - jest szybszy, sprawniejszy, poręczniejszy w użytkowaniu, ponadto używam sztucznej inteligencji w kilku aplikacjach, a także przy robieniu zdjęć. 

Czwartek 

W pracy podczas przerwy dzwonię do firmy zajmującej się montażem klimatyzacji. Wybieram taką, która ma dużą ilość pozytywnych opinii, poza tym kiedyś już tam dzwoniłem (w sierpniu) zapytać o cenę i odniosłem dobre wrażenie (a dzwoniłem do kilku miejsc).

Miły gość zadaje kilka pytań dotyczących moich oczekiwań co do klimatyzacji oraz miejsca gdzie miałby być zamontowany klimatyzator. Zostawiam mu swoje dane a on ma się niebawem odezwać w celu "wizji lokalnej" i omówienia szczegółów.

Po pracy piekę pierwsze w tym roku ciasto śliwkowe.



Piątek 

Lekki dzień w pracy i nawet całkiem miły. Po pracy jadę do dużego miasta w wiadomym celu - najpierw sauny, potem obiado-kolacja nad wodą. Ewidentnie widać koniec sezonu - nie ma już muzyki na żywo, a obsługi i klientów jest zdecydowanie mniej. Ale jakość jedzenia oraz klimat na wysokim poziomie. 

sobota, 14 września 2024

Podsumowanie tygodnia 361

Poniedziałek 

W pracy w miarę spokojnie, a po niej idę na wczesno-wieczorny spacer. Wieczory już chłodne, ale wciąż w krótkich spodenkach da się wytrzymać tym bardziej że podczas spaceru robi się całkiem ciepło.

Wtorek

Relaks na basenie. To i tak zbyt mało by nabrać dystansu i odpocząć, ale lepsze to niż nic. W ubiegłym tygodniu odkryłem ładna ścieżkę w lesie całkiem niedaleko mnie.


Środa

Dostaję duży rachunek za zużycie wody. Dziwi mnie to, bo zwykle szacunkowe zużycie wynosiło 1-2 metry, a tym razem dopisali mi aż 15. Dzwonię więc do zakładu i wyjaśniam sprawę. W efekcie tego anulują mi wystawiony rachunek i sporządzają nowy - prawidłowy. Trochę w tym było mojej winy, gdyż ostatni odczyt pochodzi z grudnia - a więc dawno temu. Na podstawie szacunków miałbym bardzo dużą nadpłatę.

Czwartek 

Po południu do Departamentu dzwonią z centrali. Następnego dnia (w piątek) przyjeżdżają na kompleksową kontrolę. Wiadomo, że rodzi to panikę i chaos mimo tego, że raczej jest u nas wszystko ok.

Piątek

Kontrola. Mój kierownik chodzi jak na szpilkach, a w dodatku mam problem ze swoim klientem i muszę iść do niego aby to on podjął decyzję. Ten oczywiście denerwuje się że zawracam mu głowę, ale pomaga rozwiązać problem. Tymczasem kontrolerzy mają dużo zastrzeżeń - ale wg mnie niesłusznych i kompletnie nietrafionych. W dodatku dochodzi do wielu nieporozumień, jeśli osoba kontrolująca nie bardzo kojarzy przepisy i prawidłowości którymi kierują się takie departamenty jak mój. Ciąg dalszy nastąpi...

sobota, 7 września 2024

Podsumowanie tygodnia 360

Poniedziałek 

Nadal gorąco. Z rana przyjemnie, ale jak zacznie operować słońce to praktycznie natychmiast robi się sauna. Oczywiście włączam klimatyzację, ale problem jest to że każdy co pewien czas zmienia jej ustawienia. 

Możliwe że z tego powodu wieczorem czuję się jak połamany. Jak na zewnątrz jest ponad 30 stopni, to ustawienie wewnątrz na 22 to przesada.

Wtorek 

Do pracy jadę hulajnogą. Dojeżdżam do przejazdu dla rowerzystów i widzę że pani z Seata zatrzymuje się. Blondynka w w wojskowym mundurze po chwili otrzymuje uderzenie w tył od faceta, który nie zdołał wyhamować (najprawdopodobniej zagapił się). 

Środa 

Po pracy odpoczywam piekąc cukinię z sosem czosnkowym i żółtym serem. Fajne, ale aż tak aby powtórzy to w przyszłości.

Odbieram dwie zamówione książki.


Czwartek 

Jadę do innego wydziału. Rzadko się tam pojawiam, średnio raz na trzy lata - ale akurat dzisiaj dostałem polecenie aby załatwić tam jedna rzecz. Wydział ten jest z nami tylko lekko powiązany, a znajduje się jakieś 3-4 kilometry od naszego Departamentu. Nikogo tam nie znam.

Ochrona bardzo miła, nawet można z nimi pogadać i pośmiać się. Ale już babka siedząca w pokoju numer 166 u której to musiałem załatwić sprawę, to jakaś straszna pinda. To że pracuje jak za karę, że ma lekceważące nastawienie - jestem w stanie zrozumieć - pewnie ma niską pensję. Ale do tego jest bardzo nieuprzejma i co najgorsze - jawnie łamie prawo.

Ja myślałem że w naszym Departamencie to się cuda dzieją, ale tak to jest dopiero. Nikt się nie kryje przed klientami... Przeszło mi przez myśl żeby udać się do jej przełożonej, ale nie. Niech sobie jakoś tak sami radzą. Sprawę załatwiłem, ale baba zepsuła mi do najmniej pół dnia.

Piątek 

Dla odmiany - mam dwóch bardzo fajnych klientów. Kulturalni, mili i nie tylko - czemu pojawiają się tak rzadko? Po pracy pędzę na rower i odpoczywam nad wodą do późnych godzin wieczornych, kiedy to robi się już przyjemnie chłodno i na szczęście bez żadnych owadów :)

sobota, 31 sierpnia 2024

Podsumowanie tygodnia 359

Poniedziałek 

Pod koniec dnia kolejny trudny klient. Z tych, którym to się wydaje że wszystko im się należy. Bez krzty kultury, szacunku czy choćby zwykłej ogłady. Masakra. Mój przełożony też go zna z tej złej strony.

Wtorek 

Przypadkowo spotykam pod blokiem montera okien. Pyta czy wszystko ok, więc zgłaszam mały problem z domykaniem jednego okna. Bierze klucz i przychodzi dosłownie na 2-3 minuty, podczas których coś tam reguluje. W efekcie problem znika. 

Przy okazji zagaduję do niego, że planuję założyć klimatyzację i pytam, czy on takich rzeczy nie robi. "Zakładam" odpowiedział, ale zabrzmiało to tak jakby: 
a) bardzo nie lubił tego robić, 
b) miał wolne terminy najwcześniej od przyszłego roku, 
c) nie miał ochoty robić czegokolwiek u mnie.

Zatem nie drążyłem tematu, a zarobić dam komu innemu.

Środa 

Kontrola w pracy. Kilka zastrzeżeń, ale niezbyt ważnych. Poza tym gorąco.

Czwartek 

W pracy ciężko i gorąco. Oczywiście w głównej sali jest klimatyzacja, ale często muszę wychodzić do innych pokoi. Na noc wyjeżdżam na wieś, tam jest o wiele chłodniej niż w mieście.

Piątek 

W mieszkaniu po południu mam ponad 29 stopni. Noc także gorąca. Lato w pełni.

sobota, 24 sierpnia 2024

Podsumowanie tygodnia 358

Poniedziałek 

W pracy nudy, więc się mocno nie zmęczyłem. Po powrocie do domu postanawiam zrobić ciastka z różą.




Trochę zabawy przy tym jest, ale wysiłek jest tego warty - ciastka były pyszne! Kilka zaniosłem do Departamentu.

Wtorek 

Nieco chłodniej, nawet gdy jest prawie 30 stopni Celsjusza to odczuwalna temperatura jest już bardziej znośna. 

Środa 

Burzowo, ale na szczęście bez podtopień i ekstremalnych przypadków. W ciągu dnia upał a wieczorem burza. Eksperci z tv mówią, że tak będzie coraz częściej. Ja wciąż jestem przyzwyczajony że sierpień to piękny, letni i spokojny miesiąc. 

Czwartek 

Po pracy wyjazd. Mój styl jazdy denerwuje innych, ponieważ zwalniam na ograniczeniach prędkości do tego co pokazują znaki. Włączam tempomat i spokojnie jadę, ale to powoduje mnóstwo nerwów dla innych kierujących - bo dla nich to zbyt wolno. 

Piątek

Wyjazd do dużego miasta. Sauny, kolacja nad wodą z muzyką na żywo. Dużo ludzi, ale rozkłada się to na wiele różnych atrakcji w okolicy. A wieczory coraz krótsze za to wciąż z pięknymi zachodami słońca.



sobota, 10 sierpnia 2024

Podsumowanie tygodnia 356

Poniedziałek 

Szykuje się tydzień lepszy niż zwykle, bo tylko czterodniowy. Piątek mam wolny... W pracy monotonia, a wieczorem przyjemny spacer w chłodzie, to zdaje się koniec upałów.

Wtorek 

Jestem z klientów zasłabł - nie pod moim okienkiem, ale trzeba było pomóc więc z ręcznikiem papierowym leciałem tamować krew, bo przewracając się trochę się poharatał. Kolega przybiegł z apteczką a po kilku minutach przyjechało pogotowie. Zabrali gościa do szpitala.

Środa

Fatalnie. Klient będący u mnie uszkodził mi stacje komputerową. I mam wrażenie że zrobił to celowo. Musiałem dzwonić do informatyków, Ci przynieśli mi zastępczy sprzęt, a tamten od razu wzięli do naprawy i wymiany elementów. Oczywiście to na mnie spoczywała odpowiedzialność za sprzęt, więc natychmiast musiałem napisać notatkę służbową.

Czwartek 

Prawdziwy luz w porównaniu do wczorajszego dnia. Po pracy jadę na wieś z zamiarem odpoczynku i rozpoczęcia długiego weekendu.

Piątek

Nic nie muszę, nic nie robię, odpoczywam maksymalnie i korzystam z pięknej pogody :)

sobota, 3 sierpnia 2024

Podsumowanie tygodnia 355

Poniedziałek 

Lekkie ochłodzenie, ale w mieszkaniu wciąż powyżej 26 stopni. Wieczorny spacer w przyjemnym chłodzie, chociaż współtowarzyszka mimo wszystko zalewała się potem (może szliśmy zbyt szybko?).

Wtorek 

Telefon od montera stolarki okiennej. Umawia się na środę (jutro) na 7 rano, zatem szykuję się na armageddon i co się tylko da odsuwam jak najdalej od okien (trochę ciężko w małej kawalerce, ale nie poddaję się). Okna wymieniam bezpłatnie, ponieważ mój blok osiągnął już odpowiedni wiek.

Środa

Monter przychodzi punktualnie (a nawet dwie minuty zbyt wcześnie), ale jest sam - myślałem że będzie ich do najmniej dwóch. Zapowiedział, że wymiana nie potrwa dłużej niż 2.5 godziny - no ciekawe...

Przed szesnastą jestem w domu i okazuje się, że dopiero teraz skończył. Sprzątania mnóstwo.

Czwartek 

W pracy mam mnóstwo szczęścia. Naprawdę, aż samemu trudno mi uwierzyć w bardzo dobry zbieg okoliczności, moi współpracownicy krzywo na mnie patrzą.

Po pracy dalszy ciąg sprzątania, ale większość udaje mi się już ogarnąć i mieszkanie znowu wygląda dobrze. Jeszcze za jakiś czas będzie montowanie klimatyzacji, ale tu już pójdzie łatwiej.

Piątek 

Mnóstwo luzu w pracy, dzień mija dość szybko. Po pracy wyjazd na wieś. Cisza, dużo zieleni i różne zwierzęta - m.in. kot(y):


niedziela, 7 lipca 2024

Podsumowanie tygodnia 351

Poniedziałek 

Po burzy która w niedzielę przeszła nad miasteczkiem sporo utrudnień w drodze do pracy z rana. Powalone drzewa, dużo gałęzi mniejszych i większych. Ale po południu znowu piękna pogoda. Wieczorem sprawdzam skrzynkę pocztową a tam niespodzianka - karta z Jordanii wysłana dwa lata temu (chyba, nie mogę rozczytać stempla) od Moniki!

Wtorek 

Znowu po pracy chodzę do mieszkania koleżanki, ponieważ wyjechała nad morze a ktoś musi zajmować się kwiatkami. Ale tym razem jest także młody kot - wydaje się być niczyj, taki "blokowy", a koleżanka wystawia mu pojemniki z wodą i karmą nieopodal wejścia na klatkę schodową.


Naturalnie, dostaję prośbę o zajęcie się tym kotem, zatem sprawdzam czy ma wodę i coś na ząb oprócz podlewania kwiatków, sprawdzenia skrzynki pocztowej i przewietrzenia mieszkania.

Środa 

W pracy dużo roboty, co nie zdarza się często. Po pracy odpoczywam, a wieczorem oglądam zachody słońca z okna swojego pokoju. Trochę zasłania mi blok obok, coś tam widać.

Czwartek 

Mija trzy tygodnie od zabiegu. Wszystko goi się dobrze, leków już nie biorę, a feralne miejsce czuję coraz lepiej.

Piątek 

Spokojny, ciepły ale nie upalny dzień z  dużymi lodami po pracy. Później niezbyt udana wizyta w restauracji (średnia jakość jedzenia, fatalna obsługa) i przejażdżka rowerowa.