Pokazywanie postów oznaczonych etykietą policja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą policja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 września 2023

Zagrożenie

Zapewne moi czytelnie słyszeli co działo się na kolei w ostatnim czasie - serie wypadków, oraz nieuprawnionego użycia sygnału radio-stop. Kilka dni po tych incydentach kierownictwo Departamentu (także innych wydziałów) zorganizowało naradę, a następnie opracowało wytyczne dotyczące bezpieczeństwa w całym gmachu. 

Pisałem o zabezpieczeniach (ochrona/alarmy) jakiś czas temu więc nie będę się powtarzał, ale od kilku dni obowiązują nas nowe procedury* na wypadek nieoczekiwanych zdarzeń, podejrzanie zachowujących się osób, pozostawionych ładunków/toreb/plecaków i tym podobnych. Kiedyś, pracując w nauce jazdy nie miałbym nawet pojęcia, jak podejmowane są decyzje w oparciu o to co dzieje się gdzieś daleko nas, ale mimo wszystko może mieć wpływ - i ma wpływ na każdego z nas. 

Naturalnie - jak zawsze - wszystko zostało opisane na papierze, a każdy pracownik musiał zapoznać się i podpisać zobowiązanie do przestrzegania. Gdzieś daleko w planach jest pomysł modernizacji całego budynku w którym znakuje się m.in. mój Departament, co zapewne wiązać się będzie z większym niż do tej pory odseparowaniem pracowników od klientów, klientów załatwiających sprawy od tych towarzyszących, czy choćby jeszcze dokładniejszym/lepszym jakościowo oraz większym monitoringiem. Będzie to zapewne bardzo interesujący czas, tak samo jak sama modernizacja, ponieważ - wg opracowanego planu - wtedy mielibyśmy się przenieść do tymczasowych baraków i/lub do innych Departamentów. 

Przyznam szczerze, że kilkukrotnie odczułem może nie zagrożenie, ale co najmniej zaniepokojenie zachowaniem niektórych klientów. I nie mam tu na myśli wulgaryzmów/słownych gróźb, ale czegoś na innym poziomie. Tego, że byliby w stanie/mogliby zrobić krzywdę używając przemocy, przyjąć dominującą pozycję z której można by zaatakować, bądź przy pomocy innych środków wyładować swoją złość i frustrację lub po prostu wymusić załatwienie sprawy/uzyskanie czegoś tam. Wydaje mi się, że najlepiej wtedy nie dyskutować, jak najmniej reagować i po prostu - w miarę możliwości pozbyć się gościa jak najszybciej. 

* z oczywistych względów nie opisuję szczegółów

niedziela, 18 września 2022

Nowy taryfikator

Od wczoraj obowiązuje nowy taryfikator mandatów oraz punktów karnych. W wielu serwisach internetowych można znaleźć obowiązujące stawki, więc wpis nie będzie dokładnie o tym - bo to można sobie spokojnie znaleźć. Ogólnie - od wczorajszej soboty naprawdę niewiele potrzeba, by stracić uprawnienia do kierowania lub po prostu zapłacić wysoki mandat. Już nie jakieś tam 500 zł, a nawet dziesięć razy więcej. 

W taryfikatorze pojawia się nowa pozycja - tzn recydywa. Czyli popełnienie danego wykroczenia w okresie dwóch lat. Np wjeżdżanie na przejazd kolejowy w sytuacji, gdy zapory zamykają się, lub gdy ich otwieranie nie zostało zakończone kosztuje 2000 zł. Jeśli takie wykroczenie kierujący popełni drugi raz w okresie dwóch lat od poprzedniego, kara wyniesie 4000 zł. Dodatkowo w jednym i drugim przypadku otrzyma 15 punktów karnych - które będą ważne dwa lata od momentu zapłacenia mandatu.

Przypomnę - kierujący może mieć maksymalnie 24 punkty karne, a taki który prawo jazdy ma do roku jedynie 20. 

Na pewno zmiany te spowodują poprawienie poziomu bezpieczeństwa, natomiast problemem jest zbyt mała obecność organów kontroli w ruchu drogowym. Wiąże się to z nikłą automatyzacją kontroli oraz brakami kadrowymi w policji. W każdym razie - oby było bezpieczniej na naszych drogach!

czwartek, 6 stycznia 2022

Nowy taryfikator

Od pierwszego stycznia obowiązują nowe przepisy dotyczące wysokości mandatów. Sporo się zmieniło, oczywiście stawki zostały podniesione (wszystkie podałem w zł, w nawiasie wysokość kary jeśli wykroczenie zostanie popełnione w okresie dwóch lat). 

Jeśli chodzi o pieszych - to główna zmiana dotyczy wchodzenia na torowisko gdy zapory lub półzapory są opuszczone lub rozpoczęto ich opuszczanie: 2000. Nie wiem jak u Was, ale ja często obserwuję takie sytuacje. Od teraz jest to dość kosztowna zabawa.

Korzystanie z telefonu podczas przechodzenia jezdnię, lub przez przejście dla pieszych (jeśli powoduje możliwość ograniczenia obserwacji): 300.

Dużo więcej zmian dotyczy kierujących pojazdami mechanicznymi. Na przykład korzystanie z telefonu komórkowego w czasie jazdy kosztuje 500, a spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego 1000 plus mandat za wykroczenie (np dotyczy to kolizji). Przekroczenie prędkości o więcej niż 31 km/h 800 (1600), więcej niż 51 km/h 1500 (3000) a więcej niż 71 km/h - 2500 (5000). Jazda autostradą lub drogą ekspresową pod prąd 2000, wyprzedzanie przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia 1000 (2000), wjeżdżanie na przejazd kolejowy jeśli po drugiej stronie nie ma możliwości kontynuowania jazdy 2000 (4000). Nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu dla pieszych lub wchodzącemu 1500 (3000), jazda po chodniku 1500 (3000). To tylko niektóre przykłady, zainteresowanych odsyłam do źródła

Według mnie dobrze, że mandaty zostały podniesione, ponieważ od długiego czasu kary pozostawały na niskim poziomie w stosunku do zarobków. Dotkliwe restrykcje są tym, co pomoże w ucywilizowaniu sytuacji na polskich drogach. Znamienne, że Polacy potrafią jeździć normalnie po drogach zachodnich, gdzie mandaty w € nie są niskie. Tymczasem jadąc choćby ostatnio 80-90 km/h na drodze krajowej co chwilę wyprzedzały mnie wielkie ciężarówki, busy pełne ludzi i towarów niejednokrotnie złowrogo błyskając światłami. Gdy na głównej drodze zatrzymałem się przed strzałką (sygnalizator S2) od razu ktoś z tyłu trąbił. 

Wyższe mandaty przyniosą efekty, ale nie od razu. Od 17 września wejdzie w życie nowy taryfikator punktów karnych - oczywiście zostanie podniesiona liczba punktów za poszczególne wykroczenia, punkty będą ważne przez dwa lata od momentu zapłacenia za mandat oraz zostaną zlikwidowane możliwości skasowania 6 pkt w trakcie szkolenia w WORD-ach. Jeśli do tego doszłoby podniesienie jakości szkolenia kandydatów na kierowców oraz konsekwentne działania policji na drogach powoli i stopniowo poprawiałoby się. A jak będzie - zobaczymy :)

sobota, 18 września 2021

Podsumowanie tygodnia 205

Poniedziałek

Dzień wolny, ponieważ pracowałem w którąś sobotę. Wstaję późno, robię większe zakupy (w dużym mieście), idę na lody a wieczorem na przejażdżkę rowerem. Ciepły, ładny dzień na odpoczynek.

Wtorek

Niewiarygodne rzeczy dzieją się wokół mnie. Tak abstrakcyjne z jednej strony, a z drugiej trochę średnio bezpieczne nawet. Nigdy w życiu bym nie przypuszczał, że coś takiego mnie kiedyś spotka, znajoma która pomaga mi w tej sytuacji też bardzo zdziwiona - mówiąc delikatnie. Gdybym mógł tu opisać, nie wiem czy ktokolwiek uwierzyłby (no może Aberek). Niestety nie mogę - jest to niezwykle prywatna i osobista sprawa, choć jak się okazało kilka dni temu - mój główny manager z Departamentu został o niej poinformowany - zapewne po to aby mnie zdyskredytować. Jak to wszystko potoczy się dalej - zobaczymy, możliwe że za jakiś czas napiszę więcej - ale to nic pewnego. Na razie miałem kilka nieprzespanych nocy, wiele przemyśleń, oraz rozmowę z panią prawniczką - która nic konkretnego nie dała. Dzięki pomocy znajomej możliwe że uda się rozwiązać tę sprawę w miarę dobrze - zobaczymy.

Środa

Burza w szklance wody. Mój dział Departamentu nawiedza huragan. To dla mnie pierwszy taki dzień w pracy, choć doskonale się orientuję że najmniej mnie to dotyczy, a może nawet i wcale. I wiecie co? Dobrze jest robić swoje zgodnie z procedurami - wtedy żadna burza i żaden huragan mnie nie ruszy, a inni - niech się martwią :)

A po południu: jeden z managerów  mojego działu idzie na dłuższy urlop. Musi przekazać komuś ułamek swoich obowiązków - proponuje mnie głównemu managerowi mówiąc "Tomek jest bezproblemowy" (no nie wiem czy to takie oczywiste - patrz dzień wcześniejszy). Ja pracuję w Departamencie najkrócej, a on mi chce dać taką odpowiedzialną część swojej pracy - nie powinien dać tego komuś kto dłużej pracuje i zapewne już nie raz brał to pod jego nieobecność? Główny manager zatwierdził jego propozycję, a ja wyraziłem gotowość. Oczywiście nie wiąże się to z jakąś gratyfikacją - a przynajmniej nie w tej chwili - bardziej otwiera mi możliwość awansu. Fakt że tej pracy będzie bardzo bardzo mało - choć będzie ona dość odpowiedzialna i znacząca w Departamencie.

Czwartek

Echa dnia wczorajszego. Przechodzę wyrywkową kontrolę. Wiem że jesteście zdziwieni tymi ciągłymi kontrolami. Szczerze - akurat najmniej mnie stresowała ta dzisiejsza, ponieważ był u mnie manager niższego stopnia, który prawie niczego nie wymaga - więc to nic aż tak bardzo trudnego. Poza tym prawie cały dzień boli mnie głowa.

Piątek

Decyzja podjęta. Hulajnogi na razie nie będzie, no chyba że zimowo-jesienna pora przyniesie wyjątkowe promocje. Możliwe, że na wiosnę sobie coś takiego sprawię - zobaczymy :)

czwartek, 4 marca 2021

Na zderzaku

Przed chwilą wróciłem z miasta, wracałem swoją hybrydą z drugiego końca. Dość dynamicznie, bo jakoś tak miałem ochotę. W pewnym momencie zauważyłem w lusterku, że jakieś nowsze BMW zbliżyło się do mnie (na charakterystycznych nowych światłach LED) dość blisko. Musiało się trochę natrudzić by nadążyć, tym bardziej że takie małe auto zwinne bardziej.

Jechało za mną dość długo, bo nawet gdy skręciłem w bramę na teren zamkniętego garażu! Już pomyślałem że to policja - ponieważ w miasteczku jeżdżą teraz najnowszą BMW 3 (nawet ostatnio korzystali z drona który rejestrował wykroczenia), ale to na szczęście tylko jakiś niedaleki sąsiad, który również wynajmuje garaż tak jak ja :)

A spalanie hybrydy troszkę spadło:

To dane z wtorku - było około 7-8 stopni, co od razu powoduje mniejsze zapotrzebowanie na paliwo. Droga wiejska przebiegająca przez sporą ilość zakrętów oraz obszary zabudowane. Myślę, że jak będzie cieplej to jeszcze troszkę zejdzie niżej.

poniedziałek, 20 lipca 2020

Prawie idealnie

Pandemii jakby nie było, na ulicach mnóstwo ludzi. A gdy zrobiło się cieplej, pojawiło się mnóstwo rowerzystów. Młodych i mniej młodych, w grupach i solo - większość z nich zasuwa po chodniku - nie zważając na to czy mogą czy nie. W moim małym miasteczku najczęściej nie ma możliwości jazdy rowerem po chodniku, ale cykliści zupełnie nic sobie z tego nie robią. Lawirują wśród pieszych, wydaje mi się że chyba nawet się z własnym cieniem ścigają. Ostatnio wracając z pracy usłyszałem dzwonek rowerowy za sobą. Usunąłem się, a obok śmignęła mi jakaś postać krzycząc "dzięki". 

Mało tego, rowerzyści równie beztrosko przejeżdżają przez przejścia dla pieszych. Jest to szczególnie niebezpieczne, gdyż pieszego o wiele łatwiej zauważyć a szybko zbliżającego się rowerzysty niekoniecznie. Ciekawe, ile jeszcze będzie wypadków zanim rządzący oraz organy kontroli ruchu drogowego zauważą ten problem. Obecnie w ogóle nie ma żadnych kampanii dotyczących bezpieczeństwa na drogach - ani w internecie, ani w tv/radiu. Czyli jest idealnie?

Podobnie w kwestii hulajnóg, które hurtowo zalewają większe miasta. Takie, które można w każdej chwili wypożyczyć, bez żadnych zabezpieczeń typu kask ochronny. Ułańska fantazja udziela się w każdym rodzaju pojazdu - aby szybciej, aby do przodu - a nie ważne którędy i czy można. Bo skoro nikt nie pilnuje, to czym się krępować?


środa, 20 maja 2020

Akcja na mieście

Wczoraj. Kilkanaście minut po dwunastej wyjeżdżamy z kursantką z parkingu. Na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną jest mały korek. Przed nami stary Opel Astra, którego kierowca nie rusza mimo zielonego światła. Nikt nie trąbi, więc czekamy na kolejne zielone, a gdy sygnalizator nadaje kolor zielony Astra rusza, ale bardzo powoli i zamiast na wprost wjeżdża na chodnik. Pomyślałem że pewnie auto mu się psuje bo wiek Astry jest już całkiem sędziwy. Gdy się zbliżyliśmy do niego z chęcią ominięcia, auto ruszyło a my zostaliśmy z tyłu.

Droga prowadziła do centrum, a Opel zaczął jechać od krawężnika do środka jezdni (prędkość około 30 km/h). W pewnym momencie kierujący wjeżdża na dość spory krawężnik, by od razu gwałtownie z niego zjechać. Na chodniku było kilka osób, więc tym bardzie zaczyna mnie to niepokoić. Dzwonię na 112 aby poinformować o tym, że być może z kierującym jest coś nie tak.

Podczas rozmowy z operatorką Opel wjeżdża w znak na środku drogi czym uszkadza swoje lewe lusterko (odpadło na jezdnię), a kierujący gwałtownie kontruje znowu wjeżdżając na chodnik. Informując o wszystkim panią z numeru 112 jedziemy cały czas za pojazdem który odbija się z jednej na drugą stronę.

Po około dwóch kilometrach dojeżdżamy do ronda, na którym Opel zatrzymuje się przed wjazdem - my wciąż za nim w oczekiwaniu na patrol Policji. Widzę, że kierujący ma problemy z ruszeniem bo co raz staje i próbuje gwałtownie podjechać do przodu, tymczasem z okolic maski zaczyna wydobywać się dym. Za nami mnóstwo samochodów, przed nami gość który nie wiadomo co zrobi, a policji oczywiście nie ma. Wychodzę z auta by spróbować zabrać klucze, ale gość ani myśli ich oddać. Ponieważ jest nieco agresywny ponownie dzwonię na 112 aby przyspieszyć przybycie mundurowych. W międzyczasie dostrzegam jadący z przeciwka ronda radiowóz, do którego wychodzę na środek ronda i macham aby zorientowali się że tu coś się dzieje. Policjanci podjeżdżając blokują mu wyjazd od przodu (moja eLka stoi za nim) i podbiegają do kierującego krzycząc aby oddał klucze, maska wciąż dymi (czuję zapach spalenizny).

Po chwili dojeżdża kolejny radiowóz otaczając Opla z przodu i lewej strony. Po otwarciu drzwi wszyscy czujemy odór alkoholu bardziej niż spalenizny (dym powoli ustaje), a policjanci mają już klucze w dłoni. Od kierowcy chcą prawa jazdy, zadając pytanie czy spożywał jakiś alkohol. Ten bełkotliwie odpowiada że nie, a prawa jazdy nie ma przy sobie. Mnie pytają o okoliczności, a jednocześnie sprawdzają go alkotestem. Gość ma jedynie dowód osobisty, na podstawie którego policjanci próbują go sprawdzić w bazie. Okazuje się że w ogóle go nie ma - a więc najpewniej nie ma uprawnień do kierowania.

W tym czasie na sygnałach z wielką prędkością podjeżdża trzeci radiowóz - z wydziału ruchu drogowego. Dwóch policjantów od razu podchodzi z kajdankami próbując założyć je kierującemu, ale ten zaczyna się szarpać. O dziwo ja stoję wśród nich na samym środku głównego ronda i oglądam to z odległości kilkunastu centymetrów (w sumie pytałem czy mogę już odjechać, ale powiedzieli żeby poczekać chwilę na spisanie moich danych, a teraz dotarło do mnie że nikt nie zwrócił mi uwagi bym chociaż na chodnik zszedł). Odsuwam się więc, bo jeden z policjantów bez ceregieli siłą zakłada mu "bransoletki" i wyciąga go z auta. A nie jest łatwo, bo to dość porządnie zbudowany typ w mniej więcej moim wieku (chyba). Oczywiście wciąż bełkocze i protestuje, ale nikt go nie słucha - a po chwili wpakowany jest już na tylną kanapę jednego z radiowozów.

W sumie na miejscu jest pięciu policjantów i jedna policjantka. Wszyscy coś robią - próbują udrożnić ruch, spisują moje dane, sprawdzają faceta w bazie, relacjonują coś dyżurnemu. Po kilku kolejnych minutach jestem wolny i mogę z kursantką jechać dalej. Ot, takie urozmaicenie dnia...


Tymczasem po kilkudziesięciu minutach znajomi instruktorzy widząc sytuację dzwonili zapytać czy miałem kolizję/wypadek bo byli ciekawi...

wtorek, 14 kwietnia 2020

Stróże prawa w czasach zarazy

Jeszcze w czasach normalności na widok radiowozu ciśnienie wzrastało, a serce zaczynało bić szybciej. Jeszcze gorzej, gdy taki radiowóz uparcie jechał za eLką przez kilka ulic i skrzyżowań. Obaw było wiele - a to że kursant jedzie zbyt wolno, a to że zbyt późno włączy któryś kierunkowskaz (lub co gorsza włączy w złą stronę), albo że na którymś skrzyżowaniu zgaśnie mu auto podczas ruszania, albo że cokolwiek innego nie spodoba się stróżom prawa. 

W naszym społeczeństwie jest syndrom czegoś jakby strachu i obaw przed Policją. Może wynika to z faktu stanu wojennego kilkadziesiąt lat temu, pozostałości mentalnych istnienia dawnych funkcjonariuszy milicji, czy może długo utrwalanego wizerunku ukrywania się za krzakami z radarem - to już tak bardziej współcześnie. 

Pamiętam, gdy jakiś czas temu podczas próby ruszenia na jednym ze skrzyżowań kursantowi zgasł silnik. Dwaj policjanci na motocyklach nerwowo ominęli nas trąbiąc podczas całego manewru, a w dodatku pokazali nam niewybredny gest środkowym palcem. Innym razem, gdy patrol ruchu drogowego przybył na miejsce kolizji (mojej koleżanki instruktorki) od razu popisał się brakiem kultury oraz nieznajomością przepisów. No cóż, takie jednostkowe przypadki nie świadczą na szczęście o całym garnizonie i ja wierzę, że są policjanci którzy wzorowo wykonują swoje obowiązki i bez obaw można się do nich zwrócić o pomoc w razie potrzeby.

Do tych obrazów nie pasuje dzisiejsze zachowanie stróżów prawa, którzy w tych trudnych dla wszystkich nas czasach, potrafią z uporem dawnych metod pracy karać, strofować i narzucać dla siebie najwygodniejsze interpretacje przepisów. Tyle, że w dzisiejszych czasach ludzie mogą udokumentować takie wyczyny, jak np ten. W sieci filmów tego typu jest mnóstwo. Z drugiej strony, skoro rzecznik policji chwali się w mediach społecznościowych filmem na którym hiszpańscy policjanci zatrzymują i biją leżącego już motocyklistę podpisując to "Zostawiam tylko do obejrzenia" to nie ma się co dziwić. Film po burzy komentarzy został usunięty, a rzecznik pokrętnie się tłumaczył - tu artykuł).

Trzy przykłady na koniec.

1. Strach pojechać zatankować auto bo można zostać posądzonym o niepotrzebne wychodzenie z domu (o myjni to już nie wspominam). A gdyby coś się wydarzyło i musiałbym pojechać np do mamy która potrzebowałaby pomocy? Powie ktoś żeby zostawić kwestię pomocy służbie zdrowia. Naprawdę? Tej służbie zdrowia która sama ze sobą nie radzi? 

2. Mój znajomy wychodząc na spacer z psem przy okazji bierze plecak z lekami - powiedział że boi się że takie wyjście z psem będzie wg policji/straży miejskiej niewłaściwe/niepotrzebne. A więc bierze plecak z lekami, aby tłumaczyć się wyjściem do apteki po niezbędne leki. 

3. Aberek obawia się pójść dalej do sklepu bo "zahaltują po drodze". Jak to przeczytałem to zdziwiłem się bardzo, ale faktycznie - coś w tym może być. Ja robię zakupy w sklepie oddalonym o około 12 km od domu, ale tam jest dużo taniej (dla mnie w tej chwili to ważna rzecz) a duża powierzchnia sklepu oraz samoobsługowe kasy dają komfort niezbliżania się do innych ludzi.

wtorek, 28 stycznia 2020

Okno

Jest 14.00, prowadzę wykłady. Jak zwykle staram się nie siedzieć - co chwilę coś rysuję na tablicy, lub po prostu przewijam slajd i omawiam zagadnienie (poza tym, uważam że siedzienie za biurkiem jest niezbyt odpowiednie w takich sytuacjach). Na sali ponad dwadzieścia osób, a ja coraz bardziej odpływam myślami. Mniej więcej po godzinie dostrzegam za oknem dwóch policjantów. Pewnie jak zawsze czekają na pieszych, którzy przechodzą nie korzystając z przejścia.

Nie myliłem się. Trzeba było tylko krótkiej chwili aby panowie mieli okazję do interwencji i sięgnięcia po bloczek mandatowy. Zatrzymali dwie młode dziewczyny. Nie poprzestali na pouczeniu, widzę dyskusję i wypisywanie mandatów. Mój wykład trwa. Aby nie zaschło mi zupełnie w gardle, popijam earl grey, która zaparzona w termicznym kubku trzyma całkiem nieźle ciepło. Nie znoszę zimnej herbaty.

Tymczasem praktycznie tuż po zakończonej interwencji dwóch młodych dziewczyn, policjanci znów mają okazję do działania. Tym razem jakiś starszy człowiek przechodzi beztrosko z jednej strony ulicy na drugą. I znów 50 zł. Kolejny łyk herbaty, a nawet dwa. Na więcej nie mam czasu, wszak omawiam kryteria do parkowania - a to temat bardzo obszerny. Policjanci ledwo skończyli rozliczanie starszego pana i od razu mają kobietę z dwojgiem dzieci. Widzę, że kobieta szuka czegoś w torebce - najpewniej to dowód osobisty. Później już standardowo - podpisuje mandat.

Za oknem dzieje się. Wąska, ale ruchliwa jednopasowa ulica ciągle żyje, a ludzi nieprzestrzegających przepisów nie brakuje. Panowie policjanci non stop mają interwencje. Po mniej więcej godzinie obserwowania tracę ich z oczu. Sala, w której pracuję ma bardzo duże okna ale mimo usilnych prób (jednocześnie nie dających poznać moim słuchaczom) nie dostrzegam ich. Musieli odejść akurat w chwili, gdy byłem przy tablicy ( po drugiej stronie sali). Albo skończyli służbę, albo mieli już tyle wykroczeń na liście że starczyło.

Ciekawe czy pojutrze na moim kolejnym wykładzie zobaczę ich ponownie.

czwartek, 16 stycznia 2020

Skrzyżowanie

Na jednym ze skrzyżowań w mieście do kolizji dochodzi częściej niż na innych. Oczywiście nie ma tam policji, która pilnowałaby porządku. W związku z tym, dzieją się tam różne rzeczy...

To skrzyżowanie, na którym sygnalizacja ustawiona jest nieco wcześniej niż zwykle - czyli kierowcy potrzebują więcej czasu na przejechanie przez takie skrzyżowanie. To normalne, ale gdy jeden z kierujących skręca w lewo sytuacja zmienia się na tyle, że nieobeznani z przepisami powodują duże zagrożenie.


Sygnalizator wyświetla zielony kolor, jest całkiem spory ruch. Pojazd, który znajduje się w miejscu cyfry 5 zamierza skręcić w lewo, ale musi wcześniej ustąpić pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z przeciwka. Niestety, kierujący jadący za nim mają w nosie przepisy stanowiące o tym, że nie wolno wjeżdżać na skrzyżowanie gdy nie ma możliwości jego opuszczenia (art. 25 ustęp 4 punkt 1 prawa o ruchu drogowym). Nie mając miejsca na kontynuowanie jazdy, kierujący nr 4 powinien  powinien się zatrzymać w miejscu cyfry 1, ale tak nie robi tylko wjeżdża dalej. Podobnie robią inni kierujący (2,3 - ten to stoi już na przejściu, ale kto by się tym przejmował?) a w międzyczasie zmienia się wyświetlany sygnał na sygnalizatorze.

W momencie gdy 5 zjeżdża ze skrzyżowania, kierujący za nim ruszają na wprost nie mając pojęcia raczej, że już nadawany jest sygnał czerwony, a pojazdy z prawej i lewej zaczynają ruszać. I tak dochodzi do kolejnych kolizji. Pewnie będzie tak jeszcze całkiem długo...

Gdy jestem z kursantem w takim miejscu pierwszy raz, zatrzymujemy się w bezpiecznym miejscu i rysując tłumaczę co/jak/dlaczego. Mam nadzieję, że będą świadomie poruszali się nie tylko na tym ale także na innych skrzyżowaniach.

sobota, 7 grudnia 2019

Podsumowanie tygodnia 112

Poniedziałek

Przez dwie godziny pracuję z kursantką od innego instruktora. Jeździ nie najgorzej, a mniej więcej w połowie mówi tak "a słyszałam że pan strasznie krzyczy...". No ja różne rzeczy robię, ale żeby krzyczeć? :P

Wtorek

Z samego rana idę do drugiej pracy, gdy przy jednym z bloków widzę dwóch młodych dzieciaków palących papierosy. Do tego oczywiście gołe kostki, a przymrozek trzyma. Takie widoki wciąż mnie dziwią.

Środa

Kolejna akcja policji. Tym razem pod hasłem "przejście dla pieszych" - uważam że wszystkie akcje są kompletnie bez sensu. Policja powinna zajmować się tym do czego została powołana, a nie tworzyć jakieś "akcje". Gdy teraz kontrolowali pieszych, zupełnie nie zwracali uwagi na to, że przy tych przejściach stało mnóstwo nieprawidłowo (zbyt blisko) zaparkowanych pojazdów. No ale akcja przejście to nie akcja parkowania. Proste?

Czwartek

Niespodzianka w WROD-zie. Zupełnie się tego nie spodziewałem. Ale miło!

Piątek

Nowym autem jadę w trasę. Mnóstwo rzeczy do omówienia - zachowanie właściwych odstępów pomiędzy pojazdami, technika pokonywanie zakrętów, rzeczy związane ze znakami drogowymi, specyfika jazdy poza obszarem zabudowanym, i wiele wiele innych. To zdecydowanie nie jest łatwiejsze niż po mieście. Ale fajnie - lubię to :)

sobota, 17 listopada 2018

Podsumowanie tygodnia 58

Poniedziałek

Na ulicach luz i pustki. Niby wolny dzień, ale nie dla każdego. Mimo to fajnie, czas upłynął szybko i miło.

Wtorek

Pierwszy raz kursant powiedział coś takiego: "jak przymknie pan oko na moje przekroczenia prędkości, nikomu nie powiem że je pan w służbowym aucie" - haaaaa :D (akurat wyjąłem kanapkę i popijałem mineralną).

Środa

Wieczorowa wizyta w stolicy. Wybrałem się na koncert Basi - było mega fantastycznie! Mam nadzieję, że koszt biletu i parkingu to jedyne wydatki związane z tym wyjazdem...

Basia Trzetrzelewska i jej zespół 14.11.2018 Warszawa

Czwartek

Nadal jestem pod wrażeniem koncertu! Basia ma w sobie coś...jest niesamowita, mógłbym z nią na koniec świata iść! Jestem przeszczęśliwy że wybrałem się na jej koncert!

Piątek

Jeżdżę dwie godziny z mega grzecznym chłopakiem. Cichy, spokojny, słucha się i jest naprawdę grzeczny. Miło mu się zrobiło, gdy mu o tym powiedziałem. Szkoda, że następne jazdy ma z kim innym.

sobota, 10 listopada 2018

Podsumowanie tygodnia 57

Poniedziałek

Robię kilka egzaminów teoretycznych. Poniedziałek okazuje się fatalny dla ośmiu osób, którym nie udało się uzyskać wyniku pozytywnego. Jeszcze takiej sytuacji nie miałem. Oczywiście spędzam ten czas przy dobrej herbacie :)

Wtorek

Pogoda niesamowita. A wschody słońca mam takie (widok z okna):


Środa

Jeżdżę od samego rana do późnego wieczora. Na ulicach ani jednego policjanta, ani jednego radiowozu.

Czwartek

Szalony dzień:

7.45 wymieniam opony na zimowe (serwis)
9.00 zaczynam drugą pracę
11.10 kończę drugą pracę przed czasem i biegnę na zakupy
12.00 robię obiad (ziemniaki, schabowy i kalafior)
13.00 zamiast jednego projektu przygotowuję trzy - do wyboru (wiem że to głupie)
14.00 zaczynam jazdę
18.00 koniec jazd, zaczynam dodatkową jednogodzinną robotę
19.15 docieram do domu i robię kolację (warzywa na patelnię z mięsem wieprzowym)
20.00 układam letnie opony w garażu
20.20 znów przygotowuję projekt - zamiast jednego robię trzy - każdy inny tak, aby można było wybrać (i znowu wiem że to głupie)
21.00 odbieram auto od zmiennika a jednocześnie gotuję kaszę do sałatki na jutrzejszy dzień
21.30 kasza ugotowana, kabanosy pokrojone, suszone pomidory także - wystarczy doprawić i do lunch-boxa
22.00 herbatka, ciastko i koncerty brandenburskie, ale wcześniej muszę ogarnąć nieco mieszkanie
23.20 czas spać, jutro wstaję przed 6 rano (i znów piękny wschód słońca)

Piątek

Widzę kilka radiowozów na mieście. Jednoosobowe. Oczywiście nikt nie niepokoi kierowców, którzy parkują na zakazach, chodnikach, przejściach dla pieszych i w zasadzie wszędzie gdzie tylko chcą. Ostatnio widziałem auto zaparkowane na lewym pasie. Stało tak pół dnia.

sobota, 28 lipca 2018

Podsumowanie tygodnia 42

Poniedziałek

Dwie osoby z innego ośrodka przyszły do mnie na doszkolenie. Pojeździliśmy. Obie zdały za pierwszym razem :)

Wtorek

W firmie bezproduktywne zebranie. Bez sensu. Straciłem ponad godzinę czasu...

Środa

Kontrola z wydziału komunikacji. Tym razem na mieście - w aucie. Wszystkie dokumenty, oznakowanie auta, policja dodatkowo trzeźwość i stan techniczny pojazdu. Prawie pół godziny kontrolowali - dobrze, mogliby częściej - miałbym więcej czasu na rozprostowanie kości :)

...a po pracy podglądam chmurki...

Czwartek

Tym razem zebrało mi się na słuchanie Ireny Santor. To jest bardzo dziwne, jakiś powrót do przeszłości mi się chyba przydarzył... A wieczorem gruntownie czyszczę firmowe auto, bo jutro daleki wyjazd.

Piątek

Wybieram się w trasę. Ale sporo dalej niż zwykle - łącznie robimy ponad 450 km (w obie strony) - uciechy dla kursantów co niemiara - ja zmęczony padam na glebę...

czwartek, 22 marca 2018

Spokój

Wczorajszy dzień - zwykły, normalny, nawet fajny. Pracuję z A - jest miła, nie mówi zbyt dużo i słucha mnie uważnie. Może mnie nawet lubi? Nie muszę otwierać okna, a nawet wręcz przeciwnie - używa delikatnych perfum, całkiem ładne. Ma męża, jest bezpieczna i nie musi szukać chłopa, więc i ja mam spokój. Nie robi mi żadnych podtekstów. Ma także końcówkę jazd, czyli daję jej wycisk maksymalny. Bo dlaczego niby miałoby być inaczej? :)

Na największym skrzyżowaniu w mieście (raptem dwie jezdnie po trzy pasy...) rozkraczamy się na samym środku, gdy A zdławiła silnik przy próbie ruszenia. Oczywiście nie odzywam się, niech radzi sama - w końcu to prawie ostatnie jazdy. Pomogę jej, gdy będzie krytycznie - czyli jeszcze nie teraz... Jak zaczną w nas jechać, trzeba będzie ratować... ale jeszcze nie teraz. Widzę, że stresuje się bardzo, ale dzielnie walczy. Uruchamia silnik, ale ten znów gaśnie. Znów szybko uruchomiła i... ze skaczącą od stresu nogą na sprzęgle małymi skokami udało jej się zjechać ze skrzyżowania (część kierowców wyrozumiale poczekała, część nas ominęła, niektórzy trąbili, nawet panowie z radiowozu nie robili problemu), a po dłuższej chwili niespodziewanie zaczyna dialog:

A - Tomek, co bierzesz na uspokojenie?
ja - nie odpowiadam jej, myślę czy to pytanie retoryczne, czy co? (jak zwykle mało mówię)
A - ale na prawdę - co bierzesz? (nie daje za wygraną i dopytuje po dłuższej chwili)
ja - pytasz poważnie? 
A - jeszcze nie spotkałam tak opanowanego człowieka (jej głos spoważniał, dobrze że nie muszę uciekać - ale mówiłem - ma chłopa),
ja - no co Ty, ja to już nerwus się robię na stare lata...
A - nie ogarniam Cię w ogóle 
ja - wystarczy że jazdę ogarniasz...

Po pół godzinie wracamy na to samo skrzyżowanie, pojazd znów gaśnie jej na samym środku... chyba jednak powinienem zacząć coś brać...

A tęsknię za tym...





czwartek, 8 marca 2018

Spotkania z policją

Czy widzieliście już raport NIK na temat stanu pojazdów używanych przez Policję? Ciekawy jest też fakt, że zdarzało się im użytkować pojazdy, które nie miały obowiązkowych badań technicznych - czyli coś, za co policjanci zatrzymują dowody rejestracyjne "normalnym" kierowcom. A także fakt, jak wiele kolizji powodują sami policjanci. Raport można przeczytać m.in. tu.


Moje spotkania z policją dotyczą przede wszystkim obsługi kolizji. Oczywiście nie zawsze wzywamy policjantów, ale czasem się zdarza (zwłaszcza gdy ktoś jest agresywny). Za to codziennie mijam jeżdżące po mieście radiowozy. Oto co wynika z moich obserwacji:
  • często jestem wyprzedzany bezpośrednio na przejściu dla pieszych. I to nie tylko przez radiowóz np prewencji. Ci z ruchu drogowego także nie widzą w tym nic złego;
  • w ogóle nie reagują na wiele wykroczeń. Parkowanie to coś, co w moim pięknym miasteczku jest dozwolone pod każdą postacią. Spokojnie można zaparkować na zakazie zatrzymywania, czy zablokować zupełnie chodnik. Zatoczki autobusowe, skrzyżowania - panuje pełna dowolność;
  • jak jest akcja "pasy" to sprawdzają czy ludzie zapinają, jak akcja "prędkość" to stoją z radarem, jak akcja "eLka" to zatrzymują nauki jazdy. I nic poza tym;
  • żeby zostać zatrzymanym do kontroli trzeba przejechać na czerwonym świetle, lub znacznie przekroczyć prędkość - wystarczy nie wyróżniać się z tłumu, a ryzyko kontroli spada prawie do zera;
  • w ciągu ponad piętnastu lat pracy kontroli drogowych miałem tylko 2 - a prócz weekendów jest w aucie po 8-10 godzin;
  • raz mi się zdarzyło być "strąbionym" przez patrol motocyklowy, gdy na jednym skrzyżowaniu mojemu kursantowi zgasł silnik (oczywiście kursant tak się zestresował, że musiałem sam ruszyć);
Pierwsza kontrola (pisałem o niej dawno temu) - jechałem sobie z kursantem i dwiema osobami z tyłu (które podwoziłem w umówione miejsce). Patrol który minąłem na wiejskiej drodze zapewne bacznie obserwował, bo gdy za pół godziny wracałem postanowili zatrzymać. Nie muszę dodawać, że pan wybiegł z "lizakiem" w ostatniej chwili omal nie rzucając się nam pod maskę? Udało nam się go nie rozjechać, ale stanęliśmy w niezbyt dobrym miejscu. Przejąłem kontrolę nad autem gdyż kursantka wydawała się sparaliżowana. I wiecie co? Policjant zapytał mnie, czemu w jadąc w tamtą stronę miałem dwie osoby na tylnej kanapie! 

Wtedy jeszcze (jakieś 13 lat temu) obowiązywały inne przepisy niż dziś, ale i tak mogłem mieć tylu na pokładzie. Pan oczywiście powątpiewał, więc wyjąłem rozporządzenie i pokazałem. Ponadto, nie bardzo orientował się jakie dokumenty może chcieć ode mnie. Wziął więc standard - prawko, dowód rejestracyjny i ubezpieczenie. Mógł dodatkowo kartę kursanta, jego dowód osobisty oraz moją legitymację. 

Nie sprawdzał stanu technicznego i po kilku minutach pojechaliśmy dalej...

Obecnie - zapewne po kontroli NIK, w "moim" word trwają intensywne szkolenia dla policjantów. Widziałem że mają zajęcia teoretyczne z egzaminatorami oraz uczą się jeździć po placu. Lepiej późno niż wcale...

sobota, 23 grudnia 2017

Podsumowanie tygodnia 11

Poniedziałek

W końcu wysłałem kartki ze świątecznymi życzeniami. Czy w ogóle dotrą przed wigilią? Na poczcie ruch jak w młynie, na szczęście chociaż znaczki kupiłem wcześniej.

Wtorek

Jak to dobrze że mogę w jasny i niezawoalowany sposób ustalić ważne rzeczy z szefem. Dobrze, że zadzwoniłem szczególnie w tej jednej sprawie. No i w porównaniu do poprzednika, ten szef nie puszcza mi sygnałów czekając aż do niego zadzwonię...

w jednym ze sklepów...

Środa

Rano, bardzo ślisko. Na mieście spory ruch, niestety jedna z kursantek wpada w poślizg, auto zostaje ustawione bokiem i uderza w nadjeżdżające z przeciwka Renault. Oba auta mocno zniszczone, nikomu nic się nie stało. Na szczęście nie ja uczyłem.


Czwartek

Nowy kursant, którego cechuje duża ilość dezynwoltury. Nie jestem pewien czy wytrzymam cały kurs... Jak jeszcze na jazdę tego samego dnia wpiszą mi najpierw krzyczącego, a później tego - chyba będę musiał wykombinować sobie jakieś wolne...

Piątek

Młyn maksymalny. Nie dość, że nie mam czasu nawet wyjść do toalety, to jeszcze ruch na mieście taki, że większość czasu stoję w korkach. Dobrze, że będą cztery dni wolnego...

środa, 20 grudnia 2017

Przedświątecznie...

Ostatni tydzień przed świętami, a na głównym skrzyżowaniu w mieście padła sygnalizacja. Cztery wloty, klasyczna krzyżówka dwujezdniowa po dwa pasy w każdym kierunku. Do tego łącznie osiem oddzielnych przejść. Przez jakiś czas ludzie radzili sobie jak mogli. Ci co nie powinni - jechali, a ci co powinni - stali. Do tego wszystkiego piesi, którym się wydawało chyba że ZAWSZE mogą wejść. Mnie samemu ciężko było przejechać na wprost, a co dopiero ludziom nieobeznanym. Oczywiście stoją tam znaki, które regulują pierwszeństwo - ale w takim natężeniu ruchu ci z podporządkowanych nie mają prawie żadnych szans...

http://www.gazetawroclawska.pl
Więc gdy zjawił się patrol (on i ona) policji pani zaczęła kierować ruchem. I gwizdek poszedł w ruch. Staliśmy jako pierwsi, (bo oczywiście zacząłem jeździć po tym miejscu z każdym kursantem) a zanim ona nas przepuściła minęło dobre 4-5 minut. Cholera, jaka to ciężka praca. Nie dość że ludzie jej prawie wcale nie słuchali, to jej partner również jej nie pomagał - stał obok i obserwował... Co za człowiek? Czy on nie widział jak ona się męczyła? Gwizdała, machała, a niektórym to musiała podchodzić i mówić co mają zrobić - jechać - czy stać. Naprawdę średnio jej to wychodziło, ale widać że bardzo się starała.

Za to po kilkudziesięciu minutach na miejsce przyjechał kolejny patrol. Tym razem dwóch facetów. Zaparkowali swoją Kię Sportage na środku szerokiego pasa zieleni, włączyli wszystkie niebieskie sygnały i zaczęli... O rany, co oni wyprawiali. Ja myślałem że babka była słaba, a to się okazuje że tych dwóch zupełnie sobie nie radzą. Raz przepuszczali tych z głównej, a po dłuższej chwilo tych z podporządkowanej. To zupełnie nie zdawało egzaminu, albowiem najwięcej osób było do skrętów w lewo, trochę mniej w prawo i w sumie najmniej tych jadących na wprost. Skręcający blokowali się nawzajem, co powodowało niezły chaos. Nie dość, że nie panowali nad pojazdami to jeszcze piesi blokowali tych, którym policjanci próbowali dać wolną drogę.

Normalnie jakbym miał drona pod ręką, to pokazałbym Wam te dzisiejsze korki z góry - ale byłem w pracy, więc się nie dało. A z drugiej strony, korki mi zupełnie nie przeszkadzają wtedy.

Na szczęście dla wszystkich po południu udało się uruchomić sygnalizację i wszystko wróciło do normy :)

czwartek, 26 października 2017

Kolizja /wpis998/

Na szczęście nie moja. Kolega z pracy został "trafiony". Sprawca szybko oddalił się z miejsca zdarzenia uszkadzając tył naszego pojazdu, lecz na jego nieszczęście numer rejestracyjny utrwaliła kamera zamontowana w eLce.


Wezwana na miejsce policja przybyła po mniej więcej godzinie, ustalenie właściciela auta trwało już tylko kilka sekund. Jak się okazało nie było go w domu (auta również), a wiele wskazywało iż mógł być pod wpływem alkoholu lub środka działającego podobnie.

Ciekawe, czy policji uda się ustalić jego stan faktyczny... Sprawa jest rozwojowa.