Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezpieczeństwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2026

Zmiany dla kierujących

Od dzisiaj wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące możliwości karania kierujących, którzy przekraczają dozwolone prędkości.

Przekroczenie prędkości o co najmniej 51 km/h poza obszarem zabudowanym na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych, będzie oznaczać zatrzymanie uprawnień do kierowania na okres 3 miesięcy. Do tej pory przepis taki obowiązywał jedynie w obszarze zabudowanym.

Jak podaje Komenda Główna Policji w ubiegłym roku zatrzymano ponad 24 tysiące uprawnień do kierowania z tego powodu.

Jednocześnie na autostradach oraz drogach ekspresowych takie wykroczenie w ruchu drogowym oznacza wciąż jedynie mandat oraz punkty karne. Wg mnie brakuje tu konsekwencji, bo na tych drogach również prawo jazdy powinno być zatrzymywane. Bo czy jazda z prędkością 191 km/h na autostradzie i więcej nie jest poważnym zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego? 

To pytanie retoryczne. Szkoda, że u nas sporo się komplikuje a nie stanowczo wprowadza zmiany które mają przynieść poprawę. A Wy co o tym sądzicie?

wtorek, 9 grudnia 2025

Strefa zamieszkania

Myślę że każdy kierowca nie raz jechał w strefie zamieszkania, dzisiaj przypomnę jakie zasady obowiązują w takiej strefie.

Przede wszystkim o początku i końcu strefy informują odpowiednie znaki drogowe, początek strefy zamieszkania:


oraz koniec strefy zamieszkania:


Na drogach tak oznaczonych obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego:

  1. dopuszczalna prędkość ograniczona jest do 20 km/h;
  2. piesi mają pierwszeństwo;
  3. nieoznakowane progi zwalniające;
  4. postój dozwolony jest tylko w miejscach do tego przeznaczonych;
  5. wyjeżdżający ze strefy zamieszkania jest włączającym się do ruchu.
Ad. 1 Prędkość maksymalna jest bardzo ograniczona, ponieważ najczęściej są to strefy dużych skupisk ludności, miejsca użyteczności publicznej oraz ogólne zagęszczenie infrastruktury.

Ad. 2 Piesi mogą korzystać z całej szerokości jezdni, nie muszą korzystać z przejść dla pieszych (których nawet nie powinno być).

Ad. 3 Skoro prędkość jest tak niska, progi zwalniające nie muszą być oznakowane.

Ad. 4 Postój dozwolony jest tylko w miejscach wyznaczonych, czyli musi być znak informujący o parkingu. Rozróżnienie czym jest postój a czym zatrzymanie i dokładne wyjaśnienie niebawem na blogu.

Ad. 5 Ten, kto wyjeżdża ze strefy zamieszkania jest włączającym się do ruchu - czyli ustępuje innym uczestnikom ruchu z jednym wyjątkiem - gdy inny uczestnik ruchu również włącza się do ruchu, obowiązuje wtedy zasada "prawej strony".

Mam nadzieję że te zasady są ogólnie znane, ale warto je sobie powtórzyć i utrwalić tak, aby bez problemu zastosować w praktyce.

wtorek, 2 grudnia 2025

O kierunkowskazach

Niby prosta rzecz a mnóstwo kierujących bagatelizuje właściwe używanie kierunkowskazów, co doprowadza do różnych nieprzyjemności, a czasem kolizji i wypadków, ale po kolei.


Kierunkowskazy powinny być używane w dwóch sytuacjach, gdy kierujący pojazdem ma zamiar:
  • zmienić pas ruchu
  • zmienić kierunek jazdy
Nie ma tego wiele, prawda? Zatem wydaje się, że to prosta i oczywista sprawa - i taka jest dla niektórych, ale jest też mnóstwo osób nie znających lub nie pamiętających tych zasad. A więc jeszcze raz, ale dokładniej - kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu, oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru.

  • zawczasu i wyraźnie - czyli nie w ostatniej chwili, ale także niezbyt wcześnie. Wiele tu zależy od infrastruktury drogowej, która ogranicza możliwość zbyt wczesnego używania kierunkowskazów tak, aby nie doszło do pomyłki. Zbyt wczesne sygnalizowanie może doprowadzić do niezrozumienia chęci wykonania jakiegoś manewru, a w konsekwencji do kolizji lub wypadku. Zbyt późne dokładnie to samo. Prócz infrastruktury należy zwrócić uwagę na prędkość pojazdu oraz czytelność kierunkowskazów;
  • sygnalizować - czyli włączyć odpowiedni kierunkowskaz, a gdy pojazd nie jest wyposażony w kierunkowskazy, należy sygnalizować zamiary poprzez wyciągnięcie ręki w kierunku zamierzonej jazdy/zmiany pasa ruchu;
  • zamiar - czyli nie sam fakt jak robią niektórzy - włączenie kierunkowskazu w trakcie manewru jest jak musztarda po obiedzie;
  • zaprzestać - a więc gdy na przykład manewr zmiany pasa ruchu się zakończy, również należy zakończyć sygnalizowanie. Przy większych ruchach kierownicy zadziała mechanizm wyłączający, ale przy delikatnych ruchach nie;
Na podsumowanie kilka rzeczy:
  • częstotliwość mrugania kierunkowskazów to od 60 do 120 razy na minutę;
  • przepalona żarówka lub inny problem z kierunkowskazami będzie sygnalizowany poprzez częstotliwość większą niż powyższy zakres;
  • kierunkowskaz nie upoważnia do wykonania manewru, jest jedynie informacją dla innych uczestników ruchu;
  • nie należy zbytnio ufać, gdy widzi się pojazd z włączonym kierunkowskazem, ponieważ wyjazd w takiej sytuacji z drogi podporządkowanej może zakończyć się dużymi kłopotami - warto zachować zasadę ograniczonego zaufania;
  • niektóre pojazdy mają funkcję trzykrotnego mrugnięcia kierunkowskazem, gdy dźwignię od tychże nie włączy się "do końca" a jedynie delikatnie dotknie. To dobra funkcja do sygnalizowania zamiaru zmiany pasa ruchu pod warunkiem, że "zmieścimy się" w czasie mrugania z manewrem;
Trochę zamieszania jest w przypadku używania kierunkowskazów na tzw. rondzie, ale o tym innym razem - dzisiaj jedynie przypomnienie ogólnych zasad.

środa, 5 listopada 2025

Jazda we mgle

Na drogach coraz trudniejsze warunki, z rana oraz wieczorami zdarzają się jesienne mgły, a deszcz towarzyszy nam częściej niż poprzednio - zatem dziś przypomnę o zasadach poruszania się w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza.


Szczególna ostrożność

  1. należy zachować szczególną ostrożność - gdy mamy do czynienia z mgłą, opadami atmosferycznymi. Standardowo należy zachować "zwykłą" ostrożność, ale w przypadkach wskazanych powyżej musi to być szczególna ostrożność. Czyli skupienie całej swojej uwagi na drodze oraz sytuacjach związanych z kierowaniem pojazdu;
  2. prócz okoliczności powyżej, prawo wskazuje na tzw. "inne okoliczności" które powodują zmniejszenie przejrzystości powietrza - czyli np. śnieg, lub zadymienie (wypalanie traw, pożar);
Jaka prędkość w takich warunkach?

  1. dostosowana do sytuacji, ale nie wyższa niż wskazuje kodeks drogowy lub znaki. Zatem do widoczności, ale także przyczepności kół do nawierzchni. Do wydłużonej drogi hamowania oraz pogorszonej trakcji;
  2. w niektórych krajach są przepisy, które zmniejszają dozwoloną prędkość podczas na przykład deszczu, ale w Polsce nie istnieje nic takiego;
Jakie światła w takich warunkach?

  1. kierujący pojazdem silnikowym musi włączyć światła mijania, lub przeciwmgłowe przednie. Może także włączyć oba te światła jednocześnie. Zatem, NIE MOŻNA wtedy korzystać ze świateł do jazdy dziennej - a jest to zjawisko niestety powszechne. W nowszych autach światła takie włączają się automatycznie, ale to kierujący decyduje czy należy przełączyć je na mijania;
  2. poza obszarem zabudowanym podczas mgły należy dawać krótkotrwałe sygnały dźwiękowe w czasie wyprzedzania oraz omijania. Przepis ten jest bardzo stary i zakłada on, że skoro nie widać, to słychać. Więc podczas tych dwóch manewrów należy w krótkich odstępach czasu użyć sygnału dźwiękowego. Czy ktokolwiek tak robi? Nie sądzę...;
  3. inni kierujący (np. rowerzyści) powinni włączyć światła, w które pojazd jest wyposażony (innym razem napiszę o wymaganym wyposażeniu roweru), oraz korzystać z pobocza drogi a gdy to nie jest możliwe jechać jak najbliżej krawędzi jezdni i nie wyprzedzać innego pojazdu;
A tylne światła przeciwmgłowe?

  1. celowo o nich nie wspominałem, gdyż można je użyć JEDYNIE, gdy widoczność będzie mniejsza niż 50m. Innymi słowy - jeśli np. mgła ogranicza widoczność poniżej 50m wtedy kierujący MOŻE ale NIE MUSI włączyć te światła;
  2. gdy tylko widoczność poprawi się, należy NIEZWŁOCZNIE wyłączyć te światła;
  3. tu również widzę mnóstwo nadinterpretacji, lub po prostu nieznajomości przepisów, bo kierujący włączają dowolnie te światła, a ich dość duża intensywność nie jest dobra dla jadących z tyłu. W ogóle, zauważam że są ludzie którzy z auta robią choinkę i włączają wszystko, co się tylko da gdy jest mgła;
Oczywiście, za brak świateł czy ich nadużywanie grożą sankcje karne, ale chyba największym problemem będzie nieoświetlony pojazd w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza, lub sytuacja, gdy ktoś będzie oślepiany światłami przeciwmgłowymi w sytuacjach niewymagających tegoż. Niestety, z moich obserwacji wynika że ludzie nie znając tych zasad włączają co tylko mają, albo zapominają i nie włączają nic. 

wtorek, 7 października 2025

Zatrzymanie na autostradzie

W dzisiejszym wpisie chciałbym przypomnieć zasady dotyczące sytuacji awaryjnych związanych z zatrzymaniem oraz postojem na drogach ekspresowych oraz autostradach. W mediach co jakiś czas słyszy się o wypadkach związanych z tymi kwestiami, dlatego warto przypomnieć jak to jest.

Czy można zatrzymać pojazd na tzw. drogach szybkiego ruchu?

  1. ogólnie obowiązuje zakaz zatrzymywania oraz postoju na autostradzie oraz drodze ekspresowej w innym miejscu niż wyznaczone w tym celu - czyli chodzi tu o parking, ponieważ na takich drogach w każdym innym miejscu jest to bardzo niebezpieczne;
  2. jeżeli doszło już do unieruchomienia pojazdu (lub przyczepy) kierujący pojazdem jest obowiązany usunąć pojazd z jezdni oraz ostrzec innych uczestników ruchu drogowego - zatem należy zjechać na tzw. pas awaryjny, pas zieleni - lub po prostu najbardziej w prawo jak się tylko da - aby zminimalizować ewentualne sytuacje niebezpieczne oraz ostrzegać - we właściwy sposób oczywiście;


Jak należy sygnalizować postój?

  1. najpierw należy włączyć światła awaryjne - będą one jednoznacznie dawały informację, że stało się coś nietypowego oraz to, że pojazd wysyłający takie sygnały nie porusza się - co szczególnie istotne przy dużych prędkościach innych pojazdów. Jeśli pojazd nie jest wyposażony w takie światła (praktycznie jedynie bardzo stare pojazdy nie będą miały takiego oświetlenia) należy włączyć światła pozycyjne (nie postojowe), choć te - w ciągu dnia będą bardzo mało widoczne;
  2. należy umieścić trójkąt ostrzegawczy za pojazdem, w odległości 100m - na poboczu, pasie awaryjnym lub tam gdzie pojazd został unieruchomiony (ciężarówki lub autobusu nie da się "przepchnąć" na pobocze w razie potrzeby. Istotne jest, aby podczas rozstawiania trójkąta zachowa ostrożność, gdyż to jedna z bardziej niebezpiecznych sytuacji drogowych. Rozłożony trójkąt należy przenieść 100 metrów za pojazdem niosąc go przed sobą "jak obraz", aby był jak najwcześniej widoczny dla innych;
Czy coś jeszcze?

  1. trójkąt ostrzegawczy jest wyposażeniem obowiązkowym, dobrze byłoby gdyby znajdował się w miejscu łatwo dostępnym, a nie na przykład na dnie bagażnika wypełnionego wakacyjnym ekwipunkiem, kiedy w sytuacji awaryjnej oraz bardzo stresującej, będzie wymagał poświęcenia zbyt dużej ilości czasu;
  2. dobrze byłoby mieć na sobie kamizelkę odblaskową (nie jest obowiązkowym wyposażeniem), gdyż chodzi o widoczność -> zdrowie i życie;
  3. jeśli to możliwe, pasażerowie pojazdu powinni znaleźć się poza ogrodzeniem (barierką) autostrady lub drogi ekspresowej. Kierowca również, chyba że jest to niemożliwe (próba naprawienia pojazdu);
Nie należy ryzykować i zatrzymywać się na drogach szybkiego ruchu, gdyż może to skończyć się tragicznie. Prędkości rozwijane na takich drogach, oraz zmniejszenie koncentracji (przecież jadę autostradą!) mogą doprowadzić do niebezpiecznych niestety często śmiertelnych zderzeń. Najlepszym rozwiązaniem jest odpowiednie zaplanowanie podróży a także punktów postojowych - tzw. MOP-ów (Miejsc Obsługi Podróżnych), gdzie można w bezpieczny sposób rozprostować kości i odpocząć.

Ja dość często poruszam się po drogach szybkiego ruchu, ale tylko raz zdarzyło się, że musiałem zatrzymać się na takiej drodze. Było to podczas bardzo gwałtownego i ulewnego deszczu, kiedy to widoczność była ograniczona tak, że nie dało się jechać w ogóle. 

wtorek, 9 września 2025

Auto i rower

Niedawno pisałem o rowerzystach, dziś zajmę się tematem kierujących autami, a dokładniej - ich obowiązkami i prawami w stosunku do rowerzystów. Tak jak poprzednio, pominę kwestie - które wg mnie są mniej istotne, lub by rozciągnęły wpis ponad miarę;

1) kierujący pojazdem ma unikać wszelkiego działania, które mogłoby powodować zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zatem na różnego rodzaju "styku" z rowerzystami należy podjąć działanie, które uniemożliwi pojawienie się zagrożenia. Wiadomo że w starciu z samochodem rowerzysta ma marne szanse, jest tzw. niechronionym użytkownikiem dróg;

2) każdy ma prawo liczyć, że uczestnicy na drodze stosują się do przepisów, ale... jeśli jakiekolwiek okoliczności mogą wskazywać na odmienne ich zachowanie, należy wzmóc czujność oraz zastosować zasadę ograniczonego zaufania. Jeśli np. rowerzysta zbliża się do przejścia dla pieszych, lub przejazdu dla rowerzystów - należy być przygotowanym że może zdarzyć się nieoczekiwany/niebezpieczny wjazd na takie miejsca przez rowerzystów. Podobnie, jeśli rowerzysta jedzie "wężykiem" - trudności z utrzymaniem względnie prostego toru jazdy nakazują zachować zwiększoną uwagę, większy odstęp oraz w razie potrzeby zmniejszenie prędkości;

3) ponadto, kierujący pojazdem zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów obowiązany jest zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa rowerzyście będącemu na przejeździe. I tu ciekawa kwestia. Rowerzysta wjeżdżający  nie ma pierwszeństwa, ale jeśli dojdzie do wypadku to jest już wtedy na przejeździe - dlatego tak ważne jest obserwowanie tego obszaru. Szczególna ostrożność - to zwiększenie swojej uwagi i skupienie jej na okolicznościach w których kierujący się właśnie znajduje, czyli ograniczenie rozproszenia uwagi na to, co niepotrzebne. Słuchanie radia, rozmowa z pasażerem, spoglądanie na ekran multimediów - m.in. takie czynniki zwiększają ryzyko powstania wypadku. Ale także przeniesienie nogi z pedału gazu nad hamulec - skutkuje to zmniejszeniem czasu reakcji w razie potrzeby gwałtownego hamowania;

4) podobnie, gdy kierujący skręca w drogę poprzeczną, a rowerzysta jedzie na wprost. Mam tu na myśli przypadek, w którym samochód skręca w prawo, a rowerzysta jedzie prosto. On (rowerzysta) może jechać po prawej stronie jezdni, drogą dla rowerów, poboczem lub nawet chodnikiem - abstrahując od tego czy jest to dozwolone czy nie - kierujący pojazdem ma obowiązek ustąpić mu pierwszeństwa, oraz patrz punkt 1. A że tak nie zawsze jest, pisaliście w komentarzach pod wpisem o rowerzystach - zresztą ja także to widzę;

5) kierującemu pojazdem zabrania się wyprzedzania bezpośrednio przed oraz na przejeździe dla rowerzystów (nie dotyczy to przejazdu kierowanego) - grozi za to aż 15 pkt karnych oraz 1500 zł mandatu (w przypadku recydywy 3000 zł);

6) podczas wyprzedzania odległość między pojazdem a rowerzystą nie może być mniejsza niż 1 metr z zastrzeżeniem, że musi to być odległość bezpieczna. Zwłaszcza poza obszarem zabudowanym jest to spory problem dla rowerzystów, ponieważ pęd powietrza może doprowadzić do utraty stabilności oraz poważnej "wywrotki";

7) a co w przypadku gdy rowerzysta jedzie po przejściu dla pieszych i dochodzi do zdarzenia drogowego? Kierujący autem ma ustąpić pierwszeństwa pieszemu - a rowerzysta nie jest pieszym*, zatem nie ma tu mowy o takiej odpowiedzialności. Tak jak pisałem wcześniej, rowerzysta nie może jechać po przejściu, zatem ogólnie to on ponosi odpowiedzialność za ewentualny wypadek/kolizję. Oczywiście każda sytuacja jest inna, tak więc kwestia winnych jest płynna.


* chyba że chodzi o dziecko do lat 10-ciu. Taka osoba na rowerze (pod opieką dorosłej osoby) jest uważany za pieszego.

wtorek, 2 września 2025

Rowerem po drodze

Postanowiłem, że będę tu wracał do tematów, które pojawiały się jakiś czas temu. Zatem wpisy będą dotyczyły zagadnień związanych z ruchem drogowym, bezpieczeństwem na drodze oraz - w zależności od potrzeb - różnych statystyk. Dziś - o zasadach poruszania się rowerzystów.

Co prawda niebawem letni sezon się kończy, ale nie znaczy to że rowerzyści znikną z dróg. Przypomnę dzisiaj, co stanowi prawo w kontekście poruszania się rowerzystów po drogach, lecz niektóre elementy celowo pominę, bo wg mnie nie są one najważniejsze.

1) rowerzysta - czyli osoba jadąca na rowerze (także elektrycznym) powinna poruszać się po drodze dla rowerów,  lub pasie ruchu dla rowerów. Istnieje możliwość poruszania się po drodze dla pieszych i rowerów z tym, że wtedy należy zachować szczególną ostrożność oraz ustępować pierwszeństwa pieszym;

2) jeśli nie ma infrastruktury powyżej wymienionej, rowerzysta może poruszać się po jezdni (jeden za drugim, bo dwóch rowerzystów może jechać obok siebie tylko, gdy nie utrudnia poruszania się innym uczestnikom oraz nie zagraża bezpieczeństwu);

3) ogólnie istnieje zakaz poruszania się po drodze dla pieszych (dalej określam to jako chodnik), ale istnieją tu pewne wyjątki:

  • opiekowanie się osobą do 10. roku życia na rowerze;
  • dopuszczalna prędkość na drodze jest podniesiona powyżej 50 km/h, a szerokość chodnika wynosi co najmniej 2m (brakuje infrastruktury o której pisałem w pkt 1);
  • są trudne warunki atmosferyczne - śnieg, silny wiatr, ulewa, mgła, gołoledź;
Wyjątki powyżej zezwalają na jazdę po chodniku (przy spełnieniu co najmniej jednego warunku), ale tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności, z prędkością zbliżoną do pieszego oraz ustępowania mu pierwszeństwa oraz nie utrudniania jego ruchu. Zatem rowerzysta NIE MOŻE jechać po chodniku kiedy tylko mu się podoba, ale jedynie gdy są określone warunki. I - jeśli już porusza się po chodniku - ma jechać z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, czyli w przedziale 5-8 km/h.

4) w przypadku przejeżdżania przez jezdnię, może to zrobić na przejeździe rowerowym, a nigdy na przejściu dla pieszych. Jeśli jest np. droga dla rowerów oraz skrzyżowanie, na którym oznakowanie wskazuje na obecność tylko przejścia dla pieszych, rowerzysta obowiązany jest zejść z roweru i przeprowadzić go na zasadach określonych dla pieszych. Nie wolno przejeżdżać rowerem po przejściu dla pieszych - podkreślam ponownie;

5) oczywiście gdy jest przejazd dla rowerzystów, można jechać z tym, że rowerzysta nie ma pierwszeństwa podczas takiego przejeżdżania gdy znajduje się poza przejazdem (np. zbliża się do przejazdu dla rowerzystów), a nabywa pierwszeństwo dopiero BĘDĄC na przejeździe. Abstrahując zasadność takiego prawa należy mieć na uwadze, że jest dużo wypadków z udziałem rowerzystów, z winy różnych uczestników ruchu;

6) szczególnie należy uważać podczas przejeżdżania przez przejazd dla rowerzystów w sytuacji, w której pojazd samochodowy skręca w drogę po której porusza się rowerzysta. Często w takich miejscach dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, które mogą skończyć się nieciekawie;

7) kierującemu rowerem także zabrania się korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku. Mandat za takie wykroczenie wynosi aż 500 zł oraz przypisanych jest 12 punktów karnych (w przypadku rowerzysty bez punktów karnych).

Jest mnóstwo antagonizmów w relacjach drogowych między rowerzystami i kierującymi innymi pojazdami. Brak wzajemnego szacunku oraz zrozumienia, że droga jest dobrem wspólnym prowadzi do wielu nieporozumień oraz oskarżeń, a czasem nawet rękoczynów. Kilka tygodni temu było głośno o tym, że niedaleko Wilanowa ktoś porozrzucał pinezki. Słyszy się i widzi, że na drogach dla rowerów rozbijane są butelki. Wiadomo że czasem to tylko akt wandalizmu, ale często podłożem jest celowe działanie na szkodę rowerzystów. Ci nie są bez winy, tak jak i inni kierujący. Jeśli nie zaczniemy szanować siebie nawzajem, nie pomyślimy że każdy ma swoje prawa i obowiązki to do niczego dobrego nie dojdziemy.

Zatem życzę Wam bezpiecznych dróg - niezależnie od środka komunikacji.

czwartek, 30 stycznia 2025

Zagadki ciąg dalszy...

Facet, który przychodził na klatkę schodową w nocy, zaczął pojawiać się także w dzień - gdy większość mieszkańców jest w pracy. Co i gdzie robił - nie wiadomo, natomiast kilka osób które wcześniej wróciło do domu widziało go kręcącego się na klatce. 

W wyniku rozmów i troski o wspólne bezpieczeństwo  podjęliśmy decyzję o zamontowaniu domofonu. Wszyscy są "za" więc sprawa już ruszyła.

Tymczasem przy okazji rozmów z sąsiadami okazało się, że nie tylko u mnie pojawił się problem z zamkiem w drzwiach. Wychodząc rano do pracy jak zwykle zamknąłem drzwi, natomiast po południu nie mogłem ani włożyć klucza ani tym bardziej go przekręcić. Udało się to dopiero po dłuższej chwili. Niestety może to świadczyć o możliwości próby włamania - które z różnych powodów mogło nie dojść do skutku.

Wobec tego wszystkiego czujność praktycznie wszystkich na klatce została postawiona jako priorytet. Czy to wystarczy do momentu ograniczenia możliwości wejścia na klatkę schodową - zobaczymy - mam nadzieję że tak.

poniedziałek, 13 stycznia 2025

Wieczór z...

... z Krystyną Prońko - w ramach relaksu, odstresowywania i ogólnie - odpoczynku. W radiach tego już nie grają, na szczęście w każdym momencie można sobie odtworzyć.

Tymczasem w mojej klatce poruszenie. Kilka dni temu w nocy na trzecie piętro przyszedł facet, ubrany na czarno, zakapturzony. Nie mamy domofonu, zatem każdy może wejść, więc i on wszedł. Stanął sobie - dokładnie na półpiętrze (między II a III piętrem) i... stał. Nic nie robił, nic nie mówił - po prostu w ciszy (i skupieniu?) stał. Ponieważ na klatce schodowej są czujniki ruchu które aktywują oświetlenie, to co chwilę się ono zapalało i gasło (doskonale widać przez wizjer).

Wychodząca na późny nocny spacer z psem sąsiadka spowodowała, że facet pędem rzucił się do ucieczki. Sąsiadka przestraszona zawołała męża, ale facet już dawno zwiał. 

Po kilku dniach sytuacja zaczęła się powtarzać z tym, że facet zaczął jeść cukierki i zostawiać papierki na klatce tuż obok kwiatów (m.in. obok mojej agawy). Nie wyglądał na bezdomnego, wciąż nie było wiadomo co on tu robi i czego chce.

Sąsiedzi postanowili go schwytać, ale mimo zwiększonej czujności nikt nie zdołał go dogonić. Wezwana została policja, która za każdym razem mówiła co innego. A to że nie popełnia przestępstwa ani wykroczenia (no może prócz śmiecenia), że na klatce wszyscy mogą przebywać bez problemu i w zasadzie to nic się nie dzieje - więc praktycznie nie ma sprawy. Ale jak coś zrobi, to wtedy mogą podjąć interwencję - ale obecnie to bez szans.

Także nie interesuje ich zapis z kamer monitoringu, który dokładnie pokazuje wszystkie wizyty nieproszonego gościa (całe nasze osiedle jest objęte systemem kamer) i późniejsze ucieczki z klatki schodowej.

Sąsiedzi martwią się bo mając dzieci obawiają się o ich bezpieczeństwo. Ponadto wszyscy zastanawiają się jaki jest cel takiego działania. Ja mam kilka wersji, z których być może któraś jest prawdopodobna:

  1. to wariat, który ma nierówno pod sufitem, może być niegroźny - ale nigdy nie wiadomo co mu do łba strzeli;
  2. to złodziej, który obserwuje zachowanie i zwyczaje domowników oraz typuje które mieszkanie może paść jego łupem;
  3. to psychopata, który ma zamiar skrzywdzić kogoś konkretnego, lub przypadkowego i czeka tylko na właściwy moment.
Wersję druga biorę pod uwagę szczególnie, ponieważ moje mieszkanie często jest puste - więc idealnie nadawałoby się do ograbienia. Na szczęście nic cennego w nim nie trzymam (oczywiście potencjalny złodziej tego nie wie), oraz mam bardzo czujnych sąsiadów. 

Wersja trzecia również może mieć związek ze mną, ponieważ pracując w Departamencie często wydaję odmowne decyzje - co spotyka się z różnym zachowaniem osób zainteresowanych. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś w akcie zemsty robi różne przykre rzeczy innym... 

Ale - jednak myślę, że najbardziej prawdopodobna wersja jest ta pierwsza. Gdyby gość chciał na kogoś napaść, pewnie schowałby się gdzieś w ciemnym zaułku miasta poza systemem kamer, a gdyby byłby to złodziej - zrezygnowałby choćby z powodu czujnych sąsiadów. 

Po złożeniu doniesienia na policji (w komisariacie) sytuacja wygląda tak, że w chwili zauważenia faceta mamy dzwonić na 112 i absolutnie go nie płoszyć. I w żadnym razie nie łapać go samemu - ponieważ wtedy to nam groziłyby poważne konsekwencje prawne (a taki pomysł miał jeden z sąsiadów). Więc obserwujemy, uważamy, i czuwamy a w razie czego dzwonimy na 112.

Od kilku dni jest spokój. Zobaczymy w którą stronę się to rozwinie...

sobota, 11 stycznia 2025

Podsumowanie tygodnia 378

Poniedziałek 

Noc nieprzespana, z nosa się leje, gardło boli ale przynajmniej mam siłę. Biorę leki, mam je z poprzedniego chorowania, niestety jutro muszę iść do pracy.

Wtorek 

Do południa trochę ciężko, ale klienci dużo mi nie przeszkadzają więc da się żyć. 

W środku nocy dziwna akcja na klatce schodowej, wzywanie policji i nawet krótki pościg - niestety nieudany. W wolnej chwili napisze o tym więcej.

Środa

W bloku poruszenie, od teraz każdy dźwięk na klatce powoduje że wyglądam przez wizjer sprawdzić co się dzieje. Przy okazji poznaję kto tu w ogóle mieszka.

Czwartek 

Ze zdrowiem dużo lepiej. Zostaje tylko katar i trochę zmieniony głos. 

Piątek 

Wyczekuję końca pracy i jadę do dużego miasta. Na drodze trochę biało a trochę nie. Za to wietrznie i kilka aut w rowie. 

Nieudana wizyta w restauracji - nie zrobiłem rezerwacji więc musiałem jedzenie zamówić w innym miejscu, co też było bardzo dobrym pomysłem. Tuż obok miejsca nocowania mam świetną knajpkę - małą ale jakościowo genialną. Zamawiam pizzę którą spokojnie można podgrzać (lubię gorącą) i wieczór spędzam odpoczywając w domu i trochę drinkując (miodowa nalewka z ostatniego wyjazdu urlopowego). Mam nadzieję, że w drugim domu nic złego się nie dzieje - od sąsiadów nie mam żadnych informacji - a to już dobrze.

wtorek, 5 września 2023

Nowy sprzęt

Tak jak pisałem w środowym podsumowaniu tygodnia, pojawił się u nas nowiutki sprzęt. Komputery, laptopy, nowe czytniki do kart i inne elementy których nigdy tu nie było. Firma postanowiła podnieść poziom zabezpieczeń, do czego przygotowywała się od pewnego już czasu (głównie dział informatyków). Nam po prostu zostało przedstawione - za kilka tygodni przechodzicie na nowy system - będzie lepszy, szybszy, bardziej bezpieczny i mniej awaryjny. 

W tym celu każdy z nas musiał udać się do jednej z firm w dużym mieście, związanych z bezpieczeństwem internetowym, gdzie m.in. zostały pobrane odciski palców oraz skany tęczówki oka. Jeszcze czegoś takiego nigdy nie miałem, ale muszę przyznać że pracownik który mnie obsługiwał rzeczowo tłumaczył krok po kroku co i jak robić. Po wszystkim odbyło się szkolenie z obsługi nowego systemu - który jest o kilka epok lepszy niż ten który mieliśmy do tej pory. A przynajmniej tak mi się wydaje. 

Do tej pory korzystałem (z pewnymi zmianami) z dwóch kart oraz dwóch haseł (4 i 6 cyfrowych) które spokojnie wystarczały do operacji które wykonywałem, a obecnie musiałem ustanowić kolejne dwa hasła (co najmniej 8 cyfr, duże i małe litery, znaki specjalne) a jedna z kart została zmieniona na inną - umożliwiającą zupełnie nowe metody autoryzacji. Oczywiście nie mogę ich (kart) zgubić, bo to byłaby katastrofa. Podczas wykonywania poszczególnych operacji wpisuję aż cztery różne hasła/pin-y a na końcu potwierdzam odciskiem palca. Kosmos. Muszę uważać, aby nie pomylić poszczególnych haseł do kart - co bardzo często zdarza się moim współpracownikom.

Mimo zapewne lepszych podzespołów komputerów mam wrażenie, że wszystko trwa dłużej. Teraz odbywa się to tak:

  1. logowanie do systemu (po każdym kliencie musi nastąpić wylogowanie, więc co jakiś czas powtarzam cały cykl czynności) poprzez przyłożenie karty (ta nowa jest zbliżeniowa);
  2. wpisanie hasła (komputer chwilę myśli);
  3. ekran powitalny (na szczęście wyświetla się dość krótko);
  4. wybór konkretnej operacji (kilka kliknięć);
  5. zatwierdzenie - wpisanie drugiego hasła (komputer znów myśli);
  6. ponowne zatwierdzenie (pytanie systemowe "czy na pewno chcesz zatwierdzić operację x?") oraz wpisanie trzeciego hasła;
  7. tutaj komputer kilkanaście sekund w ogóle nie reaguje "mieląc" informację i - jak sądzę - aktualizując wyniki na serwerach;
  8. przechodzę do innej opcji i wybieram odpowiednią pozycję, po czym znowu wpisuję hasło - na szczęście ostatnie;
  9. ale - to ostatnie hasło dodatkowo zabezpieczone jest jeszcze odciskiem palca, więc przykładam i czekam, czekam, czekam...
  10. koniec - operacja zatwierdzona, komunikat "operacja potwierdzona certyfikatem x autoryzowana przez y w dniu/godzinie"
  11. drukarka wypluwa potwierdzenie papierowe (w dwóch egzemplarzach);
  12. klikam "ok" ufff - czas się wylogować i zrobić herbatę, bo za kilkanaście minut kolejny klient...
Prócz tego wszystkiego zauważyłem, że pojawiły się zupełnie nowe programy antywirusowe, antyszpiegowskie i jakieś inne "anty". Jest tego cała gama - od "a" do "z". Nowe zabezpieczenia internetowe, oczywiście blokowanie wszystkich normalnych programów typu przeglądarka internetowa - na moim komputerze/laptopie działa tylko system na którym pracuję oraz wspomniana już gama programów zabezpieczających. I mam wrażenie że to właśnie powoduje duże obciążenie procesora, bo nawet na tych starych komputerach aż tak wolno to nie chodziło...

Nie jestem pewien, ale zdaje się że każda operacja jest automatycznie rejestrowana w nadprogramie, który w razie potrzeby umożliwia prześledzenie w zasadzie wszystkiego. Kto/kiedy/z którego stanowiska/logował się/zatwierdzał operacje/autoryzował/wykonywał działania/jak długo/do której godziny. A jeśli do tego wspomnę o kamerach i nagrywaniu głosu - w zasadzie nic więcej nie potrzeba. Ot, znak czasu...

sobota, 27 maja 2023

Podsumowanie tygodnia 293

Poniedziałek

Emocjonujący dzień, obudziłem się koło 5 rano i myślami byłem już gdzie indziej. Wieczorem padałem ze zmęczenia.

Wtorek

Powrót do codzienności. Odkrywam, że muszę trochę podczyścić hulajnogę, bo jest mocno "zafajdana" zwłaszcza w okolicy tylnego koła.

Środa

W pracy kontrola. Niezapowiedziana - ale czy to jeszcze kogoś dziwi? Dowiaduję się o wszystkim po południu kiedy jestem już po*, ponieważ zostaję wezwany przez pion kontroli. Akurat mam wolne ponad pół godziny, więc nastawiam się na długie i niezbyt miłe dla mnie podsumowanie, ale tu zaskoczenie. Manager od kontroli ma tylko dwa zdania - że wszystko jest ok i że mi gratuluje, ponieważ z całego mojego działu tylko u mnie nie ma zastrzeżeń. Gdy wracam do swojego okienka współpracownicy pytają że też zostałem opieprzony tak jak oni. Odpowiadam "nie", ale chyba nie są zachwyceni. Może trzeba było odpowiedzieć "tak"?

* - kontrola z monitoringu, więc nawet nie miałem pojęcia co konkretnie było poddane kontroli

Czwartek

Robię naleśniki z serem. Chyba mam wyjątkowo dobry ser, bo smakuje wyśmienicie. Nowość - przy końcu smażenia na patelnię dodaję grubszy cukier i trochę więcej masła. Do naleśnika przylega cukier, który lekko się karmelizuje ale i przyjemnie chrupie podczas jedzenia. Mniaaaaam.

Piątek

Korzystam z pogody i krzątam się przy aucie. Wymieniam filtr od klimatyzacji. Późnym wieczorem wybieram się na wycieczkę rowerową. W lesie już zupełnie pusto, nie licząc całych gangów komarów i meszek, które nie mogąc mnie dogonić torpedują centralnie w twarz i oczy. Prędko do lasu się nie wybiorę.

niedziela, 18 września 2022

Nowy taryfikator

Od wczoraj obowiązuje nowy taryfikator mandatów oraz punktów karnych. W wielu serwisach internetowych można znaleźć obowiązujące stawki, więc wpis nie będzie dokładnie o tym - bo to można sobie spokojnie znaleźć. Ogólnie - od wczorajszej soboty naprawdę niewiele potrzeba, by stracić uprawnienia do kierowania lub po prostu zapłacić wysoki mandat. Już nie jakieś tam 500 zł, a nawet dziesięć razy więcej. 

W taryfikatorze pojawia się nowa pozycja - tzn recydywa. Czyli popełnienie danego wykroczenia w okresie dwóch lat. Np wjeżdżanie na przejazd kolejowy w sytuacji, gdy zapory zamykają się, lub gdy ich otwieranie nie zostało zakończone kosztuje 2000 zł. Jeśli takie wykroczenie kierujący popełni drugi raz w okresie dwóch lat od poprzedniego, kara wyniesie 4000 zł. Dodatkowo w jednym i drugim przypadku otrzyma 15 punktów karnych - które będą ważne dwa lata od momentu zapłacenia mandatu.

Przypomnę - kierujący może mieć maksymalnie 24 punkty karne, a taki który prawo jazdy ma do roku jedynie 20. 

Na pewno zmiany te spowodują poprawienie poziomu bezpieczeństwa, natomiast problemem jest zbyt mała obecność organów kontroli w ruchu drogowym. Wiąże się to z nikłą automatyzacją kontroli oraz brakami kadrowymi w policji. W każdym razie - oby było bezpieczniej na naszych drogach!

sobota, 5 marca 2022

Podsumowanie tygodnia 229

Poniedziałek

Ostatni dzień lutego, a tu niezapowiedziana kontrola. Stres pojawił się natychmiast, gdy tylko się o tym dowiedziałem - czyli na szczęście na dość krótko. Kontrola wypadła pomyślnie.

Wtorek

Z samego rana dość niebezpiecznie. Wydaje się, że w Departamencie nic złego się nie może wydarzyć, a tu proszę - jedna z klientek zagroziła mi oraz kilku moim współpracownikom - będącym przy swoich okienkach. Nie mamy ochrony, więc musiałem poradzić sobie z nią sam, choć inni już obserwowali czy będzie potrzeba pomoc czy nie (mam wciąż nadzieję że nie patrzyli tylko z ciekawości). Po wszystkim klientka została usunięta z Departamentu.

Środa

Atrakcji ciąg dalszy. Tuż przed końcem mojej zmiany klientka siedząca przy moim okienku źle się poczuła. Widziałem to po jej wyglądzie i gdy spytałem czy wszystko ok stwierdziła że niezbyt. Musieliśmy przerwać sprawę i podać jej wodę. Po kilku minutach poczuła się lepiej, a w międzyczasie zadzwoniła po swojego syna który odebrał ją z Departamentu.

Czwartek

Obiad na mieście. W restauracji przyjemnie i bez tłoku. Ale wcześniej praca. z uwagi na awarię systemu na którym pracujemy, a także kilkugodzinny brak prądu wychodzę dopiero po 16.30.

Piątek

Szybko mija czas w pracy, wychodzę pół godziny wcześniej. Jadę do dużego miasta, załatwiam kilka swoich (i nie tylko swoich) spraw i odpoczywam :)

niedziela, 25 października 2020

Gdy samochód tonie

Zaciekawiła Was ostatnio instrukcja obsługi Toyoty Yaris - a dokładnie wątek "gdy samochód tonie". Wszystko opisane jest na stronie 571, a mianowicie:


Jak się później okazało - to instrukcja obsługi poprzedniej wersji Toyoty Yaris (obecnie nazwanej "Classic").

poniedziałek, 20 lipca 2020

Prawie idealnie

Pandemii jakby nie było, na ulicach mnóstwo ludzi. A gdy zrobiło się cieplej, pojawiło się mnóstwo rowerzystów. Młodych i mniej młodych, w grupach i solo - większość z nich zasuwa po chodniku - nie zważając na to czy mogą czy nie. W moim małym miasteczku najczęściej nie ma możliwości jazdy rowerem po chodniku, ale cykliści zupełnie nic sobie z tego nie robią. Lawirują wśród pieszych, wydaje mi się że chyba nawet się z własnym cieniem ścigają. Ostatnio wracając z pracy usłyszałem dzwonek rowerowy za sobą. Usunąłem się, a obok śmignęła mi jakaś postać krzycząc "dzięki". 

Mało tego, rowerzyści równie beztrosko przejeżdżają przez przejścia dla pieszych. Jest to szczególnie niebezpieczne, gdyż pieszego o wiele łatwiej zauważyć a szybko zbliżającego się rowerzysty niekoniecznie. Ciekawe, ile jeszcze będzie wypadków zanim rządzący oraz organy kontroli ruchu drogowego zauważą ten problem. Obecnie w ogóle nie ma żadnych kampanii dotyczących bezpieczeństwa na drogach - ani w internecie, ani w tv/radiu. Czyli jest idealnie?

Podobnie w kwestii hulajnóg, które hurtowo zalewają większe miasta. Takie, które można w każdej chwili wypożyczyć, bez żadnych zabezpieczeń typu kask ochronny. Ułańska fantazja udziela się w każdym rodzaju pojazdu - aby szybciej, aby do przodu - a nie ważne którędy i czy można. Bo skoro nikt nie pilnuje, to czym się krępować?


wtorek, 25 lutego 2020

Nauka jazdy w trasie

Zdając sobie sprawę z tego jak ważne jest szkolenie poza obszarem zabudowanym staram się z każdym kursantem wyjechać co najmniej dwa razy po dwie godziny na drogę, na której można jechać z większą prędkością. Łącznie daje to około czterech godzin poza miastem.

1) praktyczne zastosowanie znaków drogowych, ich znaczenie w formie czysto praktycznej (przy dużych prędkościach), zakres obowiązywania, odległości od miejsc niebezpiecznych, możliwość wykonywania manewrów takich jak wyprzedzanie. To, że kursant potrafi nazwać poszczególny znak to nie wszystko - o ile w powolnym ruchu miejskim taka wiedza może wystarczyć o tyle przy większych prędkościach umiejętność sprawnego odczytania - np oznakowania poziomego - jest bardzo istotna. Kwestii związanych ze znakami jest tak dużo, że często nie wystarcza mi czasu aby omówić wszystko tak jakbym tego chciał;

2) technika i taktyka jazdy. Przygotowanie do pokonania zakrętów, ewentualne zagrożenia ze strony innych użytkowników drogi, właściwe przygotowanie do jazdy na niebezpiecznych zjazdach i stromych podjazdach, jak najrzadsze korzystanie z układu hamulcowego, przewidywanie sytuacji;

3) jazda energooszczędna i dynamika - właściwe wykorzystywanie przełożeń skrzyni biegów, jazda niskoemisyjna i optymalny zakres obrotów dla takiej jazdy, wskazanie na inną charakterystykę pracy silnika w kontekście dużej dynamiki. Możliwości elastycznego przyspieszania i redukcji przełożeń;

4) zachowanie właściwych odstępów od poprzedzających pojazdów w różnych warunkach drogowych i atmosferycznych, zagrożenia typowo poza-miejskie (dzikie zwierzęta, silny wiatr, opady deszcze/śniegu, zjawisko szadzi, deformacje nawierzchni [koleiny] i ich wpływ na stabilność jazdy, zjawisko aquaplaningu), hamowanie z większych prędkości;

To tylko niektóre tematy, które należy zrealizować podczas jazdy za miastem. Gdy pytam kursantów którzy już jeździli z kimś czy byli "w trasie" odpowiadają że tak. A gdy dopytuję co się nauczyli, lub co ćwiczyli - to mówią - po prostu instruktor kazał mi jechać. I to wszystko.

wtorek, 28 stycznia 2020

Okno

Jest 14.00, prowadzę wykłady. Jak zwykle staram się nie siedzieć - co chwilę coś rysuję na tablicy, lub po prostu przewijam slajd i omawiam zagadnienie (poza tym, uważam że siedzienie za biurkiem jest niezbyt odpowiednie w takich sytuacjach). Na sali ponad dwadzieścia osób, a ja coraz bardziej odpływam myślami. Mniej więcej po godzinie dostrzegam za oknem dwóch policjantów. Pewnie jak zawsze czekają na pieszych, którzy przechodzą nie korzystając z przejścia.

Nie myliłem się. Trzeba było tylko krótkiej chwili aby panowie mieli okazję do interwencji i sięgnięcia po bloczek mandatowy. Zatrzymali dwie młode dziewczyny. Nie poprzestali na pouczeniu, widzę dyskusję i wypisywanie mandatów. Mój wykład trwa. Aby nie zaschło mi zupełnie w gardle, popijam earl grey, która zaparzona w termicznym kubku trzyma całkiem nieźle ciepło. Nie znoszę zimnej herbaty.

Tymczasem praktycznie tuż po zakończonej interwencji dwóch młodych dziewczyn, policjanci znów mają okazję do działania. Tym razem jakiś starszy człowiek przechodzi beztrosko z jednej strony ulicy na drugą. I znów 50 zł. Kolejny łyk herbaty, a nawet dwa. Na więcej nie mam czasu, wszak omawiam kryteria do parkowania - a to temat bardzo obszerny. Policjanci ledwo skończyli rozliczanie starszego pana i od razu mają kobietę z dwojgiem dzieci. Widzę, że kobieta szuka czegoś w torebce - najpewniej to dowód osobisty. Później już standardowo - podpisuje mandat.

Za oknem dzieje się. Wąska, ale ruchliwa jednopasowa ulica ciągle żyje, a ludzi nieprzestrzegających przepisów nie brakuje. Panowie policjanci non stop mają interwencje. Po mniej więcej godzinie obserwowania tracę ich z oczu. Sala, w której pracuję ma bardzo duże okna ale mimo usilnych prób (jednocześnie nie dających poznać moim słuchaczom) nie dostrzegam ich. Musieli odejść akurat w chwili, gdy byłem przy tablicy ( po drugiej stronie sali). Albo skończyli służbę, albo mieli już tyle wykroczeń na liście że starczyło.

Ciekawe czy pojutrze na moim kolejnym wykładzie zobaczę ich ponownie.

czwartek, 16 stycznia 2020

Skrzyżowanie

Na jednym ze skrzyżowań w mieście do kolizji dochodzi częściej niż na innych. Oczywiście nie ma tam policji, która pilnowałaby porządku. W związku z tym, dzieją się tam różne rzeczy...

To skrzyżowanie, na którym sygnalizacja ustawiona jest nieco wcześniej niż zwykle - czyli kierowcy potrzebują więcej czasu na przejechanie przez takie skrzyżowanie. To normalne, ale gdy jeden z kierujących skręca w lewo sytuacja zmienia się na tyle, że nieobeznani z przepisami powodują duże zagrożenie.


Sygnalizator wyświetla zielony kolor, jest całkiem spory ruch. Pojazd, który znajduje się w miejscu cyfry 5 zamierza skręcić w lewo, ale musi wcześniej ustąpić pierwszeństwa pojazdom nadjeżdżającym z przeciwka. Niestety, kierujący jadący za nim mają w nosie przepisy stanowiące o tym, że nie wolno wjeżdżać na skrzyżowanie gdy nie ma możliwości jego opuszczenia (art. 25 ustęp 4 punkt 1 prawa o ruchu drogowym). Nie mając miejsca na kontynuowanie jazdy, kierujący nr 4 powinien  powinien się zatrzymać w miejscu cyfry 1, ale tak nie robi tylko wjeżdża dalej. Podobnie robią inni kierujący (2,3 - ten to stoi już na przejściu, ale kto by się tym przejmował?) a w międzyczasie zmienia się wyświetlany sygnał na sygnalizatorze.

W momencie gdy 5 zjeżdża ze skrzyżowania, kierujący za nim ruszają na wprost nie mając pojęcia raczej, że już nadawany jest sygnał czerwony, a pojazdy z prawej i lewej zaczynają ruszać. I tak dochodzi do kolejnych kolizji. Pewnie będzie tak jeszcze całkiem długo...

Gdy jestem z kursantem w takim miejscu pierwszy raz, zatrzymujemy się w bezpiecznym miejscu i rysując tłumaczę co/jak/dlaczego. Mam nadzieję, że będą świadomie poruszali się nie tylko na tym ale także na innych skrzyżowaniach.

czwartek, 22 listopada 2018

Upadek?

1) Kilka dni temu w jednym z większych miast rolnicy rozdawali jabłka. Szybko pojawili się ci, którzy zamiast po 2-3 jabłka zaczęli brać siatkami i całymi skrzynkami. W internecie oglądałem filmik - wyglądało to tak, jakby jabłka były towarem bardzo drogim i wręcz niedostępnym dla zwykłego zjadacza chleba. Z wypowiedzi rolników słychać było zażenowanie.

2) Ostatnio zastanawiałem się, czy w ogóle powinienem wymagać od kursantów różnych rzeczy - np. znajomości znaków. Punktualności. Nie wiem czy mogę - ponieważ czytałem że w pewnej szkole rodzice wystosowali pismo do nauczycieli, aby ci nie zadawali uczniom prac domowych, nie odpytywali i nie wymagali od nich wtedy, gdy są zmęczeni lub smutni. Ciekawe co na to Aberek? Wydaje się Wam, że nie mam do czynienia z dziećmi? Że nie da się tego porównać? Da się! Coraz częściej widzę, że pracuję z dziećmi a nie dorosłymi i odpowiedzialnymi ludźmi!

3) W mieście oddano do użytku skrzyżowanie, na którym pojawiła się sygnalizacja świetlna. Chcąc ułatwić życie kierowcom (a pewnie niektórym utrudnić) drogowcy zastosowali sygnalizatory kierunkowe typu S3. Powinny one gwarantować bezkolizyjność - tak aby było bezpieczniej. Celowo piszę "powinny" - bo wyobraźcie sobie że drogowcy tak zaprojektowali cykle sygnalizatorów, że w momencie gdy kierowca ma światło zielone to piesi także mogą wejść na przejście mając zielone. I nawet nikt z odbioru nie zauważył? Do pierwszego wypadku?