Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 sierpnia 2023

Podsumowanie tygodnia 305

Poniedziałek

Wciąż żyję wrażeniami koncertu, który odbył się w weekend. Ku mojemu zaskoczeniu nie było dzikich tłumów, choć wszystko odbywało się w bardzo popularnym (i drogim) małym miasteczku, to zdaje się że większość ludzi w weekend wybrała wyjazd nad wodę/zalew/jezioro.


Trochę słabo, że organizatorzy słabo zorganizowali strefę gastronomiczną - tak głośno zapowiadaną. Raptem jeden food-truck, do którego była duża kolejka. Prócz tego kilka stoisk z piwem - a fe! Ale może to i lepiej, nie dane mi było najeść się na wieczór a w zasadzie na noc, bo do domu wróciłem grubo po północy.

Wtorek

Rano i wieczorem załatwiam dwie sprawy, ale pomiędzy nimi mam już czas dla siebie. Spędzam go na wsi, wdychając jakże inne powietrze. Mimo upałów, w starym wiejskim domu jest o wiele przyjemniej niż w mieszkaniu w bloku bez klimatyzacji. Wychodzę na zewnątrz tylko o to, aby zrobić kilka zdjęć kolorowym kwiatom, które rosną sobie beztrosko w ogrodzie. Na wieczór wracam do siebie, muszę uprasować kilka białych koszul do pracy, ale potem długo przeglądam oferty biur turystycznych na styczeń/luty niestety nic ciekawego nie znajduję.



Środa

W pracy nudy. Klimatyzacja działa, o dziwo im bardziej gorąco tym jednak potrafimy się wszyscy wspólnie dogadać. I nawet jeśli ktoś co jakiś czas zmienia ustawienia temperatury/nadmuchu to i tak w ten upał nie jest źle. Po południu krótka przejażdżka rowerowa. Ale nawet wtedy gorąco bardzo. 

Czwartek

Balkonowe pomidory są pyszne. Lekko słodkie i soczyste. Zjadam je do kanapek w pracy - w sam raz jako dodatek. 



Piątek

Wyjeżdżam do dużego miasta. Ale to dopiero po pracy, a w pracy ustalam kilka dni wolnego we wrześniu, ponieważ mam kilka planów, ale mniejsza z tym. Gość, który układa grafik nie robi mi żadnego problemu, choć wiem że we wrześniu kilka innych osób też chciało mieć wolne. Oczywiście to tylko kilka dni, bo dłuższy urlop szykuję na październik - czyli wyjazd na Kretę. A w dużym mieście gorąco, jak u mnie. Na szczęście w restauracji jest klimatyzacja, na saunach prawie pusto za to w basenach mnóstwo ludzi - ale tą część aquaparku omijam szerokim łukiem. Za to wieczór całkiem chłodny - wszak po mojej prawej stronie rzut beretem do pięknego lasu, który daje sporo chłodu i powietrza...

poniedziałek, 25 listopada 2019

Basia w Katowicach

Już w wakacje kupiłem bilety na koncert Basi Trzetrzelewskiej. Choć ode mnie do Katowic to dość długa droga, a mój kręgosłup średnio wytrzymuje takie "przejażdżki" i tak postanowiłem - muszę być na tym koncercie, a przy okazji odwiedzić Walpa i zobaczyć NOSPR i w ogóle - choć raz w życiu być w Katowicach :)


W ten sobotni wieczór Basia pierwszy raz występowała w Katowickiej sali NOSPR-u. Jeszcze sporo przed godziną 19 w budynku było mnóstwo ludzi, a z każdą minutą tłum gęstniał. Ja także byłem wcześniej, miałem czas zajrzeć do księgarni muzycznej, połazić po piętrach i pooglądać gmach od wewnątrz. Zaskoczyły mnie mini kawiarenki, które usytuowane były w kilku różnych miejscach. Oferowały domowe ciasta, wino, herbaty i kawy, oraz zimne napoje.


Tuż po 19. rozpoczął się koncert. Basia jak zwykle ma przepiękny głos, niesamowitą charyzmę oraz świetny kontakt z publicznością. Byłem zachwycony tym wszystkim bardzo! Klimat inny niż rok temu w Stodole w Warszawie (tam publiczność była na stojąco), ale tu również było fantastycznie! Gromkie i długie brawa wzruszały artystkę, która występowała ponad dwie godziny.


Po koncercie ustawiłem się w długiej kolejce po autograf. Był także czas na krótką rozmowę z Basią. To wrażenia, które pozostaną na długo. Po koncercie miałem zaplanowany nocleg, a następnego dnia powrót do domu.



sobota, 8 września 2018

Podsumowanie tygodnia 48

Poniedziałek

Tydzień zaczynam od koncertowych zakupów. Basia Trzetrzelewska przyjeżdża m.in. do Warszawy. Bilety kupione, trzeba tylko wydrukować :) Ciekawe czy Czart się wybiera?

Wtorek

Zaczynam nową pracę. Tzn nie do końca nową - umowa skończyła mi się z końcem czerwca, od kilka dni mam nową - ale...nie wszystko z nią jest ok - mój ból brzucha tylko trochę się zmniejszył.


Środa

Sprzątam na placu. Było w miarę czysto, zebrałem jakieś 3/4 dużego worka butelek, opakowań, foliowych toreb i pobitego szkła.

Czwartek

To chyba najpiękniejsza pora roku jak dla mnie. Niby komputer pokazuje 25 stopni, ale jest przyjemnie chłodno i słonecznie - uwielbiam to!

Piątek

Z samego rana jadę w trasę. Mam plan - chciałbym sprawdzić czy pole z amarantusem już nadaje się do filmowania z góry - niestety w ogóle nie ma kwiatów, nic nie ma - coś innego tam rośnie.  W ubiegłym roku było ładnie...

niedziela, 20 maja 2018

Basia Trzetrzelewska - Butterfly

W piątek z samego rana dostałem wiadomość, że zamówiona płyta czeka w Empiku. To nic że praca, ja muszę podjechać i ją odebrać. Zwykle (dotąd nigdy?) nie załatwiałem swoich spraw w czasie pracy, ale dla tej płyty zrobiłem wyjątek. Kursantka się zgodziła, ponadto w przyszłym tygodniu oddam jej te 6 minut.


A płyta...jest cudowna. Może piszę tak dlatego, że uwielbiam Basię i moje słowa na jej temat będą "skrzywione" sympatią, no trudno. Płyta jest nowoczesna, w niektórych utworach słychać to bardziej, w innych mniej. To co niezmienne to ciepły i miły głos wokalistki, świetna sekcja dęta i wspaniałe improwizacje. Przenikają się one niemal niezauważone, sącząc z głośników tak naturalnie, że czasem trudno odróżnić czy to jeszcze głos ludzki, czy już któryś instrument. Niekiedy pojawiają się łączniki, które harmonicznie i rytmicznie powodują mały "przewrót", aby po chwili znowu pojawiło się jazzowe rozkołysanie.


W zasadzie to głos Basi jest równoznaczny z ilością i jakością improwizacji, co mnie szczególnie cieszy. Mógłbym tego słuchać na okrągło. I tak robię. Po kilkukrotnym odsłuchaniu płyty w aucie (czy ja nie naruszyłem jakichś praw autorskich słuchając tego w obecności kursantów?), włączyłem ją na wieży w domu. Tu brzmi zupełnie inaczej niż w słabym aucie. Wszystkie głosy słychać niesamowicie wyraźnie.


Na stronie Empiku są w końcu dostępne fragmenty utworów, więc jeśli ktoś chce posłuchać to może. Jedyne, co mi się nie podoba to ubogość opakowania. Płyta nie zawiera nawet informacji o czasach trwania utworów. Nie ma tam prawie nic, dobrze że włożyli płytę...wiem, że zapłaciłem jedynie 38,99 (obecnie odrobinę droższa), no ale mimo wszystko...

niedziela, 29 kwietnia 2018

Butterflies - Basia Trzetrzelewska

Po dziewięciu latach Basia wydaje nową płytę - Butterflies. Jeden z utworów które można odsłuchać jest poniżej.


Płytę można już zamawiać, chwilowo w Empiku jest nawet mała promocja. Premiera 18. maja. Ja już czekam na swoje zamówienie. Wydaje się, że tego lata motyle będą nie tylko w moim brzuchu...

wtorek, 20 lutego 2018

Kruger&Matz KM1598

Niedawno zaopatrzyłem się w nowy sprzęt grający, gdyż dotychczasowa wieża miała już tyle lat, że nie spełniała moich oczekiwań (miała chyba ze 30 lat już... ma ktoś z Was taki stary sprzęt?). Po długich i wyczerpujących przemyśleniach zdecydowałem się na wieżę Kruger&Matz KM1598.

Kruger&Matz

Po kilkunastu dniach mogę napisać, że to był świetny wybór. Wielkościowo głośniki są mniejsze niż poprzedni zestaw, a grają o wiele wiele lepiej. Dla porównania podłączyłem stare głośniki do nowego odtwarzacza i ... dźwięk był jakby stłumiony, odtwarzany za warstwą grubej kotary. Mniej przestrzenny, miałem wrażenie że był też mało dynamiczny.

stary sprzęt Samsung

Nowy sprzęt ma regulację basów i tonów wysokich (w tym przedziale cenowym to rzadkość) oraz equalizer. Ma także wzmacniacz lampowy. Dźwięk jest niesamowity i przepełniony każdą cząstką alikwotów. Świetnie wypełnia moje małe mieszkanko - jak gdyby odbywały się w nim koncerty na żywo. Poniżej głośniki stare i nowe.




Słyszę wszystko - od naturalnie brzmiącego fortepianu, po szmer wydobywany miotełkami na werblu. Zakres brzmieniowy jest bardzo szeroki, wszelkie płyty odsłuchuję z wielką przyjemnością. 
Podłączenie głośników to dziecinnie proste czynności. 

Zakupu dokonałem w sklepie RTV Euro AGD, gdzie robię większość elektronicznych zakupów i jestem zadowolony. Tym bardziej, że niedawno była tam promocja która obniżała cenę wieży o ponad 200 zł. A starą już sprzedałem na OLX-ie :)

sobota, 10 lutego 2018

Podsumowanie tygodnia 18

Poniedziałek

Młodziak i jego początki za kółkiem. Irytują mnie odzywki "wiem, znam, potrafię" - a w rzeczywistości nie wie, nie zna i nie potrafi. Za to większość moich uwag i rad kwituje w ten sposób.

Wtorek

Dostaję zamówioną herbatę i wożę ją w małej reklamówce do wieczora. W końcu w aucie unosi się odpowiedni zapach, to lepsze niż jakiekolwiek odświeżacze!

Środa

Na jedną godzinę przychodzi gość, który stracił prawo jazdy za punkty. Nie dość że szybko opanowuje zadania to jest jeszcze czas na rozmowę o życiu. Po południu dzwoni z dobrą wiadomością - zdał egzamin praktyczny.

Czwartek

Dostaję sms od szefowej - Kochana ekipo, wg statystyk jesteśmy niepodważalnie liderem w jakości w szkoleniach [...]. Na końcu gratulacje i podziękowania. A firma, w której przepracowałem 13 lat znajduje się na końcu listy.

Piątek

Nadal cieszę się z czwartkowej wiadomości, a prócz tego wsłuchuję się w nowe brzmienie zestawu muzycznego, który sprawiłem sobie wczoraj. Pięknie wyeksponowane wszystkie alikwoty zadowalają mnie bardziej niż sądziłem.


poniedziałek, 15 maja 2017

Made In Brazil

Odpoczywam cały weekend w domu. Brak samochodu ma także swoje dobre strony - korzystając z pięknej pogody wybieram się na wycieczkę rowerową przy dźwiękach płyty, którą dostałem na urodziny. To "Made In Brazil" (Eliane Elias), która idealnie wpisuje się w kryteria tego co lubię :)




Podczas wycieczki udaje mi się w końcu wykorzystać drona. Jest soczysta zieleń, piękne żółte paski pól rzepakowych i dziurawe chmury.



środa, 8 lutego 2017

Uwertura

Co można robić będąc - powiedzmy w fazie uwertury nieco minorowej opery? Kiedy zewsząd słychać jedynie molowe kiksy, bliżej nieokreślony tumult oraz niepasujące do siebie akordy? Jakby nie patrzeć, ani motyw ani fraza do siebie nijak nie pasują.


Od kilku dni oglądam sobie stare pocztówki i kartki, które dostałem już jakiś czas temu. Najczęściej przywołują one z pamięci te piękne i słoneczne dni, których wspólnym mianownikiem jest m.in wycieczka oraz sjesta. Na przykład taka kartka jak powyżej - wakacje w pełni! I od razu poziom endorfin szybuje w górę, bo przecież o to chodzi (przynajmniej w tym momencie).


Pomiędzy szaleństwem a nudą, jest czas na zwykłe, ziemskie podróżowanie, zachwycanie się drobiazgami, przyrodą, podglądanie (jak zwykle) innych i zwyczajne cieszenie się panoramą.


Pomiędzy śniadaniem a kolacją jest zafascynowanie przestrzenią, błękitem nieba i niezależnością, delikatnym wiatrem oraz wyborem właśnie takim - a nie innym.


A pomiędzy minorową uwerturą a wspaniałym mazurkiem jest niestety wszystko. Chyba czas planować wakacje, najwyższy czas :)

*****
Czy ktoś ma ochotę zgadnąć w którym polskim mieście zrobiłem dolne zdjęcie?

niedziela, 31 lipca 2016

The Lady is a Tramp

Frywolna niedziela - upalna, ale leniwa, różnorodna, ale przewidywalna. Przedpołudnie mija mi na typowo domowych robotach, a w tle przygrywa muzyka z Cafe social - link do posłuchania jednej z piosenek (do odsłuchania, a nie ściągnięcia - link wygaśnie za 7 dni).


A sobota z lekka pracująca, ale bez szaleństw. Najpierw jazda po trasie, potem krótko plac manewrowy (kursant nadspodziewanie dobrze sobie radzi jak na pierwszy raz), a potem znów trasa. Trochę niepokoją mnie dźwięki dochodzące spod "maski", czas o tym pomyśleć poważniej.

czwartek, 5 maja 2016

Encontros

Po 19-tej wracam do domu. Jestem zmęczony chyba bardziej psychicznie niż fizycznie. Jazda z NIĄ powoduje, że już od rana mam zepsuty humor. Kursantka stara się jak może, robi wręcz wszystko aby tylko doprowadzić do zderzenia z kim/czymkolwiek. Oczywiście, nieświadomie. Podkłada się pod wszystkie sytuacje. Np parkujemy - ona znów uważa, że najlepiej będzie jeśli podjedzie jak najbliżej pojazdu obok którego parkuje. W efekcie ustawia się 20-30 cm od niego. Prawie uderzyła lusterkiem i co gorsze - jest z siebie zachwycona.



Ile to już razy mówiłem, że należy się tak ustawić, aby była możliwość opuszczenia pojazdu po zaparkowaniu? Ale to nic, ja od tego jestem aby pilnować, tłumaczyć i po prostu - uczyć.

Mimo wszystko jestem bardzo zadowolony, ta jak i wcześniejsze lekcje na pewno dadzą jej pojęcie o tym co i jak ma robić. A teraz wyłączam się. Telefon przestawiam na tryb prywatny, piszę i odbieram kilka sms-ów tylko od dobrych znajomych.


Mój mały przytulny pokój (który czasem zamienia się w warsztat) wypełnia się spokojnymi dźwiękami portugalskiego perkusisty - Beto Betuk. Uwielbiam takie spotkania, niespieszne, zrównoważone, jedynie pozytywnie zaskakujące, w ogóle nie wymagające i tylko dla mnie. Z wielką przyjemnością zapraszam takie dźwięki. Oddają mnóstwo wolności, wyobraźni i poczucia odprężenia. Polecam :)


czwartek, 14 kwietnia 2016

Atramentowa

W ramach oddechu od pracy zaopatrzyłem się w nowe pozycje książkowe oraz muzyczne. Już dziś mogę polecić piękną płytę Stanisławy Celińskiej - Atramentowa (ale nie Suplement - który wg mnie jest sporo słabszy niż zwykła Atramentowa).

Piękny i wyrazisty akompaniament, autentyczny i prosty głos Celińskiej, oraz świetne teksty. Nie jest to płyta do auta, ale w sam raz na spokojny wieczór w domu.

 
A książki - tematyka dla każdego raczej łatwa i przyjemna, więc to będzie taki relaks przy dobrej książce, muzyce i winie :)

czwartek, 31 marca 2016

Lonely Journey

- tak zatytułowana jest druga już płyta Łukasza Pawlika - syna znanego muzyka i zdobywcy nagrody Grammy - Włodka Pawlika.



Płyta swoją premierę miała kilkanaście dni temu, dostępna jest w sklepach z muzyką za niecałe 40 zł.



To mieszanka interesujących brzmień, dynamicznego basu i jeszcze bardziej wyrazistych rytmów. Jest tu miejsce na improwizacje jazzowe, i nowoczesne współbrzmienia połączone np ze smyczkami. Łukasz Pawlik grający na elektronicznych instrumentach klawiszowych oraz fortepianie poszedł zupełnie inną drogą niż ojciec. Wypracował własny styl - co jest niewątpliwą zaletą.



Łukasz Pawlik zaprosił wyśmienitych muzyków - wśród nich m.in. Cezary Konrad czy Paweł Pańta.
Płyta jest bardzo klimatyczna, idealna na każdy wieczór. Słucha się jej przyjemnie.

Warto wspomnieć o pięknych obrazkach z okładki, oraz o świetnej jakości papieru - wielkie brawa - to chyba jedna z najładniejszych okładek jakie mam w swojej kolekcji :)

sobota, 5 marca 2016

Dzień teściowej

Dla teściowych zaproponuję kołysankę - która podobnie jak teściowa - każda jest inna, skrywa różne dźwięki, współbrzmienia, odrębne tła i efekty. Nie zawsze musi być to piękny i melodyjny utwór. Zdarzają się atonalne i średnio przyjemne kompozycje, które ze spodziewanymi - po tytule - kołysankami niewiele mają wspólnego.


Choć z drugiej strony, gdy wsłucha się w te poszczególne dźwięki można dostrzec - a nawet usłyszeć pewną logiczną całość. Raz, drugi i trzeci - podczas kolejnego odsłuchiwania wchodzę coraz głębiej, a to powoduje że słyszę coraz lepiej.

Coś, co początkowo wydawało się koszmarem a nie kołysanką staje się uporządkowanym wierszem... No chyba, że od razu włączy się coś tak oczywistego jak to poniżej - choć wtedy idzie się na łatwiznę...


Taka, czy inna - na relaksującą sobotę każda jest dobra - w przeciwieństwie do teściowej...

Tymczasem do wakacyjnej Minorki pozostało już tylko 101 dni, a do Portugalii 197 :)) Odliczanie trwa. 

Minorka, źródło: podroze.gazeta.pl

niedziela, 21 lutego 2016

Sjesta



Punkt pierwszy - zaparzamy gorącą herbatę;

Punkt drugi - włączamy muzykę z linku powyżej;

Punkt trzeci - wyłączamy się z otoczenia;

Punkt czwarty - słuchamy muzykę i delektujemy się herbatą;


[...] wyobraź sobie, że idziesz przez targ w Maroku
- na straganach stosy przypraw i owoców,
z których nie wszystkie potrafisz nazwać. 
Czy czujesz ten zapach unoszący się dookoła?

mlecznepodroze.onet.pl
Gdy przemierzasz dżunglę na Borneo.
ktoś podaje Ci owoc prosto z drzewa.
Czujesz już jego smak?

dziennik.com
A czy potrafisz też poczuć na twarzy 
delikatną morską bryzę
i usłyszeć szum fal zamknięty w muszli,
którą przykładasz do ucha?[...] 

tungaska.pl
Powyższy tekst pochodzi z opakowania herbaty Big Active - herbata biała -  tajska cytryna&kwiat granatu.


wtorek, 19 stycznia 2016

Wieczór na odludziu

Jest późny wieczór. Z trudem znajduję wolne miejsce parkingowe blisko domu, otaczające powietrze jest wilgotne i chłodne. A nawet mroźne, ale już za chwilę zdejmuję nie tylko kurtkę ale i koszulę, ponieważ w mieszkaniu jest ciepło i przyjemnie.

Czy coś jeszcze powinienem zrobić? Przede wszystkim odpocząć, zanim wezmę gorącą kąpiel małą i przytulną przestrzeń mieszkania wypełniam pierwszym utworem z płyty Smooth Jazz Cafe (M. Niedźwiecki) - Outback Oasis. Mało w nim wokalu - bo prawie wcale. Dominują w nim moje trzy ulubione instrumenty - pianino, saksofon i perkusja - która w raz z całym innym akompaniamentem tworzy świetne tło dla rozgrywających. Perkusista korzysta w interesujących efektów brzmieniowych np. uderzając pałką o obręcz.



W środkowej części utworu do gry dołącza energetyczny i klarowny saksofon, którego dźwięku nie można pomylić z jakimkolwiek innym instrumentem. Tuż po zaprezentowaniu tematu głównego, wyciszone i uspokojone do tej pory pianino rozpoczyna swoją improwizację, opartą na efektownych synkopach, arpeggiach oraz w niektórych miejscach zdwojonych oktawach.

Wszystko to razem tworzy nieco szalony, egzotyczny i świeży klimat i nie wiem czemu zawsze ten utwór kojarzy mi się z przepiękną plażą, jasnożółtym delikatnym piaskiem, aksamitnym powiewem wiatru, oraz błękitem morza (oceanu?) i bezchmurnym niebem. Idylla, która w bezkresnej przestrzeni nie zna problemów i trosk codziennych.

Podobnie jest teraz u mnie. Świetna muzyka tworzy podkład, jakby zwiewne i kołyszące się na wietrze tło, w jednej dłoni trzymam dopiero co dostarczony numer Travelera a w drugiej gorącą herbatę o równie muzycznej nazwie Chopin. Zadaję sobie znów to samo pytanie - czy powinienem jeszcze dzisiaj coś zrobić?

Wzrokiem ogarniam zachęcającą okładkę - Raj dla każdego - Top 25 wyspy marzeń. Dominuje szmaragdowy kolor bardzo przezroczystej i pełnej kolorowych rybek wody, na horyzoncie piękne niewielkie domki pokryte jakimiś wysuszonymi liśćmi. Tak, raj i kropka. Pogłaśniam muzykę bardziej. Wkręcam się jeszcze głębiej. Czy to już jest ten moment, w którym nagrania z płyty Cafe słyszą sąsiedzi?

źródło: joemonster.org.pl

Oaza spokoju, relaksu i błogiego odpoczynku - to jedyne miejsce którego mi potrzeba po dniu pracy. Zupełne odludzie. Tylko muzyka, raj z okładki Travelera i gorąca herbata. Wreszcie mogę się wyłączyć, nic z otaczających mnie przedmiotów nie wymaga jakiegokolwiek dialogu. Nic nie zadaje pytań, choćby były one z górnej półki. Nawet telefon milczy, pojedyncze sms-y od znajomych wcale mi nie przeszkadzają.

Czy jeśli pogłośnię jeszcze odrobinę, to już będzie przesada? Nie wiem, dotąd nikt się nie skarżył na dźwięki wydobywające się z mojego odludzia :) Ale fakt, że nigdy o to nie pytałem. Mniejsza o to, wieczór dopiero się zaczyna ...

c.d.n.

piątek, 25 grudnia 2015

Just The Two Of Us - Matt Dusk&Margaret

Kto by się spodziewał, że Margaret może współtworzyć jedną z bardziej ciekawych płyt jazzowych końca tego roku? Zupełny przypadek sprawił, że usłyszałem jeden z utworów tej płyty, poszperałem chwilę w internecie i oto jest!


Just The Two Of Us to nowe interpretacje standardów muzyki jazzowej w wykonaniu Margaret i Matta Duska. Album składa się z trzynastu utworów (ostatni bez udziału Matta Duska). Jednym z ciekawszych jest wg mnie This Masquerade.

Utwór ten charakteryzuje się nieco dłuższym wstępem i kiedy słuchacz myśli, że już zacznie się wersja z wokalem, tu nadal płynie piękny wstęp - będący swoistym dialogiem ornamentalnego fortepianu z sekcją smyczkową. Fortepian brzmi niezwykle lekko (pełno w nim pięknych ozdobników-mordentów i przednutek) i miękko, a smyczki podprowadzają kolejne frazy w bardzo interesującą harmonię. Tuż przed głosem Matta Duska pojawia się jeszcze subtelna gitara, która wzbogaca i urozmaica początek.

Po wstępie pojawia się głos Matta Duska, który brzmi nisko i soczyście. Idealne frazowanie w połączeniu z delikatnie przeciągniętymi synkopami świetnie się komponuje z charakterystycznym i rozkołysanym rytmem bossy. A jego nieodłącznym elementem prawie zawsze jest tzw. cross stick - technika gry na werblu polegająca na położeniu pałki na membranie i uderzaniu jedynie w obręcz. Daje to bardzo ciepłe, drewniane brzmienie które idealnie nadaje się do wyeksponowania niuansów.


Dopiero po dwóch zwrotkach pojawia się Margaret, jej głos jest dla mnie sporym zaskoczeniem. O dziwo ładnie się komponuje we współbrzmieniach z akompaniamentem. Następuje wtedy pełne rozszerzenie możliwości wykonawczych na każdej płaszczyźnie - dźwięki wokalu płynnie skaczą po poszczególnych wysokościach melodii, każda synkopa i akcent wykonywany przez sekcję dętą idealnie współgra z rytmem i smyczkami. Ale nadal najbardziej eksponowanym elementem jest głos melodii, który oczywiście w stosunku do oryginału jest nieco inaczej zaaranżowany.

Pod koniec utworu następuje powrót do cech charakterystycznych wstępu - sekcja smyczkowa stanowi jednorodne tło dla szalejącego fortepianu w wyższych rejestrach, perkusja podbija kolejne akcenty - wspaniale się słucha tej opowieści! Pozostałe utwory są równie interesujące, naprawdę polecam!


Przyznam, że nie spodziewałem się iż kiedykolwiek kupię płytę Margaret, a tu takie zaskoczenie - co prawda kupiłem tę płytę komuś, ale przy okazji i ja się z niej cieszę :)) W Empiku płyta kosztuje ponad 40 zł, ale są inne miejsca, gdzie można dostać ją sporo taniej.

Tutaj zamieszczam link do odsłuchania utworów, uprzejmie proszę o niepobieranie ich na swój dysk. Link będzie aktywny jedynie przez kilka dni.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Stacey Kent w Warszawie - wrażenia

Kilka dni temu w stołecznym klubie Palladium wystąpiła Stacey Kent, promując najnowszą płytę Tenderly. Udało mi się kupić miejsce w pierwszym rzędzie, gdzie nie tylko doskonale widać (i oczywiście słychać), ale także czuć :)


Półtoragodzinny występ zapewnił fantastyczne wrażenia. Pomimo bariery językowej (artystka zna kilka języków, ale po polsku potrafi jedynie kilka słów), ma niesamowicie dobry kontakt z publicznością. Urocze usposobienie, uśmiech, skromność - publiczność kocha ją od pierwszej sekundy na scenie :)

Aksamitny głos, z którym idealnie komponują się francuskie teksty jest niezwykle ciepły, plastyczny i uspokajający. Będąc na koncercie miałem wrażenie, że artystka  śpiewa jedynie dla mnie. Rozkołysana bossa nova, spokojny jazzowy walc, czy łagodna ballada brzmią tak samo świetnie. Każdy dźwięk jest elastyczny, uporządkowany i kontrolowany w 100%.

Stacey Kent przepięknie frazuje, subtelne rozpoczęcie dźwięku nie wpływa na jego czytelność, a każda głoska jest idealnie wyartykułowana. Rozwinięcie zdania muzycznego jest równomierne, logiczne i trzyma słuchacza w napięciu, a zakończenie niezwykle dokładne. Ostatnie głoski są bardzo wyraźne, a jednocześnie idealnie kończą frazę, lub motyw.

Magia, rozmarzyłem się oddając się zupełnie tym wspaniałym dźwiękom. Prócz wokalistki na scenie jest jej mąż (flecista, saksofonista), pianista i perkusista. Żywe złoto, to niebywałe aby w jednym miejscu zgromadzić tak utalentowane osoby. Flet wspaniale pasuje do stylu "nowej fali", jest instrumentem o rześkiej barwie, wszelkie przednutki brzmią niczym subtelne ćwierkanie wróbli, saksofon z kolei to bardzo ciepłe i słodkie brzmienie, szczególnie w połączeniu z łagodnym arpeggio i mordentem.

To był fantastyczny koncert. Jeden z najfajniejszych na jakim byłem - zdecydowanie! :)

sobota, 12 grudnia 2015

Dorota Piotrowska

Jakiś czas temu będąc na koncercie Ewy Urygi, zachwyciłem się jej balladami, ale jeszcze bardziej towarzyszącymi jej muzykami. Wśród nich jest młoda perkusistka - Dorota Piotrowska. Pochodzi z Lubina, w swej dotychczasowej karierze współpracowała z wieloma światowej sławy muzykami. Na stałe mieszka w Nowym Yorku, tu można przeczytać wywiad m.in. o tym, jak postrzegała tamtejszą rzeczywistość, jak wyglądały jej pierwsze kroki w tej metropolii.

www.dorotapiotrowska.com

Podczas koncertu bardzo podobał mi się jej sposób gry, komunikacja z muzykami, elastyczność i skromność. Była delikatna ale stanowcza, bardzo rytmiczna ale i inspirująca dla innych muzyków, potrafiła znaleźć odpowiednie miejsce dla siebie i perkusji, wydaje się że połowę tych trudniej dostępnych drzwi otwiera szerokim i przepięknym uśmiechem...

www.dorotapiotrowska.com

Wspaniale się jej słucha, patrzy na nią. Życzę jej powodzenia i trzymam kciuki za jej dalszy rozwój. Dla zainteresowanych w sieci można znaleźć sporo różnych ciekawych rzeczy na jej temat, także stronę internetową.

www.dorotapiotrowska.com
A ja za chwilę zabieram kursanta i jadę do większego miasta. Niech poczuje co to znaczy większy ruch, jazda w trasie. Niestety za oknem confetti deszczowe, więc tym bardziej będzie musiał uważać. Na tę piękną sobotę proponuję relaksujący utwór This Masquerede:

piątek, 4 grudnia 2015

Stacey Kent w Warszawie

Właśnie dojeżdżam do stolicy, a za kilkadziesiąte minut będę szukał miejsca do zaparkowania w okolicy PKiN, a za równe trzy godziny będę na koncercie Stacey Kent. Przyjeżdża w ramach koncertów Jazz Jamobree, więc nie mogłem przegapić takiej okazji :)

Przy okazji wycieczki do Warszawy zrobiłem sobie odrobinę dłuższy weekend - zważywszy na fakt iż ostatnio pracuję w każdą sobotę, chyba nie będzie to zbyt wielkim nadużyciem...

www.jazzjamboree.pl


O wrażeniach już niebawem :)