Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kategoria D. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kategoria D. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 czerwca 2012

Egzamin - kategoria D (2)

"Ujeżdżanie" Autosana przed egzaminem, foto by Jaco*
Dziś na godzinę 9.30 miałem wyznaczony drugi egzamin praktyczny na kategorię D. Rano zjadłem śniadanie i pojechałem do WORD-u tuż przed czasem, by się tam nie stresować. Ale i tak czekałem, bo sam egzamin rozpoczął się tuż przed godziną 10.00.

Pierwsza osoba z listy wylosowała zadania na placu - parkowanie prostopadłe przodem oraz ruszenie na wzniesieniu z użyciem hamulca awaryjnego. Dobrze, że nie równoległe - choć ostatnio już lepiej się z tym czułem. Grupa sześciu osób, ja drugi w kolejności. Wylosowałem sprawdzenie poziomu płynu do spryskiwaczy oraz działanie świateł przeciwmgłowych tylnych. Po sprawdzeniu tegoż oraz omówieniu wyposażenia autobusu, przygotowałem się do jazdy. "Łuk" poszedł bez problemu, także dwa wcześniej wylosowane zadania. Więc czekam na drugą część egzaminu - w ruchu drogowym. Tymczasem z grupy zdających, dwie osoby odpadło na placu - jeden na tzw obsłudze (nie wymienił wyposażenia autobusu), drugi źle wykonał zadanie parkowania. Pozostało nas czterech.

Siermiężny i toporny "kokpit" Autosana
O 12.07 rozpocząłem jazdę wyjeżdżając z WORD-u na miasto. Ruch spokojny, żadnych przeszkadzających rowerzystów - droga bez większych utrudnień. Jak tylko się da, osiągam całe 50 km/h (co trochę trwa, wszak Autosan H10 nie ma efektu nadmiaru mocy!), by po kilkunastu minutach wyjechać poza obszar zabudowany. Małe wzniesienie, ale trudno jest rozpędzić autobus do maksymalnych 70 km/h. Wciskam gaz do oporu, a pojazd mozolnie wspina się nie nabierając w ogóle prędkości. Ciekawe, jak to coś jeździ gdy na pokładzie jest komplet pasażerów?!

Potem zawracanie i powrót do miasta, oraz przejazd przez parę rond i zwykłych skrzyżowań. Na jednym z bardziej ruchliwych rond, wciskam się w małą lukę nie powodując żadnego zagrożenia. Nie ma co stać - czas to pieniądz! Stres wcale nie mniejszy, po drodze mijam parę eLek z firmy, koleżanka Aga macha do mnie pozdrawiając. Fajnie, powoli wracam do WORD-u. Na koniec przejazd ulicą Chemiczną - lekko obawiałem się wjazdu, bo stały tam auta - ale spokojnie udało się wjechać (skręcałem w lewo). No i wjazd do ośrodka egzaminowania - to z jednej strony krawężnik, a z drugiej linia podwójna ciągła. Nie chcąc ryzykować najechania na krawężnik, tylnym kołem jestem na ciągłej.

Po dojechaniu na miejsce (około 13.00), egzaminator wypisał arkusz przebiegu z wynikiem POZYTYWNYM! Ogólnie, sporo rozmawialiśmy podczas jazdy. Atmosfera była bardzo w porządku i to pomimo tego, że był to pierwszy dzień nagrywania egzaminów na tej kategorii. Egzaminator ten sam co ostatnio, przez część jazdy stał - część siedział. Fajnie, że mam już to za sobą!

Do końca dnia jestem wolny, nie licząc 40-sto minutowego zakończenia roku w szkole. Ale szybko rozdam tam świadectwa i luuuzzz! :)

* zdjęcie rozmazane, bo robione w trakcie jazdy telefonem komórkowym. Po prawej widać stelaż do kasy biletowej (autobus ten regularnie wozi pasażerów, a świecąca kontrolka na pomarańczowo to rezerwa paliwa.

sobota, 23 czerwca 2012

Autobusowo

Zapisałem się na egzamin na autobus. Drugie podejście niebawem, napiszę jak już będzie po.

A wczoraj i dziś pojeździłem jeszcze z Jackiem (najlepszym instruktorem - dla nie wtajemniczonych) i takim innym panem, także instruktorem. Już się przyzwyczaiłem do tej kakofonii we wnętrzu Autosana H10 (zdjęcie w poprzedniej blotce), który swoje lata świetności miał bardzo bardzo dawno temu. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, więc nawet nieźle mi się jeździło - nic nie zepsułem, nie oberwałem, nikogo nie rozjechałem. Jacek nie krzyczał, więc nie było źle.
Plac mam już lepiej opanowany, co nie znaczy że nic nie może się wydarzyć na egzaminie.

Tymczasem w szkole kilka dni egzaminów, niestety musiałem być na wszystkich grupach. Wszyscy zdali, choć nie wiem  czy oceny nie są zbyt wysokie. Jak zwykle, byłem w mniejszości, więc przegłosowany. Nawet pewna wyjątkowa nieuka, która prawie nic nie przygotowała na egzamin dostała ocenę dostateczną! Pytanie, za co? Chyba za to że płaci.

Poza tym, w szkole już wakacje. Od września pracuję tam dalej - szefowa pani K, zaproponowała podwyżkę, którą zarząd zaakceptował. Ja także, bo to 50% więcej niż miałem do tej pory! Będę miał już tylko zajęcia teoretyczne - bez jakiejkolwiek praktyki - na którą po prostu nie mam czasu.

Sobotnie popołudnie po pracy to czas odpoczynku, podobnie jak cała niedziela. Dobra wiadomość jest także ta, że zrobiłem sobie cały następny weekend wolny! Tzn sobotę i niedzielę oczywiście. Może w końcu wybiorę się do ZOO, które ostatnio zachwalał Jaco? Pobyt wśród małp dobrze mi zrobi ;-)

PS. zdjęcie przedstawia parking w krzakach, szkoda że nie płatny - prawda?

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Egzamin - kategoria D

Tuż przed ...
Nie pisałem o tym wcześniej, ale dziś miałem termin egzaminu praktycznego na kategorię D (autobus). Niestety, pojechałem tak nieładnie, że egzaminu nie zdałem. Ba, nie wyjechałem nawet z placu. Z grupy 6-cio osobowej, tylko ja nie zaliczyłem placu.

Egzaminator pan N, bardzo bezkonfliktowy, wylosowałem sprawdzenie płynu chłodzącego oraz świateł kierunkowskazów. Po pobieżnym sprawdzeniu tegoż, egzaminator spytał o obowiązkowe wyposażenie autobusu, po czym rozpocząłem jazdę pasem ruchu. Cofając, przy zatrzymywaniu okazało się że zbyt wcześniej stanąłem - więc powtórzenie. Drugim razem ok, więc teraz parkowanie równoległe - wjazd tyłem wyjazd przodem. Pierwsza próba - źle, zbyt głęboko wjechałem. Druga - to samo. Wynik - NEGATYWNY.

Ustawiłem autobus kolejnej osobie, no i koniec - już po jeździe. Mój błąd, przecież zadania na placu nie są aż tak trudne - będę się z nimi mierzył ponownie.

Trochę szkoda, ale sam jestem sobie winien. Zamierzam się lepiej przygotować i nie poddawać. Następnym razem będzie lepiej! :)

sobota, 28 stycznia 2012

Egzamin teoretyczny D

W ostatni czwartek (26 stycznia) miałem egzamin teoretyczny na kategorię D. Egzaminator - pan J. postanowił zacząć 10 minut wcześniej niż powinien (dziwne tym bardziej, że nie było wszystkich zapisanych), po czym  krótko wyjaśnił zasady, uprzedził by nie korzystać z "niedozwolonych metod pomocniczych" i rozpoczęło się.

Spokojnie zaznaczałem odpowiedzi starannie czytając pytania. Po mniej więcej 2-3 minutach kliknąłem KONIEC oraz TAK (na pytanie czy na pewno chcesz zakończyć egzamin).

Wynik - 0 błędów, pozytywny:)

Niebawem egzamin praktyczny!

niedziela, 18 grudnia 2011

Przed-świątecznie

Stacje radiowe coraz częściej przypominają, że święta zbliżają się coraz bliżej. Za oknem brak śniegu, czasem nawet umiarkowanie ciepło (oczywiście nie na placu manewrowym, bo tam zawsze wieje i jest zimno - no chyba że w czasie letnich upałów).

4 godziny jazdy autobusem (czwartkowo-piątkowe) trochę mnie uspokoiły, myślałem że więcej zapomnę co i jak. A może mój dobry humor z tych jazd wynika z czego innego ? Np z tego że nie byłem na placu tym kolosem ?

W piątek rozstałem się z kursantką. Nie to, żeby skończyła kurs. Wręcz przeciwnie - jeszcze go dobrze nie zaczęła. A dokładniej - ma już 16 godzin za sobą, ale nadal nie panuje nad pojazdem, nie umie ruszać (nie mówiąc już o wzniesieniu), nawet po placu nie potrafi przejechać. Ale jaki nauczyciel - taki uczeń ;-)

Faktem jest, że dawno nie miałem takiej osoby - to co wytłumaczyłem i pokazałem a ona wstępnie wykonała, na następnym spotkaniu poszło sobie w las. Może ją pamiętacie - to ta która powiedziała, że płaci za jazdę a nie chodzenie w koło auta (tu - ostatni akapit). Postanowiła, że zmieni instruktora - nie mam jej tego za złe, od zawsze sobie mówię że każdy ma do tego prawo.

Na koniec coś miłego - wypisuję kartki świąteczne, choć do niektórych będą to raczej kartki z ogólnymi życzeniami. Nie znoszę tych, które mają gotowe teksty i jedyne co trzeba, to się podpisać ! Udało mi się znaleźć takie, które bardzo mi odpowiadają - także kolorystycznie (jedną to sobie zostawię - jest przepiękna).
Jutro mam czas na pójście na pocztę, przyklejenie znaczków i wysłanie :)

PS. na zdjęciu przejście dla pieszych w Warszawie - na ulicy Emilii Plater.

piątek, 28 października 2011

D jak ... autobus (...)

Czas nadrobić zaległości z kursu jazdy autobusem - co niniejszym czynię :)

Pisałem ostatnio, że autobus ten sprawia sporo kłopotów na wąskich miejskich drogach. Pomyłka. Dopiero od kiedy jeżdżę z innym instruktorem (a jest nim Jaco - czytelnik tego bloga) - dopiero wtedy rozpoczęła się jazda wąskimi uliczkami ! Ale po kolei.

Od kilku godzin pracuję pod okiem J (wcześniejsze 12 h miałem z wspominanym wcześniej Ł). Nie chcę tutaj robić żadnego specjalnego porównywania, ale po raz kolejny okazało się, jak jest ważne trafić na dobrego instruktora. Przez 2 godziny jazdy z Jackiem dowiedziałem się i zrozumiałem - więcej - niż na poprzednich 12 h z innym instruktorem. Ł po prostu był, był fizycznie obecny. I tyle. Nie tłumaczył za wiele (nic ?), na pytania odpowiadał "tak" lub "nie". Nie sądziłem, że pomiędzy instruktorami może być aż tak duża przepaść. Oczywiście, na jazdy od teraz umawiam się tylko z Jackiem.

Za kierownicą tego wielkiego autobusu czuję się coraz pewniej, co nie oznacza że nie popełniam błędów ;-)

Epizod 1 Na pewnym skrzyżowaniu o ruchu okrężnym, na pasie obok pojawił się podobnie wielki autobus komunikacji miejskiej.- jak go zobaczyłem, skręcając w lewo trochę najechałem na wysepkę ronda :P Tak, spanikowałem i nie potrzebnie tak od niego uciekałem. Ale następnym razem będzie lepiej ! Obiecuję :) Spostrzeżenie - staram się jak mogę, mimo klimatyzacji i ogólnie niskich temperatur - wychodzę mokry po jeździe :)

Epizod 2 Jeździliśmy więcej po uliczkach w centrum miasta, ale także na tych zlokalizowanych nieco dalej. Niestety cechują się one tym, że są beztrosko porośnięte drzewami - których nikt raczej nie przycina - zwłaszcza tam gdzie są lusterka w tym wielkim autobusie :) Na jednej z ulic (info dla Łukasza - czytelnika bloga, nie poprzedniego instruktora - Lotnicza/Mościckiego) przy skręcie w lewo nie udało mi się pojechać bez dotknięcia do sporych gałęzi. Cofnąłem więc troszkę, po czym całą ulicę przejechałem środkiem - bo inaczej nie udałoby się bez uszkodzenia lusterek (fotka u góry), szyb i boku autobusu (z przeciwka akurat nikt nie jechał). Ale - za nami jechał pewien instruktor nauki jazdy - i zaczął trąbić ! Dodam, że jechał sam z tablicą L na dachu. Pół kilometra dalej wyprzedził nasz 12 metrowy autobus przez linię podwójną, bezpośrednio przed skrzyżowaniem i przejściem dla pieszych. Spostrzeżenie - chyba nie lubi firmy w której pracuję ...

Epizod 3 Udało mi przy złapać nieproszonego gościa. Wyglądał tak jak na zdjęciu (foto by Jaco). Spostrzeżenie - znów coś zepsułem ? :P (wcześniej była sprawa z hamulcem, ale może już jej tu nie wspominajmy) 


Epizod 4 W centrum zaliczyłem wpadkę z ruszaniem na wzniesieniu (info dla Ł - przy cerkwi). Wcześniej jadąc na tej stromej górce miałem pusto, więc bez zatrzymywania pomknąłem dalej. Dziś musiałem się zatrzymać i pierwsze ruszenie się nie udało (zbyt mało gazu). Drugie za to było ok. Spostrzeżenie - dziwnie jeździ się autobusem po centrum - widok z góry jest zupełnie inny niż z poziomu Yarisa. O wiele bardziej cudowny ... :) Nie sądziłem nigdy, że będę miał taką możliwość ...

Epizod 5 Na jednej z węższych uliczek (ino dla Ł - Metalowa), zaobserwowaliśmy fajną sytuację. Małe auto jadące z przeciwnego kierunku dużo wcześniej zjechało na bok - na pobocze ułatwiając mi jazdę - choć wcale nie musiało, bo zmieścilibyśmy się razem - :) Kierująca - młoda dziewczyna ładnie się uśmiechnęła, a po wymijaniu pojechała dalej. Nie zawsze jest tak miło, bowiem kilometr dalej kierujący z przeciwka był wyraźnie wzburzony pokazując "fajne" gesty - no właśnie czym był wzburzony ? Nie podobało mu się że autobus jedzie z przeciwka ? Przy czym szerokość jezdni była już całkiem spora i nikt nikomu nie przeszkadzał. Spostrzeżenie - zwykle inni widząc tak spory autobus zjeżdżają z drogi - choć oczywiście różnie z tym bywa.

Epizod 6  Na placu manewrowym najbardziej polubiłem parkowanie skośne (dla niezorientowanych - wjazd przodem, bardzo łatwe zadanie) i ... zaskoczenie - prostopadłe przodem (trudne jak cholera!). Tak ! Jest to bardzo precyzyjne parkowanie, wjeżdża się dosłownie na milimetry z prędkością żółwia ! Udaje mi się wykonać to zadanie bez użycia korekty (której to możliwość wykorzystania bardzo podnosi mnie na duchu "gdyby coś ..."). Nie lubię zatrzymywania się z "łuku" (tył pojazdu po zatrzymaniu ma się znajdować w półmetrowej przestrzeni - przy tych 12 metrach trudno to wyczuć), oraz nie lubię wyjazdu z prostopadłego tyłem. Nie można wtedy wyjechać poza obszar wjazdu oraz naruszyć pachołków/tyczek. Równoległe tyłem jest ok - takie trochę nijakie. Spostrzeżenie - mimo wszystko - lubię plac, i na pewno już się go nie boję ! A co ! :)

Finish - dzień bez jazdy autobusem, dniem straconym. Rozumie mnie ten, kto kocha jazdę ...

środa, 19 października 2011

Świadectwo ...

Ależ ja tu dawno byłem ! Tak się akurat złożyło, w weekend długie uczelniane zajęcia, potem praca praca i ... praca. Za to w poniedziałek udało mi się w końcu odebrać świadectwo instruktora techniki jazdy. Nie było to takie łatwe, gdyż ludzie którzy pracują w urzędzie ... są jakby z innej epoki. Bardzo trudno się do nich dodzwonić, jeszcze trudniej dogadać a już umówić na odbiór dokumentów - zapomnij ! Gdyby nie Jaco - pewnie jeszcze do tej pory bym tego świadectwa nie miał.

Ostatnio też nieco pojeździłem autobusem. Trochę nabroiłem - m.in dziś wepchnąłem się zamiast poczekać. Wyjeżdżając z drogi podporządkowanej sądziłem że się zmieszczę bez utrudniania komukolwiek ruchu. Jasne, nie dość że jakiś facet musiał hamować, to jeszcze wjechałem na krawężnik :( Taaa, popisałem się - nie ma co ! Kompletnie bez sensu.

Tymczasem dziś prowadziłem wykłady. Parę minut po rozpoczęciu, włączyłem krótki film dotyczący tematu i zająłem miejsce obok kursantów. Po chwili do sali wchodzi młody człowiek, (ani dzień dobry ani do widzenia), chwyta za długopis i wpisuje się na listę. Na sali zupełna cisza, wszyscy oglądają film, a chłopak grzebie w telefonie po czym dopisuje 3 nazwiska ! I wychodzi - a na sali śmiech.
Ponieważ wcześniej kto inny miał wykłady, więc ów młodzieniec pewnie nie zauważył, że na sali jest instruktor.

środa, 12 października 2011

Autobusowo ...

Zastanawiając się, czym egzaminuje się w Polsce przy kategorii D (autobus), postanowiłem sprawdzić parę większych i mniejszych miast. Zacznijmy od Warszawy - tamtejszy WORD ma aż trzy miejsca egzaminowania, ale wszędzie egzamin praktyczny odbywa się na autobusie Autosan A1010T. Jest następcą modelu H 10 (jego zdjęcie poniżej), prócz stolicy, ten pojazd wykorzystywany jest m.in w Legnicy, Kielcach i Krakowie.

Ale w takich miastach jak np Krosno, czy Łomża - tu wciąż egzaminują na Autosanie H 9 (!). To starocie, którego na pewno nie powinno być już na egzaminach. H 9 jest także w Opolu - ale tu można wybrać na egzamin podobne relikt przeszłości - JONCKHEERE MAN 18N. Jak wygląda miejsce pracy kierowcy tego pojazdu, można zobaczyć na załączonym zdjęciu (wraz z opisem niektórych elementów - WORD Opole).
Co wybierać ? trudno podpowiedzieć, zapewne na forach internetowych życzliwi podpowiedzą który z "pojazdów" jest mniej nadszarpnięty czasem i trudami eksploatacji.

Autosan H 9
Wiadomo, że inwestycja w tę klasę pojazdów jest o wiele poważniejsza niż przy kategorii B - która to szybko się zwraca i w zasadzie jest o wiele bezpieczniejsza. To, że egzamin praktyczny jest droższy od kategorii B (B - 112 zł, D - 160 zł), nie eliminuje faktu, iż zakup autobusu zwłaszcza w mniejszych miejscowościach stoi pod znakiem zapytania (opłacalność finansowa). Czasem WORD-y wynajmują je od osk - tak jest np u nas - choć sprawność tego sprzętu woła o pomstę do nieba !

 

Autosan H 10
Autosan A 1010 T

Jonckheere MAN 18 N

Jonckheere MAN 18 N - wnętrze

Zdjęcia pochodzą z: WORD Warszawa, WORD Opole, PKS Siemiatycze

czwartek, 6 października 2011

D jak ... autobus (12)

Właśnie dziś minęła dwunasta godzina jazdy autobusem (mając kategorię C powinienem wyjeździć co najmniej 40 h, bez kategorii C to aż 60 godzin). W skrócie - trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć nadal. Autobus ten sprawia sporo kłopotów na wąskich miejskich drogach. Rzeczy, które w ogóle nie przeszkadzają kierowcom "osobówek" tu co chwilę zmuszają do wytężonej ostrożności.

Paradoksalnie fajniej się jeździ wśród wielkich pojazdów (czy to z przodu, z boku) - rozumieją oni kwestie gabarytowe, ułatwiają poruszanie się - i to bardzo znacznie. Natomiast już kilka razy miałem taką oto sytuację: wjeżdżam z małą prędkością na skrzyżowanie, skręcając w prawo wypuszczam autobus daleeeeeeeeeeeeeeko na pas dla przeciwnego kierunku ruchu (już na drodze poprzecznej, na którą skręcam) - a tam stoi autko z kobietą za kierownicą. Wydaje się, że jadę wprost na nią, prędkość nie jest duża, ale mimo to - kobieta stojąc "w miejscu", panicznie kręci kierownicą w prawo - próbując uciekać ! Ale jak uciekać, skoro ona stoi ?
Kilka razy już to widziałem.

Przeszkadzają znaki stojące tuż przy krawędzi jezdni (a na słupach reklamy kandydatów do Sejmu), linie ciągłe ograniczające szerokość pasa ruchu tak absurdalnie, że nie da się przejechać inaczej niż po prostu po nich, podobnie z powierzchniami wyłączonymi.

Najfajniej za to w trasie :) Włączam sobie tempomat i ... do przodu ! A nawet bez niego, jest cicho, komfortowo, przyjemnie - nic tylko jechać ! To jak się jeździ takim pojazdem po autostradach ?

czwartek, 29 września 2011

Ufff

Dawno mnie tu nie było, ale jak pisałem wcześniej - chciałem się trochę pouczyć, w wolnych chwilach rozwiązuję testy (D).
Kursant, o którym pisałem kilka dni temu:
odbieram telefon od kursanta, który roztrzęsionym głosem mówi, że nie zdał egzaminu. Ale - co ważniejsze - nie wiele brakowało, by potrącił kobietę przechodzącą na przejściu. Nie zagłębiając się w szczegóły - egzaminator wyhamował auto, bo inaczej doszłoby do wypadku.
Kursant był tym najbardziej przejęty, przez słuchawkę słychać że szlocha, że bardzo to przeżywa.
zdał już egzamin. W sumie było to jego trzecie podejście. Pogadałem z nim o tej poprzedniej sytuacji egzaminacyjnej, ale nawet nie musiałem. Poukładał sobie wszystko w głowie, a dziś pokazał mi arkusz przebiegu egzaminu - wszystkie zadania zrobił bezbłędnie.

Ja tymczasem lecę. A raczej jadę. Minęły kolejne 2 godziny ćwiczeń autobusowych, a jutro następne trzy. Nie wiem ile zajmie mi opanowanie tego wszystkiego, ale chyba to trochę jeszcze potrwa ... co nie zmienia faktu iż jeździ się bardzo przyjemnie :) I im więcej, tym lepiej !

piątek, 23 września 2011

D jak ... autobus (7)

Miałem dziś koleją jazdę autobusem (liczba w nawiasie w tytule to liczba wyjeżdżonych godzin). Nie wiem jak instruktorowi - ale mnie jeździło się bardzo fajnie ! Nie znaczy to, że było bezbłędnie, ale jazda dostarcza mi dużo dobrych, ba nawet bardzo dobrych wrażeń !

Wczoraj byłem w trasie. Autobus jest szeroki, ma piękne (i wystające) lusterka - które szkoda byłoby uszkodzić. Najtrudniej wyminąć się z pojazdem ciężarowym. Nasze drogi są wąskie, pozbawione poboczy - massakra ! No i niestety, wczoraj raz źle oceniłem odległość i zjechałem zbyt bardzo z jezdni. Nic się nie stało, ale nie podobało mi się to. Instruktor nie powiedział ani słowa, ale co on tam o mnie sobie pomyślał ... ;-)

Dziś byłem na placu manewrowym, nie było tragedii. Choć już wiem, że ten autobus nie nadaje się na egzaminy - jest 2 metry dłuższy niż ten który w tej chwili jest podstawiany przy zdawaniu na kategorię D. Łuk jest bezproblemowy, parkowanie skośne również, prostopadły tyłem także, równoległy tyłem tak samo. Ale wjazd do prostopadłego przodem - jest straszne ! Praktycznie wjeżdżam na milimetry, utrzymując pojazd nad samą linią ograniczającą obszar stanowiska (obrys autobusu nie może wyjechać nad linię), korektę wykorzystuję przy wyjeździe, gdyż nie udaje się wyjechać bez niej zgodnie z kryteriami tegoż zadania.


PS. Dostaję mnóstwo maili w sprawie pomocy dotyczącej egzaminu na instruktora techniki jazdy. Prosicie mnie o pomoc, o przesłanie skryptu, o przykładowe pytania. Chcecie się ze mną spotkać by porozmawiać o egzaminie i konkretnych wymaganiach. Tymczasem  ja nie prowadzę jakiegoś centrum pomocy dla przyszłych instruktorów techniki jazdy. Nie mam czasu na omawianie egzaminu, odpisywanie na każdy kolejny mail z prośbą o pomoc. Wszystko co chciałem napisać na ten temat, jest tu napisane :)

A teraz trzymajcie kciuki, bo jutro mam obronę pracy dyplomowej ! :)

czwartek, 15 września 2011

D jak ... autobus !

Nic wcześniej nie pisałem, ale od niedawna jestem na kursie prawa jazdy kategorii D - czyli na autobusie. Okazja nie lada, bowiem szef firmy w której pracuję zaproponował, iż kto zechce może za darmo nauczyć się jeździć. Koszty, jakie mnie interesują to badanie lekarskie (zrobione 2-3 tygodnie temu) i opłata za egzamin (teoria + praktyka). Przyjmijmy, że wykłady z kategorii D mam już za sobą, a dziś miałem dwie pierwsze godziny jazdy.

Było ... fantastycznie ! Kiedyś już mówiłem, że jazda ciężarówką, motocyklem (teraz także autobusem) - jest lepsza niż orgazm ! :P 

Autobus, jakim uczę się jest nieco dłuższy niż ten egzaminacyjny, mierzy 12 m długości. To sporo, jak na miejskie dróżki. Na początek instruktor (kolega z pracy - Łukasz) wyjaśnił co do czego z przyciskami, pobawiłem się ustawieniem fotela i lusterek i ... w drogę !

W większości jeździłem po mieście. Moje odczucia co do jazdy są bardzo pozytywne ! W ogóle, praca kierowcy autobusu jest fantastyczna (?). Pojazd jest wygodny, wszystko działa lekko i sprawnie, wszystko jest wspomagane i "ułożone" pod kierowcę. Nie ogarniam jeszcze wszystkich przycisków, Łukasz mówił o jakichś systemach - ale nie wiele pamiętam ;-) Trochę się obawiałem podwójnej skrzyni biegów (ma 8 przełożeń), ale to nic wielkiego - spokojnie da się opanować. Oczywiście, trzeba zastosować inną taktykę ruszania na ruchliwych skrzyżowaniach, bowiem te gabaryty potrzebują trochę czasu by opuścić skrzyżowanie ale przede wszystkim te wymiary - non stop kontrolowałem odległości od linii, krawężników i innych blisko ustawionych przeszkód (np znaki).

Na jednym z głównych skrzyżowań podczas skrętu w prawo zaliczyłem krawężnik. I to pomimo tego, że przód wyciągnąłem na linię ciągłą, potem wjechałem na powierzchnię wyłączoną. Na autobus skrzyżowanie jest ciasne. Łukasz powiedział, że zbyt wcześnie skręciłem. Zapewne tak też było. Jeżdżąc tak wielkim pojazdem najtrudniejsze są właśnie skręty w prawo.

Łukasz spytał mnie gdzie chcę sobie pojeździć, wybraliśmy się więc na drogę poza miastem. Ale to była jazda ! Tam dopiero autobus pokazuje swoje możliwości ! Szczególnie podobała mi się zabawa z tempomatem. No, ale i tak w większości musiałem się skupić na prowadzeniu auta. Co ciekawe, autobus ma ogranicznik prędkości dopiero na prędkości 110 km/h i prowadzi się genialnie !

Szkoda, że te dwie godziny minęły tak szybko. Po jeździe byłem cały mokry - pomimo klimatyzacji. Jazda wymaga ciągłej koncentracji, uwagi i przewidywania. Umówiłem się na kolejne jazdy, w planach jest wyjazd do większego miasta oddalonego o około 100-120 km - to dopiero będzie frajda !!! Już nie mogę się doczekać, ale to dopiero w przyszłym tygodniu :(