Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą znaki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Obszar zabudowany

Obszar zabudowany to obszar oznaczony odpowiednimi znakami drogowymi:

Poruszając się w obszarze zabudowanym kierujący pojazdem obowiązany jest do zwrócenia uwagi na kilka kwestii:

  • ograniczenie prędkości do 50 km/h (w godzinach 5.00 - 23.00), 60 km/h (23.00 - 5.00);
  • holowanie z prędkością maksymalną 30 km/h;
  • zakaz używania sygnałów dźwiękowych (chyba że jest to konieczne z bezpośrednim niebezpieczeństwem);
  • zakaz wyprzedzania pojazdów uprzywilejowanych;
  • sygnalizowanie postoju (w razie gdy postój odbywa się na jezdni gdzie zatrzymanie jest zabronione) - poprzez włączenie świateł awaryjnych lub pozycyjnych - jeśli pojazd nie jest wyposażony w światła awaryjne, oraz ustawienie ostrzegawczego trójkąta odblaskowego bezpośrednio za autem - na wysokości nie większej niż 1 m;
Nie są to wszystkie przepisy odnoszące się do obszaru zabudowanego, ale moim zdaniem są jednymi z ważniejszych. Dawny kodeks drogowy (z 1963 r) tak opisywał obszar zabudowany:


Ciekawą kwestią jest też ograniczenie prędkości znakiem B33 umieszczonym pod tablicą oznaczającą obszar zabudowany. Oznacza to, że ograniczenie wynikające ze znaku B33 obowiązuje na obszarze całego obszaru (całą dobę) za wyjątkiem miejsc, które za pomocą innych znaków zmieniają zasady prędkości maksymalnej.


Znak B33 (ograniczenie prędkości) określający dopuszczalną prędkość powyżej 50 km/h dotyczy samochodu osobowego, motocykla i samochodu ciężarowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t z wyjątkiem: 
  • pojazdu przewożącego materiały niebezpieczne;
  • pojazdu z urządzeniem wystającym do przodu więcej niż 1.5 m od siedzenia kierującego;
  • pojazdu holującego pojazd silnikowy;
  • motocykla którym przewozi się dziecko w wieku do 7 lat;
  • samochodu ciężarowego przewożącego osoby poza kabiną kierowcy.

poniedziałek, 1 marca 2021

Nowe kwiatki

Dzieje się, ciągle coś mnie zadziwia i robię zdjęcia - utrwalając na przykład znaki. Pierwszy z nich to zakaz zatrzymywania, który wg prawa obowiązuje ZA znakiem, no chyba że pod nim byłyby odpowiednie tabliczki, ale w opisywanym przypadku nie ma. Więc znak obowiązuje ZA

I teraz się zastanawiam, kto mógłby się ewentualnie zmieścić za znakiem? Anorektyczny rowerzysta? Nie wiem, ale regularnie zatrzymuję się przed tym znakiem ze swoimi kursantami. Gdy pytam ich czy możemy tu stać, 100% z nich odpowiada że nie. 

Drugi znak, który wzbudził moją ciekawość to ten poniżej. 

Zwykle znaki ostrzegawcze nakazują zachować szczególną ostrożność, no ale nie w tym przypadku, ponieważ takiego znaku najzwyczajniej nie ma. Najbardziej podobny do niego jest ten:


No ale różnica jednak zdecydowana! Więc czy ten przy drodze przed czymś ostrzega? Nie. Zmusza do zachowania szczególnej ostrożności? Nie. Obowiązuje? Nie.

poniedziałek, 12 października 2020

Zagadka

Jadę sobie dziś główną ulicą (remontowaną, totalnie rozkopaną), aż tu widzę taki znak:

Fajny, nie? Ale co z nim nie tak? Jeśli ktoś ma prawo jazdy to od razu zauważy, że znak został ustawiony nieprawidłowo! Czyli jak? Odpowiedź: do góry nogami! :D

Oznacza on (gdy jest ustawiony prawidłowo) "pierwszeństwo na zwężonym odcinku jezdni" - D5, a z przeciwnego kierunku ruchu ustawia się wtedy znak zakazu B31 - "pierwszeństwo dla nadjeżdżających z przeciwka". Prawidłowe znaki poniżej:

D5

B31

Drogowcy mają naprawdę świetne poczucie humoru, co trzeba docenić szczególnie w tych trudnych czasach :)

wtorek, 25 lutego 2020

Nauka jazdy w trasie

Zdając sobie sprawę z tego jak ważne jest szkolenie poza obszarem zabudowanym staram się z każdym kursantem wyjechać co najmniej dwa razy po dwie godziny na drogę, na której można jechać z większą prędkością. Łącznie daje to około czterech godzin poza miastem.

1) praktyczne zastosowanie znaków drogowych, ich znaczenie w formie czysto praktycznej (przy dużych prędkościach), zakres obowiązywania, odległości od miejsc niebezpiecznych, możliwość wykonywania manewrów takich jak wyprzedzanie. To, że kursant potrafi nazwać poszczególny znak to nie wszystko - o ile w powolnym ruchu miejskim taka wiedza może wystarczyć o tyle przy większych prędkościach umiejętność sprawnego odczytania - np oznakowania poziomego - jest bardzo istotna. Kwestii związanych ze znakami jest tak dużo, że często nie wystarcza mi czasu aby omówić wszystko tak jakbym tego chciał;

2) technika i taktyka jazdy. Przygotowanie do pokonania zakrętów, ewentualne zagrożenia ze strony innych użytkowników drogi, właściwe przygotowanie do jazdy na niebezpiecznych zjazdach i stromych podjazdach, jak najrzadsze korzystanie z układu hamulcowego, przewidywanie sytuacji;

3) jazda energooszczędna i dynamika - właściwe wykorzystywanie przełożeń skrzyni biegów, jazda niskoemisyjna i optymalny zakres obrotów dla takiej jazdy, wskazanie na inną charakterystykę pracy silnika w kontekście dużej dynamiki. Możliwości elastycznego przyspieszania i redukcji przełożeń;

4) zachowanie właściwych odstępów od poprzedzających pojazdów w różnych warunkach drogowych i atmosferycznych, zagrożenia typowo poza-miejskie (dzikie zwierzęta, silny wiatr, opady deszcze/śniegu, zjawisko szadzi, deformacje nawierzchni [koleiny] i ich wpływ na stabilność jazdy, zjawisko aquaplaningu), hamowanie z większych prędkości;

To tylko niektóre tematy, które należy zrealizować podczas jazdy za miastem. Gdy pytam kursantów którzy już jeździli z kimś czy byli "w trasie" odpowiadają że tak. A gdy dopytuję co się nauczyli, lub co ćwiczyli - to mówią - po prostu instruktor kazał mi jechać. I to wszystko.

czwartek, 3 stycznia 2019

Obserwacje

- poranek mroźny i jeszcze ciemny. Przed 7.00 podjeżdżam w umówione miejsce - to stacja paliw i budynek KFC który jest tuż obok. Fast food otwiera się o pełnej godzinie (właśnie o 7) i ze zdziwieniem obserwuję, jak tuż po otwarciu wchodzą tam pierwsi chętni. Dla mnie to trochę niepojęte, by już wcześnie rano pakować w siebie tak niezdrowe jedzenie. Śniadanie w KFC? Nie, dziękuję. Tymczasem kolejni raczej młodzi szturmują drzwi, które prawie się nie zamykają. Czasem zdarzy mi się coś tam zjeść na szybko - ale to nie częściej niż raz w miesiącu.

- na ulicy widzę chłopaka, który mimo śniegu i kilku stopni mrozu ubrany jest w krótkie spodenki. Może jest sportowcem, a może nie - bo wcale nie wygląda jakby biegał. Widzę, że także inni zwracają na niego uwagę przyglądając się uważniej. W moim małym miasteczku wszelkie takie sytuacje są tak niecodzienne, inne i wyjątkowe, że wzbudzają nie lada zainteresowanie. Pewnie w takiej Warszawie nikt nie zwróciłby uwagi na gościa w spodenkach na śniegu i mrozie.

- zatrzymałem pojazd za znakiem zakaz zatrzymywania* i wyszedłem do biura - zawsze tak robię. Po kilku minutach wracam do auta, obok stoi radiowóz. No tak - pomyślałem - w końcu się doigrałem. Ale - w radiowozie jest tylko kierowca i nic ode mnie nie chce. On także stanął na zakazie, a nawet gorzej - ponieważ zupełnie zablokował przejazd - no ale kto będzie "trąbił" na gliniarzy? Po kilku chwilach do radiowozu wraca drugi policjant, trzymając w dłoni kebaba i odjeżdżają. Też bym coś zjadł...

* a dzieje się to na drodze niepublicznej, więc tak naprawdę znak nie obowiązuje

A na koniec jeszcze jeden kwiatek, z poranka:


piątek, 22 kwietnia 2016

Niebezpieczne zakręty

A4
Znaki A3 oraz A4 - ostrzegają przed niebezpiecznymi zakrętami. Jeden i drugi znak ostrzega przed dwoma zakrętami. Kierunek pierwszego zakrętu pokazany jest na znaku, ale w którym kierunku będzie drugi zakręt - tego już ze znaku nie wynika (jest to często błąd który popełniają kursanci).


A3

Znaki te zobowiązują kierującego do zachowania szczególnej ostrożności, ponadto za takimi znakami obowiązuje zakaz wyprzedzania pojazdów silnikowych jadących po jezdni (nie dotyczy drogi jednokierunkowej oraz dwukierunkowej na odcinku drogi z wyznaczonymi pasami ruchu, pod warunkiem że kierujący który wyprzedza nie wjeżdża na część jezdni przeznaczoną do jazdy w przeciwnym kierunku - w miejscu gdzie jest to zabronione znakami na jezdni).

T1
Jeśli pod  którymś z tych znaków jest tabliczka T1, wyznacza ona odległość od miejsca niebezpiecznego (o ile jest to inna odległość niż wynika to z ogólnych przepisów, o tym poniżej), tabliczka T4 informuje o liczbie zakrętów, a T5 oznacza początek drogi krętej. Za takim zestawem znaków (A3/4 + T5) można bez żadnych ograniczeń korzystać z przednich świateł przeciwmgielnych.

T4
Tabliczka T4 wskazuje ilość zakrętów, zawsze umieszczona jest pod znakiem ostrzegawczym.

Jeśli na danej drodze dopuszczalna prędkość przekracza 60 km/h znaki A3 oraz A4 stoją w odległości od 150 do 300 metrów przed miejscem zakrętu. Jeśli prędkość dopuszczalna wynosi do 60 km/h to znaki będą stały w odległości do 100 metrów przed miejscem niebezpiecznym.


T5

sobota, 5 września 2015

Czytelny jak znak

Będąc ostatnio na prywatnym wyjeździe w - skądinąd - pięknym Sandomierzu, moje wielkie zdziwienie znak - foto poniżej.


Piękny, prawda?

Ja tymczasem odpoczywam i zwiedzam nadal - okolice Sozopola :)) Hmm, a może bym tam został? Zapewne zastanawiam się, czy w ogóle wracać!

sobota, 23 maja 2015

Parkowanie w miejscu dla inwalidy

Kwestia właściwego oznakowania miejsc dla osób niepełnosprawnych, budzi coraz więcej emocji. Tym bardziej, że wg taryfikatora niezastosowanie się do znaków wskazujących na takie właśnie miejsce grozi mandatem w wysokości 500 zł, a jeśli dodatkowo ktoś posługuje się kartą parkingową w sposób do tego nieuprawniony, zapłaci najwyższy mandat za pojedyncze wykroczenie w Polsce - aż 800 zł!

A więc odpowiednie oznakowanie - czytelne dla kierującego - stanowi kwestię wręcz kluczową. Podstawę prawną znajdziemy w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. nr 220, poz. 2181 z późn. zm.).

Miejsce dla osoby niepełnosprawnej powinno być oznakowane co najmniej znakiem poziomym - a najlepiej znakiem pionowym D18 z tabliczką T29 i oznakowaniem poziomym:


Niestety, dość często się zdarza że, zarządca drogi zapomina o oznakowaniu poziomym:


Takie miejsca są nieprawidłowo oznakowane, choć zdarza się że nawet strażnicy miejscy i policjanci nie do końca wiedzą "o co chodzi", na szczęście przynajmniej niektórzy otwarcie piszą, jaki jest stan prawny. Oznakowanie jak na zdjęciu powyżej NIE stanowi podstawy do ukarania, jeśli w takim miejscu zaparkuje pełnosprawny kierowca.

Problemem jest też oznakowanie wyłącznie poziome. W sytuacji kiedy np. śnieg zasłoni taki znak i jest on zupełnie niewidoczny, automatycznie nie obowiązuje...

Zupełnym nieporozumieniem są na przykład takie znaki:



Albo wręcz takie wielkie tablice:


Są one absolutnie niezgodne z obowiązującymi w Polsce przepisami i nie mają praktycznie żadnego znaczenia. Chyba, że zostały ustawione na drodze niebędącej publiczną, gdzie regulamin dopuszcza ustawianie m.in. takich dziwnych tablic.

Na forach jest mnóstwo tematów poświęconych temu zagadnieniu, jak widać ludzie szukają i pytają o takie sprawy...


forum
forum 2

środa, 24 września 2014

Rondo turbinowe

Wycinek ze starej gazety, nie pamiętam źródła
W mieście wreszcie zostało otwarte nowe skrzyżowanie o ruchu okrężnym. Ale nie tam zwykłe, byle jakie rondo* - o nie! Powstało, jako pierwsze w powiecie (a drugie w województwie) tzw. rondo turbinowe (jak podają wykonawcy i m.in szef wydziału ruchu drogowego miejskiej policji). No, może w wykonaniu naszych drogowców nie do końca jest to rondo turbinowe, ale nie czepiajmy się szczegółów.

Cechą charakterystyczną w ogóle rond, jest występująca na nich mniejsza ilość zdarzeń drogowych. Większość takich skrzyżowań wymusza na kierujących znaczne zmniejszenie prędkości, co w efekcie przekłada się na mniejszą ilość kolizji i wypadków. Wg mnie, nasze miejskie turbinowe rondo spełni takie oczekiwania dopiero wtedy, gdy ludzie przyzwyczają się do jazdy po nowym (niestety, na razie sporo miejscowych kieruje na pamięć - przed budową ronda mieli pierwszeństwo przejazdu, jadą więc niewiele zwalniając i oczywiście nie zwracając uwagi na oznakowanie - ale o tym później).

Rondo turbinowe dodatkowo cechuje się zwiększonym ładem i porządkiem w kwestii zmiany pasa ruchu na samym rondzie. Bowiem wymaga od kierującego jeszcze przed wjechaniem, na zajęcie odpowiedniego pasa ruchu - bez możliwości jego zmiany w trakcie jazdy po rondzie (w efekcie zostaje wyeliminowany kolejny "zapalny" element kolizyjny).

Aby dodatkowo wzmocnić fakt braku możliwości zmiany pasa ruchu, montowane są np.  krawężniki na liniach ciągłych, zmieniana jest wysokość poszczególnych jezdni obok siebie, a czasem nawet montowane barierki zapobiegające zmianie pasa. Ale nie u nas - i w tym tkwi szkopuł - na tym nowym rondzie, zmiana pasa ruchu nie stanowi żadnego problemu. Ile razy tam jestem (a jestem często) każdy jeździ inaczej. Z jednej strony nie dziwię się, wszak nie ma żadnego przepisu dotyczącego jazdy po rondzie turbinowym - kodeks drogowy nie ma nawet takiego określenia, a jedynie wskazówki i wytyczne ekspertów z dziedziny ruchu drogowego.

Krawężnik wyraźnie oddzielający pasy ruchu
Oczywiście, nie zbyt wiele osób w ogóle zaprząta sobie takimi szczegółami głowę - stąd mnóstwo sytuacji kolizyjnych na - paradoksalnie - jednym z najbezpieczniejszych skrzyżowań. Jak podaje Wikipedia, bardziej to miejsce można zaliczyć do ronda pół-turbinowego, które zezwala na zmianę pasa, a z jednego pasa ruchu możliwa jest jazda w więcej niż jednym kierunku. Tylko czy warto się rozmieniać aż na takie drobne? Zapewne ilu kierowców, tyle interpretacji. Tymczasem na skrzyżowaniu jest czasem bardzo gorąco, wierzcie mi pomimo tej niskiej temperatury na zewnątrz ;-)

Co robi ta nauka jazdy?!? Przykład ronda pół-turbinowego, gdzieś w PL

Jeśli chodzi o oznakowanie -  wypowiadający się w lokalnym radio szef wydziału ruchu drogowego KMP (który przy okazji instruował jak jechać na tego typu rondzie) zapowiedział, że nie wystawi tam patrolu, ponieważ kierujący będą jeszcze bardziej tym faktem zestresowani! Bardzo mnie to rozśmieszyło, ale mniejsza o to. Skoro kierowcy nie mogą się stresować obecnością policji, a jednocześnie nie widzą znaków "koniec drogi z pierwszeństwem", "ustąp pierwszeństwa", "linii warunkowego zatrzymania", to może w początkowym okresie pomogłyby świetlne sygnały barwy żółtej - które dodatkowo nakazują zachowanie szczególnej ostrożności i zwracają uwagę na konkretne miejsce?


Tymczasem tylko czekać, kiedy pojawi się wypadek. I to w miejscu, które zostało zmienione/zmodernizowane właśnie po to, by ograniczyć liczbę groźnych wypadków które miały tam miejsce...

* rondo - określenie potoczne, nie do końca profesjonalne. Dla skrócenia pisowni użyte zamiast "skrzyżowania o ruchu okrężnym"

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Wariacje

Czasem nawet jak się człowiek stara, trudno jest się połapać w gąszczu znaków ustawionych przy drogach. Jeden zasłonięty przez drugi, do tego wielka reklama obok. Bezsensowne "rzucanie" znaków stanowi problem nie tylko dla kandydatów na kierowców.


Jest sporo miejsc, gdzie wjeżdżając w uliczkę znak ustawiony jest TUŻ za skrzyżowaniem. Zauważenie takiego ostrzeżenia/zakazu/nakazu (itp.) jest praktycznie niemożliwe. Dodatkowo są miejsca, gdzie znaki ustawia się na takiej wysokości, że jedynie z ciężarówki lub autobusu można go dostrzec.


Jakby tego było mało, ograniczenia prędkości przed ostrym zakrętem mają w praktyce poprawić poziom bezpieczeństwa. Niestety, ich powszechność powoduje zdewaluowanie efektywności. Bo kto dziś zwalnia przed ograniczeniem prędkości w miejscach bez fotoradarów/kontroli prędkości? Czy nie wystarczyłby sam znak ostrzegający przed niebezpiecznym zakrętem? Czy naprawdę kierującemu trzeba najpierw pokazać że musi zwolnić do 70 km/h a następnie do 40 km/h?!

Źródła zdjęć: internet

środa, 7 września 2011

Niemoc

30 sierpień
 1 lipiec












1 lipiec
30 sierpień











1 lipiec
30 sierpień












1 lipca pokazałem kilka znaków, zasłoniętych przez piękne, zielone liście. Pod  koniec sierpnia, te same miejsca wyglądają tak jak widać powyżej. Poprawa nastąpiła - to rzadkość, ale udało się przyciąć gałęzie tylko w jednym przypadku. Tu nawet grupa ekologów, ani lokalny klub gospodyń nie stanął na drodze ku bezpieczeństwu.

Niestety, w pozostałych dwóch przypadkach nic drgnęło. Widać tu drogowcy nie zaglądali, lub mieli ważniejsze sprawy niż miejska bujna zieleń.

A niech sobie rośnie, bo i w ogóle po co ja się czepiam ? Przecież już liście oblatują, a jeszcze dosłownie kilkanaście dni i problemu nie będzie !

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Uchwycone

Dzień po Konkursie, czuję kaca moralnego z powodu testów. Każdy z firmy pyta "I jak było ?" Próbuję wtedy znaleźć odpowiednie słowa, a jako że nie używam tych nieparlamentarnych - ciężko mi cokolwiek powiedzieć.

pojazd zatrzymał się dopiero na przejściu - daleko za daleko ...
Przynajmniej słońce mnie nie męczy, nie ma też - o dziwo - deszczu. Dzień zaczynam od wizyty u szefa i rozmowie w sprawie podwyżki :))) (efektów na razie nie znam).

Tymczasem w mieście kolejne remonty - jeszcze jednego dobrze nie skończyli, już ustawiają znaki w kolejnym miejscu i będzie przebudowa i remont kolejnego odcinka drogi. Ile oni wyciągnęli kasy z UE ? Chyba nigdy w mieście nie działo się tyle (na ulicach) niż teraz.

I tak, udało mi się uchwycić efekt jazdy na pamięć pewnego kierowcy. Otóż, wyjeżdżał on z ulicy, na której stał znak "nakaz jazdy w prawo za znakiem". Zwykle można było jechać na wprost, lub w lewo. On chciał w lewo. I co zrobił ? Zignorował znak (pewnie go nie zauważył nawet), po czym minął znak "zakaz ruchu" (ustawionego bez sensu - to prawda) i ... wjechał pod prąd ! Dopiero jak zobaczył auta jadące wprost na siebie - to się zatrzymał i - sądząc po minie - był wielce zaskoczony ! Jakiś gość z koparko-ładowarki, na której pracował tuż obok zaczął się drzeć na niego (coś w stylu - **** jeździ na pamięć). Swoją drogą, panowie z fachu zajmującego się naprawą dróg mają bardzo donośny głos. Nagłośnienie zbędne. Cała okolica to słyszała.

Ciekawostką jest fakt, że za kierownicą siedział dobrze mi znany, kolega - instruktor (!) z konkurencyjnej firmy. Chyba jednak zakryję to jego logo na aucie ...

Ponadto, na zdjęciu widać znak "zakaz ruchu" ustawiony na lewym pasie. Jak jechałem na wprost, złamałem przepis, tak niefortunnie stawiają te znaki ...

niedziela, 13 czerwca 2010

Stop

Po pierwsze - po dłuższej nieobecności zmieniłem wygląd, to tak na szybko, później nad tym jeszcze popracuję.

Po drugie - jedna z moich kursantek, która nigdy nie chciała się rozglądać przed przejazdami kolejowymi (mówiła: po co ? przecież i tak nic tędy nie jeździ), nie miała ochoty na zatrzymywanie się przed znakiem STOP (jak nic nie jedzie, to po co stawać ?), do tego stale mi się zdawało (tylko zdawało ?) że ona w ogóle mnie nie słucha, lub w najlepszym przypadku po 5-10 minutach wszystko co tłumaczyłem uszło niczym powietrze spuszczone z balonika.

Potwierdził to instruktor który przeprowadzał egzamin wewnętrzny, więc coś w tym było. Ale zmierzajmy do sedna - w piątek kursantka podeszła do egzaminu państwowego - oblała go tuż przy wyjeździe z WORD-u,  nie zatrzymując się przed znakiem STOP gdzie niedawno ustawiono znak.

Czy przyjdzie do mnie na jazdy doszkalające ? Nie wiem, stale się "czepiałem", stale coś było nie tak, choć pod koniec jazd zdarzało się że te pół godziny była w stanie przejechać w miarę bezbłędnie. Zobaczymy, ciekawi mnie teraz, co sobie myśli o tych moich tłumaczeniach, iż przed B-20 (STOP) trzeba bezwzględnie się zatrzymać.

sobota, 20 grudnia 2008

Lublin wita ...


Tak przed świętami, to wrzucę tylko zdjęcie - bilbord, jakie można zobaczyć wjeżdżając do Lublina od strony Warszawy. Przyznam, że gdy tylko zobaczyłem, to przykuło moją uwagę (na szczęście nic się nie stało na drodze ;-) )

Zdjęcie z tej strony.

wtorek, 16 września 2008

Nauka jazdy - godziny 11-16

Ogólnie rzecz ujmując, po części technicznej przyszedł czas na "zaokrąglenie kantów". Czyli poprawienie szczegółów, które tak naprawdę będą świadczyły o klasie prowadzącego auto. A więc - dynamika ruszania, (m.in przygotowanie się do ruszenia na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną) trudniejsze lewo-skręty (bo nie jeździmy autobusem - drogi Walpie) i zawracanie na bardziej uczęszczanych drogach.

Każdy kierowca wie, jak bardzo istotnym elementem jest obserwacja drogi, otoczenia i innych pojazdów (a także reagowanie na dawane przez nich sygnały). Skoro kursant na tym etapie potrafi już korzystać z lusterek, to czas na dodanie obserwacji sytuacji wokół pojazdu prze boczne szyby w pojeździe. Ponieważ w większości pojazdów występuje tzw martwe pole, nieodzowne staje się zerknięcie przez prawe/lewe - w zależności od wykonywanej zmiany pasa ruchu - ramie i sprawdzenie czy w ów martwym polu nie znajduje się żaden pojazd. Pomimo zastosowania lusterka asferycznego, które miało eliminować niewidzialną przestrzeń, tak naprawdę udaje się to dopiero wtedy gdy zamiast luster mamy szerokokątne kamery.

Jeśli chodzi o parkowanie - to staram się wybierać bardziej ciasne miejsca. Czasem nawet takie, gdzie bez użycia korekty nie da się wykonać. Różne proste kombinacje parkowań (np skośne tyłem, prostopadły tyłem) po to, by pokazać że tak też można. Znajdzie się również czas na omówienie inne go zawracania niż z wykorzystaniem infrastruktury i biegu wstecznego - np na większym placu, stacji paliw, "na trzy" itp. Jako fajny test na zawracanie, stosuję wjazd w drogę bez przejazdu która jest bardzo wąska i mało ruchliwa. Po wjechaniu, proszę o możliwe najszybsze zawrócenie - ale nie kosztem jakości oczywiście. Tu zawraca się na cztery (lub na pięć jeśli ktoś źle zrobi) i sprawdza wyczucie krawężników, pracę rąk, obserwację otoczenia i używania kierunkowskazów.

Generalnie, godziny 10-16 to już mniej podpowiadania, zmuszenie kursanta do samodzielnej oceny "mogę - nie mogę", sam też wybiera miejsca do zawracania i zatrzymania pojazdu, danej prędkości. A wszystko to wiąże się z obserwacją znaków drogowych, rejonów przejść dla pieszych i przystanków autobusowych. I powoli kończą się godziny, na których czasem można się poczuć jak prowadzony za rękę ...

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Absurdy dnia codziennego ...


Dzisiejszy dzień, zaczął się tak jak sobie to wyobrażałem. Wszystko toczyło się tak, jak miało. Aż do pewnego momentu. Jeżdżąc z kursantem, który wiele już umie, zauważyłem że na jednej z ulic podczas przeprowadzania remontu jednej z kamienic, oznakowanie przeprowadzanych robót nie jest do końca zgodne ze stanem faktycznym. Musiałem przejechać tamtędy drugi raz, bo nie wierzyłem. Otóż ktoś ustawił znaki dokładnie odwrotnie niż trzeba. Bardzo mnie to zaskoczyło, ponieważ znaki - jak wiadomości obrazkowe - nie powinny sprawiać dorosłym ludziom problemów, a tym bardziej osobie które powinna nieco więcej wiedzieć w tym temacie. Trochę mnie to zdenerwowało, ale opanowałem się i porobiłem zdjęcia z efektem ich pracy ustawiania znaków na jednej z ulic miasta ...
I tak: zdjęcie nr 1 godzina około 10.15, zdjęcie nr 2 - ta sama sytuacja z drugiej strony ulicy. Znaki, są ustawione odwrotnie niż powinny. Czy to nie wygląda żałośnie ? Koło godziny 12.30 postanowiłem przejechać się ponownie tamtędy i sprawdzić czy ktoś zauważył ten kiks. Robotnicy akurat kręcili się przy znakach, więc fotkę wykonałem wracając tamtędy. Nr 3 jest już poprawna - czyli można normalnie ustawić znaki. Ciekawe tylko, kto lub co było impulsem do poprawy oznakowania ? To przecież nie jest trudne. Zdjęcie nr 4 z drugiej strony ulicy jest dowodem, że wszystko wróciło do normy (wszystkie fotki wykonałem aparatem z telefonu, stąd ich jakość jest mizerna - chyba zacznę wozić aparat cyfrowy brata w aucie...).

A co poza tym ? Jak już wcześniej pisałem, dziś miałem pójść na egzamin z kursantem, lecz w ostatniej chwili okazało się że wynikła jakaś pomyłka i nie byłem dopisany do listy. I z egzaminu nici - ale to nawet lepiej. Z góry założyłem że kursant nie zda na placu i tak też było. No, niestety - Pszczółka że mała to nic, ale słuchać warto :P

Pozdrawiam czytających ))

//edycja, 24.02.2015 - zdjęcia niestety przepadły z powodu działania czasu...//