Może mi się wydaje, ale jestem jakby spokojniejszy od ubiegłego tygodnia. Mniej interesują mnie dramaty innych, acz jednocześnie staram się być wrażliwy i odpowiednio reagować na zmieniające się sytuacje wokół mnie. A zmienia się i dzieje całkiem sporo. Potrzeba widzenia w 360 stopniach niezbędna.
Po pracy basen. Miałem długą przerwę (ponad miesiąc), ale spokojnie przepłynąłem kilometr bez przerwy. Potem sauna z kryształkami mentolu. Bardzo miły relaks.
Wtorek
W pracy poranny brefieng. Jest źle i tak nie może być. Jak zwykle towarzyszy temu cisza wśród pracowników, bo mówi tylko manager działu, a reszta udaje że słucha. W zasadzie nie ma żadnego problemu, ale gdy go nie ma to trzeba go stworzyć. A więc po jego stworzeniu możemy już zacząć pracować.
A po pracy przebieram się będąc w Departamencie (na zapleczu, bo na sali wciąż kręcą się klienci) i jadę do schroniska. Oficjalnie zostaję wpisany na listę wolontariuszy. Zabieram jednego psa i idę na długi spacer. Niestety zaczyna mocno padać, a ja nie mam kaptura. Parasolka odpada, bo pies może się jej przestraszyć. Na szczęście w lesie jest przyjemniej, a po kilku minutach deszcz ustaje. Dochodzimy do głównej drogi - tu pełne zaciekawienie psa - chyba nigdy nie widział pędzących pojazdów. W drodze powrotnej zainteresował się wiewiórką, którą chętnie by pogonił - gdyby tylko umiał chodzić po drzewach.
Później zabieram drugiego psa na spacer (zdjęcia poniżej). Ten jest początkowo nieśmiały. Najpierw nie zbliża się do mnie i wykorzystuje całą długość smyczy aby tylko trzymać się daleko mnie, ale po kilkudziesięciu metrach częstuję go smakołykiem (jestem już bardziej przygotowany niż poprzednio). Bierze z nieufnością patrząc mi w oczy. Mniej więcej w połowie spaceru rozluźnia się i mogę go pogłaskać i przytulić - już jest mój! Czuję, że od tego momentu obaj czerpiemy mnóstwo przyjemności z tego spaceru. I to nic, że znowu leje jak z cebra - my maszerujemy przez las w jego tempie nie przejmując się niczym.
Po ponad dwóch godzinach wracam do domu. Głodny i zmęczony, ale szczęśliwy. Mam do zrobienia ważną rzecz, ale zostawiam ją na jutro.
Środa
W pracy aneks do umowy - czyli podwyżka. Bardzo mała, ale na większą muszę poczekać jeszcze kilka tygodni.
Organizuję wyjazd na mój egzamin poprawkowy. Ustaliliśmy z Grześkiem (z którym zdawałem kilka modułów na ostatnim egzaminie) że wybierzemy się tam razem. Staram się logistycznie ułożyć wyjazd tak, aby w miarę rozłożyć obciążenie podróżą i dopasować w kwestii jego i mojej nauki. Ponadto mamy "opić" nasz ostatni sukces. Zarezerwowałem już noclegi niedaleko tamtejszego Departamentu, oraz przedstawiłem mu kilka opcji w jaki sposób najlepiej to wszystko zrealizować. Wstępnie jesteśmy umówieni. Szczegóły dogramy bliżej terminu egzaminu.
Czwartek
Ostatni dzień w tym tygodniu w pracy. Zręcznie unikam problemów. Wieczór z dużymi wyrzeczeniami kulinarnymi w restauracji. To nie - bo zbyt tłuste, tamto nie - bo nie lubię. O to lubię - ale to też nie, bo ma za dużo cukru. Nie jest lekko, ostatecznie wybieram coś zdrowego, ale oczy jadłyby co innego.
Piątek
Tuż po śniadaniu wyjeżdżam na weekend. Trochę daleka droga, ale mam nocleg i zamierzam się porządnie zrelaksować i odprężyć. Pogoda niezbyt dopisuje, dlatego moje plany na pływanie kajakiem muszę odpuścić. Pozostają spacery w wąwozach i lasach.
Dużo błota, bo wcześniej padał deszcz. Na szczęście wziąłem buty na zmianę, bo musiałbym je gdzieś w strumyku myć przed wejściem do hotelu 🤣
Wieczór spędzam nad zalewem. Z małym drinkiem, wśród ciszy i spokoju. Zero ludzi. Za to ze spektaklem zachodzącego słońca.
A zanim poszedłem spać, to wybrałem się na plenerowe kino (Wielki Marty). Bluza, kurtka i jeszcze jeden drink. I przede wszystkim dobry nastrój. Niestety kilka minut po rozpoczęciu filmu znowu zaczął padać deszcz, co prawda miałem przeciwdeszczową pelerynę, ale postanowiłem wrócić i zaszyć się w hotelowym pokoju i obejrzeć coś w telewizji.
Tymczasem najbliższy tydzień znów pod znakiem wyzwań i ważnych spraw prywatno-zawodowych. Wśród tego wszystkiego chciałbym znaleźć czas dla psiaków i siebie. Tyle wystarczy.








Ciekaw jestem co menager ma na celu zachowując sie w ten sposób? Więcej by zyskał gdyby jakoś pozytywnie motywował zespół do działania. Powtarzanie że jest źle nikogo nie zmotywuje.
OdpowiedzUsuńCel 1: udawać że rządzi, 2: podtrzymywać atmosferę strachu, 3: udawać że sam pracuje. I kilka innych.
UsuńSzkoda tylko, że ten pan nie rozumie, że atmosfera strachu szkodzi a nie pomaga efektywności. Ciekaw jestem czy on sam chciałby funkcjonować w atmosferze strachu.
UsuńAle żeby dojść do takich wniosków, trzeba używać mózgu.
UsuńPytanie jakim cudem on został menagerem skoro tego mózgu nie potrafi używać? 😅
UsuńJest wiele sposobów. M.in. znajomości.
UsuńFakt, ale upychanie na tak ważne stanowisko kogoś, kto ma zły wpływ na zespół to proszenie sie o kłopoty.
UsuńAle jakie kłopoty? Wszystko co złe, zwali się na pracowników - tak robi się od zawsze.
UsuńAle to on jest odpowiedzialny za Waszą pracę. Do zbierania pochwał zapewne byłby pierwszy 😅
UsuńTo tak, ale jeśli jest coś źle - to się karze pracownika. Albo przemilcza, jeśli forum publiczne się o tym dowie.
UsuńTym bardziej dziwne, że ten facet do tej pory zachował swoje stanowisko... Góra musi go lubić, albo stwarza przed nimi wrażenie kompetentnego.
UsuńGóra zajmuje się sobą, a tu wystarczy udawać że coś się robi. Albo tak jak ten brefieng - tworzy sztuczny problem którego nie ma, a potem wpisuje w protokole że problem rozwiązany 🤣
UsuńTyle że gdybyście wy zaczęli udawać że cos robicie, to menagerowi zrobiło by się gorąco 😉😅
UsuńNiektórzy tak właśnie robią 🤣
UsuńTo tylko podziwiać że im to uchodzi na sucho 😂
UsuńNo cóż, oby tylko u mnie takie cechy się nie pojawiły 🤣
UsuńNie podejrzewałbym Cię o to, szczególnie że wykazujesz irytację w stosunku do tych, którzy w jakiś sposób sobie w pracy bimbają 😉
UsuńTak, ale jak się długo przebywa w takim towarzystwie to różnie może być 🫣
UsuńNie bez powodu się mówi, że jeśli wejdziesz między wrony... 😉 A tak bardziej poważnie, to wbrew pozorom osoby, które nie wkładają zbytniego wysiłku w pracę działają rozsądnie. Jeżeli bierze się tą samą kasę za mniejsze zaangażowanie, to po co angażować się bardziej? 😅
UsuńTu kasa jest trochę różnicowana, poza tym kasa to nie wszystko.
UsuńAle stawki są godzinowe czy płacone od efektów? Jeśli godzinowe to nie dziwne że niektórzy się obijają 😉
UsuńStała pensja, plus premie i nagrody.
UsuńPremie i nagrody powinny ludzi motywować do większego wysiłku 🙄 Nawet jeśli menager jest zwykłym ciulem 🙄
UsuńNo tak. I tu tak trochę jest, bo nie wszyscy dostają duże premie.
UsuńLenie zapewne nie dostają ich wcale, ale z tego co czytam odkąd zaglądam na Twojego bloga, to akurat Ty jesteś jednym z tych docenianych.
UsuńStaram się, ale tu wszystko co robisz dobrze po prostu jest, a każde najmniejsze uchybienie urasta do rangi mega problemu 🤣
UsuńI tu zapewne głównym winowajcą jest wcześniej wspomniany menager 😂
UsuńNo tak. Prócz tego donosi do głównego managera 🫣
UsuńMusi jakoś zapracować na pochwałę 😉😅
UsuńA daj spokój. Masakra, ale pewnie wszędzie tacy ludzie się znajdują.
UsuńW każdej firmie tacy są i wbrew pozorom mają się najlepiej ze wszystkich.
UsuńMierny ale wierny 😐
UsuńPogoda ostatnio Ci nie sprzyja, ale gdyby była lepsza to i ludzie nad zalewem byli by do późna i o spokoju mógłbyś zapomnieć 😉
UsuńWtedy poszedłbym w jakieś inne miejsce 🤣
UsuńAle nie miałbyś takiego ładnego widoku 😉
UsuńCoś za coś 😁
UsuńJa już od lat nie pracuję u kogoś. Kiedyś miałem podobnie, ale na szczęście to przeszłość.
OdpowiedzUsuńMarcin na pewno chciałby pracować z psami. Nawet ostatnio męczy mi dupę, zainwestować w jego kolejne marzenie rozwojowe i zrobić z niego groomera. Ale wyprowadzamy się do kraju gdzie to nie ma przyszłości, więc trzeba inaczej to rozwiązać.
No i jeszcze jedno. Mam dosyć deszczu
Musiałem sprawdzić co to znaczy goomer, ale już wiem.
UsuńTu dzisiaj słonecznie, zatem wybieram się na kajak. Miłego weekendu!
U nas lato. W końcu.
UsuńMiło, idealnie na wypoczynek 😊
UsuńTacy menagerowie pojawiają się w każdym pokoleniu. Mój były dyrektor zawsze opieprzał tych, którzy przyszli na zebranie za winy tych, których na zebraniu nie było. Poza tym rada pedagogiczna zawsze musiała się kończyć po piątej, jeśli realne sprawy załatwiliśmy w pół godziny, czekała nas godzina monologu dyrektorskiego :)
OdpowiedzUsuńBez sensu. Beton zamiast mózgu. Odcinam się od tego najdalej, jak potrafię.
UsuńTutejsi kierownicy w korpiracji tacy sami, niepotrzebny stres, niestety żadnych szans na podwyżki, trzeba się cieszyc z utrzymania stanowiska. Fajne takie weekendowe wyprawy, odpoczywaj.
OdpowiedzUsuńDzięki 👍 Tu przynajmniej nie oszczędzają na kasie, choć jej marnotrawienia widzę całkiem dużo.
UsuńFajnie, że tak wyprowadzasz te psy i przyzwyczajasz je do ludzi.
OdpowiedzUsuńOglądałem jednego na YT, która tak robi w USA. Mówił, że jak psy uczą się lepszego obycia z ludźmi, są bardziej otwarte, to jest większa szansa na to, że szybciej zostaną zaadoptowane. Większa, niż u takich, które leżą w kącie i boją się ludzie.
On też używał smaczków :)
Na zdjęciach wszystko zielone, przynajmniej rośliny miały radochę z deszczu.
Słonecznego weekendu! :)
Większość z psów jest przyzwyczajona już do spacerów, choć są w schronisku takie, które w ogóle nie wychodzą.
UsuńDzięki, miłego weekendu!
Las jest piękny. Człowiek, który robi coś dobrego dla naszych braci mniejszych, jest piękny. A deszcz? To tylko woda.
OdpowiedzUsuńWoda, której brakuje. Ale od poniedziałku znowu mają być deszczowe chmury, zatem zobaczymy.
UsuńNiechby wreszcie padało. U nas już dno Wisłoka widać, co napawa mnie zgrozą. Tymczasem zapowiadają znowu jakiś pogodowy Armagedon sięgający 40 stopni w cieniu. Będę musiała się zastrzelić.
UsuńTeż o tym słyszałem (o pogodzie, nie o strzelaniu). Ale wypowiadał się pewien specjalista który stwierdził, że nawet gdyby padało przez dwa tygodnie to nic by to nie zmieniło.
UsuńNo to niech leje przez miesiąc albo i dwa. Jestem za!
UsuńNo wtedy mogłoby się coś poprawić. Ostatnio tu u mnie padało mocno, ale max pół godziny - więc nic to nie dało, choć na polach trochę wody już było.
UsuńU nas trwa susza tak wielka, jakiej jeszcze nigdy nie było. Wisłok nie jest małą rzeką, a w tej chwili wyłania się już na powierzchnię dno. To jest stan absolutnie alarmowy. Tymczasem takie muliste bagienko bardzo odpowiada komarom, mnożą się na potęgę i w nocy sobie na mnie używają. Jednak okien nie zamknę na noc, nie ma mowy! To są jedyne godziny względnego ochłodzenia.
UsuńNiestety zmiany klimatyczne już się rozpoczęły. Wpływ człowieka i ta cała machina technologiczna degraduje środowisko, a co z tego dalej będzie - zobaczymy lub inne pokolenia tego doświadczą bardziej niż my sami. Ale fakt, że to widoczne jest już gołym okiem - nie trzeba być ekspertem.
UsuńNieustająco w stylu przyjecielskim i ludzkim używają NVC stylu: gratuluję podwyżki, to zawsze człowieka motywuje chociaż przez jakiś czas. Fajnie przeczytać że nie masz w pracy mega wyskoków niezdrowych emocji czy frustracji. Znajdowanie czasu tylko dla siebie jest potrzebne tak samo jak dobry drink od czasu do czasu.
OdpowiedzUsuńCześć, dzięki 😀 Mnie to motywuje, ale na dość krótko 😜
UsuńOj tak, czas dla siebie a nie dla innych - oraz dobry drink w ciszy i samotności - takie chwile też się należą 😁
Grzesiek też nie zdał jednego egzaminu czy ma oba do poprawki?
OdpowiedzUsuńGrzesiek zdawał jeden moduł ze mną i jeden sam. Wszystko co miał zaplanowane zdał, ale został mu jeszcze jeden do pełni szczęścia.
UsuńZaintrygowały mnie te roślinko co to rosną wkoło tego zmurszałego pniaka, te takie zielone patyczki, wiesz może jak się nazywają?
OdpowiedzUsuńTen psiurek na zdjęciu wygląda na takiego co to nie miał do tej pory radosnego życia, dobrze że choć trochę odmieniasz jego los, oby ktoś dał mu bezpieczny dom!
Życzę ci abyś w nadchodzącym tygodniu znalazł czas dla siebie i dla psiaków :)
Tak Mario, to był wąwóz skrzypowy - są to skrzypy.
UsuńDzięki, będę się starał 😀👍
Dzięki, tak podejrzewałam że to skrzypy ale w naturze w takim pałeczkowym stadium to nie widziałam ino już takie rosochate jak choinki.
UsuńWąwóz pełen skrzypów, fajna okoliczność przyrody. Jako dziewięciolatka spędzałam wakacje w lesie pełnym widłaków i te widoki tkwią w mej pamięci już kilkadziesiąt lat!
Fajna pierwszy raz byłem w takim wąwozie i - możliwe że tak jak u Ciebie - zapamiętam go na długo 😀
UsuńFajnego tygodnia!
Witaj Tomku
OdpowiedzUsuńZatęskniłam za spacerem po lesie. A w wąwozie nie pamiętam, kiedy byłam.
A co do psów... Podpisuje się pod słowami Frau Be.
Znajduj jak najwiecej czasu dla siebie i psiaków.
Pozdrawiam końcówką lipca
Dziękuję, życzę Ci przyjemnej niedzieli i niebawem pięknej wędrówki po lesie 🌳
UsuńJaki fajny piesek, super, że się z nim zaprzyjaźniłeś i trochę zmniejszyłeś jego nieufność. Mam dwa psy przygarnięte z drogi, ktoś je wyrzucił. Jeden szybko się oswoił i przyzwyczaił, a drugi dopiero po pół roku poczuł się pewniej i zaufał, że tu go nic złego nie spotka.
OdpowiedzUsuńCzytałam, że weekendowe wypady stają coraz modniejsze. Dają oddech po tygodniowym zabieganiu i stresie, a nie wymagają takiej logistycznej opraw jak dłuższy urlop gdzieś daleko. Mnie też takie krótkie wypady odpowiadają. czasami inaczej nie można, bo praca, dom, obowiązki.
A jak się te pieski dogadują? No chyba że ktoś wyrzucił oba jednocześnie.
UsuńTak, wyjazdy weekendowe są dość popularne, nie trzeba urlopu brać, tylko to trochę zbyt krótki czas na regenerację.
Oba się zaprzyjaźniły podczas tego swojego "wygnania" i wzięłam je już ze sobą zżyte.
UsuńDobrze, to nawet razem mogą się wspierać.
UsuńPiękne plenery wybrałeś na relaks.
OdpowiedzUsuńSpacer z psami chyba też przynosi Ci sporo dobrego.
Podwyżka na raty? dziwna praktyka...
Tak, mnie też odpręża. A podwyżka będzie gdy oficjalnie dostanę awans.
Usuń(bo ta o której tu pisałem to taka zwykła - wynikająca z dobroci głównego managera).
Usuńa ten ma bardzo smutne oczy...szapoba za te spacery. może i ja wreszcie znajdę czas. choć boję się, żeby nie wrócić z pięcioma psami do domu.
OdpowiedzUsuńnie ma nic lepszego od spaceru z psem.
UsuńDziękuję ☺️☺️
UsuńSwimming a full kilometer after a month off is no joke, props to you. Walking those shelter dogs in the pouring rain takes real dedication too, glad the shy one finally came around and trusted you. Sucks about the rain cutting the outdoor movie short, but that muddy forest walk and the quiet sunset by the reservoir still sound like a solid reset for the weekend. Enjoy the upcoming week!
OdpowiedzUsuńThank You 😊😊 Have a good week!
UsuńWolontariat w schronisku światna sprawa❤️. Bardzo bym chciała, tylko za bardzo nie mam możliwości
OdpowiedzUsuńDlatego jak ja mogę, to staram się pomagać 😀
Usuń"Wielki Marty" mam już zaznaczone jakiś czas do obejrzenia. Poczekamy aż wleci gdzieś.
OdpowiedzUsuńA gdzie foty z obiadu? :)
Coś się chyba więcej u Ciebie działo w tym tygodniu, bo post obszerniejszy niż zwykle.
Pozdrawiam.
Foty z obiadu - nie chciałem już tak bardzo powiększać tego wpisu, bo i tak jest dość obszerny 😁
UsuńDużo się dzieje, ale to dobrze 👍
Jako osoba, która prowadziła własną firmę, powiem wprost- wywaliłabym takiego managera na zbity pysk bez mrugnięcia okiem. Dobrze, że potrafisz odciąć się od tej patologii.
OdpowiedzUsuńTwoje zaangażowanie w schronisku to wspaniała rzecz🙂 Robisz świetną robotę👍
Zgadza się, w każdej firmie ceniącej do idę jakość byłoby to nie do pomyślenia.
UsuńDzięki, dzisiaj idę też na spacery z psiakami 🦮☀️😊
Wiesz, czasem warto odpuścić wyrzeczenia kulinarne i zaszaleć 😉
OdpowiedzUsuńAle potem będę miał wyrzuty sumienia, dlatego wolę mieć mocne postanowienia 💪
UsuńDaj nam Boże żebyśmy w życiu tylko takie wyrzuty sumienia mieli 😉 Jesteś w formie, wiec świat by się nie zawalił gdybyś raz na jakiś czas po coś tłustszego sięgnął 😉 A potem kilka kilometrów na rowerze i kalorie spalone 😉
UsuńNo pewnie że tak, dzisiaj - w piątek już zjadłem kawałek sernika - zatem puste kalorie i cukier 🤣
UsuńCukier czy zamiennik? Bo z tego co pamiętam to Ty od cukru stronisz 😉
UsuńCukier, bo to sernik z cukierni kupiony.
UsuńBardzo ciekawie opisałeś pojawienie pozytywnych emocji podczas spaceru z drugim psem. Bez patosu i nadużywania wielkich słów, niemalże czułem ten spacer.
OdpowiedzUsuńZa to w kwestii briefiengu mój mózg odwalił mi psikusa, bo zupełnie niezależnie od mojej woli wyobraził sobie Pierdziocha, jednego z mieszkańców Taplarów (Konopielka), który podczas przemówienia twojego managera popierduje donośnie w najbardziej emocjonujących momentach, rozładowując napięcie.
Bardzo podobał mi się ten spacer, zresztą - wszystkie spacery z psiakami dają dużo satysfakcji. A manager - to bagno...
Usuń