piątek, 19 sierpnia 2011

Wybuchowy misz masz - egzaminatorzy

Opinii na temat egzaminatorów jest mnóstwo. Pozytywne i negatywne - rzadziej neutralne. Oczywiście, jeśli kursant nie zdał, egzaminator został oceniony najczęściej jak ten zły, niedobry facet. Instruktorzy też oceniają: jeden [egzaminator] zły, drugi dobry, trzeci przepuszcza większość, czwarty prawie nikogo.


  1. różnie oceniają zadania egzaminacyjne, wiele zależy na kogo się trafi ...
  2. czasem zadają dziwne pytania, daleko wykraczające poza zakres wiedzy przeciętnego kursanta.
  3. niektórzy nie grzeszą kulturą,
Poza tym, każdy jest inny, trudno ocenić całą grupę.

PS. przychodzi pewna pani na egzamin wewnętrzny. Siedzę na miejscu instruktora, zapraszam do zajęcia miejsca. I co ona robi ? Zajmuje to miejsce, ale z tyłu ! Usiadła sobie na tylnej kanapie. Spytałem, czy zamierza stamtąd kierować autem, ale nie załapała o co chodzi.
Nie zdała, bo nie potrafiła sprawdzić świateł hamowania-stop.

piątek, 12 sierpnia 2011

Wybuchowy misz-masz - kursanci

Kontynuując wcześniejszy wątek, dziś o kursantach. Opisane poniżej punkty nie dotyczą wszystkich kursantów oczywiście, lecz często mają odniesienie do większej ich grupy.

  1. mają swoją wizję jazdy, która jest przenoszona "z pokolenia na pokolenie". Tzn jeżdżą z kimś przed kursem, napatrzą się jak inni jeżdżą, przychodzą na naukę i próbują powielać te "idealne wzorce". Instruktorzy wtedy dwoją się i troją, by wyeliminować błędy ...
  2. nie słuchają, co się do nich mówi. I nie mam na myśli stresu, chwilowych "białych plam", tylko ogólnie - nie słuchają uwag, rad i wytycznych. Spora grupa ludzi przychodzi na kurs, bo ktoś im zafundował, lub po prostu zmusił. Z takimi osobami praca jest ciężka (ktoś nie chce się nauczyć, robi wszystko na siłę) i najczęściej nie kończy się sukcesem.
  3. faceci często próbują uodpornić się na nową wiedzę wymówkami typu: "przyzwyczaiłem się do kierowania jedną ręką - tak jest Mi wygodniej" (celowo Mi - by podkreślić wysoką samoocenę). Rozśmiesza mnie to tłumaczenie, bo jak można mieć przyzwyczajenie w wieku 18-19 lat ? Ponadto, Jego wygoda (!) ma tu małe znaczenie ...
  4. późno odwołują jazdy. Rozumiem, że może coś wyskoczyć, że są ważniejsze sprawy, obowiązki. Ale są też telefony, a czas jest dziś cenniejszy niż kiedyś.
  5. co innego, że jak już dzwonią - to albo po 19.00, albo w sobotę - niedzielę. Wkurza to, bo to jest mój czas wolny, nie chodzę wszędzie z kalendarzem, a od pewnego czasu po prostu - nie odbieram wtedy telefonów :)
  6. są niesłowni. W ogóle, nie potrzebnie obiecują odwdzięczanie się za pomoc w nauce, zaangażowanie instruktora i w efekcie zdany egzamin. A obiecują od czekoladek po alkohol :) Wystarczającym pocieszeniem jest zdany egzamin, fakt iż uczy się kursanta właściwą metodą z dobrym efektem, pozytywna opinia i przyciągnięcie kolejnych klientów. 

Kiedyś zdarzały się pojedyncze przypadki przybycia nietrzeźwych kursantów, ale ostatnio przynajmniej ja - nie mam z tym problemów. 

wtorek, 9 sierpnia 2011

Naklejka rejestracyjna

Nie mogłem się powstrzymać, zobaczcie zdjęcie - gdzie kierowca nakleił sobie nalepkę rejestracyjną:


Fajnie, prawda ? Tymczasem:

Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 22 lipca 2002 r. w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów:

§ 30. 1. Pojazd samochodowy, z wyjątkiem motocykla, oznacza się nalepką kontrolną, o której mowa w § 6, na której jest umieszczony numer rejestracyjny pojazdu.

2. Pojazd, o którym mowa w ust. 1, oznacza się tylko jedną nalepką kontrolną, którą właściciel pojazdu umieszcza wewnątrz pojazdu w prawym dolnym rogu przedniej szyby.