Ostatnio marudziłem o zakrętach i pożarach, dziś o czym innym. Od dłuższego czasu staram się zwracać uwagę na to, co trafia do mojego koszyka, co kupuję, co jem oraz na co wydaję pieniądze. Często czytam skład danego produktu i w miarę konsekwentnie zostawiam na sklepowych półkach produkty z kwasem fosforowym, glutaminianem sodu czy olejem palmowym.
Jeśli już kupuję coś niezdrowego to chipsy ale z olejem słonecznikowym zamiast palmowego, bez wzmacniaczy smaku, jeśli szukam jogurtów to tylko tych z najkrótszym składem, oczywiście bez gumy guar i innych "dobrodziejstw", jeśli chcę kupić czekoladę lub inne słodycze - również studiuję skład i wybieram te które są pozbawione szkodliwych dodatków. Podobnie było w przypadku rzadko kupowanego barszczu czerwonego. Ot, od czasu do czasu lubię zalać sobie gorącą wodą i ze smakiem wypić - także w pracy. Moim faworytem pod tym względem był barszcz Winiary, ale...

Kilka dni temu przez przypadek odkryłem, że producent zmienił skład. Zamiast oleju słonecznikowego zastosował olej palmowy. Oczywiście nie informując klientów, nie zamieszczając żadnej wzmianki na produkcie - zapewne wiedząc że taki ruch nie przysporzy im pochlebnych opinii. Przyznam szczerze, że nie wiem nawet od kiedy Winiary zastosował zamianę, bo nie czytałem składu tego produktu ufając marce. To błąd. W przypływie rozczarowania napisałem im co o tym myślę, odpisali bardzo szybko:
Szanowny Panie,
uprzejmie informujemy, że w produktach „Barszcz Czerwony WINIARY – Ekspresowa Zupa” w związku z brakiem stabilności dostaw surowców, spowodowanym m.in. wojną w Ukrainie, olej słonecznikowy został tymczasowo zastąpiony olejem palmowym. Pragniemy zaznaczyć, że zmiana ta nie ma wpływu na smak, jakość ani bezpieczeństwo produktu. Ułatwiając zapakowanie produktu, olej pełni głównie funkcję pomocniczą, a jego zawartość wynosi zaledwie 0,1 g na 100 ml gotowego posiłku. Wykorzystywany w produkcie olej palmowy pochodzi wyłącznie ze zrównoważonych źródeł. W tym przypadku jest on optymalnym zamiennikiem z uwagi na jego neutralność sensoryczną, dzięki czemu nie wpływa na smak potraw.
Zmiana ta była konieczna, aby zapewnić nieprzerwaną dostępność produktu na sklepowych półkach.
Tymczasowo? Tak jak podwyższone ceny na Orlenie? Nie wierzę, olej palmowy jest o wiele tańszym zamiennikiem słonecznikowego - także dużo gorszym dla zdrowia. Temat wojny, czy pandemii jest świetnym powodem do podwyższenia cen, stosowania gorszych jakościowo składników (tańszych) nie mówiąc już o zmniejszaniu opakowań. A czy on pochodzi z upraw zrównoważonych czy nie to inna kwestia. Ja tego produktu więcej nie kupię.