sobota, 27 lipca 2019

Podsumowanie tygodnia 94

Poniedziałek

Z samego rana dostaję od kursantki duży kawałek tortu i trochę sernika. Zwłaszcza to drugie mi smakuje.

Wtorek

Podczas jazdy mam trudną rozmowę z kursantką, która zawsze znajduje uzasadnienie dla swoich błędów. Wiadomo, że wszystko ma swoje granice - tak i tu postawiłem jej ultimatum. Albo nauczy się w końcu przepisów i chociaż podciągnie się do poziomu typowego dla dzisiejszej zdolnej młodzieży, albo dalsza część kursu z kim innym.

Środa

A do wyjazdu na Majorkę pozostało tylko 63 dni :)

Czwartek

Długi dzień. Wieczorem odpoczywam chwilę w wygodnym fotelu na balkonie. Słyszę dwie melodie - podejrzewam że to pachnący sąsiad z dołu słucha Moon River (poszukałem, to dokładnie ta wersja), a na samym dole gdzieś w trawie siedzi sobie świerszcz, który próbuje dać swój koncert.

Piątek

Intensywne praktyki w ośrodku egzaminowania. Ale także trochę pracy. Weekend szykuje się kulturalny i cyrkowy.


wtorek, 23 lipca 2019

Praktyki egzaminatorskie

Moje praktyki idą pełną parą. Raz lepiej, raz gorzej - staram się wyciągać wnioski i prowadzić to lepiej niż poprzednio. Ostatnio zaliczyłem wpadkę na egzaminie teoretycznym, choć nie wiem do końca czy to z mojej winy czy człowieka. Egzaminator który nadzorował moje praktyki też nie wiedział, ale pomógł mi wyjść z opresji. Może zauważył mój stan przedzawałowy?

Następnym razem muszę być jeszcze bardziej czujny, wtedy nawet jeśli człowiek popełni błąd, to ja mu zwrócę uwagę, a i siebie będę uważniej kontrolować. Dziennie przeprowadzam cztery egzaminy teoretyczne, więc szybko mi idzie (muszę mieć 10).

I wciąż mi się to podoba, zwłaszcza praktyka. Stresuje bardzo, ale to głównie dlatego, że muszę zapamiętać i stosować wszelkie "zasady" egzaminatora, u którego robię praktyki. Tzn. wszystko musi być takie, jak on sobie tego życzy mimo, że przepisy nie określają tego aż tak dokładnie. Fajnie też spotkać się z kolegami z kursu i wymienić wrażeniami, bo każdy z nas prawie kipi od nadmiaru emocji :)

niedziela, 21 lipca 2019

Jazdy po Warszawie

Weekendowy wyjazd do stolicy. Bez pośpiechu, w tempie slow drive (za to denerwując wszystkich szybkich z tyłu). Nauka miejsc, które mógłbym wykorzystać podczas egzaminu weryfikacyjnego. Wieczorem spotkanie z G. i P. - bardzo miłymi i otwartymi ludźmi, z którymi mógłbym pojechać na koniec świata :) Przepyszna kolacja, długie rozmowy, odpoczynek, fantastyczne śniadanie i znowu nauka.

Pogodowo średnio, ale było także słońce i chwila na spacer wśród zieleni i kwiatów:


Choć stolica wciąż mnie deprymuje, u G. i P. czuję się niezwykle dobrze. Rzadko spotyka się ludzi aż tak dobrych i życzliwych dla innych. Dziękuję Wam za wszystko, było mi bardzo miło :)